Kiedy Will Smith i jego brat byli dziećmi, ich ojciec zburzył wielką ścianę, po czym kazał im ją odbudować. Chłopcy bronili się, mówiąc, że zbudowanie takiej ściany jest niemożliwe. Ojciec kazał im to zrobić mimo wszystko. Dodał, że ich zadaniem nie jest postawienie muru. Ich zadaniem jest położenie na raz jednej cegły tak dobrze, jak tylko potrafią. Zbudowanie muru wydawało się niemożliwe. Jak trudne jednak może być położenie jednej cegły? Budowa muru zajęła im 18 miesięcy (Will miał 12 lat, a jego brat był młodszy). Nie ma marzeń zbyt wielkich. Trzeba tylko zacząć kłaść cegły. Wystarczy... jedna na raz.
Lekka i przyjemna książka przypominająca, że każda wyprawa zaczyna się od jednego kroku, a od każdego kolejnego etapu zmagań, dzieli nas często jedynie kilka kolejnych, niewielkich kroków. Dodałem ją do goodreads z nadzieją, że inni również znajdą w niej coś dla siebie. Może nie jest to mistrzostwo świata, ale jak na pierwszą książkę autora, jest całkiem w porządku.
Dobra książka o Kaizen - "nie musicie postawić muru - tylko 1 cegła na raz!" Książka końcowymi opowieściami prawdziwych bohaterów dała mi niesamowitego kopa motywacyjnego: - tylko 10 kroków Już to nieświadomie zacząłem stosować jakiś czas temu dzieląc czytanie książek na "tylko 10 stron", tym sposobem czytając dziennie 30 - 100 stron a na liczniku sami widzicie (GoodReads). To samo ostatnio zacząłem stosować nieświadomie do audiobooków i nauki angielskiego "tylko 15 minut słuchowiska". Również do godzinnych - prawie 3 godzinnych spacerów też to stosowałem. I mam już pomysły na inne realizacje! Właśnie mój mózg krzyczy, poleż - nie czytaj - a ja przeczytam choćby 2 - 4 strony! Tak ostatnie historie które faktycznie się zdarzyły (chyba autor nie kłamie), wyciskają wręcz łzy! Tylko 10, mały krok, upór, maniakalne dążenie do celu, jeszcze 10 stron... !!! Dziękuję za naświetlenie sprawy - za wzruszenie i kopa motywacyjnego 5 STAR!
Książka jest ok. Najciekawszy dla mnie fragment to historia kaizen.
Dałabym wyższą ocenę gdyby nie bezsensowne porównania i przykłady autora, które utrwalają szkodliwe postrzeganie ról społecznych.
Obawiam się, że niezbyt łebscy faceci mogą uznać je za zabawne, dla mnie fragmenty o tłumaczeniu facetom co to znaczy coś zrobić i rozbijanie tego na najmniejsze fragmenty było mega irytujące. I tylko wzmogło przekonanie, że autor sugeruje by facetów traktować jak dzieci lub osoby, ktore nie potrafią samodzielnie myślec :/
O samej idei kaizen baaaaardzo malo, zaledwie 1 rozdzial. Przytoczone przyklady, zwlaszcza opatrzone komentarzem autora, ze dana osoba nawet nie wiedziala, ze stosuje kaizen dobitnie mnie pokazala, ze jest to ksiazka typu dorabiania uzasadnienia do istniejacej teorii. Dla mnie slaba pozycja. Sama ksiazke wysluchalem jako audiobook. Po przekroczeniu 40% zawartosci sluchalem juz z przyspieszeniem 1,4 aby dotrwac do konca. W formie papierowej uznalbym to za stracony czas.
Nie sposób nie lubić i nie szanować autora, zwłaszcza jeśli ktoś docenia dobrą whiskey i ogląda jego filmy na YouTube. Niestety, ta książka to nieporozumienie. Miałem wrażenie jakby Pan Tomasz napisał ją tylko po to, żeby wygrać jakiś zakład albo szybko odhaczyć punkt na swojej liście marzeń, a nie żeby przekazać rzetelną wiedzę, szanując przy tym inteligencję i czas czytelnika.
Książka początkowo brzmi jak "typowa amerykańska książka o rozwoju osobistym". Jest dużo przykładów, są historyjki, wszystko z uśmiechem, humorem i dystansem do siebie. To, co mnie zniechęciło, to praktycznie brak odwołań do świeżych badań naukowych, płaskie i trochę naiwne problemy "z życia wzięte", opisy w stylu masła maślanego, a do tego częste cytowanie książek, które miałem okazję przeczytać i które prezentują filozofię kaizen w o wiele ciekawszy sposób - wyszła dziwna rekurencja.
Kto czytał klasyki typu Droga Toyoty, czy inne Atomowe Nawyki, będzie miał częste uczucie deja vu. Podane przykłady są w pewnej znacznej części nieprzemyślane i jednowymiarowe, jakby bez przekonania argumentują "jedyną słuszną drogę". Myśl rozdziału przeważnie jest wałkowana wiele razy dokładnie na ten sam sposób - zamiast podchodzić do niej z różnych stron. Istnieją akapity o niczym, jakby wklejone na życzenie wydawcy, żeby "nadmuchać" trochę więcej stron, kosztem bezsensownie straconego czasu czytelnika. Ostatecznie jednak odrzuciło mnie ślepe argumentowanie "jedynej słusznej filozofii", zamiast krytycznego szukania i omawiania jej słabych stron. Ani w inżynierii, ani w biznesie, nie ma idealnych rozwiązań. Przedstawiając rozwiązanie ubrane tylko i wyłącznie w tęcze i jednorożce, autor wywarł na mnie wrażenie natrętnego komiwojażera i jednocześnie niekompetentnej osoby, która nie zbadała tematu wystarczająco głęboko. Moim zdaniem to po prostu kiepska książka o kaizen.
Całkiem przyjemna i motywująca lektura z naszego podwórka. Oczywiście jak większość książek motywacyjnych jest zmanierowana, ale jednak polska. Niby nie wynosi nic nowego, ale jednak mnie zmotywowała do metody małych kroków.
Nie odmieni życia, zawiera sporo naciąganych historii, pisana ewidentnie dla mężczyzn, więc pewne rzeczy mnie drażniły, ale nie mogę odmówić pozytywnej energii autorowi. W sumie spełnia swoje poradnikowe zadanie: zachęca do modyfikacji nawyków i budowania nowych.
Taka sobie. Metoda mininawyków - jak ktoś zna nic odkrywczego. Sporo poświęcone diecie i odchudzaniu. Kilka ciekawych pomysłów na małe, proste nawyki, ale poza tym same ogólniki, do tego dość nudno napisana.