Jump to ratings and reviews
Rate this book

Oblubienica morza

Rate this book
Cztery różne osoby. Jedna historia o ojczyźnie i miłości ponad podziałami.

Sara zostaje wypędzona z Rosji z powodu żydowskiego pochodzenia. Próbuje ułożyć sobie nowe życie w Palestynie. Pracując jako pielęgniarka, poznaje lekarza, Yousefa. Na drodze ich miłości stają różnice w pochodzeniu i narastający konflikt palestyńsko-izraelski.

Ameer mieszka w obozie dla uchodźców w Libanie. Udaje mu się wyjechać do USA, gdzie rozpoczyna nowe życie jako naukowiec. Wciąż jednak ścigają go echa przeszłości.

Rebeka, osiemnastoletnia Żydówka, sprzeciwia się złemu traktowaniu arabskich społeczności przez jej rodaków. Zrywa ze swoim despotycznym narzeczonym. Nie spodziewa się jednak, jak straszne mogą być tego konsekwencje.

Ich losy łączą się, tworząc przejmującą opowieść – podróż przez pokolenia i kontynenty, historię o tej samej ziemi po obu stronach konfliktu.

416 pages, Paperback

Published July 4, 2018

2 people are currently reading
29 people want to read

About the author

Michelle Cohen Corasanti

4 books383 followers
Follow The Almond Tree
Facebook
Twitter






Michelle Cohen Corasanti grew up in a Jewish home in which German cars were boycotted and Israeli bonds were plentiful. Other than the blue-and-white tin Jewish National Fund sedakah box her family kept in the kitchen and the money they would give to plant trees in Israel, all she learned growing up was that after the Holocaust, the Jews found a land without a people for a people without a land and made the desert bloom.

Until third grade, Michelle attended public school and then she transferred to the Hillel Yeshiva. The greatest lesson Michelle feels she learned at this Yeshiva was articulated by Rabbi Hillel (30BC-10AD), one of the greatest rabbis of the Talmudic era in his famous quote, “That which is hateful to you, do not unto another. This is the whole Torah. The rest is commentary.” There were two students in her sixth grade graduating class.

Michelle returned to public school for seventh grade, stopped wearing skirts with pants underneath and re-befriended her former best friend whom she had lost touch with during her yeshiva years. Her friend’s father had since died, her mother turned into a raging alcoholic and her older brothers spent most of their time in their bedrooms listening to Lucy in the Sky with Diamonds in a state Michelle still was too young to recognize. Michelle’s friend lived without rules as she had no supervision. Just what every teenage girl wants and what every parent doesn’t.

Being the oldest and the only daughter in the family, Michelle’s parents’ strictness suffocated her. She decided she wanted to study abroad in Paris in order to get distance from her parental-choke-hold. Her Zionist parents rejected that idea and sent Michelle to Israel to study Judaism and Hebrew with the Rabbi’s perfectly well-behaved and obedient daughter Miriam. Michelle was sixteen-years-old and the year was 1982.

Despite having come from Utica, New York, the transition to the Ben Shemen Boarding School was effortless for Michelle. She soon had an Israeli boyfriend. When he told her he was a Kahanist, she had no idea what he was talking about. “I believe in transfer,” he told her. “There are 21 Arab countries, the Pal

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
23 (28%)
4 stars
32 (40%)
3 stars
15 (18%)
2 stars
8 (10%)
1 star
2 (2%)
Displaying 1 - 10 of 10 reviews
Profile Image for teach_book.
435 reviews636 followers
July 21, 2020
Te dialogi były takie infantylne... Cała historia może i chwyta za serce, ale nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Plus za ukazanie skutków konfliktu izraelsko - palestyńskiego, które wywoływały emocje. Dobrze, że chociaż szybko się czytało te cztery historie, które później łączą się w jedną. Nie mniej jednak nie jest to książka, która mnie czymś zachwyciła.
Profile Image for Crimelpoint.
1,637 reviews132 followers
January 27, 2021
Na początku jakoś nie mogłam połapać się w tej historii. Może dlatego, że nie zwróciłam uwagi na to, że mamy tutaj historie rożnych bohaterów.

