Bytom, 1875 r. Po śmierci Stanisława Krolla ogromny majątek trafia w ręce jego ośmioletniej siostrzenicy, Heleny Wiktorii Kocik. Mimo sprzeciwów rodziny, w tym żony zmarłego, testamentu nie da się podważyć - huty, kopalnie i ziemie przechodzą w ręce dziewczynki. Wkrótce po pogrzebie Helena Wiktoria wyjeżdża z rodzicami w podróż po Europie. Po dziesięciu latach wraca do kraju jako dziedziczka fortuny, a zarazem idealna kandydatka na żonę dla każdego arystokraty pragnącego ratować upadający majątek. Jednak w sercu Heleny rodzą się ambicje daleko wykraczające poza korzystny mariaż – chce godnie zastąpić zmarłego wuja w zarządzaniu majątkiem. Mimo dezaprobaty krewnych odnawia też znajomość z Arturem – ubogim studentem nauk medycznych, a zarazem jej najdroższym przyjacielem z dzieciństwa. Czy w obliczu intryg i spisków wśród najbliższych dziewczyna zdoła wywalczyć dla siebie przyszłość, jakiej pragnie?
Urodzona i wychowana na Śląsku. Pani socjolog i grafik, autorka komiksów internetowych. Znana z takich projektów, jak instagramowy 1995Regi, zbiór słowiańskich opowieści Slavonica, autorka komiksu historycznego Helena Wiktoria. Współpracowała z takimi scenarzystkami, jak Kelly Thompson czy Magdalene Visaggio.
Katarzyna Witerscheim sometimes uses the pen name Panna N.
Jeśli mam być szczera, jestem rozczarowana. Komiks kupiłam sobie jako prezentu urodzinowy od koleżanki, po tym jak pierwszych kilka stron przeczytałam jako bezpłatną wersję online.
Wydanie jest śliczne, kreska bardzo przyjemna, zresztą w kresce Panny N zakochałam się trafiając na jej serię polskich wojowniczek w strojach ludowych wzorowanych na Sailor Moon
Komiks o polskiej dziedziczce majątku w roku 1885? Tylko brać. Ale przeczytałam całość z o wiele mniejszą przyjemnością, niż się spodziewałam.
Moje główne problemy są dwa: pierwszy to sama Helena Wiktoria. Myślałam, że będzie bardziej... wyrazista. Spodziewam się, że w dalszych tomach będzie. Ale chwilowo jako tytułowa bohaterka nie bardzo się broni. Właściwie to ona głównie... jest i tyle. Bardziej przyciągnął mnie Artur będący bohaterem pierwszych stron.
Drugim jest długość. 190 stron komiksu okazuje się być... mało. Mało, by wciągnąć fabularnie.
Myślę, że kupię drugi tom, gdy wyjdzie. Głównie dlatego, że wiele się po Pannie N spodziewam i liczę, że hintowany na artach pewien trójkąt będzie prawdziwie poliamoryczny. Liczę, że Helena Wiktoria pokaże pazur.
Jejku, jakie to jest dobreee! Nie dość, że pod względem wizualnym jest absolutnie przepiękne, to jeszcze sama historia jest intrygująca, urocza, ale nie cukierkowa. Czuję, że sporo w niej rzeczy, które chciałabym odkryć, potrzebuję drugi tom OD RAZU
Komiks chciałam przeczytać, odkąd się o nim dowiedziałam, lubię wspierać polskie twórczynie, a estetyka jest mi znana i bliska. Sam pomysł, żeby narysować komiks o dziedziczce fortuny na Śląsku w XIX wieku mnie zauroczył. I w sumie wszystko zapowiada się bardzo obiecująco, wciąż jednak mówimy o zapowiadaniu się. W pierwszym tomie poznajemy całe mrowie postaci, ale nikt jeszcze nie chwyta ze serce, fabuła jest dopiero zarysowana, wszystko dopiero będzie się rozkręcać. Nie mogę powiedzieć, żebym była zawiedziona, ale chciałabym mieć od razu dwa albo i trzy tomy do przeczytania. Na pewno jednak będę kontynuować tę przygodę i zobaczę, czy "Helena Wiktoria" jest na pewno dla mnie.
Kreska cudowna, kocham prace Katarzyny Witershciem, kocham miejsce i czas akcji, a jednak w pierwszym tomie nieco mało się dzieje no i sama główna bohaterka to najmniej ciekawa postać, ale wiem, że w drugim tomie to się zmienia :D A tak poza tym to naprawdę miła dla oka historia, trochę romans-obyczajówka i spędziłam miłe popołudnie z tą serią, teraz czytam 2 tom i podoba mi się, że w nim autorka zaczęła rozwijać to, czego w pierwszym trochę brakuje.
4/5 Bardzo ciekawy tom, głównie wprowadzający postacie oraz główną fabułę, jednakże wciąż wciągający. Pomimo mnogości wątków romantycznych, nie czułam się nimi przytłoczona i nie przyćmiewały fabuły związanej z majątkiem Krollów. Styl rysunków świetnie się komponuje z epoką, w której dzieje się akcja. Z pewnością sięgnę po drugi tom!
Trudno było mi się wgryźć, ale postacie są tak przedstawione, a ich wątki tak zapowiedziane, że w końcu się wgryzłam i jestem ciekawa, co tam się dalej zadzieje. Plus jestem fanką kreski i kolorystyki!
