Opowieści z życia wzięte i życiu poświęcone – Pocieszki – nowa książka Katarzyny Grocholi!
Chcesz mieć lepszy dzień? A może miesiąc?
A może wystarczy pocieszka na każdy tydzień?
Oto pięćdziesiąt dwie historie, tyle, ile jest tygodni w roku.
Z wdziękiem, lekkością i humorem Katarzyna Grochola wciągnie Cię w swój świat, który może okazać się także Twoim. Świat deszczowych poranków, kiedy nie chce się podnieść z łóżka, i wieczorów przynoszących niespodzianki. Niezaplanowanych spotkań, nadziei, dobrych uczynków, ptaków za lodówką, próśb niekaralnych i miłości, za którą wszyscy tęsknimy.
Choć niektóre z pocieszek autorka traktuje z przymrużeniem oka, a niektóre całkiem serio, zapewniamy – wszystkie zdarzyły się naprawdę.
Nikt tak jak Katarzyna Grochola nie doda Ci otuchy!
Urodziła się w lipcu 1957 roku w Krotoszynie. Obecnie mieszka pod Warszawą z córką, kotami i psem. Zanim zajęła się literaturą pracowała m. in. jako salowa, korektorka, aktorka, dyrektor składu celnego, a nawet jako konsultantka w biurze matrymonialnym. Pracowała też jako specjalista ds. szkoleń w fundacjach demokracji lokalnej oraz jako pomoc cukiernika. Jej sztuka „Kot mi schudł” otrzymały po cztery nagrody na konkursie dramaturgicznym Tespis 2000, a „Kot mi schudł” w 2001 zdobył Grand Prix pierwszego Krajowego Festiwalu Słuchowisk Polskiego Radia i Teatru Telewizji w Sopocie w kategorii spektakli radiowych. Jest laureatką wielu nagród, m.in. nagrody „AS” EMPiK-u w 2001 i 2002 roku oraz nagrody wydawniczej „IKAR” w 2001. W 2002 r. wspólnie z Andrzejem Wisniewskim wydała książkę "Związki i rozwiązki miłosne". Już bardziej prywatnie boi się wojującego feminizmu i jest przeciwna stawianiu przy garach faceta, który nie lubi i nie umie gotować. Wolałaby, żeby poszedł do szopy naprawiać rower.
Ukochana książka Grocholi to Mistrz i Małgorzata, a ideałem mężczyzny jest Mistrz.
Był czas, gdy uwielbiałam twórczość autorki. Kupowałam jej książki na bieżąco, ciesząc się wspaniałymi historiami. Być może niektóre były banalne, ale takich miłych, pocieszających fabuł wśród trudów codziennego życia nigdy za wiele. Niektóre historie były mocno poruszające, smutne, ale zwracające uwagę na pewne problemy. Wymagały zadumy.
W pewnym momencie książki autorki prawie wyskakiwały z lodówki. A potem przyszedł spokój. Po lekkich, radosnych pozycjach, pojawiały się takie mniej podnoszące na duchu. Ale czytałam. Przez jedną nie przebrnęłam - to chyba nie był jej czas. Dwie jeszcze czekają na przeczytanie. Wiele stoi do dzisiaj na mojej półce i przywodzi miłe wspomnienia.
Kiedy więc zakupiłam w akcji charytatywnej książkę zapakowaną w szary papier, w ciemno, mając tylko trzy słowa ją opisujące, nie wiedziałam czego się spodziewać. Książka ma minimalistyczną okładkę, ale w ciepłych kolorach. Wiadomo - zielony to kolor nadziei. Tytuł sugeruje, że możemy się spodziewać historii mających na celu pocieszenie. Trochę się obawiałam tej lektury, tego jak owo podnoszenie na duchu zostanie przez autorkę zrealizowane. Jak się okazało, moja niepewność była niepotrzebna.
"Pocieszki" to zbiór króciutkich historyjek, dykteryjek, opowiastek, anegdotek. Różnie można je nazwać. Są to wspomnienia autorki lub ludzi z jej otoczenia, fragmenty ich życia, zasłyszane historie, zauważone zachowania ludzi wokół. Trafne spostrzeżenia, niektóre mocno zabawne, inne skłaniające do chwili zamyślenia. Wiele zwykłych prawd życiowych, niby banalnych słów, które jednak warto sobie powtarzać. Że dobro powraca, że nie należy oceniać ludzi po ich zewnętrzu, że strach czasami ma wielkie oczy, że coś, co dla nas jest ważne, dla innych jest błahostką.
Książkę połknęłam na raz. Przyjemnie było wrócić do stylu autorki - lekkiego przekazu codzienności. Nie potrzebowałam pocieszenia, ale opowiastki przeczytałam z chęcią, doceniając ich walory. To była bardzo przyjemna lektura.
OGROMNE rozczarowanie. Nie jestem pocieszona, nie zaśmiałam ani nie wzruszyłam się ani razu. Jestem mistrzynią dygresji, ale moje przynajmniej trzymają się przysłowiowej kupy. Te tutaj - nie. Wiele stereotypów i zdań, które są po prostu krzywdzące. A żarty z zabijania królików??? Ja bardzo NIE polecam.
Świetna! Uwielbiam styl pisania autorki. Co do formy, rozdziały nie są połączone ze sobą, więc można czytać losowo wybrane partie.Książka wprawia w zachwyt, czasem zadume, nostalgie, a czasem rozbawia do łez. Prawdziwe...pocieszki.
Krótkie historyjki z życia autorki lub jej bliskich znajomych i ich znajomych😉. Ciekawe, mądre i dość trafne spostrzeżenia/dygresje. Czasem jest zabawnie, czasem nostalgicznie a czasem nieprawdopodobnie. Bardzo lubię styl Pani Grocholi. Z książki dowiedziałam się kilku informacji o samej autorce: że np. otacza się ona wieloma intrygującymi osobami, ma lodówkę w zabudowie, że lubi psy i ma jednego małego białego z wyspy Rodos (który notabene również się tak wabi), itp.😉
Miła i lekka lektura na wakacje, którą czyta się szybko. Idealna do porannej kawy, popołudniowego deseru, czy wieczornego drinka 😉Polecam.
Czasami dzieje się u mnie tak, że jak przeczytam książkę, która bardzo przypadnie mi do gustu to od razu biegnę do księgarni i kupuję swój egzemplarz. Tak było i w tym przypadku.
Pani Katarzyno, dziękuję Pani za książkę przepełnioną ciepłem i mądrością, która zmusza do zastanowienia się nad swoim życiem i nad ścieżką, którą podążamy. Nie raz płakałam, nie raz się śmiałam, nie raz myślałam sobie „no z życia wzięte”!
Polecam tym, którzy potrzebują lekkiego podniesienia na duchu ;)