What do you think?


Owoc granatu #2
Kraina snów
Bliźniaczki Elżbieta i Stefania wraz z tysiącami Polek cudem uszły z syberyjskiego piekła i podążając za Armią Andersa, dotarły do Iranu. Egzotyczny kraj okazuje się rajem na ziemi, jednak traumatyczne doświadczenia nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Czy w promieniach słońca i cieple perskiej gościnności kobiety zdołają odzyskać spokój?
Oparta na faktach historia tułaczy wojennych, którzy na obczyźnie próbowali na nowo zbudować swoje życie..
Kraina snów to opowieść o sile miłości oraz człowieczeństwie nieznającym podziałów religijnych czy narodowych.
Czy w promieniach słońca i cieple perskiej gościnności kobiety zdołają odzyskać spokój?
Oparta na faktach historia tułaczy wojennych, którzy na obczyźnie próbowali na nowo zbudować swoje życie..
Kraina snów to opowieść o sile miłości oraz człowieczeństwie nieznającym podziałów religijnych czy narodowych.
353 pages, Paperback
First published October 3, 2018
About the author
Maria Paszyńska
34 books19 followersPolska pisarka, felietonistka, varsavianistka, prawniczka i orientalistka. Ukończyła autorską klasę humanistyczną z rozwiniętym programem wychowania estetycznego w VII LO im. Juliusza Słowackiego w Warszawie, a następnie prawo na Uczelni Łazarskiego oraz iranistykę na Wydziale Orientalistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. By nauczyć się języka tureckiego, dwa lata studiowała turkologię. Przez kilka lat pracowała jako prawnik oraz przewodnik miejski po Warszawie. Znana z serii wakacyjnych spacerów po Warszawie, które współtworzyła dla Wirtualnej Polski, programu telewizyjnego Poszlafirujemy po Pragie oraz felietonów. Choć urodziła się na Dolnym Śląsku, mówi o sobie, że jest adopcyjnym dzieckiem Warszawy. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią "Warszawski niebotyk", która znalazła się w finale I. edycji konkursu Promotorzy Debiutów organizowanego przez Instytut Książki i Fundację Tygodnika Powszechnego. Powieść Owoc granatu. Dziewczęta wygnane została nominowana w plebiscycie portalu lubimy czytać do miana Książki Roku 2018 w kategorii Powieść.
Autorka specjalizuje się w powieści historycznej. Wnikliwe przygotowuje się do pisania każdej kolejnej książki, docierając do trudno dostępnych materiałów źródłowych. Maria Paszyńska skupia się nie tylko na rzetelności w kwestii realiów historycznych, lecz także na wnikaniu w psychikę bohaterów, ukazywaniu ich emocji, dobra tkwiącego w człowieku, zawsze i pomimo wszystko. Szczególnie ważne są dla niej tematy społeczne, przede wszystkim te dotyczące tolerancji, wielokulturowości i dialogu międzyreligijnego. W swoich książkach przedstawiała m.in. przedwojenną Warszawę, Imperium Osmańskie, wojenne losy stołecznego ogrodu zoologicznego prowadzonego przez Jana i Antoninę Żabińskich oraz tułaczkę Polaków zesłanych na Syberię w czasie II wojny światowej.
Autorka specjalizuje się w powieści historycznej. Wnikliwe przygotowuje się do pisania każdej kolejnej książki, docierając do trudno dostępnych materiałów źródłowych. Maria Paszyńska skupia się nie tylko na rzetelności w kwestii realiów historycznych, lecz także na wnikaniu w psychikę bohaterów, ukazywaniu ich emocji, dobra tkwiącego w człowieku, zawsze i pomimo wszystko. Szczególnie ważne są dla niej tematy społeczne, przede wszystkim te dotyczące tolerancji, wielokulturowości i dialogu międzyreligijnego. W swoich książkach przedstawiała m.in. przedwojenną Warszawę, Imperium Osmańskie, wojenne losy stołecznego ogrodu zoologicznego prowadzonego przez Jana i Antoninę Żabińskich oraz tułaczkę Polaków zesłanych na Syberię w czasie II wojny światowej.
