W sztormową styczniową noc na Bałtyku tonie polski prom kolejowo-samochodowy. Stojący na skraju bankructwa armator prosi o pomoc w ustaleniu przyczyn swojego dawnego kolegę ze szkoły, Aleksandra Galla. To, co Gall odkryje w ładowni zatopionego statku, zszokuje nawet jego samego i sprawi, że wraz z grupą swoich wiernych towarzyszy będzie musiał poszukać winnych wśród tych, których bardzo ryzykownie jest niepokoić. Tymczasem winni nie mają zamiaru czekać z założonymi rękami. Wiedzą, że Aleksander Gall jest człowiekiem, który za wszelką cenę musi zniknąć.
Fracht to emocjonujący, mroczny thriller w skandynawskim stylu. Pogrążony w zimowym letargu Göteborg staje się areną rozgrywki, w której każdy z graczy ma coś do ukrycia i zrobi wszystko, by skrywana przez Bałtyk tajemnica nigdy nie wyszła na jaw.
Moja pierwsza książka tego rodzaju. Akcja książki nawiązuje do poprzedniego dzieła autora, ale czytelnik nie traci nic, jeżeli nie miał z nim do czynienia. Główny bohater, to zarazem zwykły człowiek jak i nietuzinkowy, inteligentny detektyw. Nie tylko znający tematykę związaną z badanym zdarzeniem, ale także posiadający bogate informacje o pozostałych zagadnieniach, które mogą mieć wpływ na wynik śledztwa. Co więcej - czytając tą książkę niejako uczymy się razem z Gallem nowych rzeczy. Pozostałe osoby są równie barwne, nawet jeżeli spotykane są w trakcie całej akcji jednorazowo, są przez autora wyraźnie opisane i mamy możliwość obserwować je w sposób, który daje nam najwięcej korzyści. Kiedy dochodziliśmy do sedna sprawy, coraz bardziej uświadamiałem sobie jak dużo jest w tej książce nawiązań do obecnej sytuacji. Jak wiele z tego co nakreślił nam autor jest możliwe.