Zbiór 49 krótkich i bardzo krótkich opowiadań. Świat widziany jest oczami dorosłych, dzieci i nastolatków. W tej plątaninie ludzkich losów współczesność miesza się z przeszłością, a fikcja z literackim wspomnieniem. Język opowieści jest prosty, czasami poetycko, a ironia i dyskretny dowcip są siłą tej prozy. Absurdalne sytuacje wypełniają ten świat i sprawiają, że śmiejemy sie przez łzy. To książka do czytania w łóżku przed zaśnięciem, ale też w biegu, choćby w autobusie między przystankami.
Był stałym felietonistą paryskiej "Kultury", gdzie publikował pod pseudonimami Witold Charłamp i Smecz. Na jej łamach, pod pseudonimem Smecz, rozpoczął serię felietonów "Z ukosa", które następnie kontynuował w "Rzeczpospolitej" i "Newsweeku" (od czerwca 2007). Pracował także w redakcji "Tygodnika Kulturalnego". Współpracował z Twoim Stylem (felietony "Notatnik erotyczny"). Obecnie (marzec 2009) pracuje w redakcji "Zwierciadła", gdzie publikuje felietony "Czułym okiem" oraz współpracuje z tygodnikiem "Newsweek".
Należał do "Solidarności". W stanie wojennym ukrywał się przez rok. Był internowany. Redagował w drugim obiegu pismo literackie "Wezwanie" (1982-1988). W latach 1990-1994 był dyrektorem Instytutu Polskiego w Sztokholmie oraz attache kulturalnym w Szwecji. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
moze nie znam sie na życiu, ale wydawało mi się że na tym świecie jest coś więcej niż 40-letni mężczyzni zdradzający swoje zony. może się mylę, nie mowie ze nie. ta ksiazka nie opowiadała o życiu każdego z nas i rzeczach uniwersalnych plottwist: jesli w tym samym zbiorze opowiadań zamieścisz 34 opowiadanie o 40-letnim mężczyźnie i uznasz "hej, moze trochę już tego za dużo", to może lepiej pomyśleć o innej historii, a nie napisać dokładnie to samo po raz trzydziesty czwarty, zmieniając wiek bohatera (kolejny plottwist: pisanie wszystkiego dokładnie tak samo, zmieniając słowo "matka" na "stara", a "kobieta" na "facetka" naprawdę nie wystarczy) strasznie szkoda, bo autor z pewnością ma cudowne pióro, szkoda, że tak zmarnowane. pierwsze zdanie "prośby" czy "zamrażarki" naprawdę chwyciły mnie za serce, przykro, że później znów opowiadania traciły całą swoją oryginalność i stawały sie jak każde z pozostałch 48 w tej książce
To nie była książka idealna. Nie wszystkie opowiadania mi się podobały.
Ale był to tak wyjątkowy zbiór opowiadań, który na bardzo długo zostanie w mojej pamięci i sercu… Tyloma emocjami i doświadczeniami już dawno nie poczęstowała mnie żadna książka.
Moją nową życiową misją będzie podawanie tych historii dalej w świat! Nawet jeśli nie wzbudzą zachwytu, niech wzbudzają emocje!
Nie spodziewałam się, że mi się spodoba i tak wciągnie. Książka zawiera ukryte sensy, ale i żarty co sprawia że jest bardziej wartościowa, a także wyróżnia się spod warstwy przeciętności. Niektóre opowiadania są o podobnej tematyce, lecz przekaz się różni od pozostałych, wskutek czego jest ciekawa. Sięgnę też po inne utwory tego autora.
Ta książka była dobrym rozpoczęciem ksiązkowego roku i lekarstwem na mój zastój czytelniczy. Zbiór opowiadań tak różnych a tak podobnych, poruszających zwykłe i niezwykłe tematy. Ostatni utwór, o tytule takim jak widniejący na okładce, wszystko podkreśla i sumuje. Jak będę mieć okazję to z chcęcią sięgnę po inne pozycje z twórczości pana Tomasza.
ostatnie opowiadanie pomoglo mi zrozumiec sens tej ksiazki i chyba podobalo mi sie najbardziej, bo reszta z nich byla bardzo powtrzalna, czasami mialam wrazenie ze doslownie o tym samym, ale moze taki wlasnie byl zamysl. anyways, ciekawe i przyjemne, ale chyba nie do konca moje!
nie nie nie baśnie tysiąca i jednej zdrady okraszone dziwną obsesja na punkcie ludzkich potrzeb fizjologicznych (nie wiem już nawet, czy więcej jest tu o kupie czy seksie); ta sama historia bez początku, końca, ładu i składu przepisana kilkadziesiąt razy
Skończylam z ta ksiazka zanim ją skończyłam. Masochistyczne uprawianie prozy o bylejakersach. Brnełam majac nadzieje, ze moze w tym szalenstwie jest jakas metoda. W połowie oswiecilo mnie, ze nie ma sensu szukac straconego czasu, a czekanie na jakąs metode, to "sunken cost falacy". Można, dlaczego by nie. Pewnie w imie zasad.
Hmmm... Bardzo osobliwy i dość nietypowy zbiór bardzo króciutkich opowiadań. Niektóre bardzo śmiesznie i dające do myślenia, inne wywołały we mnie płacz i wstręt. Trzeba jednak dać plusika autorowi, za ciekawe podejście do bardzo życiowych i codziennych tematów. Również za to, w jaki sposób moje myśli automatycznie szukały powiązań miedzy historiami, zarówno w książce jak i w moim prywatnym życiu. Każde opowiadanie wywołuje chwile melancholii i lekki uśmiech. Bardziej 4,5 gwiazdki niż 4 :)
nah, ta ksiazka to jeden z glownych powodow mojego zastoju czytelniczego. cale szczescie, ze te opowiadania nie byly powiazane ze soba i nie musialam ich wszystkich czytac bo bym oszalala. niektore z nich byly naprawde przyjemne ale na wiekszosc to brak mi slow
Nie spodziewałam się, że opowiadania aż tak mi się spodobają. Przeważnie wolę dłuższe formy, pozwalające wczuć się bardziej w historię i poznać bohaterów. Jednak styl pisania autora tak mi się spodobał, że nieważne w jaki sposób przepisze alfabet, ja i tak będę zachwycona. Nie ma znaczenia, czy przeczytam dwieście stron czy dwie. Autor potrafi w kilku zdaniach pokazać dusze bohaterów, często nawet bez zdradzania ich imion. Każda postać była jedyna w swoim rodzaju, a jednocześnie dość uniwersalna. Wydarzenia opisywane w tym zbiorze opowiadań są bardzo przyziemne i myślę, że sporo osób znajdzie tam coś dla siebie. Oczywiście, jedne podobały mi się bardziej, inne mniej, jednak wszystkie miały w sobie coś wyjątkowego. Każda historia wydawała się kompletna i zakończona w idealnym momencie. Na pewno sięgnę po więcej pozycji tego autora.