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 14 of 14 reviews
November 24, 2018
Pierwszy tom serii Owoc Granatu wstrząsnął mną do głębi, nie pozwalając wyrzucić z pamięci historii opowiedzianej przez Marię Paszyńską. Dzieje bliźniaczek, Elżbiety i Stefanii, bardzo mnie poruszyły i byłam niezmiernie ciekawa, jak dalej potoczą się ich losy. Czy zdołają zostawić za sobą koszmary z przeszłości i zaczną znowu żyć? A może okaże się, że wspomnienia z Syberii to ciężar, którego unieść po prostu się nie da...
Dramatyczna walka o przetrwanie w mroźnych i niebezpiecznych ostępach syberyjskiej tajgi nareszcie dobiegła końca. Siostry znalazły schronienie wśród gościnnych Persów, gdzie próbują jakoś poukładać sobie życie. Halszka powoli dochodzi do siebie pod czujnym okiem i troskliwą opieką rodziny Mehrdada. Stefania natomiast bardzo szybko rezygnuje ze służby w oddziale generała Andersa, wykorzystując pierwszą nadarzającą się okazję, by powrócić do Iranu. Podejmuje pracę w szkole jako nauczycielka muzyki, zgadza się również wystąpić podczas koncertu na balu w Isfahanie. Tam poznaje perskiego księcia Hamida Sarkuchiego.
Chociaż od dramatycznych wydarzeń z Syberii minęło już kilka lat, ten koszmar wcale nie opuścił sióstr Łukowskich. Okropieństwa wojny pozostają wciąż żywe w ich pamięci, nadal dręczą je w snach i na jawie, utrudniając normalne funkcjonowanie. Dotyczy to zwłaszcza Halszki, która nie potrafi pogodzić się nie tylko z przeszłością, ale także z tym, jak wojna wpłynęła na nią samą, kim się stała. Fakt, że zrobiła to, co musiała, aby przetrwać i ocalić siostrę, wcale nie pomaga. Doskonale wszystko pamięta i ma świadomość, że będzie ją to dręczyć do końca jej dni. Mimo ogromu cierpienia, jakie stało się jej udziałem, nadal stara się postępować właściwie, a dobro bliskich zawsze stawiać ponad swoim własnym. To właśnie jej los przejął mnie najbardziej i całym sercem życzyłam jej, by zdołała odnaleźć w końcu spokój, a może nawet szczęście.
Stefania ma natomiast do życia zupełnie inne podejście. Zdaje się, że pod tym względem wcale się nie zmieniła. Gdy tylko staje przed szansą na dostatnie życie, chwyta się jej kurczowo. Rzuca się w wir luksusowego życia, skupiając na swojej urodzie, eleganckich strojach i życiu towarzyskim wyższych sfer. Zapomina o siostrze i o przyjaciółce, odcina się od środowiska polskich uchodźców, uważając się za kogoś lepszego od nich. Już przy lekturze pierwszego tomu ta bohaterka dała się poznać jako osoba bezwzględna, okrutna, egoistyczna i pozbawiona empatii. Wywoływała we mnie same negatywne uczucia, a tutaj moja niechęć do niej jeszcze się pogłębiła.
Jeśli sądzicie, że po drodze przez piekło, jaką musiały przebyć bohaterki Owocu Granatu, Iran otworzył im drzwi do bajkowej, beztroskiej przyszłości, bardzo się mylicie. Autorka nie szczędzi im wcale trudnych wyborów, ukazując, że przetrwanie dramatycznych zdarzeń wcale nie oznacza zażegnania wszelkich problemów. Nie wszystko można zostawić za sobą. Pod tak trudnych przeżyciach, trauma pozostaje i na każdym odciska trwałe piętno. Chociaż w "Krainie snów" to skrajne okrucieństwo i brutalność, tak wszechobecne w pierwszym tomie serii, zostawiamy w pewnym sensie za sobą, ono nadal nie daje o sobie zapomnieć. W lekki styl opowieści i spokojną, niemal sielankową rzeczywistość co rusz wkradają się demony przeszłości. Po wielkich trudach szczęśliwe zakończenie może nie nastąpić nigdy. A jeśli nawet się zdarzy, droga do niego z pewnością nie będzie prosta.
