Mężczyźni. Nie wyglądali na potwory. Ten z prawej był niski i pulchny, o jowialnej twarzy. Środkowy był wyższy, ale znacznie starszy. Po lewej stał najmłodszy, z brzuszkiem rysującym się pod dresową bluzą. Może nie jest tak źle? Może chcieli tylko ponapawać się trochę jej strachem? Zażartować?
Nie. W ich oczach było coś, co odbierało nadzieję.
W warszawskim parku zostaje znalezione ciało nastolatki. Młoda dziewczyna ma odcięte dłonie. Rusza policyjne śledztwo.
W tym samym czasie wyrzucony z policji Bartosz Konecki, dorabiający jako prywatny detektyw, dostaje zlecenie: ma śledzić młodą aktorkę. Odkrywa, że dziewczyna stara się zebrać informacje na temat brutalnego morderstwa sprzed lat. Morderstwa, które do złudzenia przypomina niedawną zbrodnię na nastolatce.
Czy za zbrodniami stoi ta sama osoba? Jaki związek ze sprawą ma kobieta, którą kazano mu śledzić?
Czy samotny detektyw będzie szybszy niż policja? I czy powstrzyma zło, które zatacza coraz szersze kręgi?
Bardzo lubię takie książki! Historie, po których tak naprawdę nie spodziewam się niczego dobrego, a które okazują się prawdziwymi perełkami. Bez większych oczekiwań podeszłam do "Kręgów" i teraz trochę mi wstyd, bo powieść Zborowskiego jest jednym z lepszych polskich kryminałów, jakie miałam okazję przeczytać w ostatnich latach. Mamy tu wyrazistą postać detektywa Koneckiego, któremu życie dało nieźle w kość, jest zbrodnia, która nawiązuje do morderstwa sprzed lat, jest też plejada fantastycznie wykreowanych postaci i - co dla mnie niezwykle istotne - autor przemycił w powieści odrobinę humoru, świetnie rozładowującego napięcie. Akcja toczy się żwawo i dynamicznie, nie ma smęcenia, jest czysta rozrywka! Mam ogromną nadzieję, że autor nie poprzestanie na "Kręgach" i czytelnicy będą mogli towarzyszyć Koneckiemu w kolejnych przygodach. Ja dodaję pana Zborowskiego do grona polskich autorów, którym z całą pewnością będę się przyglądać i na których książki będę czekać!
To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem i bardzo udane tak naprawdę. Bardzo dobra historia, osadzona w polskich realiach, która wciąga bez reszty. Polecam tę książkę fanom kryminałów, którzy oczekują dobrej historii. Warto czytać polskich autorów!
"Kręgi" Zbigniewa Zborowskiego- to właśnie tą powieścią zaczynam mój recenzencki nowy rok😊 Moje pierwsze spotkanie z twórczością autora uważam za udane. "Kręgi" to druga część cyklu o Bartoszu Koneckim. Mimo tego, że nie czytałam pierwszej z książek, doskonale odnalazłam się w całej tej historii. Główny bohater, były policjant, który obecnie próbuje swoich sił jako detektyw, dostarcza swoimi poczynaniami różnych emocji. Raz miałam ochotę pogratulować mu pomysłowości, a raz walnąć w łeb i powiedzieć "Chłopie, weź sie w garść"😉 Historia wciągająca, sądzę, że niestety w dużej mierze ukazująca realia. Ciekawy klimat i zaskakujące zakończone- kryminał zdecydowanie wart polecenia. Myślę, że na podstawie tej powieści można by było nakręcić całkiem dobry film. Polecam i zachęcam do przeczytania, bo warto czytać i mieć swoje zdanie 😊
W Warszawskim parku zostaje odnalezione ciało nastolatki pozbawionej dłoni. Policja wszczyna śledztwo. W tym samym czacie były policjant Bartosz Konecki, który założył własne biuro detektywistyczne dostaje zlecenie - śledzenie młodej aktorki. Kobieta interesuje się brutalną zbrodnią sprzed lat. Zbrodnią, która przypomina tę niedawno popełnioną w parku. Czy te dwie sprawy coś łączy?
