Seksualność w trakcie zbrojnego konfliktu najczęściej sprowadza się do przemocy: masowych gwałtów, zniewolenia, naznaczania. Doświadczenie seksualnej pracy przymusowej w nazistowskim burdelu nadal pozostaje w sferze tabu. Przemilczany pozostaje sam fakt istnienia systemu kontrolowanego nierządu, przemilczane są jego ofiary. Przemilczany jest też okres powojenny – czas, w którym wojenny los kobiet równał się z grzechem kolaboracji, kobiet, którym publicznie golono głowy za intymne relacje z wrogiem.
Historia seksualnych pracownic przymusowych w okresie wojny nigdy nie będzie klasyczną narracją. Prawdopodobnie nigdy nie stanie się też częścią polskiej pamięci zbiorowej. Jest już za późno. Mikrobiografie bohaterek tej książki pozostaną niedokończone. Rzadko zdarza się, żeby któraś z ofiar pozostawiła świadectwo, nikt też nie zadbał o to, aby zaświadczyły o swojej przeszłości. Powojenne milczenie o ich cierpieniu było najprawdopodobniej najsurowszą karą. Ich cierpienie pozostało niewypowiedziane.
Dotychczas nie było "odpowiedniego" momentu. Nadal tak zwani więźniowie asocjalni, homoseksualiści, ofiary przemocy seksualnej to "nieistotne wyjątki". Strach było o nich mówić. Nie mogliśmy albo nie chcieliśmy o nich usłyszeć. Joanna Ostrowska wypełnia tę lukę.
Nie czytałam tej książki - przedzierałam się przez nią. Jest przerażająca i nie jeden raz zbierało mi się na wymioty, chociaż nie ma tu epatowania okrucieństwem ani grania na emocjach czytelnika. Autorka jest rzeczowa i niczego nie koloryzuje. Obala mity i przekazuje straszną prawdę. Myślę, że trzeba to przeczytać, ale nie dziwię się osobom, które z góry zakładają, że nie dadzą rady przez nią przebrnąć, bo naprawdę łatwo nie było.
Bardzo ważna i bardzo dobra książka. Autorka wykonała tytaniczną pracę próbując odtworzyć losy kobiet ze szczątków dokumentów i relacji. Bez wahania staje po ich stronie, domagając się uznania i pamięci dla ich cierpienia. Nieważne ile czasu minęło...
Bardzo mocno czuć, że to praca doktorska przerobiona na książkę wydaną do masowego czytelnika. Choć pod chęcią opowiedzenia tych historii podpisuję się obiema rękami, tak niestety jako osoba znająca ten temat bardzo dobrze nie wyniosłam w niej za wiele. Z kolei osoby zupełnie niezaznajomione z tematem i nie mające głębszej wiedzy na temat tego, jak funkcjonowały obozy koncentracyjne (a co nawet ważniejsze - jakie były różnice w ich funkcjonowaniu, bo to miało ogromne znaczenie), mogą czuć się zagubione.
Bardzo ważna książka. Nie tylko w warstwie tego co udało się Autorce ustalić i opowiedzieć, lecz przede wszystkim w planie tego, co zidentyfikowała jako niemożliwe do opowiedzenia; z powodu braku źródeł i społecznego przyzwolenia.
Mimo, że II wojna światowa skończyła się 73 lata temu, to do dziś pozostaje mnóstwo nieznanych tematów z nią związanych. Wiele osób jeszcze żyjących i tych, co już odeszli wybrało milczenie o swoich przeżyciach z okresu okupacji hitlerowskiej. Powody były rozmaite: jedni wstydzili się tego, co w ich mniemaniu uchodziło za utratę czci – chociaż de facto byli ofiarami morderczej machiny; inni natomiast z lęku przed możliwymi fałszywymi oskarżeniami i kolejną falą szykan. Wszyscy jednak kierowali się poza tym dobrem swoich rodzin, które do dnia dzisiejszego nie znają niektórych szczegółów z życia swoich babć, matek, czy ciotek. Przywołanie kobiet nie jest akurat przypadkowe, to one przymusowe pracownice seksualne z czasów 1939-1945 stały się bohaterkami najnowszej książki Joanny Ostrowskiej Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej.