Sięgając po kontynuację "Dziewcząt wygnanych", sądziłam, że najgorszą, najmroczniejszą część historii sióstr Łukowskich mam już za sobą. Była to prawda, ale tylko do pewnego stopnia. Owszem, udało im się ujść z życiem i opuścić niegościnne tereny Syberii, ale okazało się, że ich cierpienia wcale na tym się nie skończą. Opisy pełne brutalnego, nieuzasadnionego okrucieństwa zniknęły już w zasadzie z kart powieści, ale towarzyszące im emocje pozostały. Opowieść o doświadczeniach tak tragicznych i przerażających chyba nikogo nie pozostawiłaby obojętnym. Ale poruszyć czytelnika równie mocno tym, co działo się w sercach i umysłach bohaterów później, gdy zdawało się, że ich koszmar dobiegł już końca... to zadanie o wiele trudniejsze, wymagające nie lada umiejętności. Maria Paszyńska poradziła sobie z nim po mistrzowsku, z lekkością i wielką wprawą przelewając na papier targające nimi uczucia. Zrobiła to tak genialnie, że nie dało się od nich odciąć, zdystansować, mogłam jedynie przeżywać wszystko wraz z nimi. Ta historia wciągnęła mnie i oczarowała. Nie mogłam się od niej oderwać do tego stopnia, że przeczytałam ją w dwa dni i wciąż mam ochotę na więcej. Polecam!
ogrodksiazek.blogspot.com
Dramatyczna walka o przetrwanie w mroźnych i niebezpiecznych ostępach syberyjskiej tajgi nareszcie dobiegła końca. Siostry znalazły schronienie wśród gościnnych Persów, gdzie próbują jakoś poukładać sobie życie. Halszka powoli dochodzi do siebie pod czujnym okiem i troskliwą opieką rodziny Mehrdada. Stefania natomiast bardzo szybko rezygnuje ze służby w oddziale generała Andersa, wykorzystując pierwszą nadarzającą się okazję, by powrócić do Iranu. Podejmuje pracę w szkole jako nauczycielka muzyki, zgadza się również wystąpić podczas koncertu na balu w Isfahanie. Tam poznaje perskiego księcia Hamida Sarkuchiego.
Chociaż od dramatycznych wydarzeń z Syberii minęło już kilka lat, ten koszmar wcale nie opuścił sióstr Łukowskich. Okropieństwa wojny pozostają wciąż żywe w ich pamięci, nadal dręczą je w snach i na jawie, utrudniając normalne funkcjonowanie. Dotyczy to zwłaszcza Halszki, która nie potrafi pogodzić się nie tylko z przeszłością, ale także z tym, jak wojna wpłynęła na nią samą, kim się stała. Fakt, że zrobiła to, co musiała, aby przetrwać i ocalić siostrę, wcale nie pomaga. Doskonale wszystko pamięta i ma świadomość, że będzie ją to dręczyć do końca jej dni. Mimo ogromu cierpienia, jakie stało się jej udziałem, nadal stara się postępować właściwie, a dobro bliskich zawsze stawiać ponad swoim własnym. To właśnie jej los przejął mnie najbardziej i całym sercem życzyłam jej, by zdołała odnaleźć w końcu spokój, a może nawet szczęście.
Stefania ma natomiast do życia zupełnie inne podejście. Zdaje się, że pod tym względem wcale się nie zmieniła. Gdy tylko staje przed szansą na dostatnie życie, chwyta się jej kurczowo. Rzuca się w wir luksusowego życia, skupiając na swojej urodzie, eleganckich strojach i życiu towarzyskim wyższych sfer. Zapomina o siostrze i o przyjaciółce, odcina się od środowiska polskich uchodźców, uważając się za kogoś lepszego od nich. Już przy lekturze pierwszego tomu ta bohaterka dała się poznać jako osoba bezwzględna, okrutna, egoistyczna i pozbawiona empatii. Wywoływała we mnie same negatywne uczucia, a tutaj moja niechęć do niej jeszcze się pogłębiła.
