Powraca swiat Alicji. Znow stado zaprzyjaznionych osob peta sie po cudownym ogrodku i kulinarnie szaleje w kuchni. A gospodyni jak zwykle otwiera drzwi przed kazdym, czestuje jajkiem na sniadanie, wypija niezmierzone ilosci kawy i zabrania zagladac do lodowki. Nawet do wiecznie glodnego Marianka demonstruje autentyczna slabosc. I oto wizyta nowej pary przynosi obrzydliwosc w powietrzu. On - oblizuje lyzki i widelce, rzuca sie na szyje nowo poznanych dam, zzera robaczki ze stolu i udaje, ze zna sie na winach...Ona - kamiennie milczy, ostroznie chodzi i podobno umiera z milosci do niego. A gdy on nie wraca z pewnej wycieczki, interesuje sie tym nawet pan Muldgaard...
Definitywnie nie w tej samej lidze co wczesne ksiazki Chmielewskiej. Repetytywna, powielajaca wczesniejsze wzory. Kupiona ze wzgledu na wczesnomlodziencza sympatie do autorki (z tego wzgledu zakupuje wszystkie jej ksiazki) i prawie ze skonczona (porzucona 20 stron od koncz). Ale moja Mama przeczytala w calosci!
Czytam, czytam i nie mogę zrozumieć o co chodzi i w czym problem.. Zupełnie mi nie szło, nie mój styl - udziwniony i wymuszony. Jeżeli wrócę do Chmielewskiej to może do jakiś wcześniej napisanych pozycji uznawanych za najlepsze.
Już dawno nie czytałam nic od Chmielewskiej i na początku musiałam się przyzwyczaić, ale oczywiście nie zawiodła, pełna humoru z trupem w tle, dodatkowo na robili mi ochoty na całodniowe przyjęcia przy jedzeniu i winie, bo szampana nie lubię xd
This entire review has been hidden because of spoilers.
Oj cienko, cienko to wyszło. Śmieszy mniej więcej tak samo jak zaskakuje, a że akurat nie zaskakuje, to i nie śmieszy. Momentami wręcz zmęczona współczesną prozą Chmielewskiej z lekkim zniecierpliwieniem wyczekiwałam końca.
Powrót Alicji, Danii i galimatiasu. Książka wciągająca i przyjemna w czytaniu, z paroma smaczkami jak Szwed od progu krzyczący "Ja mówie po polsk". Dobra lektura na wakacyjny relaks.