Czy wierzysz w magię wigilijnej nocy? Czy szept twojego życzenia przemienił się kiedyś w rzeczywistość?
Wyobraź sobie dziewczynkę, której ludzie ofiarowują swoje historie. Nie przypuszczają, że słowa wypowiadane na głos mogą wpływać na ich przyszłość. Historia jak z bajki? W święta to możliwe! Tylko że marzenia mogą żyć swoim życiem i nie zawsze spełniają się w taki sposób, jak to sobie zaplanowaliśmy. Czasami los zgotuje nam zupełnie inną historię…
Razem z bohaterami najnowszej książki Karoliny Wilczyńskiej poczuj siłę życzeń wypowiadanych u progu Bożego Narodzenia. A Ty, o czym dziś marzysz?
2,5⭐️ Postanowiłam przeczytać tę książkę by wprawić się w świąteczny nastrój i nie dostałam tego, czego oczekiwałam. Ta książka była naprawdę smutna, przez co ciężko czytało mi się tę drugą połowę. Do końca lektury miałam lekki problem o kim właściwie jest mowa w podrozdziale, co momentami było uciążliwe. Ta książka nie jest zła, ale chyba wolałabym jednak sięgnąć po coś weselszego.
Książka totalne zaskoczenie. To nie jest typowa sielska, lekka opowieść świąteczna. Tutaj cud Bożego Narodzenia przeplata się z brutalną, smutną rzeczywistością. Nigdy nie płaczę przy książkach, a tutaj łzy polały się dość mocno. Wilczyńska poruszyła wszystkie moje emocje - od wzruszenia, przez smutek, złość, aż do radości. To książka inna niż wszystkie. Naprawdę warto po nią sięgnąć. Ostrzegam jednak, że porusza do żywego.
Przepiękna książka, pełna ciepła i życiowej mądrości. Istnieje szansa, że moja przyjaciółka to przeczyta, więc dziękuję Ci G. za polecenie mi tak wyjątkowej lektury! 🥺❤️ Ta pozycja tak bardzo trafia w naszą wrażliwość, jest jak napisana specjalnie dla nas.
Różne grupy społeczne. Zdecydowanie różne oczekiwania co do życia, posiadania, Świąt... Różne problemy, marzenia, życzenia. Jednak ma je każdy. Zarówno dobrze postawiona pani manager Elwira, jak i sprzątająca u niej Pani Krystyna. Natalia i Bartek są w sobie zakochani, marzą o wspólnej przyszłości, ale także o zdrowiu dla chłopaka ( a konkretnie o nowym sercu dla Bartka). Daniel i Sylwek (lekarz) o akceptacji ich związku i szczęśliwym życiu. Dla Tadeusza ważne są kochanki i pieniądze. Dla Zbyszka awans i pięcie się po stopniach kariery kosztem żony i malutkiej córki. Pani Krysia chce jak najlepiej dla swoich wnuków (w czym nie pomaga jej patologiczna córka żerująca na jej pieniądzach). A Elwira i Damian mają pieniądze, piękny dom, dobrze prosperującą firmę, jednak od wielu lat bezskutecznie starają się o dziecko. Wiele marzeń, wiele problemów, oczekiwań. A wśród nich ona - dziewczynka z warkoczykami, w zbyt małym i zbyt lekkim płaszczyku. Stoi w centrum handlowym i ich słyszy. Czy jest w stanie im pomóc? Akcja rozgrywa się wielotorowo, przez kilka godzin pewnej Wigilii. Kogo życzenia się spełnią? Kto marzy o czymś nieosiągalnym a dostanie coś zupełnie innego? Czy świąteczna aura sprzyja bohaterom? Słodko-gorzka historia ze Świętami w tle. Nie jest jednak przesłodzona i przelukrowana, a wręcz przeciwnie - sporo w niej miejsca na łzy wzruszenia, czy zastanowienie nad swoim podejściem do życia, posiadania, czy własnych marzeń. U mnie czytana w okresie przedświątecznym. Myślę, że będzie też odpowiednia w kontekście noworocznych postanowień, przewartościowania własnych pragnień, potrzeb. Życia w ogóle...
* Każdego powinno się utwierdzać w przekonaniu, że jest potrzebny. I każdy zasługuje na to, by mieć obok drugiego człowieka.
* Natalia miała wrażenie, że składa się wyłącznie z oczekiwania. Wszystko przestało mieć znaczenie, liczył się tylko Bartek, jego blade policzki, a przede wszytskim serce.
* - I co? Przez to, że żyje kilka lat dłużej, mamy się pogodzić z jego śmiercią? - Nic takiego nie powiedziałam. Uważasz, że jest mi łatwo? To przecież moje dziecko. Ale wiem, że muszę zachować spokój i zrobić wszystko, by był szczęśliwy. Bez względu na fakt, jak długo to potrwa. A ty, jeżeli naprawdę go kochasz, powinnaś postępować tak samo. Nie można obciążać tych, którzy odchodzą, naszym żalem i smutkiem. Należy im się spokój i poczucie, że załatwili wszystko, co dla nich ważne. Rozumiesz?