Jeśli sądzicie, że po drodze przez piekło, jaką musiały przebyć bohaterki Owocu Granatu, Iran otworzył im drzwi do bajkowej, beztroskiej przyszłości, bardzo się mylicie. Autorka nie szczędzi im wcale trudnych wyborów, ukazując, że przetrwanie dramatycznych zdarzeń wcale nie oznacza zażegnania wszelkich problemów. Nie wszystko można zostawić za sobą. Pod tak trudnych przeżyciach, trauma pozostaje i na każdym odciska trwałe piętno. Chociaż w "Krainie snów" to skrajne okrucieństwo i brutalność, tak wszechobecne w pierwszym tomie serii, zostawiamy w pewnym sensie za sobą, ono nadal nie daje o sobie zapomnieć. W lekki styl opowieści i spokojną, niemal sielankową rzeczywistość co rusz wkradają się demony przeszłości. Po wielkich trudach szczęśliwe zakończenie może nie nastąpić nigdy. A jeśli nawet się zdarzy, droga do niego z pewnością nie będzie prosta.
Sięgając po kontynuację "Dziewcząt wygnanych", sądziłam, że najgorszą, najmroczniejszą część historii sióstr Łukowskich mam już za sobą. Była to prawda, ale tylko do pewnego stopnia. Owszem, udało im się ujść z życiem i opuścić niegościnne tereny Syberii, ale okazało się, że ich cierpienia wcale na tym się nie skończą. Opisy pełne brutalnego, nieuzasadnionego okrucieństwa zniknęły już w zasadzie z kart powieści, ale towarzyszące im emocje pozostały. Opowieść o doświadczeniach tak tragicznych i przerażających chyba nikogo nie pozostawiłaby obojętnym. Ale poruszyć czytelnika równie mocno tym, co działo się w sercach i umysłach bohaterów później, gdy zdawało się, że ich koszmar dobiegł już końca... to zadanie o wiele trudniejsze, wymagające nie lada umiejętności. Maria Paszyńska poradziła sobie z nim po mistrzowsku, z lekkością i wielką wprawą przelewając na papier targające nimi uczucia. Zrobiła to tak genialnie, że nie dało się od nich odciąć, zdystansować, mogłam jedynie przeżywać wszystko wraz z nimi. Ta historia wciągnęła mnie i oczarowała. Nie mogłam się od niej oderwać do tego stopnia, że przeczytałam ją w dwa dni i wciąż mam ochotę na więcej. Polecam!
ogrodksiazek.blogspot.com
December 19, 2021
"Kraina snów" to drugi tom serii "Owoc granatu", kontynuacja "Dziewcząt wygnanych". I to naprawdę przyzwoita kontynuacja.
W drugim tomie poznajemy historie Elżbiety i Stefanii już w Iranie, kiedy są dorosłymi kobietami, a nie nastolatkami. Każda z nich poszła swoją drogą. Nie mają ze sobą kontaktu, żadna z nich nie chce go utrzymywać. Stefania na początku powieści jest księżną - żoną Hamida, perskiego księcia - która od lat nie może urodzić mu dziecka. Teściowa traktuje ją jak intruza, niemal wszyscy w jej własnym domu odnoszą się do niej z wrogością. Natomiast Elżbieta powoli podnosi się po próbie samobójczej, której dokonała na koniec pierwszego tomu, otoczona miłością członków rodziny Taherich.
Ten tom skupia się głównie na tym, jak obie bohaterki radzą sobie z traumą, którą zafundowała im wojna. Mocno wchodzimy w psychikę obu z nich, zarówno młodszej jak i starszej bliźniaczki. Tym razem dostajemy mniej więcej porówno przeżyć Stefki jak i Halszki, gdy "Dziewczęta wygnane" skupiały się głównie na Elżbiecie.