Opis tej książki bardzo przypadł mi do gustu. Czułam, że może być czymś co mnie zainteresuje, więc bez wahania po nią sięgnęłam. Nazwiska autora nie kojarzyłam, przyznaje bez bicia. Dopiero w połowie lektury w głowie zaświtała mi myśl, że to może być kolejny tom jakiejś serii. Jak się okazuje, pierwszy czeka na mojej półce już około pół roku. Wstyd dziewczyno, wstyd.
Główny bohater szybko przypadł mi do gustu. Lubię bohaterów z przeszłością, którzy nie są idealni. To miła odmiana po samych wyidealizowanych lalusiach. Koncecki zdecydowanie jest mężczyzną z krwi i kości. Nie tylko w swojej historii ale i postępowaniu - bohaterski, impulsywny, momentami gentelman. Zdecydowanie tym mnie kupił.
Zgadzam się z opiniami, że książka nie powala na samym początku. Choć pomysł jest bardzo ciekawy, chwile zajęło mi wciągnięcie się w tę historię. A nawet i wtedy gdy byłam już zaciekawiona, nie miałam wypieków na twarzy w czasie lektury. Było fajnie, ale bez większego zaskoczenia. Niektóre momenty, dosłownie chwilowe, podnosiły moje zaangażowanie i po chwili znów było spokojnie.
Bardzo spodobał mi się pomysł przeplatania teraźniejszości z przeszłością. No i oczywiście oddanie narracji wielu bohaterom. Zawsze powtarzam, że to świetny sposób na poznanie lepiej bohaterów i samej sytuacji. Właściwie każda książka, która wykorzystuje ten prosty trick ma u mnie murowanego plusa. Mimo to, głównym bohaterem "Kręgów" jest Konecki, pozostali bohaterowie będący narratorami tworzą tylko tło.
Nie doszukałam się w tej książce niczego wow, ale też nie wynudziłam się. To raczej jedna z tych historii, które są świetnym i niezobowiązującym przerywnikiem wśród bardziej wymagających pozycji. Komuś kto szuka zaskakującej i wciągającej od pierwszych stron historii, raczej tę książkę odradzam. Jednak dla kogoś kto szuka lekkiej ale kryminalnej opowieści, ta pozycja powinna być idealnym wyborem.
"Kręgi" to drugi tom cyklu o Bartoszu Koneckim autorstwa Zbigniewa Zborowskiego. Spore gabaryty książki mogą w pierwszej chwili trochę odstraszyć, jednak powieść czyta się naprawdę szybko, a intryga wciąga od pierwszych stron.
Na polach mokotowskich zostają znalezione zwłoki dziewczyny. Ofiara nie ma dłoni. Rozpoczyna się policyjne śledztwo. Równocześnie Bartosz Konecki, były glina, a obecnie prywatny detektyw, dostaje zlecenie, które wydaje się być banalnie proste. Ma śledzić pewną celebrytkę o nazwisku Stokrocka. Podczas tych działań Konecki dostrzega ciekawą zależność między właśnie odkrytymi zwłokami nastolatki bez dłoni a sprawą sprzed lat, którą prywatnie bada Stokrocka. Po co kobieta szuka rozwiązania starej zbrodni? Czy Bartosz zdoła znaleźć odpowiedź na pytanie, co łączy te dwie sprawy? Czy obecny morderca zabił również przed laty? A może chodzi o naśladowcę? Możliwości jest wiele, więc zarówno policja, jak i Konecki mają pełne ręce roboty.
Oprócz Bartosza, który gra główną rolę w torze współczesnym powieści, śledzimy również losy niejakiego Norberta Pałuchy, śledczego, który szukał mordercy prawie trzydzieści lat wcześniej, w bardzo podobnej sprawie.
