Pierwszy tom nowej trylogii fantasy dla młodzieży.
Pełna śmiertelnych niebezpieczeństw wyprawa, której celem jest ocalenie życia najbliższych i walka z szerzącym grozę stworem, porywającym ludzi.
Nastoletni Evah, syn myśliwego, prowadzi nas przez zgrabnie wykreowany świat. Świat niby obcy, ale chwilami niepokojąco podobny do naszego. Evah od początku nie ma lekko. Prześladuje go syn kowala, w chacie bieda aż piszczy.Jednak jego życie jest w miarę poukładane. Pewnego dnia wioskę, w której mieszka, pustoszą ludzie Żelaznego Kruka. Nad grobem poległego w walce ojca chłopak poprzysięga zemstę. Tylko gdzie szukać potwora, o którym nieliczni słyszeli, ale nikt go nigdy nie widział? Bohater musi wyruszyć w długą podróż, która wiedzie go przez leśne ostępy pełne zbójców, nawiedzone przez upiory bagna i miasta zamieszkałe przez oszustów i rzezimieszków. Na długim szlaku pozna nowych przyjaciół, ale też narazi się nowym wrogom i pozna smak zdrady. A każdy krok będzie go zbliżał do prawdy…
Rafał Dębski (ur. 1969 w Oleśnicy) – polski pisarz fantasy, science fiction, powieści historycznych, wojennych, sensacyjnych oraz kryminalnych. Z wykształcenia i zawodu psycholog (absolwent wydziału psychologii KUL). Od czerwca 2009 redaktor naczelny miesięcznika "Science Fiction, Fantasy i Horror".
"Podobno każdy człowiek na gdzieś tam swoją gwiazdę, a kiedy umiera, i ona gaśnie"
[2,5/5]
Nie było to złe, ale dla mnie za mało się działo. Brakowało mi więcej akcji, emocji.
Momentami było ciekawie oraz zabawnie, ale nie mogłam się wczuć w tę historię. Była po prostu zbyt nijaka.
Za to muszę przyznać, że bardzo podoba mi się styl pisania tej osoby autorskiej. Nie jest przesadny, zbyt malowniczy, ale ma swój urok. Książkę czyta się dzięki temu przyjemnie oraz szybko.
O bohaterach nie będę wspominać, bo przyznam, że sama się w nich gubiłam. Było ich trochę za dużo oraz irytowało mnie ciągle mieszanie ksywek z imionami w jednym akapicie. Przez chwilę myślałam, że jedna osoba, to dwie różne...
Fajny wstęp do serii, ale trochę jak dla mnie zbyt powoli się rozkręcała fabuła, wolę bardziej dynamiczne książki. Młodszym czytelnikom powinno przypaść do gustu, jeśli chcą zacząć swoją przygodę z fantastyką, ja już chyba byłam trochę za stara na tę książkę. Była dobra, ale wolę troszkę inny typ, świat wzorowany na średniowieczu mnie nie przyciąga.
Żelazny Kruk to książka jakich wiele. Nie ma w sobie czegoś charakterystycznego, co wyróżniłoby ją spośród miliona innych powieści fantastycznych. Czy to jednak przeszkadzało w odbiorze całości? Muszę przyznać, że początkowo te boleśnie powtarzające się schematy rzeczywiście lekko mnie zawiodły, jednak nie można odmówić autorowi, że pomimo sporej sztampowości… To wciąż była książka, którą miło się czytało. Tylko... gdzie podziała się akcja?
„Kiedy spojrzy się zagrożeniu w oczy, łatwiej opanować lęk i można spróbować walczyć”
Kiedy miałam te 13-15 lat, chętnie sięgałam już po różne książki – m.in. twórczość naszej rodzimej Ewy Nowak („Bardzo biała wrona”, „Michał Jakiśtam”), C.C. Hunter („Urodzona o północy”), „Igrzyska śmierci”, seria o Percym Jacksonie, a nawet jakieś romanse („Demony miłości”). Pamiętam jednak doskonale, iż seria Flanagana „Zwiadowcy” (2) wywarła w tamtym czasie na mnie wielkie wrażenie. Myślę, że takich książek wtedy również potrzebowałam – dużo akcji (ale też bez przesady, bo to w końcu seria przeznaczona głównie dla młodszych), budowanie relacji, własny świat. Serii takiej jak powyżej brakowało mi w naszym polskim wydaniu – napisanej przez rodaka, który zaczaruje młodego Czytelnika słowem. Na całe szczęście dzisiaj chciałabym przedstawić Wam książkę, która w pewnym stopniu będzie mogła dorównać moim wymaganiom!