Stefania jest tu przedstawiona jako bardziej ludzka. Nie jest już tą karykaturalną złą siostrą jaką była w tomie pierwszym. Wiemy, że ona też przechodzi przez rzeczy straszne, ale tym razem musi sama sobie z nimi radzić. Nie traci przy tym swojej wyższości, przekonania, że jest ponad wszystkimi - przez co też traci jedyną przyjaciółkę. Nadal też pała silną nienawiścią do siostry, nienawiścią kompletnie nieuzasadnioną, patrząc na tom pierwszy. Kłamie, żeby dostać to, co według niej się jej należy. Jednak mimo tego wszystkiego, w "Krainie snów" łatwiej ja zrozumieć, może nie sympatyzować z nią, ale zrozumieć. Dla Stefanii najważniejsze jest przetrwanie. Ona musi pozostać na powierzchni, nieważne kto przez to straci czy komu zada ból. To ONA ma przetrwać, a najważniejsze - mieć co jeść. Nie da sobie odebrać tego po raz kolejny. Jest to bardzo ludzkie zachowanie, prawda?
Halszka natomiast w tym tomie najpierw próbuje podnieść się z mentalnego dołka, w jakim się znalazła. Udaje jej się to w ciągu niemal pięciu lat, pod czujnym okiem rodziny Taheri, u której się zatrzymuje. Rodzina Mehrdada pomaga jej stanąć na nogi, daje bliskość jakiej tak długo pragnęła. W jego siostrze Lejli odnajduje przyjaciółkę, z którą później studiuje i która niemal zastępuje jej siostrę. Elżbieta chce się odciąć od swojej przeszłości, w przeciwienstwie do bliźniaczki, nie chce nigdy wrócić do Polski. Nie chcę wiedzieć czy jej rodzina jeszcze żyje. Uważa, że nie byłaby w stanie znowu się z nimi spotkać, mówić o tym co stało się w tajdze. Uważa się za pustą skorupę, która nie jest już w stanie kochać, to co stało się na zsyłce kompletnie ją złamało. Z Halszką zawsze łatwo było sympatyzować, tak jest i teraz. Dalej jest tak samo dobra i skora do poświęceń jak wcześniej, jednak teraz próbuje też odnaleźć siebie, znaleźć to co straciła lata wcześniej.
Drugi tom serii "Owoc granatu" jest minimalnie lżejszy jeśli chodzi o treść. Nie ma w nim brutalnych opisów dni w tajdze, głodu, śmierci, która krąży wokoło. Ale jest wiele fragmentów, które mówią o tragicznych częściach życia ludzi, którzy przeżyli wojnę i lata później muszą się zmagać z jej demonami. Na plus jest tu też na pewno styl autorki, który znacznie się poprawił patrząc na poprzednią część. Nie ma tu już dialogów bohaterów, które wyglądają jak wyciągniete z podręcznika od historii. Jasne, jest tutaj spory kontekst polityczny, kulturowy, który musimy poznać by zrozumieć pewnie zależności, ale podany jest w bardziej przystępny sposób - w narracji, a nie w dialogach.
W drugim tomie poznajemy historie Elżbiety i Stefanii już w Iranie, kiedy są dorosłymi kobietami, a nie nastolatkami. Każda z nich poszła swoją drogą. Nie mają ze sobą kontaktu, żadna z nich nie chce go utrzymywać. Stefania na początku powieści jest księżną - żoną Hamida, perskiego księcia - która od lat nie może urodzić mu dziecka. Teściowa traktuje ją jak intruza, niemal wszyscy w jej własnym domu odnoszą się do niej z wrogością. Natomiast Elżbieta powoli podnosi się po próbie samobójczej, której dokonała na koniec pierwszego tomu, otoczona miłością członków rodziny Taherich.
