"Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy buntowników, którzy pokażą reszcie świata, że wolność słowa wciąż obowiązuje - a demokracja przynosi korzyści wszystkim."
~~~
Właśnie ten cytat uznałam za jeden z najlepszych z kolejnej książki Reginy Brett. O czym jest "Mów własnym głosem"? Przede wszystkim o przełamywaniu własnych granic. Książka jest podzielona na 6 różnych części. Skłaniają one nas, aby ujmować się za sobą, odnajdywać swój głos, wyjaśnić nam, że słowa leczą, ujmować się za innymi, pisać tu i teraz, oraz opowiadać swoją historię. To co najbardziej do mnie trafiło, to historie innych ludzi. Ogromnym plusem jest poruszenie między innymi tematyki #metoo. Pani Brett zachęca nas do tego, abyśmy dzielili się tym, co nas spotkało niezależnie od tego, czy jest to szczęśliwa czy okrutna historia. Powinniśmy wiedzieć, że nasze słowo może być dla kogoś ucieczką od problemów. Może podnosić ich na duchu, pokazywać, że nie są sami. Według mnie jedna z części, która opowiada o pisaniu, będzie też idealna dla nas, czyli bookstagramerow. Dosyć dokładnie jest tam opisane to, jak zachęcić kogoś do czytania naszych prac, a przecież właśnie o to chodzi w naszym "zawodzie". Chcemy zachęcić do czytania lub ostrzec przed książkowym klapą. W skrócie książka pokazuje jaką wagę mają nasze słowa, nasze decyzję, a w szczególności te niepodjęte i nasze wyrażanie sprzeciwu, a dokładniej milczenie mimo, że chcemy go wygłosić. Pokazuje nie warto siedzieć cicho, bo nasze zdanie też ma znaczenie.