Full Length, Dark comedy / Casting: 3m, 1f / Scenery: Exterior Selected by TIME Magazine as one of the ten best plays of the year, Antigone in New York concerns a homeless Puerto Rican woman who wants to steal the body of her lover from Potter's Field and bury it in a city park. She and her accomplices, two homeless Eastern European refugees, end up with the wrong body and a myriad of problems.
"Witty and acerbic." TIME Magazine
"As comic as it is devastating, this dark, giddy play deri
Moglo bi se argumentovano tvrditi da je poljski humor među crnjima u svetu. I ove dve drame Januša Glovackog - Antigona u Njujorku i Četvrta sestra - bile bi među tim argumentima. Dijalozi su sjajni, britki, istovremeno smešni i jezivi. Dobro, možda više jezivi. Ne pamtim da sam skoro naišla na ovoliko cinizma i nepristrasnog pljuckanja po ljudskom rodu uopšte uzev. A najstrašniji su glasovi koji su savršeno realistični i verodostojno grozni a opet destilisano dramski. Evo jednog malo dužeg odlomka koji tako precizno ilustruje i govornika (posebno govornika) i sredinu iz koje je potekao i uopšte grozomornost ljudskih bića - klošar Poljak razgovara sa klošarom ruskim Jevrejinom u njujorškom parku:
- Kada sam se rodio, majka me je pokazala jednoj komšinici, ova je klimnula glavom i rekla „Tako mali, a već Jevrejin.“ – Vidiš… dobra žena… saosećala je s tobom. (…) Jedan kod nas u selu, zvao se Antonji Mašak, taj nikom ništa nije govorio, samo je jednog Jevrejina tiho čuvao u ambaru. Kad se rat završio, onaj Jevrejin je otišao u Izrael i počeo Mašaku da šalje pakete. I taj ti je Mašak počeo da pliva u izobilju. Imao je dve ćerke za udaju, one su prve u selu nosile najlon čarape i poliester bluze. Kupio je limuzinu i nedeljom se vozio u crkvu, u najlon košulji. Pored njega žena, a pozadi dve ćerke. Oni što su ocinkarili Jevreje gledali su to, plakali i udarali glavama o zid. Hteo sam da ti kažem da od tog vremena u Poljskoj niko nijednog Jevrejina nije izdao. Bar ne u mom selu.
po przerobieniu w szkole daje gwiazdke wyżej, gdyby nie tytuł chyba nigdy bym tego nie zestawiła z dramatem antycznym, poruszenie problemu bezdomności i moralności człowieka w niecodzienny sposób jak najbardziej do mnie przemawia
Boże to zakończenie. Ostatnie trzy/cztery zdania to arcydzieło. Wogóle niby Sofokles, ale twist, trochę vibe Cabaretu a trochę jak Emigranci Mrożka. Jeden z lepszych dramatów jakie czytałam do szkoły.
To świetny przykład tego, że sztuka może być wulgarna i prozaiczna a jednocześnie nie być prostacka. Wszystkie dialogi są tutaj po coś, a ukazanie brzydoty życia bohaterów tylko pogłębia nasze zrozumienie i poczucie niesprawiedliwości.
Postacie są niespodziewanie (po sztuce współczesnej) szlachetne i delikatne w swoim grubiaństwie, fabuła była porywająca (przeczytane bez nudy na raz!) mimo, a może właśnie dzięki swojej abstrakcyjności. Całość jest prosta i łatwa do załapania, a przez to głębokie przesłanie nie wydaje się pretensjonalne (jak często z teatrem bywa…).
Dodatkowo mamy rozpracowanie Amerykańskiego Snu z konkretną perspektywą imigrancką, świetną satyrę na nieludzki system policyjny, trochę starych ran polsko-rosyjskich, a jednocześnie przekaz uniwersalny i ponad-narodowościowy. Tekst przyjemny, momentami przezabawny, a na koniec i tak łza spłynęła. Rzadko czytam współczesne sztuki, ale jeśli tak to wygląda, to chętnie zacznę czytać więcej!
SASZA: Właściwie to ona ma rację. To jest zawsze to samo pole. Dla kryminalistów, nędzarzy bez nazwiska, odrzutków. PCHEŁKA: O, przepraszam, dla cudzoziemców. Ona sama powiedziała, że dla cudzoziemców. SASZA: My jesteśmy cudzoziemcy.
Emigranci. Bezdomni. Bez miejsca do życia, ale i bez miejsca do śmierci. Egzystujący w parkach i na dworcach, a grzebani na cmentarzu dla bezimiennych. Właśnie ten problem porusza sztuka. A współczesna Antygona, Anita, po prostu chce godnie pogrzebać ukochanego – tak, jak robi się to w jej ojczyźnie. Jemu jednak, jak każdemu z ludzi ulicy, przeznaczony jest anonimowy grób.