„Żelazny kruk. Wyprawa” stanowi pierwszy tom trylogii autorstwa Rafała Dębskiego, z którego twórczością wcześniej się nie spotkałam. Jak na pierwszy raz, jestem zadowolona i, jak możecie podejrzewać, nie mam wielu obiekcji. W trakcie czytania książki nie odniosłam na szczęście wrażenia, że autor próbuje naśladować pióro Flanagana, chociaż samo wydawnictwo podało informację, iż napisał tę serię inspirowany właśnie „Zwiadowcami”. Taka kopia wypadłaby bardzo słabo, jednak Żelazny kruk ma tylko klimat zbliżony do wspomnianej serii, co mi osobiście umilało czytanie.
„Człowiek nie powinien czynić nic, co sprawi, że będzie odczuwał względem siebie wstręt”
Jak można dowiedzieć się z opisu, młodego Evaha spotyka coś, czego raczej każdy wolałby uniknąć. Sam chłopiec nie ma nawet szesnastu lat, jednak po tym wydarzeniu dorośleje i podejmuje się działań, których nie powstydziłby się odpowiedzialny dorosły. Z drugiej strony nawet najodważniejszy nie zdecydowałby się na taką wyprawę, ponieważ po prostu w pewnym momencie stchórzyłby. Z opowieści wynika, że Evah nie tylko stał się odpowiedzialnym chłopcem, ale i odważnym i rozważnym, co zostało mu po ojcu, Krunnahu. Wszystko to co spotkało młodzieńca, ukształtowało go – cała wyprawa, ludzie, których podczas niej spotkał.
Tom pierwszy skupia się głównie na wędrówce, na co wskazuje nawet tytuł – „Wyprawa”. Myślę, że stanowi to niejaki wstęp do większej ilości przygód, które jeszcze spotkają głównego bohatera. Autor oprócz ukazywania trudów w podróży i zmian, jakie przechodził Evah, zręcznie obchodzi istotę samego Żelaznego Kruka – coś o nim wiemy, ale tyle tylko, co bohater. Jest to temat tabu – wszyscy coś tam wiedzą, ale trzymają zaciśnięte usta, jak tylko ktoś ośmieli się coś wspomnieć. Taki zabieg szalenie podsyca ciekawość Czytelnika i daje duże pole do popisu w kolejnych tomach, więc mam nadzieję, że to, co dostaniemy, będzie miało szansę zadziwić.
Podsumowując, „Żelazny kruk. Wyprawa” to dopiero początek opowieści o Evahu, szukającym sprawiedliwości, ale i zemsty w nieznanych dla niego częściach świata. Całkiem śmiało możecie wybrać tę książkę nawet jako prezent dla jakiegoś zaczytanego (lub rozpoczynającego ową przygodę) nastolatka (niezależnie od płci!). Z mojej strony mogę zapewnić tyle, że spędziłam świetnie czas, czytając tę pozycję i miło było wrócić do tych podróżniczych klimatów. Sięgnijcie, by się przekonać samemu!
Fajna, szybka książka młodzieżowa. Napisana bardzo filmowo(brak innej akcji między danymi wydarzeniami - brak płynności, skakanie jak w filmach z sceny na scenę między rozdziałami), ale i tak przyjemnie się to czyta. Prosta i niezawiła fabuła sprawiła, że łatwo się we wszystkim połapać, aczkolwiek nie angażuje to tak bardzo jak uniwersa z mocno rozbudowanym światem przedstawionym. Mimo wszystko nawet podobało mi się śledzenie początku historii zemsty na żelaznym kruku. Pozdroooo
Mam mieszane odczucia. Czytając tą książkę poczułam się jakbym czytała lekturę szkolną, jednocześnie jednak dość przyjemnie mi się ją czytało. Brakowało mi w niej trochę akcji i większej ilość wątków. Muszę jednak przyznać, że koniec mnie zaciekawił i z pewnością przeczytam dalsze części.
Za dużo ekspozycji, zdecydowanie za dużo powiedziane, a za mało pokazane. Ciężko się też emocjonować historią bohatera, który we wszystkim jest świetny i do którego wszyscy się ślinią. Dość.