Akcja rozgrywa się dwutorowo. Treść jest usystematyzowana, co może być dla jednych dużym plusem, a dla innych minusem, bo zbyt "porządny" ten kryminał. Mnie ta układność odpowiadała, bo nie gubiłam się w meandrach prowadzonych śledztw. Dodatkowo autor dodał trochę informacji przypominających sprawy opisane w tomie pierwszym.
Tytułowe kręgi kojarzą się z rozchodzącymi się wokół konsekwencjami konkretnych działań, które mają wpływ na innych ludzi i ich zachowania. Oprócz zagadek kryminalnych nie zabrakło również wątków związanych z prywatnym życiem bohaterów, co z mojej perspektywy jest dużym plusem. Z zainteresowaniem obserwowałam dylematy Bartosza i jego zmagania z samym sobą.
Nie wiem, czy pojawi się kolejny tom z tego cyklu, ale jeśli tak, to chętnie poznam dalsze losy Bartosza Koneckiego.
Nie znam się profesjonalnie na kryminałach, dopiero wchodzę w ten świat, ale dla mnie "Kręgi" to kawał dobrej literatury, w który można wpaść po całości. Spędziłam naprawdę miły czas z tą książką, zwłaszcza czytając przed pracą, kiedy miałam po godzinie wolnego czasu. No i po takiej lekturze można rozmawiać z klientami, a co! A tak wracając do tematu, polecam. Oj bardzo polecam. Przeczytaj, pokochaj, zapamiętaj!
Kryminały to jeden z moich ulubionych gatunków literackich. Uwielbiam zgłębiać podrzucane mi przez autora ślady, domyślać się tajemnic i rozwiązywać zagadki. A największą satysfakcję sprawia mi moment, kiedy wpadnę na rozwiązanie sprawy, zanim wszystko wyjaśni mi autor w zakończeniu. Dlatego też, mając okazję, nie wahałam się i sięgnęłam po lekturę Kręgów Zbigniewa Zborowskiego, tym bardziej że było to dla mnie pierwsze spotkanie z tym autorem. Ciekawi, jak wypadło? Jeśli tak, to czytajcie dalej! :) Bartek Konecki, zwolniony z pracy policjant, zakłada prywatną agencję detektywistyczną, w której jest jednocześnie szefem i jedynym pracownikiem. Mężczyzna, uzależniony od psychotropów, podejmuje się śledzenia wschodzącej gwiazdki aktorstwa, Amelii Stokrockiej, za które to otrzymuje całkiem niezłe pieniądze. W toku podjętego śledztwa na światło dzienne wypływają coraz to nowe fakty, które tylko komplikują tę sprawę. Jaki związek ma ta sprawa ze sprawą zamordowanej dopiero co nastolatki? Ba, co ma ona wspólnego ze sprawą nastolatki zamordowanej kilkanaście lat wcześniej? I czy Koneckiemu uda się rozwiązać to skomplikowane śledztwo? Intryga jest tak zapleciona, że naprawdę miałam problem z wytypowaniem kogokolwiek jako mordercy. Owszem, kilku bohaterów było szczególnie podejrzanych, ale mimo wszystko do samego końca nie udało mi się zgadnąć, kto mordował, i jak połączyć wszystkie trzy sprawy. Dlatego biję gromkie brawa autorowi za to, jak namieszał, naplątał, a potem elegancko wszystko wyjaśnił, jeśli chodzi o sprawę kryminalną w tej książce. W dodatku fabuła jest prowadzona przez sporą część książki dwutorowo – poznajemy wydarzenia dotyczące śledzenia przez Koneckiego Stokrockiej, a jednocześnie próbujemy rozwikłać sprawę sprzed kilkunastu lat nastolatki, wyjątkowo brutalnie zamordowanej i porzuconej w lesie. To wprowadza jeszcze większe napięcie i aurę tajemniczości wokół całej intrygi. Jeśli chodzi o bohaterów, to w sumie nie mam o nich żadnego zdania. Konecki to trochę ciamajda, a trochę sympatyczny