Kim one były? Dlaczego wybrały tę, a nie inną drogę? A może po prostu po ludzku zostały do zmuszone do tego? Jak wyglądało ich życie w trakcie wojny i powojenne? W ich skład wchodziły Polki, Żydówki, Niemki, Rosjanki. Przed 1 września 1939 r. jedne pracowały już w charakterze prostytutek, dla wielu natomiast praca w niemieckim burdelu spadła, niczym grom z jasnego nieba. Zostały do niej zmuszone w wyniku łapanki, aresztowania lub zesłania do obozu koncentracyjnego. Zarówno te, które znalazły się w domach rozpusty, jak również w obozowych puffach były bite, wyzywane, zmuszane do wielogodzinnego obsługiwania klientów zmieniających się często co 10-15 minut. Na początku były badane w sposób często ubliżający godności i chociaż czasem znalazł się lekarz próbujący nawet za cenę własnego życia ratować przed czekającym ich losem, to ostatecznie niemieccy medycy wysyłali do pracy. Badania odnośnie chorób wenerycznych przeprowadzano na nich również przed i po stosunku. Uważane były za amoralne i łatka ta, pozostała na nich już do końca życia. Wraz z zakończeniem wojny odmówiono im potem prawa uznania za ofiary nazizmu i związanego z tym odszkodowania. Mało tego ponownie były wzywane do UB w celu składania zeznań, gdzie dawny horror dział się na nowo. Znów były bite i gwałcone, sama zaś władza ludowa uznała je za amoralne. Wystarczyły najmniejszy donos, aby dawny koszmar o którym próbowały zapomnieć wracał na nowo. Stąd wiele z nich wybrało milczenie. Do dziś więc pozostają bezimienne, a temat niezwykle dokładnie zorganizowanego przez Hitlera systemu burdelowego na terenie Rzeszy i ziemiach okupowanych należy do tabu, którego nie wypada poruszać.
System przymusowej pracy seksualnej został niezwykle dokładnie zbiurokratyzowany. Były domy publiczne tylko dla Niemców do których wchodziło się przez okazanie odpowiedniego biletu i te do których prawo skorzystania miały osoby innej narodowości. Przy czym te pierwsze także zostały podzielone na odpowiednie podgrupy: dla SS –manów i policji ( do tych nie mogli wejść nawet żołnierze Wehrmachtu) oraz te dla wojskowych niemieckich i reszty Niemców. Działały one na terenach Generalnego Gubernatorstwa, jak również w obozach koncentracyjnych, m.in. w Auschwitz. W przypadku natomiast więźniów obozowych prawo skorzystania z burdelu należało do nagrody za dobrze wykonaną pracę, z której nie wolno było odmówić, możliwe było tylko przekazanie wejściówki komuś innemu. Pracownica seksualna nie mogła uprawiać prostytucji na ulicy lub w miejscu innym niż te, do którego została przypisana. Poza złym traktowaniem przez burdelmamę i niektórych swoich klientów, czekały na nie znacznie gorsze kary związane przede wszystkim z zarażeniem osoby korzystającej z ich usług chorobą weneryczną. Dotyczyło to oczywiście tylko kobiet innej narodowości niż niemieckiej. Karą za zarażenie choćby Polaka było więzienie, podczas gdy za zarażenie Niemca – kara śmierci. Miały zakazane utrzymywanie kontaktów seksualnych z niemieckimi mężczyznami poza domem publicznym, za związek z Niemcem również czekała ich śmierć. Jeśli natomiast poczęła z nim dziecko, które miało wygląd poświadczający przynależność do rasy aryjskiej, było ono po urodzeniu wywożone w głąb Rzeszy. W przypadku natomiast tych kobiet, które wykonywały pracę seksualną w obozach, przed dopuszczeniem do niej zostały pozbawione możliwości przyszłego macierzyństwa. Zdarzało się, że miały one prawo wyboru: głód bądź posiadanie potomstwa. Niejednokrotnie chcąc uniknąć tego pierwszego, wybierały drugie rozwiązanie. One też najczęściej doświadczały okrutnego, a niejednokrotnie wręcz bestialskiego traktowania przez swych klientów. Więźniowie doświadczający na co dzień bicia i upokorzeń ze strony kapo, wyładowali swą agresję i frustrację na prostytutkach. Władze III Rzeszy dołożyły zatem wszelkich starań, aby stworzyć sprawnie funkcjonujący system domów publicznych, żeby uniknąć przede wszystkim zarówno wśród więźniów jak i żołnierzy homoseksualizmu, który karany był śmiercią.