Komiks, szybko się czyta. Historia nie jest bardzo porywająca, ale gdybym miała możliwość, przeczytałabym ciąg dalszy. Ładna kreska. Bohateriowie drugoplanowi mają potencjał na rozwinięcie osobistych historii.
Nie powiem, że nie podobał mi się ten tomik, całkiem sympatycznie się go czytało, a i kreska jest miła dla oka. Jednak nie mogę stwierdzić, żebym odczuwała szczególną chęć czytania dalej. Owszem, niemal na pewno to zrobię, ale raczej nie będę wyczekiwać i intensywnie o "Helenie Wiktorii" myśleć.
To nastawienie wynika chyba głównie z faktu, że nie czuję do żadnej z postaci - poza Fridą - sympatii. Póki co jest to albo obojętność, albo niechęć. Nie pomogło także upchnięcie w pierwszy tom tak ogromnej ilości bohaterów i wątków. Wiem, że należało ich wszystkich przedstawić i jakoś zarysować, ale w efekcie nawet tytułowej bohaterki było tam przez to jak na lekarstwo.
Najbardziej w tej opowieści podoba mi się tło historyczne i wszystko, co się na nie składa. Co do trójkąta - z założenia nie lubię, wręcz na samą myśl odczuwam niesmak, ale wierzę w autorkę i liczę, że będzie ciekawie.
Za chwilę ma się ukazać trzeci tom „Heleny Wiktorii”, więc stwierdziłam, że czas nadrobić wcześniejsze. Mamy tu całkiem dobrze oddaną epokę i w części graficznej i tekstowej, niezły przekrój społeczeństwa klasowego, mamy śląską godkę, mamy kobietę, która chce wyłamać się z utartych schematów, chociaż jej rodzina zaplanowała już dla niej przyszłość, mamy zalążek romansu, w końcu mamy naprawdę przeurocze paramangowe rysunki. Jednak to wszystko razem to nadal za mało, żeby historia mnie wciągnęła. Rozumiem, że to pierwszy tom, ale czyta się go jak typowy wstępniak, brakuje akcji, bohaterowie na razie zostali tylko przedstawieni, nie ma takiego elementu fabuły, który sprawia, że od razu chce się sięgnąć po tom kolejny, a jednocześnie historia jest całkowicie otwarta i nie stanowi opowieści sama w sobie. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach będzie więcej treści, bo ogląda się to wspaniale.
Połączenie stylistyki paramangowej, trójkąta miłosnego (wcale nie tak oczywistego, bo bardzo dobrze napisanego i wypunktowanego!), czerni, bieli i szczypty różu/czerwieni, śląskiej gwary, kadrów z dziewiętnastowiecznego Wrocławia i życia szlachty - gdybym wszystko to wiedziała przed lekturą, nie pomyślałabym, że może to się udać. Na szczęście jednak nie wiedziałam, a polecajkę przeczytałam u Zwierza Popkulturalnego, któremu wierzę bez zastrzeżeń (no, czasem mamy odmienną opinię przy filmach). I, Kochani, bardzo dobrze, bo ten komiks JEST ABSOLUTNIE PRZEWSPANIAŁY I GENIALNY. Jeżeli lubicie wspierać polską kulturę, albo w ogóle DOBRĄ kulturę, to bardzo, bardzo, bardzo Was proszę - nie czytajcie zbyt dużo, po prostu ten komiks kupcie, ewentualnie wypożyczcie, i go przeczytajcie.
Wiadomo, że jest to tom 1, w związku z czym nie ma możliwości, żeby pojawiły się tutaj piękne początek, rozwinięcie i zakończenie, ale zaraz po łapczywym połknięciu całości naraz wiem, że mogłabym przeczytać jeszcze 5 takich tomów, bo tak wspaniałe jest to wprowadzenie. Jak napisałam już wyżej, jest to bardzo, bardzo dziwny miks, gdy czyta się o nim "na sucho", ale w praktyce działa niesamowicie.
Idę obczaić, kim w ogóle jest pani Witerscheim, bo przyznaję, że nigdy nigdzie mi nie wskoczyła w oko. A Wy idźcie do księgarni. Myk, myk! <3
Re-read z 2021: potwierdzam wszystkie słowa powyższe. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam <3 I tak bardzo się cieszę, że kolejna część już na mnie czeka :-)
Na początku ciężko było mi się za to zabrać, jednakże drugie podejście było strzałem w dziesiątkę. Zakochałem się w kreacji bohaterów, adekwatnych strojach i uważam, że jak na około 200 stron to historia zostało bardzo dobrze rozłożona, niczego mi w niej nie brakowało i to zdecydowanie moje 6/5🌟 Nie mogę się doczekać czytania Heleny Wiktorii dalej!
Piękny styl rysowania, świetne wyczucie dramaturgii, biegłość w konwencjach romansowych i rzadko eksplorowane w polskiej kulturze realia historyczne. Ten pierwszy tom to właściwie dopiero rozstawienie pionków do dalszej historii, ale i tak jest pysznie.
Brawo dla mnie za przeczytanie przez przypadek 2 tomu przed 1. Ładna kreska i interesujące miejsce i czas akcji. Na razie mało się działo, ale zachęca do dalczego czytania