Ten tom skupia się głównie na tym, jak obie bohaterki radzą sobie z traumą, którą zafundowała im wojna. Mocno wchodzimy w psychikę obu z nich, zarówno młodszej jak i starszej bliźniaczki. Tym razem dostajemy mniej więcej porówno przeżyć Stefki jak i Halszki, gdy "Dziewczęta wygnane" skupiały się głównie na Elżbiecie.
Stefania jest tu przedstawiona jako bardziej ludzka. Nie jest już tą karykaturalną złą siostrą jaką była w tomie pierwszym. Wiemy, że ona też przechodzi przez rzeczy straszne, ale tym razem musi sama sobie z nimi radzić. Nie traci przy tym swojej wyższości, przekonania, że jest ponad wszystkimi - przez co też traci jedyną przyjaciółkę. Nadal też pała silną nienawiścią do siostry, nienawiścią kompletnie nieuzasadnioną, patrząc na tom pierwszy. Kłamie, żeby dostać to, co według niej się jej należy. Jednak mimo tego wszystkiego, w "Krainie snów" łatwiej ja zrozumieć, może nie sympatyzować z nią, ale zrozumieć. Dla Stefanii najważniejsze jest przetrwanie. Ona musi pozostać na powierzchni, nieważne kto przez to straci czy komu zada ból. To ONA ma przetrwać, a najważniejsze - mieć co jeść. Nie da sobie odebrać tego po raz kolejny. Jest to bardzo ludzkie zachowanie, prawda?
Halszka natomiast w tym tomie najpierw próbuje podnieść się z mentalnego dołka, w jakim się znalazła. Udaje jej się to w ciągu niemal pięciu lat, pod czujnym okiem rodziny Taheri, u której się zatrzymuje. Rodzina Mehrdada pomaga jej stanąć na nogi, daje bliskość jakiej tak długo pragnęła. W jego siostrze Lejli odnajduje przyjaciółkę, z którą później studiuje i która niemal zastępuje jej siostrę. Elżbieta chce się odciąć od swojej przeszłości, w przeciwienstwie do bliźniaczki, nie chce nigdy wrócić do Polski. Nie chcę wiedzieć czy jej rodzina jeszcze żyje. Uważa, że nie byłaby w stanie znowu się z nimi spotkać, mówić o tym co stało się w tajdze. Uważa się za pustą skorupę, która nie jest już w stanie kochać, to co stało się na zsyłce kompletnie ją złamało. Z Halszką zawsze łatwo było sympatyzować, tak jest i teraz. Dalej jest tak samo dobra i skora do poświęceń jak wcześniej, jednak teraz próbuje też odnaleźć siebie, znaleźć to co straciła lata wcześniej.
Drugi tom serii "Owoc granatu" jest minimalnie lżejszy jeśli chodzi o treść. Nie ma w nim brutalnych opisów dni w tajdze, głodu, śmierci, która krąży wokoło. Ale jest wiele fragmentów, które mówią o tragicznych częściach życia ludzi, którzy przeżyli wojnę i lata później muszą się zmagać z jej demonami. Na plus jest tu też na pewno styl autorki, który znacznie się poprawił patrząc na poprzednią część. Nie ma tu już dialogów bohaterów, które wyglądają jak wyciągniete z podręcznika od historii. Jasne, jest tutaj spory kontekst polityczny, kulturowy, który musimy poznać by zrozumieć pewnie zależności, ale podany jest w bardziej przystępny sposób - w narracji, a nie w dialogach.