Joanna Ostrowska włożyła bardzo dużo pracy do napisania bogatej pod względem faktograficznym, z dobrze udokumentowanym materiałem źródłowym, monografii pokazującej zapomniane przez historię ofiary nazizmu zmuszane do przymusowej pracy seksualnej na rzez Rzeszy Niemieckiej. Swoje studium podzieliła na siedem rozdziałów. Z czego trzy z nich stanowią serce opowieści. Pierwsze dwie części Helena i Opresja i pożądanie to niezwykle rozbudowany wstęp pokazujący z jednej strony portret skrzywdzonej przez hitlerowców kobiety. Jedną z wielu, wybierającej wspomniane wyżej milczenie i nawet jej rodzina nie wie o tym, co było jej udziałem w czasie wojny; aby następnie pokazać konflikt zbrojny jako element sprzyjający do szerzenia się opresji seksualnej i wyjaśnienia terminu pracownica przymusowa. Kobiety te nie miały praktycznie żadnego wyboru, jeśli chodzi o wykonywanie tego a nie innego zajęcia, podobnie do tych zatrudnionych przy innych pracach na rzecz III Rzeszy. W trzecim zasadniczym już rozdziale koncentruje się już na okresie II wojny światowej i związanej z nią administracji i zasad panujących w domach publicznych. Opowiada o mających wówczas miejsce transportach w nieznane, o warszawskich burdelach i tych działających w innych miastach GG, np. w Łodzi czy Poznaniu, o regulacjach prawnych mających przede wszystkim chronić czystość krwi niemieckiej. W kolejnej części osobno poświęca wiele uwagi warunkom panującym w hitlerowskich obozach koncentracyjnych, zarówno tych znajdujących się na terenie Niemiec, GG jak i tych zlokalizowanych na terenie należących do Ukrainy z dokładnym omówieniem tzw. czarnych SS – w których skład wchodzili ukraińscy nacjonaliści współpracujący z Hitlerem. W ostatnich rozdziałach pokazuje niemniej tragiczny los pracownic przymusowych po 1945 r. i społeczne tabu dotyczące tej kwestii panujące praktycznie do dziś. W przeciwieństwie do historyków niemieckich badających tę problematykę już od kilkudziesięciu lat, w Polsce nie cieszy się ona większym zainteresowaniem i same kobiety – seksualne pracownice III Rzeszy boją się i wstydzą mówić o tym, co miało miejsce w trakcie II wojny światowej. W swej pracy badawczej wykorzystała kilkadziesiąt materiałów archiwalnych znajdujących się m.in. w Archiwum Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, Archiwum Akt Nowych w Warszawie, w archiwach IPN w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Radomiu, Wrocławiu. Do tego dochodzi bogata bibliografia zarówno polska jak i zagraniczna, dzienniki i wspomnienia osób represjonowanych i świadków tamtych dni, jak wreszcie ciekawym uzupełnieniem stanowi wykorzystana przez autorkę literatura piękna (m.in. Tadeusza Borowskiego) oraz artykuły prasowe wychodzące w interesującym ja okresie.
Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej pokazuje przede wszystkim wojnę, jako element sprzyjający szerzeniu się zarówno wszelkiej patologii, przemocy seksualnej wobec słabszych osób, jak wreszcie jako jedną z metod prowadzonej przez agresora walki mającej na celu podporządkowanie sobie zajmowanego terytorium. Stanowi niezwykle szczegółowy wykład dotyczący poruszanej przez autorkę tematyki, który mimo przytaczania dużej ilości suchych z pozorów faktów pokazuje wiele szczegółów ludzkich historii nieznanych dla szerszego grona czytelników. Pod każdym z tych opisów bowiem kryje się dramat człowieka upokorzonego, zastraszonego i wyzyskiwanego przez okupanta, mimo rządowych dyspozycji nie otrzymywały one żadnego wynagrodzenia. Książkę tę czyta się dobrze, napisana jest ciekawym i prostym językiem; chociaż na pewno sam temat nie należy do najłatwiejszych. Jest wstrząsająca i sprzyjająca do ponownego przytoczenia słów Zofii Nałkowskiej: „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Z całą pewnością jest doskonałą pozycją dla pasjonatów II wojny światowej, natomiast dla tych co bardziej wolą beletrystyczne opowieści, bądź szukają sensacji niekoniecznie musi ona przypaść do gustu.