Jednak kiedy w końcu to ogarnęłam to naprawdę się wciągnęłam. Jest to przejmująca historia, momentami brutalna i skłaniająca do myślenia.

Troszkę słabsza niż „Drzewo migdałowe”, ale wciąż zostaje w pamięci.
10 reviews
February 21, 2025
I really loved this book, it was very involving and the topic of love despite differences very well presented.
Profile Image for niepoczytalna .pl.
429 reviews28 followers
July 23, 2018
Miłość ponad podziałami

Kilka lat temu Michelle Cohen Corasanti zadebiutowała jako pisarka "Drzewem migdałowym"; jej powieść zebrała morze zachwytów i pozytywnych recenzji. Kiedy po czterech latach pojawiła się kolejna książka, której współautorką jest Corasanti, postanowiłam brać ją w ciemno, bo chociaż nie przeczytałam "Drzewa migdałowego", to przecież tyle osób nie może się mylić. Spod pióra tej autorki muszą wychodzić historie wartościowe, wzruszające i zmuszające do refleksji, prawda?
Niestety nie. Treść książki przypomina szkolne wypracowanie złożone ze zdań prostych, których czytanie bardzo szybko staje się monotonne i męczące. Opisy to najczęściej wymienianie po przecinku kolejnych elementów krajobrazu lub wyglądu bohaterów.



“Przejeżdżaliśmy przez region żyznego splendoru – strumienie, doliny i zbocza skąpane w morzu kwiatów, winnice i sady. Rosły w nich figowce, granatowce i drzewka pomarańczowe. Oprócz nich znajdowały się tutaj gaje oliwne. Wzgórza przecinał zielony patchwork pól uprawnych. Zboże poruszało się na wietrze. Gdy jechaliśmy górską drogą, mieliśmy wrażenie, że kierujemy się ku chmurom”. (s. 143-144)



I tak przez całą powieść. Może przeczytanie tych kilku zdań nie wydaje się ciężkim zadaniem, jednak możecie mi wierzyć – przeczytanie ponad czterystu stron napisanych takim jednostajnym, monotonnym stylem, było naprawdę trudną przeprawą. Nieumiejętność tworzenia opisów, to nie jedyny niedostatek w warsztacie autorów. W powieści nieustannie przewijają się te same zwroty: o zapachu pomarańczy, zapachu mięty i niezliczonych dreszczach, kiedy stykały się dłonie, lub spotykały spojrzenia zakochanych – tak banalne i naiwne, że trudno było nie zgrzytać zębami w trakcie lektury.



“Odwróciłam się i moim oczom ukazał się najpiękniejszy mężczyzna, jakiego było mi dane widzieć – faliste, kruczoczarne włosy, szmaragdowe oczy i cudowna oliwkowa cera. W tej chwili musiałam się skupić wyłącznie na zdobyciu tej pracy. Uroda nieznajomego nie miała dla mnie znaczenia.” (s.31)



“Miałem wrażenie, że jesteśmy tutaj sami. Że nie istnieje nic oprócz nas dwojga. (…) Zetknięcie naszych dłoni wyzwoliło ogień w moim ciele.” (s. 161)



“W odpowiedzi objęła ręką moją dłoń, a mnie przez ciało przebiegł dreszcz”. (s.165)



“Ująłem jej delikatną, drobną dłoń, a kiedy trzymałem ją sekundę czy dwie dłużej, niż powinienem, przez ciało przebiegł mi dreszcz.” (s.259)




Uwierzcie, dreszcze pojawiają się w tej powieści nieskończoną ilość razy, podobnie jak inne wyświechtane teksty. Problem słownego napuszenia i pretensjonalności nie dotyczy jedynie opisów. W "Oblubienicy morza" bohaterowie nie rozmawiają. Oni przemawiają. Recytują kwestie, które są tak egzaltowane i odrealnione, że dość szybko stają się ciężkostrawne.



