Название книги "Грязь"[*Khaki], потому что "грязь" - это точно про войну, военный Донбасс и про тех, кто ее "хавал". [*Кhaki] - тоже про войну. Еще это первый камуфляжный цвет, и переводится слово khaki, как "грязь".
Wydawca napisał prawdę. Autor tej książki jest jednym z wielu, którzy przeżyli wojnę w Donbasie i jeden z nielicznych, którym wystarczyło inteligencji, siły, cierpliwości i talentu, aby o tym napisać. Jeśli myślicie, że Twardoch w Null wyjebaszył prawdę o wojnie, to dla wyprowadzenia Was z błędu zapożyczę się u Stanleya Kubricka i strawestuję fragment Full Metal Jacket: w obcowaniu z prozą Sajgona czytanie o wojnie Twardochem pisanej jest jak robienie palcówki przez różowe majtki Maryśki Pizdackiej. Czasem z humorem, czasem na dużym wkurwie Sajgon przeprowadzi Was przez wszystkie meandry wojny pozycyjnej, żołnierskiej codzienności i obozowego życia. Jego relacja jest heroiczna i antyheroiczna zarazem, dużo w niej dosadności, bo i tematyka zupełnie nie nadaje się do jej podrasowywania fabularnymi sztuczkami. Łeś Bełej napisał, że od 2014 roku w ukraińskim dyskursie literackim toczą się debaty odnośnie do tego, gdzie są ichniejsi: Céline, Remarque czy Hemingway. Sajgon jest odpowiedzią na te wątpliwości i śmiem twierdzić, że zwłaszcza pierwszy z wyżej wymienionych, mając carte blanche opisałby wojnę w tej samej, co ukraińska, stylistyce.
Z dużą jakością prozy Sajgona nie idzie w parze wysoka staranność wydawnicza, bowiem tekst usiany jest rozmaitymi literówkami czy błędami. Żeby nie pozostać gołosłownym przytoczę kilka reprezentatywnych przykładów: str. 65 No dobra, tylko wisisz ma dwie paczki cameli – powiedziałem chyba wisisz mi dwie paczki, str. 75 Przed jego oczami stanął mi obraz brudnych paznokci „pani”, a rdest przyjął kolejną porcję wymiocin z lemoniady, kawy i lodów jeśli obraz ma stanąć mnie, to raczej musi to zrobić przed moimi oczami, str. 77 Kto to wziął, Prawnik? z kontekstu dialogu wynika, że to pytanie, aby miało sens, powinno brzmieć „Kto go wziął”, str. 118 Nie chciałam oddychać, chciałam przeniknąć w zmarzniętą ziemię, zasnąć, a potem obudzić się jakieś dwadzieścia lat temu, żeby zjeść owsiankę na mleku i obejrzeć kreskówkę to fragment monologu Sajgona, który jest mężczyzną, str. 120 Sam przeszukałem cało wiszące na stojaku z kontekstu sceny (zabicia separatystów za pomocą granata) wynika, że ta wypowiedź ma sens w brzmieniu „sam przeszukałem ciało wiszące na stojaku”, str. 147 Jest już noc i walą po nas z moździerza chyba „walą do nas z moździerza”…, str. 228 Leżałam tam trochę dłużej. Zapaliłem, próbowałem zaktualizować profil na naładowanym telefonie, po czym wstałem albo w jednym i tym samym monologu Sajgon ma rozdwojenie jaźni co do swego rodzaju, albo forma żeńska w tym zdaniu pojawiła się z tzw. dupy, str. 240 Tak, jeśli są już na naszej ulicy, to nie oni będę na podwórku, tylko ktoś inny wypadałoby uzgodnić podmiot z orzeczeniem: oni=będą, str. 246 Jedną ręką dotknął mojego łokcia, a drugą zaprosił mnie, abym usiadła na trawie dlaczego Sajgon mówi po raz kolejny o sobie w rodzaju żeńskim pozostanie słodką tajemnicą wydawcy, str. 247 Wow. To wyście są d’Artagnan? wydaje mi się, że poprawna polszczyzna domagałaby się użycia odmiany czasownika „być” w 3 osobie liczby pojedynczej, str. 248 W tym momencie, po raz pierwszy za cały dzień, naprawdę się rozweseliłam pomijając ponowne użycie rodzaju żeńskiego w odniesieniu do wypowiedzi formułowanej przez mężczyznę, zastanawia mnie, jak można się rozweselić po raz pierwszy za cały dzień??? Bo chyba chodziło o coś w stylu „po raz pierwszy w ciągu całego dnia”, str. 268 Wypuściłam kroplę z nosa i uśmiechnęłam się powiedział Sajgon tuż po tym, jak wspomniał o tym, że wyszedł na deszcz i poszedł się odlać, str. 273 Zdmuchnąłem kroplę z nosa i uśmiechnęłam się prawie koniec książki, a w obrębie jednego zdania redakcja nadal nie ma pewności, czy narrator powinien użyć rodzaju męskiego czy żeńskiego, str. 276 Wtedy jeszcze nie rozumiałam, że ten człowiek już trochę walczył oświadczył Sajgon o towarzyszu broni, str. 323 Najlepiej z narożnika domu – odpowiedziała Witia nie muszę dodawać, że książkowy Witia to mężczyzna, str. 338 Możesz pan za mnie jutro pojedzie? kolejne zdanie, gdzie koniugacja czasownika nie nadąża za podmiotem.