Naziści tworzyli projekty totalne. Jednym z nich był projekt totalnej kontroli seksualności w Niemczech i na terenach okupowanych. Służyły temu ustawy, prawo kryminalne, pewne relacje intymne były zakazane pod groźbą kary śmierci, pod kontrolą stała seksualność wielu grup: osób nieheteronormatywnych, osób z niepełnosprawnościami, mniejszości etnicznych itd. Seksualna praca przymusowa to jeden z elementów tego projektu totalnego. Ta książka jest poruszająca nie tylko jako praca ujawniająca cierpienie kobiet zmuszonych do wykonywania pracy seksualnej, ale również dlatego, że wiele aspektów tego projektu totalnego funkcjonuje w świecie współczesnym. Można dostrzec pewne kontinuum - włącznie z gwałtami wojennymi w konfliktach, które miały miejsce po II wojnie światowej aż do czasów współczesnych czy pokojową nagrodą Nobla w 2018 roku dla kongijskiego ginekologa Denisa Mukwege i Jazydki Nadii Murad, byłej niewolnicy seksualnej. Można to odnaleźć w obozach dla nieheteronormatywnych mężczyzn w Czeczeni czy ustawodawstwie wielu państw. Można to odnaleźć w prawie antyaborcyjnym czy podszytej rasizmem retoryką pronatalistyczną. To kolejny projekt herstoryczny, który dodaje nową, nieznaną i przemilczaną narrację. Stare historie opowiadane z perspektywy kobiet lub innych grup mniejszościowych dają zupełnie inny obraz przeszłości. Opowieści z perspektywy kobiet czy grup mniejszościowych ujawniają, że wyzysk seksualny był integralnym elementem okrucieństwa planowo zorganizowanego przez nazizm.
Gdy nie czytałam, to myślałam o bohaterkach tej książki - o kobietach, które wojna zmusiła do pracy seksualnej. Po 1945 r. tworząca się dopiero narracja o idealnym przetrwańcu nie była dość pojemna, by zmieścić ich traumy i krzywdy. Porządna praca reportażowa, dużo empatii dla bohaterek i to ciągle nurtujące mnie pytanie - kiedy polskie instytucje, jak choćby Muzeum Auschwitz, staną w prawdzie i powiedzą, że Maria, Hanna, Wanda i inne pracownice puffów istniały?
Bardzo ciężki i ważny temat. Niestety wciąż prawie nie mówi się o tej grupie ofiar i ciężko pogodzić się z tą niesprawiedliwością. Autorka wykonała ogromną pracę, próbując odtworzyć losy kobiet ze szczątków dokumentów.
Jeżeli zawędrowaliście aż do tego rekordu na LC, to pewnie przeczytaliście o II wojnie światowej już naprawdę sporo. Kto wie, może na tym temacie "zjedliście zęby". I pewnie wyjątkowo zainteresował Was podtytuł tej książki - przymusowa praca seksualna kobiet w czasie wojny? O tym się nie mówi, więc muszę dowiedzieć się więcej!
No właśnie - o tym się nie mówi. I to jest najboleśniejsze przesłanie płynące z tej książki, przebijające się praktycznie na każdej stronie. Autorka wykonała doprawdy tytaniczną pracę, że udało jej się zgromadzić aż tyle materiału. Przewertowała wiele archiwów, bibliotek, próbowała skontaktować się z jak największą rzeszą ludzi. Za same trudności, jakie musiała napotkać podczas pisania - ba, przygotowywania się do pisania - należy się jej książce dodatkowa gwiazdka.
To nie jest prosta książka. Nie tylko jeśli chodzi o temat, ale i formę. Jeśli o wojnie, obozach, nazistowskiej biurokracji wiecie mało lub nic, to przepadniecie. Ja sama zgłębiam temat od około trzynastu lat, a czasem przyłapywałam się na tym, że coś muszę doczytać. Autorka nie wyjaśnia bowiem "oczywistości". Wychodzi z założenia, że sięgając po jej książkę wiecie, jakie były ruchy armii w okresie tych 6 lat, czym różnił się obóz koncentracyjny od obozu zagłady etc. Bez większej wiedzy, odrzucicie tę książkę już po kilku rozdziałach, ale w prawdziwych bólach dobrniecie do końca, ale nic z niej nie rozumiając. A ona nie zasługuje na to, by potraktować ją źle.
Autorka rozwija przed nami zagadnienia związane z seksualną pracą przymusową. W porównaniu do choćby "Wojennych związków" Maren Roger skupia się tylko na tej brutalnej, mocnej stronie seksualności w czasie wojny (jeżeli czytaliście książkę Rogen to pamiętacie zapewna, że opisywała ona też dobrowolne, uczuciowe relacje pomiędzy Niemcami a Polkami). Przymusowa prostytucja, bordele dla pracowników przymusowych i żołnierzy, puffy w obozach...To wszystku tu jest.