“- Ameer, dzisiaj zrobiłeś pierwszy krok ma drodze do sukcesu. Pozostań głodny. Pozostań silny. Nie przestawaj iść przed siebie. Ludzie będą cię próbowali przewracać. Rozczarujesz ich, kiedy znowu się podniesiesz. Wierz w siebie. Miej wielkie marzenia. – Dziadek uniósł wysoko głowę. – Nigdy się nie poddawaj. Spełniaj swoje marzenia. (s. 64)



“(…) Przez wiele lat dusiłem w sobie gniew. Początkowo jedyne, o czym byłem w stanie myśleć, to zemsta. Ta nienawiść by mnie zabiła. W końcu dotarło do mnie, ze są dobrzy Żydzi i źli Żydzi, tak samo jak są dobrzy Palestyńczycy i źli, tak jak wszyscy inni ludzie – oświadczył. – Jedyną osobą, którą krzywdzisz, nienawidząc ich, jesteś ty sam.” (s.127)



Trudno mi ocenić, kto ponosi odpowiedzialność za tak nieudany ostateczny kształt powieści – autorzy czy tłumaczka (Monika Wiśniewska). Ponieważ "Drzewo migdałowe", które było tłumaczone przez Dorotę Dziewońską, jest oceniane bardzo wysoko, mogę domniemywać, że w tym przypadku tłumaczenie mogło przyczynić się do tego, że powieść okazała się zwyczajnie słaba. Tłumaczeniu nie można jednak przypisać błędów, które pojawiają się w powieści. Chociaż daje się wyczuć, że duet pisarzy zrobił rozeznanie w kwestii kultury, obyczajów czy potraw, to jednak autorzy bardzo często wplatali pozyskane informacje w treść powieści nieudolnie, co sprawiało, że dialogi o instrumentach, potrawach lub polityce brzmiały sztucznie i wymuszenie.

Niestety w powieści pojawiły się również błędy, na które trudno przymknąć oko: szybko rozprzestrzeniający się pożar winorośli w przededniu zbiorów (może się mylę, ale owocujące winorośle nie wydają się zbyt łatwopalne); jeden z bohaterów, który jest sparaliżowany, nie może samodzielnie oddychać, ale może mówić (jak? – nie wiadomo); przewijający się do znudzenia pierścionek z diamentem o szlifie princessa, który miał być pierścionkiem zaręczynowym w latach trzydziestych (po matce, sic!), podczas gdy sam szlif powstał w latach sześćdziesiątych/osiemdziesiątych XX wieku (historia jubilerstwa zna dwa szlify o tej nazwie). Wiem, być może to czepialstwo, ale w momencie, gdy styl i historia są nie do przełknięcia, zaczynam skupiać się na szczegółach, a wtedy bardzo często wychodzą merytoryczne niedociągnięcia.

