„Nikt was tak nie będzie witał w domu tak jak pies. Uczcie się od nich. Nie ma lepszych nauczycieli”. To nieoczywista psia antologia, a w nim opowiadania tak uznanych pisarzy, jak Michał Cichy, Wioletta Grzegorzewska, Weronika Murek, Patrycja Pustkowiak, Krzysztof Varga i Andrzej Stasiuk. Wspaniały literacki hołd oddany wiernym towarzyszom człowieka.
Andrzej Stasiuk is one of the most successful and internationally acclaimed contemporary Polish writers, journalists and literary critics. He is best known for his travel literature and essays that describe the reality of Eastern Europe and its relationship with the West.
After being dismissed from secondary school, Stasiuk dropped out also from a vocational school and drifted aimlessly, became active in the Polish pacifist movement and spent one and a half years in prison for deserting the army - as legend has it, in a tank. His experiences in prison provided him with the material for the stories in his literary debut in 1992. Titled Mury Hebronu ("The Walls of Hebron"), it instantly established him as a premier literary talent. After a collection of poems Wiersze miłosne i nie, 1994 ("Love and non-love poems"), Stasiuk's bestselling first full-length novel Biały kruk (English translation as "White Raven" in 2000) appeared in 1995 and consolidated his position among the most successful authors in post-communist Poland.
Long before his literary breakthrough, in 1986, Stasiuk had left his native Warsaw and withdrew to the seclusion of the small hamlet of Czarne in the Beskids, a secluded part of the Carpathian mountain range in the south of Poland. Outside writing, he spends his time breeding sheep. Together with his wife, he also runs his own tiny but, by now, prestigious publishing business Wydawnictwo Czarne, named after its seat. Apart from his own books, Czarne also publishes other East European authors. Czarne also re-published works by the émigré Polish author Zygmunt Haupt, thus initiating Haupt's rediscovery in Poland.
While White Raven had a straight adventure plot, Stasiuk's subsequent writing has become increasingly impressionistic and concentrated on atmospheric descriptions of his adopted mental home, the provincial south-east of Poland and Europe, and the lives of its inhabitants. Opowieści Galicyjskie ("Tales of Galicia"), one of several works available in English (among the others are "White Raven", "Nine", "Dukla," "Fado," and "On the Road to Babadag") conveys a good impression of the specific style developed by Stasiuk. A similar text is Dukla (1997), named after a small town near his home. Dukla achieved Stasiuk's breakthrough in Germany and helped built him the most appreciative reader-base outside of Poland, although a number of Stasiuk's books have been translated into several other languages.
Jak ktoś kocha psy, ma albo miał psa, przeżył jego chorobę, zaginięcie, śmierć albo uśpienie, to na pewno łzy się poleją, zwłaszcza na tekście Michała Cichego. Mi najbardziej podobało się opowiadanie Wioletty Grzegorzewskiej, napisane przepięknym stylem. Ale nie jest to książka, którą koniecznie trzeba przeczytać albo kupić. Ot, taki sympatyczny, ale nie wybitny drobiazg.
“Nie czytaj teraz tego” mówił mi M., gdy kilka dni po śmierci pieska Czarka z księgarni Czarnego przytaszczyłem dwa tomy opowiadań “O kotach” i “O psach”. Uznałem jednak, zgodnie z prawdą, że jeśli to jest dobra literatura, to M. miał rację i wyrządzi mi ona raczej krzywdę; jeśli zaś jest to literacki przeciętniak, to nawet największa żałoba nie sprawi, że się wzruszę, a synapsy mózgu mego zaśpiewają żałośniej.
Zatem wyrok - wybitny to jest Krzysztof Varga, bardzo dobrzy Rejmer, Sołtys i Stasiuk, ciekawa Pustkowiak, a pozostałe teksty oczywiście są na niezłym poziomie, ale raczej nie umieszczę ich w swojej pamięci.