Autorka przyznaje, że posiłkowała się głównie relacji więźniów - przede wszystkim mężczyzn - i suchymi faktami płynącymi z planów czy dokumentów. Powód? Nie mamy praktycznie żadnych relacji tych kobiet. "Tych", bo nie znamy nawet ich nazwisk, wciąż są anonimowe. Sami do tego doprowadziliśmy.
Jeszcze w czasie wojny przymusowe prostytutki były piętnowane. Golono im głowy, oskarżano o kolaborację. W drugiej połowie lat 40. dano im jednak status ofiary, ale tylko po to, by już w latach 50. go odebrać. Daliśmy im pogardę, a potem przemilczenie. Czy może być gorsza kara? Nie próbuję sobie nawet wyobrazić, jak musiały się one czuć w późniejszych latach swojego życia, gdy wciąż określano je mianem "dziwek" czy wręcz "ku*ew" dla Niemców. Jeśli i Wy styknęliście się kiedyś z takimi określeniami i, co gorsza, uwierzyliście w nie, to bardzo Was proszę - przeczytajcie tę książkę.
Ciężko mi napisać składną opinię, kiedy czuję potrzebę wielogodzinnej dyskusji na temat tej lektury. Więc napiszę jeszcze raz - sięgnijcie. Oddajmy wreszcie tym kobietom godność, honor i pamięć. Zasługują na nie.
Po raz kolejny (po "Oni...", którą przeczytałem jako pierwszą) jestem pod wrażeniem pracy jaką autorka włożyła w tą książkę - ogrom wiedzy do jakiej dotarła, źródeł które udało jej się odnaleźć po tylu latach i na taki temat, o którym wszyscy wolą milczeć... Długo się zastanawiałem jak ocenić tą książkę, bo jeśli ocenić pracę w nią włożoną to 5/5 - każdy obóz z osobna, informacje podzielone i "skatalogowane"... jednak ja oceniam książki subiektywnie, bardziej ze względu na to jak na mnie zadziałały, no i to co jest zaletą, w indywidualnym odbiorze może być wadą - trochę to było monotonne i odlatywałem ;) Także jeszcze raz: to bardzo dobra książka dla pasjonatów albo gdy się szuka konkretnych informacji tak żeby zajrzeć, do czytania "od deski do deski" może być dość monotonna...
Bardzo szkoda, że tak mało wiemy o niektórych zagadnieniach IIWŚ, a dlaczego tak mało wiemy o seksualnej pracy przymusowej? Bo tabu, bo niewygodny, wstydliwy temat, bo nie wypada, bo jakże to tak... - nie byłoby takich dylematów gdyby seksualność ludzką postrzegać bardziej neutralnie. A mnie po prostu najbardziej powaliło w tej książce, jak autorka wspomina że jedna relacja więźniarki, która była pracownicą przymusową, została odebrana Muzeum Auschwitz-Birkenau na żądanie męża... - jakiś mężczyzna poczuł się zagrożony (?) tym, że jego żona była wykorzystywana seksualnie w czasie wojny... mnie się nie mieści w głowie. No ale mnie się nie mieści każdy ostracyzm skierowany w stronę każdego kogo życie seksualne odbiega od standardowego (czy to z przymusu czy z własnego wyboru).
Kolejna historia z historii Holokaustu, która gdyby nie takie osoby jak Joanna Ostrowska, nie ujrzała by światła dziennego. Aspektów drugiej wojny światowej, które czekają na wyjaśnienie jest jeszcze wiele a i w samej historii Ostatecznego Rozwiązania można doszukać się materiału dla wielu pokoleń badaczy. W książce te autorka zajmuje się epizodem historii, który rozpatrywać można już li tylko na podstawie dokumentów bo niestety większość biorących w nich udziału kobiet już nie żyje a pozostałe nie chcą mówić o swoich obozowych traumach i nic dziwnego skoro po wojnie odmawiano im uznania za ofiary w wręcz pokazywano palcem jako kolaborantki. Myślę, że jest to lektura obowiązkowa dla ludzi interesujących się tematyką Holokaustu a ocena jest niższa jedynie dlatego, że "Mężczyźni z różowym trójkątem" dzięki oparciu się na relacji osoby, która przeżyła bardziej uderzało w duszę. Tu niestety z wiadomych przyczyn relacji brak, ale wrażenie pozostaje.
