Rysunki - 10/10 Nobunaga - 8/10 Cała reszta - 0/10
Mam wrażenie, że cała reszta bohaterów dostała jeszcze mniej czasu niż poprzednio. Choć przynajmniej zaczęłam już rozpoznawać kto, gdzie, z kim i dlaczego (ale imion dalej nie pamiętam). W sumie cała wojenna intryga w tle byłaby całkiem interesująca... gdyby poświęcono jej trochę więcej czasu. Jednak kto wie - może w trzecim tomie bardziej się to rozwinie, mam taką nadzieję.
Nadal najciekawszą postacią jest tu Nobunaga. Głównie dlatego, że to jemu poświęcono najwięcej uwagi - a szkoda, bo sam ten ,,romans" byłby ciekawszy, gdyby byli jeszcze jacyś poważniejsi konkurenci do Mai. Sasuke trudno mi jako takiego liczyć. Sam Nobunaga dalej jest tym samym, trudnym do rozgryzienia Nobunagą, choć razem z Mai trochę zaczynam rozumieć jego zachowanie. Z jednej strony musi być twardy i nieustępliwy, jeśli chce zarządzać armią i wygrać wojnę. Z drugiej - coraz bardziej widać, że szczerze dba o ludzi i to wszystko, co robi, robi właśnie po to, aby w przyszłości żyło im się lepiej. Jednocześnie nie użala się nad sobą - robi to, co musi zrobić i nie ogląda się za siebie, tylko patrzy na cel przed sobą. Nawet to, że przysłowiowo próbuje dostać się do majtek Mai tu pasuje. Wszystko rozbija się o grę w go, gdzie stawką jest przesuwanie granicy coraz bardziej. Nobunaga twardo się jej trzyma, ale też... dobrze wie, że w końcu dostanie to, czego chce i nie musi się spieszyć. Nadal nie jestem za tym, by traktować go jako obiekt westchnień, jednak kontynuuję czytanie tylko dla niego, bo jest po prostu ciekawą postacią.