misiu. Niby go polubiłam, ale bliższe byłoby stwierdzenie, że był mi obojętny. Tak samo, jak jego partnerka... Prawdą po raz kolejny okazało się sławne już twierdzenie, że to bohaterowie negatywni wzbudzają w nas więcej emocji – ich przynajmniej nie znosiłam i miałam szczerą ochotę, że ktoś im nakopie w tyłki... A co do samego Koneckiego i jego kobiety – wątek obyczajowy był, według mnie, wciśnięty trochę na siłę i niepotrzebny. Poza tym jestem już zmęczona i znudzona policjantami/detektywami, którzy są uzależnieni, czy to od picia, czy od leków, czy czegokolwiek innego i mają problemy osobiste. Ten motyw zrobił się już dla mnie tak oklepany, że ziewam nad nim z nudów i modlę się o coś bardziej twórczego i nowego – ile można?! Oprócz skomplikowanej sprawy do rozwiązania bardzo podobało mi się ukazanie pracy detektywów i policjantów w naszym kraju. A także to, jak niedbale niektórzy podchodzą do swoich obowiązków. Śledztwa, prowadzone niechlujnie i byle jak kończą się niczym, a sprawcy pozostają na wolności. Pokazano tu też, jak łatwo czasami można kogoś wrobić i zniszczyć mu życie, tylko dlatego, że kogoś w policji bardziej interesują jego osobiste interesy niż dobro i bezpieczeństwo społeczeństwa. Ta okrutna prawda aż boli, ale, niestety, w obecnych czasach chyba niewiele się zmieniło, szczególnie jeśli chodzi o służby mundurowe. To przykre i bolesne, ale tak wygląda nasza rzeczywistość. Muszę Was tylko uprzedzić, że to drugi tom serii o Bartoszu Koneckim, co daje się zauważyć. Czytanie tego cyklu od Kręgów nie sprawia, że ta część jest niezrozumiała, ale kilka kwestii pozostanie zagadką do samego końca. Nie jest to jednak wielki problem i jeśli pogodzicie się z faktem, że pewne sprawy będą dla Was tajemnicą, dopóki nie cofniecie się do lektury pierwszego tomu, to lektura Kręgów sprawi Wam mnóstwo frajdy. Reasumując: Kręgi to wciągająca lektura na dwa wieczory, którą czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Splecenie intrygi z pozoru nie do rozwiązania i całkiem znośni bohaterowie sprawiają, że czytało mi się tę książkę naprawdę szybko. Dodać też muszę, że język uwiarygadnia tę całą historię, a rzucane w odpowiednich momentach bluzgi są czymś w rodzaju wisienki na torcie. Także, jeśli szukacie dobrego kryminału, w którym niełatwo będzie wytypować mordercę, a zakończenie będzie sugerowało kolejną sprawę i zostawi Was z otwartą buzią, to śmiało sięgajcie po Kręgi!
Jest to świetny, dobrze poprowadzony, wielowątkowy kryminał ze zwrotami akcji, który rozgrywa się dwutorowo. Bardzo lubię kiedy książka jest prowadzona właśnie w ten sposób, przeplatanie teraźniejszości z przeszłością pozwala na lepsze poznanie całej historii i wciągnięcie się w fabułę, dzięki temu zabiegowi zawsze jestem jeszcze bardziej ciekawa o co w tym wszystkim chodzi i jak to się potem splecie w jedną całość. Fabuła rozkręca się dosyć szybko, a autor stopniowo ujawnia nam kolejne szczegóły i wskazówki, ponadto ksiażka pomimo tematyki, jest napisana dość lekkim, przystępnym językiem dzięki czemu czyta się ją błyskawicznie. Pan Zborowski bardzo fajnie wykreował bohaterów, którzy nie są wyidealizowani, tylko jak każdy z nas mają swoje problemy, gorsze i lepsze dni, chociaż w przypadku Koneckiego to głównie te gorsze mniej