Sherko Fatah skupia się wokół trudnego problemu uchodźctwa i zabiera czytelnika w ryzykowną podróż ku lepszemu, której wielu nie udało się dokończyć. Naznacza go jako towarzysza i obserwatora walki głównego bohatera o normalne życie.
Kerim to młody Irakijczyk, którego wcale nie tak beztroskie dzieciństwo zostaje gwałtownie przerwane przez śmierć ojca. W kraju opętanym przez przemoc i fanatyzm, gdzie za każdym rogiem czai się śmierć, chłopak zmuszony jest z dnia na dzień dorosnąć i sam przejąć odpowiedzialność za najbliższych oraz rodzinny biznes. Dołącza do grupy bojowników, wysłuchuje uderzeń bomb, razem z czytelnikiem umyka wąskimi, zakurzonymi uliczkami i nie przestaje wierzyć, że gdzieś daleko istnieje świat, w którym można żyć normalnie - legendarna Europa. Głęboko na dnie świadomości nieustannie odbijają się cichym echem pytania: co jest dobre? w co wierzyć? gdzie szukać właściwej drogi? czy tą drogą jest Allah?
Życie Kerima to nieustający bieg ku czemuś lub ucieczka. Każdy dzień stawia go w obliczu nowych decyzji, od których niejednokrotnie zależy czyjeś życie. Młody mężczyzna wybiera emigrację i nielegalnie dociera do Niemiec. Niestety, przeszłość nie daje ot tak o sobie zapomnieć, a nowy nieznany świat podtyka kolejne dylematy. W otoczeniu zimnych, betonowych bloków bohater poznaje, czym jest wyobcowanie, pierwsza miłość, związane z nią niepokoje i odrzucenie. Poprzez wplecenie w narrację punktu widzenia ludzi z Zachodu autor drastycznie uwydatnia różnice kulturowe i zagubienie głónego bohatera.
Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że historia jest podzielona na kilka etapów, z których każdy definiują określone kolory, zapachy, a nawet temperatura. Upalny, pomarańczowy Wschód i zimny, sinoniebieski Zachód zderzają się tu ze sobą niemalże na każdym polu. Plastyczny język powieści pozwala na niemal fizycznie odczuwanie prażącego słońca, słonych fal oceanu czy unoszącego się z lokali zleżałego zapachu smażonego mięsa. Przeczytanie tej książki zajęło mi około tygodnia i wydaje mi się, że to właściwy czas na smakowanie kolejnych rozdziałów. Pośpiech jest wysoce niewskazany.