Zacznę od Vargi, bo od zwycięzców trzeba. Otóż nie byłem w stanie tego opowiadania przeczytać. Chyba dopiero przy czwartym podejściu przestały mi wilgotnieć oczy. Jedynie autor “Trocin” zwrócił uwagę na zapach psiej sierści i fantastycznie pokazał, że psy są najlepszymi partnerami dla egocentryków i narcyzów. Piękne zamknięcie tych niezbyt wybitnych opowiadań.
To, co jest największym problemem omawianych tomów to brak jednolitej koncepcji - z jednej strony dostajemy tu opowiadania autobiograficzne, historie rodzinne, a z drugiej niektórzy pisarze i pisarki próbują opowiedzieć historie wypreparowane z (przynajmniej łatwo zauważalnego) własnego doświadczenia. Wspominki o zwierzakach zawsze chwytają za serce, ale to ten typ literatury, którego unikam, bo jest przewidywalny i bardzo trudno jest wnieść coś nowego do tej opowieści. Ta sztuka udaje się tylko Stasiukowi i Vardze, ale jest to zasługa też języka i rozpisania - obaj zwyczajnie potrafią snuć wciągające opowieści, w których z pewnością nawet dżdżownica byłaby bohaterką porywającą.
Krótko o tym, co znajdziecie w tych uroczo wydanych książeczkach. Stefan Chwin zrobił coś, czego nie umiem zaakceptować, czyli napisał opowiadanie o kotach, które uczłowieczył i spreparował z tego tak oczywistą metaforę, że nie ma tam wiele pracy dla czytelnika. Olga Drenda pisze o swoich kotach i jest to pisanie ładne i mądre, ale z kategorii “okruchy chwili plus odrobina refleksji”, no nie tego tu szukałem i nawet straszny wzrok Buby nie złagodzi mojej oceny. Piotr Paziński wybrnął z kłopotu udając się wraz ze swoją kotką w sen i na spacer. Nie mogłem pozbyć się wrażenia, że to jednak taki prosty pomysł na stworzenie kilku tysięcy znaków, ale zbyt przewidywalny sposób na zbudowanie opowiadania. Rejmer najciekawiej pokazała, że zwierzęta bywają też przedmiotem naszych wewnątrzzwiązkowych negocjacji. To opowiadanie o uczuciach i różnych obrazach miłości, z których żaden nie jest pozbawiony cierni. Piotr Siemion opowiadanie o “kotku robotku” skonstruował sprawnie, ładnie zakreślił ramy, wypełnił zaskakującą w finale historią, ale nie miałem poczucia, żeby było w nim coś nowego o samych zwierzętach, jakby autor był zbyt skupiony na człowieku, zwłaszcza młodym. To też ładne, ale nie tego szukałem w “O kotach”. Paweł Sołtys zabiera nas w krainę ballady z wątkiem futbolowym. Nie narzekam, jest to bardzo sympatyczna lektura spod gwiazdy “był sobie dziad i baba / bardzo starzy oboje” i chyba pokazująca, że od “Mikrotyków” jest ucieczka, a Sołtys jest pisarzem obdarzonym inteligencją. Tom poświęcony psom przynosi ciepłą i odrobinę wzruszającą opowieść o psach Michała Cichego, opowiadanie Wioletty Grzegorzewskiej o Leo, psie niesfornym i o właścicielce - równie niesfornej. Weronika Murek postanowiła nas zaskoczyć i napisała opowiadanie wielogłosowe, tak jakby awangardowe. Jest to samo w sobie ciekawym pomysłem, ale cierpi w nim komunikacja z czytelnikiem i nic mnie nie zachęcało do zagłębienia się w ukryte sensy opowiadania, Zaskoczeniem jest za to Patrycja Pustkowiak, która znowu wałkuje wątek rozpadającego się małżeństwa. Otóż Pustkowiak jako jedyna dostrzegła, że w opowiadaniach o psach, czy kotach, te nie muszą być żywe, ale też nie muszą być martwe - mogą być na przykład z gumy i powietrza. Szacun na dzielni za to! Stasiuk z Vargą jednak na końcu pozamiatali i pokazali, że mistrzowsko posługują się słowem i choć tworzą przewidywalne opowieści o miłości do zwierząt, o szalonych psich wyprawach i podkulonych z nich powrotach, to wciągają czytelnika do wspólnego przeżywania. Siła tej literatury jest naprawdę zaskakująca,