October 21, 2020
Mężczyzn w życiu sióstr Łukowskich jest trzech. Jędrzej Walicki już w podborysławskim majątku zakochał się ze wzajemnością w Halszce, ale parol na niego zagięła wredna Stefania. Teraz pojawia się w Iranie w aurze wspaniałego (po)wojennego lekarza. Bajecznie bogaty książę Hamid pokochał ze wzajemnością Stefcię, której nienawidzi jego rodzina. Natomiast najciekawszy z nich Merhdad, którego imię w języku Persów oznacza „podarowany przez słońce”, jest szaleńczo zakochany w Halszce, bez wzajemności. Ona jest mu wdzięczna za uratowanie życia, za przyjaźń i zaszczepienie w niej miłości do Iranu, w czym pomagają mu jego wspaniała matka i siostra, z którą Halszka studiuje w Teheranie farmację. Jednak fizycznego pociągu do Merhdada dziewczyna nie jest w stanie w sobie pobudzić. Gdyby nie przypadkowe spotkanie z Jędrzejem mogłaby nadal trwać w przekonaniu, że po syberyjskim piekle nigdy więcej żaden mężczyzna nie stanie się obiektem jej pożądania.
Tak mniej więcej wygląda wyjściowa sytuacja do opisanych w tym tomie irańskich losów bohaterek. Coraz trudniej jest mi nie tylko podziwiać cierpiętnictwo Halszki i irytować się Stefanią, ale nawet wzbudzić w sobie zainteresowanie ich przyszłością. Trochę pomaga w decyzji o kontynuowaniu lektury sagi sceneria irańska, i nie tyle może uroki zabytków i lokalnych podań, pięknie przekazywanych przez Merhdada, oraz smakowita kuchnia irańska, której mistrzynią jest jego matka, co polityczne zawirowania w kraju. Irańska polityka wkracza w życie bohaterów wraz z objęciem urzędu premiera przez charyzmatycznego Mohammada Mosaddegha, którego gorącym zwolennikiem jest Merhdad, a o roli którego w próbie demokratyzacji kraju ja wcześniej nie miałam pojęcia.
Tak mniej więcej wygląda wyjściowa sytuacja do opisanych w tym tomie irańskich losów bohaterek. Coraz trudniej jest mi nie tylko podziwiać cierpiętnictwo Halszki i irytować się Stefanią, ale nawet wzbudzić w sobie zainteresowanie ich przyszłością. Trochę pomaga w decyzji o kontynuowaniu lektury sagi sceneria irańska, i nie tyle może uroki zabytków i lokalnych podań, pięknie przekazywanych przez Merhdada, oraz smakowita kuchnia irańska, której mistrzynią jest jego matka, co polityczne zawirowania w kraju. Irańska polityka wkracza w życie bohaterów wraz z objęciem urzędu premiera przez charyzmatycznego Mohammada Mosaddegha, którego gorącym zwolennikiem jest Merhdad, a o roli którego w próbie demokratyzacji kraju ja wcześniej nie miałam pojęcia.
January 7, 2021
Tak jako samozřejmě, že to nemělo takové grády, jako když to bylo na Sibiři.
Kniha začíná na jaře roku 1942 a pokračuje už pak v době po skončení války.
Pojednává o tom, co se se dvěmi sestrami dělo dál. Jak se s tím, co se stalo za války vyrovnaly, jak spolu vycházely, kam se začal směřovat jejich život.
Začátek je možná pomalejší... i když i ten má, co do sebe, konec má opět velké grády.
No a upřímně, nemám ráda Stefanii... vlastně už od začátku, ale ono to tak nějak graduje.
Nevím, proč ji tak autorka vyobrazila, ale no...je taková, jaká je no....a nutno říct, že tací lidé jsou a i to podobného mezi sourozenci je reálné...
Inu, nevděk vládne světem.
Kniha začíná na jaře roku 1942 a pokračuje už pak v době po skončení války.
Pojednává o tom, co se se dvěmi sestrami dělo dál. Jak se s tím, co se stalo za války vyrovnaly, jak spolu vycházely, kam se začal směřovat jejich život.
Začátek je možná pomalejší... i když i ten má, co do sebe, konec má opět velké grády.
No a upřímně, nemám ráda Stefanii... vlastně už od začátku, ale ono to tak nějak graduje.
Nevím, proč ji tak autorka vyobrazila, ale no...je taková, jaká je no....a nutno říct, že tací lidé jsou a i to podobného mezi sourozenci je reálné...
Inu, nevděk vládne světem.
