Długo się zbierałam do tej książki. Trochę czytałam już o tej sprawie, choć nie tak wiele by znać każdy jej szczegół. Historia była przerażająca i frustrująca. Ciekawość wygrała więc postanowiłam przeczytać książkę o tej sprawie... I historia pozostaje przerażająca, jednak muszę przyznać że reportaż jest marny i to bardzo. Dlaczego? We fragmentach w których autorka powołuje się na czyjeś słowa, noe są użyte żadne cytaty, przypisy czy nawet fragmenty artykułów traci to na wiarygodności. W książce takich elementów, jest bardzo nie wiele, więc posiłkujemy się głównie słowem autorki, która niestety ale nie tylko w bardzo szczątkowy sposób się wypowiada nie wyjaśniając na czym się opiera, to nie jednokrotnie pisze o ważnych oskarżeniach: "A podobno", "ktoś kiedy podobno widział" ect. - opieranie się często na pogłoskach bez przytaczania źródeł. Jeśli już jednak je przytacza, nie podpisuje ich niczym - ani kto to powiedział, czy to z artykułu. Inny aspekt, to fakt że autorka nie potrafiła się zdystansować od tematu. Wiem że temat jest mocny i porusza, jednak uważam że stosowanie nacechowanych określeń taki jak: "praedziwy demon" i tym podobnym tylko szkodzą samemu reportażowi. Uważam że, ten ciężki temat zasługuje na lepszy reportaż, nad którym nie będziemy się zastanawiać - czy to jest fakt czy opinia, tylko dostaniemy materiał do oceny własnej w którym nie trzeba nam nakreśliać że to co robił Maciel było złe, bo było i to wiemy. Chcemy poznać to jak sobie radzą ofiary, które kiedyś bały się odezwać, dać im szanse na opowiedzenie historii. Sądzę że reporter powinien podchodzić do tych tematów z dozą dystansu, by przytaczał nam fakty i pozwalał się wypowiadać innym o swoich przeżyciach. To straszliwie trudne, ale to właśnie dlatego tak szanuje dobry reportaż i jeszcze bardziej dobrego reportażyste.