O zwierzętach najwięcej mamy do powiedzenia, gdy ich już z nami nie ma. Wspominamy. Pisząc “zapach sierści” spod moich palców wyszedł “zapach śmierci”. Bo to ten zapach docierał do moich nozdrzy, gdy głaskałem i całowałem zasypiającego po raz ostatni Czarka. Trzymałem go pod pyskiem, głaskałem po grzbiecie i zanosiłem się płaczem. I jest dla mnie wyzwalające pisanie o tym, wspominanie tego momentu, gdy podbiegał do mnie w parku, a gdy już biegać nie mógł, to siadał obok i z charakterystycznym dla siebie psim smutkiem oglądał świat. Jednocześnie literatura jak i życie nie mogą się karmić tylko śmiercią i wspomnieniem, literatura jest polem kreacji i zabawy podobnie jak w życiu jest miejsce na uśmiech, choćby przelotny i niepewny, jak choćby ten, gdy patrzysz na niego i uśmiechasz się delikatnie, próbując go nie spłoszyć, nie odkryć wszystkich kart, jeszcze nie teraz, ale już czujesz, że to ten moment. Pisząc o swoich zwierzakach trudno nam uciec przed pisaniem o nas samych. Pisze Varga: “Pragnąłem więc psa, bo jestem z natury egoistyczny, egocentryczny i skupiony na sobie, i wreszcie chciałem się skupić na kimś innym, ponieważ własne towarzystwo zaczynało mi coraz bardziej ciążyć”. Pisząc o kotach i psach dostaliśmy historię ludzi, którzy chcą się za tymi zwierzakami skryć, ale jednak też powiedzieć nam coś o sobie. I to sprawia, że zachęcam do sięgnięcia po te dwa tomy opowiadań - nie po to, byście przeczytali o zwierzętach, ale o ludziach za nimi ukrytych.
P.s. Rysunki Oli Niepsuj i Gosi Herby są udane i oczywiście na wysokim poziomie, ale chyba szkoda, że zamiast być elementem tekstu, zostały z niego wypreparowane na oddzielne strony, przez co trudniej nawiązać z nimi dialog podczas lektury. Przynajmniej ja tego dialogu nie nawiązałem. Za to okładki kapitalne. I jest coś wzruszającego dla osoby zajmującej się od lat ilustracją i komiksem, że na okładce to nie Stasiuk czy Rejmer mają przyciągnąć czytelników, ale ilustratorki. Tak dalej!
Miałam takie mocne WTF w trakcie tej książki, mam wrażenie, że zdecydowanie nie jestem targetem albo nastawiałam się na coś zupełnie innego, bo poza pierwszym opowiadaniem (do pewnego momentu), żadne mi się nie podobało. Nie odnalazłam się w tej pozycji, nie wiem, o czym do końca miała być, brakuje mi jasnego zarysu, czego się spodziewać.
Cichy - 1.5/5 ten człowiek nie powinien mieć nigdy psa Grzegorzewska - 1.5/5 dokładnie to samo co wyżej Murek - 2/5 opowiadanie z perspektywy psa, chyba, niezrozumiałe dla mnie Pustkowiak - 1/5 opowiadanie poświęcone dmuchanemu psu?!?! Stasiuk - 4.5/5 piękne opowiadanie o miłości człowieka i psa Varga - 4/5 to co wyżej
Słodko-gorzkie spojrzenia na świat człowieka i jego najlepszego przyjaciela. Podoba mi się ujęcie tego tematu z różnych perspektyw - mimo najbardziej wychwalanych opowiastek Stasiuka i Vargi, mi najbardziej przypadło do gustu wspomnienie Grzegorzewskiej. Zdecydowanie jeden wieczór to za szybko, w mojej opinii należy dawkować sobie każde opowiadanie żeby zostawić trochę czasu do namysłu i refleksji. Ucieszyłam się na ilustracje Oli Niepsuj, ale muszę przyznać, że jestem nimi rozczarowana. Nie wpisują się w kontekst opowiadań, stanowią zupełnie odrębna cześć książki. Mimo tych drobnych wad poczułam się wzruszona czytając nie swoje, lecz czyjeś wspomnienia pluszowych serc.