Jedynym pozytywnym aspektem "Oblubienicy morza", jest poruszona tematyka konfliktu, który od dziesiątek lat toczy się na terytorium Palestyny i uświadomienie czytelnikom, że chociaż dla wielu z nich echo drugiej wojny światowej już dawno przebrzmiało, na świecie ciągle istnieją getta, w których odizolowani ludzie żyją w warunkach uwłaczających człowieczeństwu. Rozumiem, co autorzy chcieli osiągnąć swoją powieścią. Rozumiem, jak ważne jest uświadomienie, że nie ma złych narodów i nacji, a jedynie źli ludzie. Ważne jest zmaganie z uprzedzeniami i stereotypami, a jedyną rzeczą, o którą warto walczyć jest miłość. Rozumiem to wszystko, jednak nie ma takiego tematu, poruszanego problemu, który mógłby obronić źle napisaną książkę. Zdaję sobie sprawę, że istnieją czytelnicy, którzy skupiają się na historii, a nie sposobie w jaki jest opowiedziana, czytelnicy, którzy ponad styl przedkładają opisane emocje, ja jednak do nich nie należę. Doceniam przesłanie powieści, ale nie treść i rozwiązania fabularne, których nie powstydziliby się scenarzyści telenowel.
Profile Image for Książkowe_Wyliczanki.
426 reviews19 followers
July 19, 2018
Trudne losy konfliktu Palestyńsko - Izraelskiego, zwykłych ludzi w niego wmieszanych i uczuć, które nimi targają. Emocjonalna i dająca do myślenia książka, z pewnością warta uwagi.
Profile Image for Idę czytać.
51 reviews1 follower
August 13, 2018
"Oblubienica morza" to opowieść o dwóch światach, o miłości ponad podziałami, trudnych wyborach i krzywdach wymierzanych człowiekowi przez drugiego człowieka.
Sara wraz z ojcem uciekają z Rosji do Palestyny, ich żydowskie pochodzenie nie ułatwia im startu w nowym miejscu. Dzięki kontaktom sprzed straty majątku, ojciec Sary otrzymuje pracę u dawnego kontrahenta, Omara Sultana, a Sara zostaje zatrudniona jako pomoc przy umierającej żonie Omara, Fatimie.
Yousef, syn Omara i lekarz, opiekuje się umierającą matką. Kiedy orientuje się, że jego myśli zajęła pielęgniarka matki, wzbrania się przed gorącym uczuciem z obawy przed związkiem z Żydówką.
W innych czasach, w obozie dla palestyńskich uchodźców, żyje Ameer. Pomimo wszelkich trudności jakie napotyka każdego dnia, udaje mu się wyjechać do Stanów Zjednoczonych, aby zrobić doktorat i kontynuować badania naukowe.
Rebeka jest młodą, bogatą dziewczyną, która po pobycie w Jafie wraca do Stanów Zjednoczonych, gdzie spotyka Ameera.
"Oblubienica morza" opowiada o wiecznym konflikcie pomiędzy Żydami i Palestyńczykami. Nie tylko o konflikcie zbrojnym, ale przede wszystkim jak wpływa on na życie zwykłych ludzi, takich jak my. Szczęśliwie żyję w czasach, gdy na terenie, gdzie mieszkam nie toczy się wojna. Ale na świecie ludzie prowadzą wiele wojen. Codziennie giną ludzie, niszczone są miasta, nieodwracalnie niszczony jest świat. Świat, o który powinniśmy dbać. Tymczasem brak porozumienia pomiędzy Żydami i Palestyńczykami doprowadza do koszmarów dnia codziennego wielu ludzi. Część z nich, tak jak Ameer mieszka w obozach dla uchodźców. Znam ten temat tylko z telewizji, więc ciężko ustalić co jest prawdą, a co tylko dobrze sprzedającym się newsem. Wiem jedno, wojna nie może przynieść nic dobrego. Z wojny wychodzą tylko przegrani.
Ważny, trudny temat, który skłania do myślenia nad tym co jeden człowiek może uczyni drugiemu. W imię czego? Władzy? Wyższości? Racji?
875 reviews7 followers
December 6, 2018
To powieść historyczna jakich wiele. Jest zakazana miłość, wojna, bohaterowie stojący po dwóch stronach barykady, okrucieństwo i niesprawiedliwość. Ale w czy w takich książkach potrzebna jest oryginalność?

"- Nie jest syjonistką. Powiedział, że w bolesny sposób poznała prawdę, taki, którego nigdy nie zapomni."

Czworo bohaterów żyjących w różnych latach i w różnych etapach wojny. Każde boryka się z uprzedzeniami. Dzieli ich wszystko, wiek, status materialny, miejsce urodzenia. Jednak łączy miłość i odwaga, pokazując co tak na prawdę powinno być ważne.

