Z takim połączeniem gatunkowym, czyli z horrorem SF za wiele do czynienia nie miałam i muszę przyznać, że była to ciekawa dla mnie przygoda i już mam ochotę na więcej!
Ciekawa barwna grupa, czyli poeta, inkwizytor pełen wątpliwości co do wiary, żołnierz i naukowiec wyruszają na tajną misję. Lecą na krawędź Wszechświata w stronę tajemniczego Empireum, które dziwnie oddziałuje na ludzi, którzy znajdą się w jej pobliżu, wielu nie wraca a ci, którzy wracają są niczym roślinki...
W miarę rozwoju sytuacji gdy poznajemy bohaterów zaczynamy rozumieć dlaczego taka specyficzna grupa została wyznaczona do zbadania tej planety.
To niesamowita podróż nie tylko w głąb kosmosu ale i do mrocznych zakamarków ludzkiego umysłu. Tam w kosmosie, w klaustrofobicznym świecie człowiek musi się zmierzyć nie tylko z ciemnością, pustką ale i z samotnością, własnymi lękami. Tam rodzą się pytania o sens życia, o wiarę i o ludzką przyszłość w ogromie Wszechświata. To rodzi pytania czy w przyszłości wiara zaniknie, ludzie przemierzający kosmos sami się będą czuli bogami a może wręcz przeciwnie tam, w tej ciemności ten kontakt jest bliższy i czystszy? Ta podróż może być drogą do oświecenia albo i nawet potępienia. Ta historia skłoniła mnie do wielu rozważań filozoficzno-religijnych, które można interpretować w dowolny sposób.
Tu nie ma ogromu krwawych flaków, jest groza ogarniająca człowieka w obliczu nieznanego nienazwanego zła. Klaustrofobiczna, oniryczna, psychodeliczna i mistyczna.
Oprócz głównej historii Ciemnej strony księżyca, mamy pięć opowiadań będących retrospekcją każdego z bohaterów co nie tylko rozszerza stworzone przez autora uniwersum ale i daje odpowiedzi dlaczego bohaterowie tak się zachowywali a nie inaczej. Te dodatkowe opowiadania ładnie uzupełniają całość. Jestem zdziwiona trudnościami jakie autor miał w związku z wydaniem tej książki, jestem usatysfakcjonowana tą lekturą i mam nadzieję na dalszy ciąg tej historii!
Idealna książka dla fanów SF!
Polecam! Warto czasem przeczytać coś innego niż zazwyczaj.