Co naprawdę wydarzyło się pod K2? Niezwykła reporterska opowieść o Narodowej Zimowej Wyprawie na K2 i lodowych wojownikach.
K2. Góra zabójca. Ci, którym udało się ją zdobyć, mówią jednym głosem: to najtrudniejsza góra świata, zimą nikt jej nie pokona. No chyba że… Polacy.
Tej bitwy nie można było przegrać. Oblegana przez Polaków – po raz trzeci zimą – K2, musiała się w końcu poddać. Od tych zdań Piotr Trybalski rozpoczyna swą opowieść o Narodowej Zimowej Wyprawie na K2, 8611 m n.p.m., która przez kilka pierwszych miesięcy 2018 roku emocjonowała miliony ludzi na całym świecie. Doborowy oddział himalaistów dowodzony przez legendarnego Krzysztofa Wielickiego, długie i kosztowne przygotowania, rekordowy budżet, gotowe strategie oblegania góry – wszystko to rozbudziło wiarę, że tym razem słynny szczyt skapituluje.
Wszystko za K2. Ostatni atak lodowych wojowników to znakomity reportaż, ukazujący nie tylko konkretne wydarzenia, ale przede wszystkim emocje i ludzkie charaktery. Piotrowi Trybalskiemu udało się przedstawić zjawisko zimowego himalaizmu z wielu perspektyw. Wyprawa na K2 okazała się punktem wyjścia do szerszej refleksji na temat sportu w najwyższych górach świata, ryzyka wkalkulowanego we wspinanie na ośmiotysięczniki i ambicji, która często wyrasta ponad ośnieżone szczyty Himalajów.
„Zimowa odyseja Polaków na K2 świetnie wpisuje się w polski martyrologiczny mit. Mamy cel. Ambitny. Mamy K2. Polską górę. Mamy coś, obok czego nie można przejść, nie mając świadomości, że to polskie: zimowy himalaizm – polską „sztukę cierpienia”: „najbardziej cierpiętniczą grę w całym alpinizmie”, jak był łaskaw nazwać to Wojciech Kurtyka”.
K2 jaki jest, każdy widzi (w google sobie można wpisać, jak nie widzi). Wiadomo nie od dziś, że to góra bardzo niebezpieczna, na co Polacy – wybierzmy się na nią zimą! I jak powiedzieli, tak zrobili. Pierwsza wyprawa wyruszyła w 1987 roku, kolejna w 2002, obydwie jednak nie zakończyły się sukcesem. K2 pozostawał niezdobyty zimą. W 2017 roku ruszyła więc kolejna i właśnie to tej wyprawie jest ta książka, chociaż nie tylko o niej.
„Wszystko za K2” to najpierw duża doza historii polskiego himalaizmu, co osobiście uważam za plus, ponieważ dzięki temu można chociaż próbować zrozumieć ludzi, którzy z własnej woli postanowili wybrać się na K2. Zimą.
Oprócz historii książka zawiera wiele ciekawych informacji na temat organizacji tej wyprawy, problemów, z jakimi musieli się mierzyć himalaiści, pracy jaką musieli wykonywać, aby w ogóle myśleć o zdobyciu szczytu. Jest opisana szalona akcja ratunkowa, kiedy to spod K2 helikopter zabrał grupę wpinaczy, aby ratować Tomasza Mackiewicza i Élisabeth Revol, którzy w styczniu 2018 roku zmagali się z Nanga Parbat. Z tej walki tylko Élisabeth uszła z życiem.
Sama wyprawa była dość mocno nagłaśniana w mediach, więc dobrze było zapoznać się na spokojnie z całą relacją, bez szukania na siłę kontrowersji.
„Kiedyś granicą, której pokonanie uważano za niemożliwe, była zimowa wspinaczka powyżej 7000 metrów. Dzisiaj tą granicą jest zimowe K2”.
Granica została pokonana 16 stycznia 2021, kiedy to grupa dziesięciu Nepalczyków po raz pierwszy w historii weszła na szczyt K2 zimą. Od razu nasuwa się pytanie – co dalej?
Chyba byłoby lepiej gdyby książka była podzielona na dwie części. W jednej historia ostatniej polskiej wyprawy na K2, a w drugiej historia polskiego i światowego himalaizmu w ogóle.
Bardzo podobało mi się podejście Trybalskiego do tematu. Po pierwsze dlatego, że nie skupił się wyłącznie na nośnej medialnie akcji ratunkowej. Po drugie dlatego, ze pokazał również ciche cienie w ekipie tej wyprawy - Michała Pyka czy Martę Naczyk. Po trzecie - w zasadzie pisał o gorze i ludziach na niej, nie tylko o tytułowym „ostatnim ataku lodowych wojowników”. Czekam na ekranizację ;) I wejście w 2019 ;)
Po lekturze nasuwa się zasadnicze pytanie - czy autor miał płacone per liczba pokrytych drukiem stron? Bo jak inaczej wyjaśnić przytoczenie 19 (tak, dziewiętnastu) różnych komentarzy spod facebookowych postów, by zobrazować pluralizm opinii publicznej?
Ciężko nie odnieść wrażenia, że najmocniejsze strony książki to fragmenty czysto reporterskie, bez wstawek autora, który przybliża nam wytwory swojej wyobraźni, co kończy się w przytłaczającej większości dość bełkotliwym równoważnikami zdań, zapełniającymi kolejne wersy na stronie (znów, czyżby to objętość tekstu miała nadrzędne znaczenie, a nie jego jakość?). Momentami to wręcz definicja grafomanii.
Po raz kolejny sprawdza się zasada, że mało kto ma na tyle dużo do powiedzenia, by móc interesująco wypełnić ponad 500 stron.
Ech... Po biografii Kurtyki, to moje kolejne rozczarowanie w dziedzinie literatury gorskiej. Nie jest to bardzo zla ksiazka, ale autorowi w jakis sposob udalo sie splaszczyc ten niewiarygodnie ciekawy temat. Szczegolnie pierwsza, historyczna czesc wydala mi sie dosc beznamietna, a przeciez trudno historie zdobywania K2 zaliczyc do banalnych. Mam rowniez zastrzezenia do redakcji - masa literowek, pretensjonalny styl, czesc wydarzen opisana chaotycznie, tak, ze czesto nie wiadomo, ktorych wspinaczy i ktore wydarzenie autor ma na mysli, epizody mieszaja sie ze soba. Miejscami ciezko sie polapac i utrudnia to skupienie sie na temacie.
Na mój gust to przerost formy nad treścią podciągający pod grafomanię. Coś w stylu "spieniony szum morskie goni fale". Cała ta książka mogłaby się zawrzeć w połowie tego, co dostaliśmy.
Druga sprawa jest taka, że autor książki na wyprawę nie pojechał, a swoją wiedzę czerpał z mediów, reportaży i z rozmów z niektórymi członkami wyprawy.
Z tych dwóch powodów najbardziej emocjonalne fragmenty historii wydają się niezwykle spłycone. Dla przykładu: opis ratowania Revol jest na tym samym poziomie co opis rozkładania namiotów.
Ogólnie czegoś brakowało. Nie poleciłabym tej książki.
Niesamowita książka, świetnie napisana i wydana! Autor bardzo szczegółowo opisuje wyprawę i pomimo prawie 600 stron, które dla części czytelników mogłyby być zniechęcające, nie sposób się od niej oderwać.
Ta książka, mimo że bardzo gruba, wciąga bez reszty! Bardzo szczegółowa, ale nie są to nudne opisy wypraw górskich, tylko naprawdę wciągające historie, których nie ma się ochoty przerywać. Polecam bardzo!