"Ja byłam skłonna sprzeciwić się życzeniom moich rodziców względem mojej przyszłości. Nie wiem, czy on także."

Pomijając historyczny aspekt konfliktu, który tutaj jest pokazany trochę mało obiektywnie, książka pokazuje jak bardzo w świecie brakuje empatii i szacunku do drugiego człowieka. Co gorsze bierze się to z nie tyle z własnego poglądu, co z przekonań lidera, przywódcy. Historia jest pełna takich przykładów i wydaje mi się, że takie książki mają nam pokazać błędy, przez które cierpią ludzie tacy jak my.

"Naprawdę zaczynałam doceniać kulturę Ameera, w której skromność była formą sztuki, a kobieta kimś więcej niż obiektem seksualnym."

Jest to książka trudna w treści, mimo że napisana łatwym i przystępnym językiem. Czytało mi się ją bardzo szybko, wciągała od pierwszej strony. Wszystkie powiązania były bardzo umiejętnie dozowane, przez co końcówka była bardzo smutna, przejmująca mimo to pełna nadzieii. Autorzy bardziej skupili się na ogólnym pokazaniu sytuacjii niż na kreowaniu postaci, które są delikatnie schematyczne. Jednak element zaskoczenia i "płynięcie" przez lekturę równoważą te minusy. Czy polecam? Zdecydowanie tak, chociaż uważam, że warto skupić się tu na przekazie książki niż na tle historycznym.

Za egzemplarz i możliwość przeczytania dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
20 reviews
April 15, 2023
"Zaginiony arabski książę" to kolejny reportaż Marcina Margielewskiego, który po raz kolejny pochyla się nad realiami życia w Arabii Saudyjskiej.

W gruncie rzeczy wcale nie jest to opowieść o arabskim księciu. Jego wątek pojawia się co prawda w fabule, ale dopiero pod koniec i jest to jeden z elementów pobocznych całej historii. Książka opowiada o losach pochodzącej z Francji Emily, która na imprezie w brytyjskim klubie poznaje saudyjskiego księcia Badra Al Sauda. Para zakochuje się w sobie do szaleństwa i w końcu postanawia się pobrać. Po przyjeździe do Arabii Saudyjskiej, Emily początkowo jest zachwycona otaczającym ją luksusem, ale szybko zaczyna do niej docierać, że dała się zamknąć w złotej klatce, z której nie ma ucieczki.

Ogólnie historia opowiedziana w książce jest mega ciekawa, ale moim zdaniem brakuje w niej etapowego ukazania rozpadu małżeństwa Emily i Badra. Mam wrażenie, że Autor przedstawia sielankę, a potem nagle z dnia na dzień coś zaczyna się sypać, aby nagle ostatecznie szlag to trafił po wyskoku z przyjaciółmi Emily. Odniosłam wrażenie, że coś tam nie gra i tak jakby brakowało kilku stron. Mimo to sama Emily nie jest aż tak irytującą postacią jak klasyczne bohaterki arabskich dramatów, a zatem książkę czyta się jednym tchem, bez cienia irytacji.

Dodatkowo Autor w ww. książce opowiada również dwie inne historię - matki i siostry oraz szwagra Badra, które podobały mi się zdecydowanie bardziej niż losy głównej bohaterki - gdyż dały przykład niezłomności Saudyjczyków wobec bezlitosnego systemu.

Książkę oceniam bardzo dobrze - jako ciekawą i wciągającą od pierwszych stron!
Profile Image for Kasia Maciejewska.
11 reviews
September 2, 2025
Przepiękna, wzruszająca powieść o miłości mimo przeciwności losu. Na początku ciężko było mi się zaangażować i zorientować dokładnie w historii przez to, że zostały ukazane różne perspektywy. Naprawdę z całego serca polecam, przepiękna historia!
26 reviews
February 5, 2026
Ważna tematyka jednak powieść napisana słabym językiem. Interesująca i da się przeczytać.
Displaying 1 - 10 of 10 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.