“Szesnaście łap, trzydzieści lat” Narrator (sam autor?) opisuje psy swojego życia począwszy od pierwszego, którego przygarnął w wieku 19 lat. Średnie.
“Olfaktoria” Opowiadanie zaczyna się cytatem Myśliwskiego, więc dość obiecująco. Mieszkająca na brytyjskiego wyspie narratorka (może również sama autorka?) opowiada o… bingo! swoim psie. Nie zainteresowała mnie ta historyjka.
“Rok w długim domu” Opowiadanie podzielone na części z tytułami zaczynającymi się od “Fatalne są skutki…”, np. “...odnalezienia ucha” czy “noszenia rzeczy w pysku”. Napisane tak jakby z perspektywy psa. Może dlatego takie dziwne? W każdym razie nie podobało mi się.
“Ostatnia podróż” Główna bohaterka to rozwódka, która jest obecnie w związku z… gumowym psem XD To jedyne opowiadanie, w którym nie bierze udział żywy czworonóg. Takie se.
“Psy” Stasiuk opowiada o swoich psach, które żyją z nim w Wołowcu. Podczas czytania czułam, że mogłabym mieć psa. Świetnie napisane.
“Bogowie starości” I znów autor pisze o sobie. No i o swoich psach. Jeden dożył sędziwego wieku, drugi zginął tragicznie w szczenięctwie. Piękny opis miłości człowieka do czworonoga.
Reading this book feels like an exchange about dogs you have every other day with another dog owner, but a level higher (sorry!). Sometimes amusing, sometimes touching reflections about the nature of a dog and its relationship with a human.
One of the authors, Krzysztof Varga, contemplates that the smell of a dog tells a history of each dog's struggle throughout the ages. Each dog in these essays tells a part of my dog's story.
PS. This book is a strong five for me, a dog owner, so it's obviously skewed. But in general I find rating books in stars too general. A book has so many aspects: language, story, argumentation, graphic design and layout, dialogues, that a mere number is unfair for most of the titles.
Chyba nie tego spodziewałam się po tej lekturze. Trochę się zawiodłam. Żadne z opowiadań/wspomnień nie złapało mnie mocno za serce. A opowiadanie Weroniki Murek to jakaś wielka pomyłka...
Miałam też problem z tym jak zwierzaki były wychowywane, np. brak sterylizacji, brak smyczy, ciągle ucieczki z posesji/domu. I ja wiem, że to może być współczesny czy miastowy odbiór sytuacji sprzed kilku czy kilkunastu lat, ale odbierało mi to przyjemność z czytania... Sorry, not sorry.
Jak można w tak małostkowy i powierzchowny sposób pisać o psach? Niby górnolotnie, a momentami na poziomie gimnazjalistów, silących się na bycie „innym”. Jedynie Stasiuk trzyma poziom.
Czyli trudno jest pisać o psach. Nie dziwi, skoro nawet o ludziach trudno. Dobrze, że Varga na końcu, najlepsze zostaje w głowie po odłożeniu na półkę. Raczej 2+, czyli it was ok+.
3/5 Smutne (w większości) historie z życia Autorów ukazujące ich stosunek do psów i tego jak ich posiadanie wpływa na człowieka. Refleksyjne i wywołujące dużo emocji, zwłaszcza u czytelnika, który miał kiedyś psa i musiał się z nim pożegnać.
3/5 ze względu na to, że niektóre z tekstów czytało mi się gorzej niż inne.
Plus za ciekawe wydanie. Szata graficzna jest bardzo ciekawa a ilustracje świetnie wpasowują się w klimat.
Polecam, jeśli lubicie pieski i nie przeszkadza Wam, że książka w dużej mierze traktuje o ich przemijaniu i odchodzeniu.