Ilość tych błędów, nie dość że zatrważająca, to jeszcze jest trudno wytłumaczalna. Powieść liczy 352 strony, więc pod względem objętościowym jest to wolumin średnich rozmiarów, za który wydawca nie liczy sobie mało, bo 49 złotych. Uważam więc, że pod względem redakcyjnym ten tytuł powinien być dopieszczony, podczas gdy wygląda na zrobiony po macoszemu. Mogę tylko spekulować na ten temat, ale po aferze z polskim tłumaczeniem Wieloryba wcale bym się nie zdziwił, gdyby i ten tytuł został przepuszczony przez internetowy translator, bo ilość i rodzaj błędów jest trudno wytłumaczalna przy przyjęciu, że nad tłumaczeniem i redakcją pracował człowiek.
Jak się okazuje, już nie tylko złe tłumaczenie, ale również niechlujna redakcja są w stanie spieprzyć rewelacyjną książkę. Szkoda. Proza Sajgona zasługiwała na zdecydowanie więcej.
Одна з кращих книг на тему війни на Сході, яку я досі читав. Зібрання коротких малопов'язаних між собою розповідей дозволяють побачити події з різних сторін. Вражає як позитивне ставлення до життя так і самопожертва. Присутні і не надто привабливі картинки про аватарів, але це тільки показує цілісну картину. Звісно багато нецензурної лексики, але вона органічна, і, звісно, ніхто там в реалі не говорить вишуканою літературною мовою, а тому це про правдивість. Хочеться подякувати автору і тим названим і не названим учасникам, які зупинили і змогли, попрощатися з цивільним життям, як з старенькою пріорою, що звернула блимнувши фарами... дуже хотілося б почитати і наступні книги автора.
Dziękuję za polecenie tej książki, warto było. Czytałem ponad miesiąc, po trochu, do niektórych opowiadań wracałem, żeby lepiej zrozumieć. Szczególnie dialogi są nieintuicyjne - rozmowy żołnierzy w czasie działań bojowych i w bazie - zajęło mi około trzech tygodni przyzwyczajenia się do nich, do próby wczucia się w tę zupełnie odmienną od cywilnej mentalności.
Opowiada się tu o walkach z czasów ATO, rok 2015 i chyba następny, książka została ukończona w 2018. Na przykład nie ma tu ani słowa na temat dronów...
Ta książka opowiada o wojnie zupełnie bez patosu. Nie ma w niej wątków politycznych. Mówi do nas człowiek, powiedziałbym - pokorny, który wiele doświadczył, którego życie zależało od centymetrów trajektorii lotu pocisków (jednak chybiły), był pod ostrzałem, strzelał do wrogów i zapewne trafiał, choć to przemilcza. W ogóle zabijanie jest w tej książce bezpośrednio nieobecne, ale majaczy na granicy świadomości jako coś strasznego, budzącego lęk. Służył w rozpoznaniu, na pierwszej linii, w szarej strefie. Miał przyjaciół z oddziału, każdemu poświęca osobny tekst. Wojny uczył się de facto na samej wojnie - od bardziej doświadczonych. Nie przemilcza wątków potencjalnie kompromitujących dla SZU: np. poborowych alkoholików unikających na froncie wszelkiej odpowiedzialności (awatary). Ale to wszystko, co piszę, nie oddaje sedna tej książki. Nie wiem, co nim jest. Może opowiedzenie się narratora/bohatera po stronie odpowiedzialności? Że pewnych rzeczy po prostu nie wolno robić, a inne po prostu trzeba?
"Далі буде знову ніч, цвіркуни, комарі і рація. Потім настане ранок. Ми це побачимо одними з перших, тому що сонце України встає на Донбасі".