Ksiazka podejmuje temat nieznany czytelnikowi polskiemu. Szokujace jest przede wszystkim jak praktycznie podszedl system nazistowski do tych spraw, a usprawnienie uslug seksualnych posunieto znow do jakiejs wrecz przerazajacej perfekcji. Ta mechanizacja okrucienstwa jest czyms specyficznym dla hitleryzmu. Ksiazka jest najprawdopodobniej najszerszym opracowaniem tego tematu w jezyku polskim, czasami niestety robi wrazenie opracowania akademickiego, trzeba jednak zaznaczyc jak wazne jest ze ten temat pojawil sie w szerszej debacie spolecznej. Domy publiczne funkcjonowaly nie tylko w miastach ale rowniez w obozach pracy i w obozach koncentracyjnych. Autorka analizuje tez metody zmuszania kobiet do prostytucji, jak rowniez stygmatyzacje ofiar w powojennej Polsce. Temat pojawia sie w polskiej historiografii za pozno, w momecie gdy wiekszosc ofiar jus nie zyje. Mentalnosc polska zwyczajowo nie radzi sobie dobrze ze sprawami "intymnymi".
Ta książka mnie całkowicie zaskoczyła. Spodziewałam się reportażu, ciężkiego tematycznie, ale lżejszego stylistycznie, tymczasem Ostrowska wykonała tytaniczną, mrówczą pracę, by sporządzić jak najbardziej kompletną monografię o ofiarach seksualnej pracy przemysłowej. Podstawą do napisania tej książki była praca doktorska autorki i podczas lektury jest to jednoznacznie widoczne. Ostrowska operuje językiem naukowym, aczkolwiek strawnym, opiera się na twardych danych, wszystkie informacje popiera faktami i teksami źródłowymi, dbając o jak największą skrupulatność.
Temat, jak sam tytuł wskazuje, jest delikatny i bardzo trudny badawczo, ponieważ obarczony jest ogromną dozą wstydu. Kobiety, które w czasie wojny zmuszone zostały do przymusowych usług seksualnych o swoich przeżyciach w ogromnej większości milczały, ze wstydu, z powodu wyparcia, zajęte walką o byt po wojnie. Wiadomości w zachowanych dokumentach są bardzo skromne, nazwiska często zakryte, wymazane, fakty połowiczne. Wiadomo jednak, że naziści metodycznie organizowali burdele dla żołnierzy w poszczególnych miastach i obozach koncentracyjnych. Wybierane były do nich kobiety, które były prostytutkami przed wojną, ale nie tylko. W obozach stawiano na świeże transporty kobiet, które jeszcze nie były zniszczone katorżniczą pracą i warunkami w obozie.
Jest to bez wątpienia opracowanie tematu na bardzo wysokim poziomie, z zachowaniem wrażliwości, idealnego dystansu i pogłębionej analizy. Mam jednak zastrzeżenia co do rzetelności, ponieważ w wielu przypisach znalazłam błędy - literówki i nie tylko, często w niemieckich tytułach i nazwiskach. Wydaje mi się, że praca naukowa takowych zawierać nie powinna, bo to podważa wiarygodność - na szczęście nie samego opracowania tematu, którego ujęcie jest ewidentnie w dyskursie o II wojnie światowej bardzo potrzebne.
Szanuję autorkę za research i dotarcie do tylu źródeł, zwłaszcza, że opisuje ona, że nie było to łatwe. Temat też jest ważny i nowy, nie słyszałam wcześniej o tworzeniu takiej siatki domów publicznych.
Niestety książka napisana jest w sposób bardzo akademicki, momentami czułam się, jakbym czytała pracę magisterską. Sporo rozdziałów to opisywanie kolejnych statystyk, przytaczanie notatek służbowych. Byłoby to ciekawe dla czytelnika raz, żeby zobaczyć jak taki proces zakładania burdelu wyglądał, ale praktycznie każdy rozdział to w kółko to samo. Nie dałam rady przebrnąć do końca.
„Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w okresie II wojny światowej” to niesamowita, wstrząsająca książka. Dzięki temu, że czyta się ją jak dokument, wywiera wielkie wrażenie. Pozbawiona niepotrzebnych wodotrysków szokuje prawdziwymi faktami. Autorka rzetelnie, precyzyjnie oraz solidnie zgłębiła temat i wystawiła zapomnianym, wykorzystywanym i znieważanym kobietom piękny pomnik pamięci.
4.5 i miejsce na półeczce z ulubionymi. Ciężka i gęsta od cierpienia książka ale koniecznie trzeba znać. Powinna być w kanonie zamiast przestarzałych bogoojczyźnianych ramot.