Każdy z nich żyje trochę we własnym świecie. Przeszłość miesza się z wizją świata. Urojenia, bezsens i nałóg. Przygnębiający obraz ludzi trwających w zawieszeniu pomiędzy światami – ludzi bez statusu społecznego, poza marginesem i społecznym porządkiem. Ludzi powracających do niespełnionych marzeń, pragnących zmian, ale biernych – tragedia naszych czasów.
4.5✨ dobre, mocne, dobrze ukazuje mentalność wschodniej europy i problem bezdomności, poza tym groteskowe, kontrastuje z teatrem antycznym, generalnie efekt zdezorientowania i beznadziei udany
1992.gadā rakstīt luga, kurā Sofokla "Antigones" sižetu par mirušā piedienīgu apglabāšanu izspēlē bariņš bezpajumtnieku Ņujorkas parkā - Anita no Puertorico, Saša no PSRS un Blusa no Polijas.
Groteska, bet arī diezgan pravietiska reflekcija par laikmetu, kur bipolārā pasaule ar PSRS un ASV ir sabrukusi, dodot vietu vismežonīgākajiem sapņiem, jo nav nekā neiespējama. Taču tas nonāk konfrontācijā ar skumjo faktu, ka lugas bezpajumtniekiem, kurus redzu kā PSRS un komunistiskos izstrādājumus piedzīvojušo ļaužu simbolus, "ir sačakarēta laika izjūta. Mēs domājam par to, kas notiks pēc desmit gadiem, bet viņi - kas notiks pēc stundas". Rezultātā visas vēlmes ir īstemiņā - iedzert, nenosalt, kaut kur atrast kaut nedaudz naudas, izdzīvot, saglabāt savu mantu, pat ja tas nozīmē nogriezt kabatas, lai zagļiem šķistu, ka nav nekā ņemama. Antigoni iemiesojošās Anitas apsēstība ar mirušā drauga apglabāšanu Sašam uz mirkli liek savākties ap morāles kodolu, bet alkohola un aizmirstības vilinājums ir nepārvarams. Skumja ironija.
Трагикомедията „Антигона в Ню Йорк“ се изправя пред едно от големите предизвикателства на свободния човек – задомяването в света на глобализацията. Авторът вписва живота на бездомните емигранти в структурата на античната трагедия и създава напълно нова драматична ситуация.
Действието се развива в Томпкинс скуеър парк, в средата на Манхатън, централен квартал на Ню Йорк, който със Статуята на Свободата е символ на Съединените американски щати, а те, от своя страна, са сърцето на световната демокрация. Този парк сякаш е на границата между два свята – чуват се животински ревове, пространството е обитавано от хора, лишени от някои характерни човешки признаци, образите на емигрантите са анимализирани. Именно тук идеалите на демокрацията се сблъскват с реалността.
В малкия гръцки полис идеалът за пряка демокрация, изразена от мнозинството, може да се превърне в реалност. В големите метрополиси като Ню Йорк, който е символ на модерната цивилизация, идеалът се разпада. Трагизмът на новата Антигона възниква от усещането за абсурда на съвременния свят, в който ценностите, дори тези, които още от Античността са смятани за съществени характериситки на демокрацията и са гарантирани от конституцията – равенство и свобода, са заличени.
Jakie to jest dobre... nowy realizm na fundamentach teatru absurdu. Marzy mi się, żeby zobaczyć tę sztukę w teatrze. Trójka bezdomnych w zimowym nowojorskim parku: Sasza, Anita, Pchełka i ich codzienność, szaleństwa, tęsknoty. Prawie niemożliwy zamiar pochowania w parku zmarłego kolegi, który balansuje gdzieś między groteską a probą walki o godność i miłość. Świetne, często zabawne, zróżnicowane dialogi usypiają czujność odbiorcy, który w finale musi się zmierzyć z tragizmem jak w antycznym dramacie. Intertekstualność całości - nawiazania do wątków biblijnych, cech antycznej tragedii, losów Antygony, ale też tworczości Becketta i Szekspira - świetnie grają z bardzo współczesną problematyką (bezdomność, nałogi, stereotypy kulturowe i narodowe, anonimowość i okrucieństwo wielkich metropolii). Zdecydowanie jeden z najważniejszych polskich dramatów drugiej połowy XX wieku. Nie wiem czemu znacznie chyba częściej wystawiany poza Polską niż w Polsce, ale może to tylko moje wrażenie.
Man, kā cilvēku vērotājai, šī īsā luga bija kā medusmaize. Trīs bezpajumtnieku ikdiena Ņujorkā. Katram ir bijuši savi sapņi, no kuriem viņi vēl aizvien nespēj atteikties un pat svēti tic, ka viss būs labi. Cerība kā mierinājums un dziņa uz priekšu.
dramat tak prawdziwy jak czlowiek w stanie ukojenia alkoholowego, daje 5 bo kocham bezdomnych+świetne to było, zabawne, tragiczne i bardziej ludzkie niż większość ludzi