Gdy u wybrzeży Japonii dochodzi do powietrznej kolizji dwóch największych samolotów pasażerskich świata, amerykańska Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu wysyła na miejsce swój najlepszy zespół śledczych. Jednak od samego początku natrafiają oni na przeszkody, a tajemniczy sabotażysta nie cofnie się przed niczym, by uniemożliwić im odkrycie prawdy. W odruchu desperacji chief investigator Scottie Jordan ściąga na miejsce zdarzenia polskiego inżyniera, który przed kilku laty stracił w katastrofie lotniczej żonę i córkę. Gdy dzięki jego pomocy zespół zbliża się do prawdy, rozpoczyna się gra, której stawką jest życie wielu osób. Ale Aleksander Gall nie ma zamiaru uciekać. I wkrótce nie wiadomo już, kto jest myśliwym, a kto ofiarą.
Ta książka jest jak film. Największa w historii katastrofa lotnicza, międzynarodowy spisek i szaleńczy wyścig o prawdę. Głuche ostępy Appalachów, podejrzane dzielnice Waszyngtonu i Atlanty, zagubione na Pacyfiku, targane tajfunem japońskie wysepki. Wszystkie te miejsca łączy wspólna tajemnica, którą rozwikłać może tylko jeden człowiek. Jeśli myśleliście, że Dirk Pitt i Jack Reacher są zuchwali, to poczekajcie, aż poznacie Aleksandra Galla. Takiego bohatera jeszcze w Polsce nie było.
2022.03.07 Kończę na 122 stronie. Sądziłam, że to będzie coś w kierunku thrillera i kryminały, a okazuje się, że to rasowa sensacja. Dość szybko zaczęłam to odczuwać, gdy traciłam wątek co kilka zdań. Porównania z książkami Lee Childa ścielą się gęsto w recenzjach, co jednoznacznie zniechęca mnie do dalszego słuchania tej książki. Z drugiej strony zbiera całkiem dobre recenzje, ale nie zamierzam sprawdzać czy się do niej przekonam.
Istne szaleństwo. Książka to gotowy scenariusz na film, albo co najmniej serial Netflixa. Szybko się czyta, czasem może trochę ciężko nadążyć za akcją. Do tego mnóstwo postaci i zanim człowiek ogarnie po której stoją stronie, to sytuacja nagle się zmienia. Kawałek dobrej rozrywki.
Najnudniejsza książka z jaką chyna kiedykolwiek miałam do czynienia. Nie byłam wstanie jej przeczytać chociaż przeczytałam prawie 200 stron. Ale była to naprawdę męczarnia. Ostatnio trafiam na same słabe książki. Słabe według mnie oczywiście.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Gdyby Bond był agentem NTSB to przy bohaterach tej książki i tak wypadałby jak pan posterunkowy z Rodziny Zastępczej. Cuda na kiju. Czekałam aż pojawią się kosmici. Plus za lore katastrof, ale poza tym straszny gniot :(