Збірка оповідань про війну від розвідоса звичайного, aka Saigon. Автор розповідає про свій досвід в часи АТО (ще до повномасштабного вторгнення РФ в Україну) простою мовою, без прикрас і пафосу.
Віктор Франкл писав, що від страху й голоду рятують образи коханих людей, релігія, образи природи та чорний гумор. І справді – чорного гумору в історіях вдосталь. На війні без нього ніяк. Історії різні: від коротких замальовок про "стрілкотню" до глибших історій про співпрацю підрозділів, про путьових і не дуже побратимів, дружбу. Написано так живо, що ледь встигаєш перевести подих між главами.
Це не героїчний епос, а розповідь про війну очима звичайної людини. Прості історії, але з таким колоритом і правдивістю, що відірватися неможливо. Написано розмовною мовою, з суржиком та матюками.
Рекомендую всім, хто хоче зрозуміти, як воно - бути там, де сонце встає першим.
Важка книга ще про часи АТО, коли людина з цивільної перетворюється на військову. І все, шлху назад нема Книга сповнена відвертими розповідями, про які не говорять по телевізору
Действительно, грязь. Но грязь реалистичная до последней капли. Для тех, у кого в головах только чёрное и белое. И третьего не дано. Возможно, поможет понять, что есть и полутона.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Wojna. Można heroicznie - obowiązek wobec ojczyzny. Można beznamiętnie - codzienność i zwyczajność, bycie żołnierzem, ot, praca jak każda inna. Można też z humorem, swadą, przygodą. Wojna to brud i na tym można by zakończyć bez względu gdzie i od czego się zacznie. Tutaj to wojna w Donbasie w czasie, gdy nikt jej jeszcze tak nie nazywał. To ukraińska opowieść o tym, o czym pisali wcześniej Remarque, Hemingway.
Książka zawiera ponad dwadzieścia opowiadań o zróżnicowanej treści i długości. Od opowieści z okopu, żołdackich dialogów z morałem nasyconych gwarą, akronimami, wulgaryzmami, poprzez ukazywanie tych samych wydarzeń z różnych punktów widzenia, kończąc na krótkich powrotach do cywilnej rzeczywistości - urlop, przepustka.
Plusem tej książki jest prostota, szczerość, autentyczność i możliwość zanurzenia się w rzeczywistości bohaterów. Mimo tego wolę jednak Żadana.
Bardzo zabawne jest polskie wydanie tej książki, zrobione na kolanie w pięć minut, no bo ej, jest opcja zarobić. Skrajnie bełkotliwy przekład nijak niepoprawiony w redakcji i korekcie, no bo po co, ej, ludzie kupią (case in point, ała), pełen pseudoerudycji i błędów rzeczowych ("opowiem wam, dzieci, historię, jak bewup został samochodem, no bo ej, po co nadążać za tekstem"), z ustawicznymi zabawami w zmienianie Sajgonowi płci, czasem nawet w obrębie jednego zdania, czemu nie. Takie tam pasożytowanko, nie szanuję. A szkoda, bo (o ile da się to ocenić pod ha!artowską szpachlą g*wnem) może to być rzecz mocna i robiąca konkretne wrażenie.
Це коли сидиш вночі на кухні і слухаєш розповідь. Спочатку російська ріже око (вухо), потім розумієш, що це і не мова книжки, а одна з мов, якою говорять герої (автор). І діапазон рівномірно покритий через суржики. Врешті, просто перестаєш звертати на це увагу. Книга - збірка історій, і хоча вони розрізнені в часі, та читаються як одна. І, направду, на ці кілька днів читання, я думками перемістився в центр подій і жив життям Сайгона.
Не возлагал больших надежд на эту книжку, при покупке, однако ее правдивость, эмоциональность и, конечно, повсеместный, армейский юмор и оптимизм, очень быстро склонили меня на свою сторону. Книга затягивает своей простотой и искренностью. Она не про войну, она про жизнь на войне, которой не видно, за сухими сводками новостей. Атмосфера погружения и яркость картинки максимальная.
Охуєнні розповіді про побут развєдоса від безпосереднього учасника подій. Написані живою мовою, хоча може й не зовсіми літературною. Хочеться подякувати автору за книгу, але головне за те, що завдяки йому та іншим учасниками війні з ерефеєю, автору не довелося шукати для засідок пусті квартири в наших будинках. Ну і якщо матиму таку можливість - кава з мене.
Probably I’m very lucky with modern literature from the participants of Ukrainian-Russian War. This book is written exactly in the language that you could hear in the military zone. Where there is dirt – there is crystal clearness. where there is ugliness – there is beauty