Na 3 tom trylogii Narodziny Floty wyczekiwałam z niecierpliwością. Czytając pierwszy tom, nie sądziłam, że aż tak mi się ona spodoba.
W "Zwycięstwie" autor przedstawia nam kontynuację akcji z poprzedniego tomu. Rob i Mele mają za zadanie obronić planetę Glenlyon. Na Kosatce trochę się uspokoiło, lecz zagrożenie jeszcze nie zostało zażegnane. Dyplomaci wysłani w celu uzyskania pomocy próbują pozyskać sojuszników dla swojej sprawy, czy im się to uda?
Odpowiedzi poznajemy na kartach też powieści, która poziomem nie odstaje od poprzednich tomów.
Przez pierwszą połowę książki średnio mogłam się wkręcić w akcję, lecz jak już między mną a książką zaiskrzyło to nie mogłam oderwać się od lektury 😍Mamy tutaj ponownie militarny klimat i dyplomację, kolejne niebezpieczeństwa, z którymi muszą poradzić sobie dobrze nam już znani bohaterowie.
Uwielbiam Mele i to właśnie jej losu najbardziej mnie ciekawiły ❤️ ta twarda babka jeszcze mnie nie zawiodła i nie zrobiła również tego w tej części. Wypadła wspaniale, dokładnie tak jak oczekiwała.
Narodziny Floty to przyjemna i napisana w interesujący sposób trylogia, która ma swoje wady, ale blakną one przy plusach wrażeń końcowych.
Mamy tutaj trochę polityki i dużo wojskowości, które nadają intrygującego klimatu. Bohaterowie tych książek są charakterystyczni i łatwo można ich polubić oraz im kibicować. Nie są idealni, mają swoje wady, ale jak dla mnie było to właśnie zaletą 😅 bardzo mi się podobały te charakterne i trudne postaci, z tymi najmocniej się zżyłam i żałuję, że na tym tomie kończą się już ich przygody :/ Mele, Carmen, Rob czy Ninja to bohaterowie, których szczerze polubiłam i za którymi będę tęsknić 💔
Styl autora jest bardzo przystępny, przyjemnie czyta się jego książki. Przez połowę pierwszego i trzeciego tomu trochę trudno było mi się wkręcić w fabułę, ale poza tym byłam naprawdę zaangażowana w losy bohaterów.
Trochę brakowało mi perspektywy przeciwnika. Niestety autor przedstawił wszystko w biało czarnych barwach, jeśli chodzi o sytuację polityczną.
Sceny walk były bardzo absorbujące, ciężko było mi oderwać się od akcji. Moim zdaniem są to naprawdę dobrze napisane fragmenty.
Bardzo miło spędziłam czas z tą trylogią, będę ją pozytywnie wspominać i kto wie, może kiedyś do niej wrócę, by przeżyć tę historię na nowo, ale głównie dlatego, by ponownie spotkać bohaterów, których szalenie polubiłam 😍 Polecam fanom sci-fi z wątkiem militarnym i lubiących charakterne i waleczne postaci 😁