May 14, 2019
Stefania i Elżbieta dotarły bezpiecznie do Iranu. Jednak różnice między siostrami stają się jeszcze głębsze. Stefania pokazuje swoją próżność i nieprzystosowanie do życia innego niż w luksusie, gdy w obozie przejściowym trzeba obciąć włosy. Wiąże się z perskim księciem, ale prawdopodobnie na przeżycia na Syberii (nieodżywienie, praca w ciężkim warunkach) nie może zajść w ciążę. Kiedy jej mąż umiera, musi opuścić jego dom. Jednak nie jest w stanie sobie poradzić bez opieki.
Elżbieta w tym samym czasie ulega wypadkowi i dzięki Irańczykowi odzyskuje zdrowie. Na krótko przed ślubem spotyka Jędrzeja (poznanego z majątku dziadków) i dowiaduje się, że Stefania załatwiła uznanie jej za zmarłą. Muszą rozstać się z Jędrzejem, który żeni się ze Stefanią.
Elżbieta w tym samym czasie ulega wypadkowi i dzięki Irańczykowi odzyskuje zdrowie. Na krótko przed ślubem spotyka Jędrzeja (poznanego z majątku dziadków) i dowiaduje się, że Stefania załatwiła uznanie jej za zmarłą. Muszą rozstać się z Jędrzejem, który żeni się ze Stefanią.
This entire review has been hidden because of spoilers.
April 7, 2020
Drugi tom był trochę słabszy niż pierwszy. Trochę za dużo ckliwego romansu jak dla mnie.
Ale czytało się dobrze. To, co mi się podobało, to ewidentna sympatia autorki dla perskich zwyczajów, kultury i kulinariów. Rozumiem już, dlaczego ten cykl tak bardzo podoba się znanym mi paniom. Naprawdę nie jest zły. Jeśli szukacie czegoś do polecenia swoim mamom, ciociom, babciom czy romantycznym koleżankom, polecajcie im Paszyńską. ☺️
A przede mną jeszcze dwa tomy.
Ale czytało się dobrze. To, co mi się podobało, to ewidentna sympatia autorki dla perskich zwyczajów, kultury i kulinariów. Rozumiem już, dlaczego ten cykl tak bardzo podoba się znanym mi paniom. Naprawdę nie jest zły. Jeśli szukacie czegoś do polecenia swoim mamom, ciociom, babciom czy romantycznym koleżankom, polecajcie im Paszyńską. ☺️
A przede mną jeszcze dwa tomy.
December 17, 2024
Po pierwszej części spodziewałam się dużo lepszej i ciekawszej treści. Odniosłam wrażenie że trudna historia stała się romansem. Wydarzenia były przewidywalne, przez co nie wciągały.
This entire review has been hidden because of spoilers.
August 30, 2025
1,5
bez komentarza, nie mam pojęcia dlaczego ja to czytam.
totalnie nie mój styl, nie mój typ literatury. Mój największy zarzut to płytkość wydarzeń i mało angażująca fabuła.
bez komentarza, nie mam pojęcia dlaczego ja to czytam.
totalnie nie mój styl, nie mój typ literatury. Mój największy zarzut to płytkość wydarzeń i mało angażująca fabuła.
January 14, 2020
W drugiej części sagi "Owoc Granatu" poznajemy powojenne losy Elżbiety i Stefanii Łukowskich, które postanawiają zostać w Iranie, kraju który wydaje się prawdziwym rajem w porównaniu do syberyjskiej gehenny. Książka skupia się głównie na życiu uczuciowym obu dziewcząt a historia toczy się dwutorowo, jako że siostry nie utrzymują ze sobą żadnych relacji. Przyznam, że druga część "Owocu Granatu" podobała mi się znacznie bardziej niż pierwsza, czytało się ją bardzo szybko i nawet bohaterki mniej mnie irytowały. ;-) Polecam.
August 3, 2022
❤️🥰💪🏼🥺
amazing book
amazing book
Displaying 1 - 14 of 14 reviews