* - Ale wcześniej nikt nie zwraca na takie rzeczy uwagi. Każdy jest zajęty zakupami, pilnymi sprawami do skończenia. Dopiero w święta można zwolnić i nacieszyć się pięknem, które nas otacza.
"Spełnione życzenia" to książka, której akcja dzieje się w Wigilię. Jeden dzień z życia wielu osób, z których każda ma inne marzenia. Piękna okładka sugeruje miłą literaturę obyczajową w zimowym klimacie. Ale czy to na pewno właściwa książka do świątecznego czytania?
Książka mną wstrząsnęła. Spodziewałam się ciepłej opowieści, z dziewczynką z okładki w głównej roli. Coś jak "Dziewczynka z ciasteczkami" Ewy Formelli. Niestety, im dalej brnęłam w losy bohaterów, tym byłam coraz bardziej rozczarowana tym, w jakim kierunku potoczyła się ta książka. A przecież "Święta do wynajęcia" Karoliny Wilczyńskiej tak mi się podobały!
Trudne przypadki historii ludzkich, ich niespełnione pragnienia, które realizują się, ale często kosztem innych. Zamiast nieco ckliwej opowieści mamy thriller psychologiczny czy też kryminał, w którym trup ścieli się gęsto. Nie mam nic przeciwko fabule opartej na realiach życia, ale tutaj nagromadziły się same najgorsze możliwe przypadki. Tak jakby los chciał wszystkich boleśnie doświadczyć i zobaczyć jak sobie z tym poradzą. W tym ujęciu okładkowa dziewczynka może kojarzyć się z aniołem zagłady.
To, w jaki sposób spełniają się życzenia poszczególnych bohaterów przypomniało mi opowiadanie Marty Kisiel "Pierwsze słowo". Tutaj podobnie owo 'pierwsze słowo do dziennika', wypowiedziane, czasami nieświadomie, życzenie spełnia się, ale z konsekwencjami pragnień postacie muszą mierzyć się do końca, czasami nie tylko swojego, życia.
"Spełnione życzenia" to nie jest zła książka, niemniej z pewnością nie wpisuje się w ramy świątecznych obyczajówek. Zmusza do zadumy nad losem, życiem, relacjami z bliskimi. Pokazuje mroczne strony ludzi. Ale jak na wigilijną historię brakuje tu optymizmu i radości towarzyszącej świętom. Niewielu bohaterów ma wizję lepszej przyszłości. Ja po tej lekturze z chęcią przeczytałabym natomiast kryminał czy thriller autorstwa pani Karoliny.
Życie bywa okrutne, nieprzewidywalne i zaskakujące. Boże Narodzenia czy Wigilia zawsze kojarzą nam się z miłością, szczęściem i czymś niezwykłym. Magicznym. Jest to czas, który spędzamy czas z najbliższymi nam ludźmi. Jednak czy dla wszystkich jest szczęśliwy?
Powieść Karoliny Wilczyńskiej zaskoczyła mnie, bo nie była przesłodzona lukrem ani tym jakie to Święta są wspaniałe. Po prostu pokazała mi rzeczywistość. Każdy z bohaterów miał swój problem, który go dręczył i nie pozwalał cieszyć się w pełni z tego czasu. Nie spoilerując dała mi do myślenia, co jest najważniejsze w życiu. Często się czegoś boimy zrobić, ale czy kiedykolwiek pomyśleliśmy, że jeśli czegoś nie zrobimy teraz, to może nadejść czas, gdy już nigdy tego nie zrobimy. Nawet nie powiemy czegoś ważnego bliskiej osobie, bo rządzi nami strach. Niepotrzebny. Powinniśmy żyć chwilą, tak jakby jutro miało nas nie być. A tymczasem zamiast żyć chwilą myślimy o tym co będzie jutro. Tracimy czas. Cenny czas......
Reasumując jest to książka, którą każdy musi przeczytać mówi o tylu ważnych sprawach, które sami musimy przemyśleć. Powieść zmusza nas do refleksji. Myślę, że jest to świetna, świąteczna historia, która daje do myślenia. Cieszę się, że @zaczytana.querida tak ją polecała i dzięki niej się z nią zapoznałam.
A Wam chcę życzyć Najwspanialszych Świąt Bożego Narodzenia, dużo zdrowia i wszystkiego czego sami sobie życzycie!
Jedna z lepszych świątecznych książek jakie czytałam. W pewnym momencie zalałam się łzami tak, że nie mogłam się uspokoić.
Różne osoby. Różne historie. Różne klasy społeczne. Różne marzenia i życzenia. Wszystko to łączą święta.
Akcja książki rozgrywa się wielotorowo podczas Wigilii. Bardzo mi się to podobało, chociaż na początku nie mogłam się przyzwyczaić o jakim bohaterze jest mowa.
Życie nie zawsze usłane jest różami, bywa wręcz gorzkie. Książka zaskoczyła mnie przede wszystkim tym, że nie była oblana lukrem i przesłodzona tak jak to bywa w tytułach świątecznych, a wręcz przeciwnie pokazała rzeczywistość i to, że nie dla każdego ten okres wiąże się z radością. Autorka w namacalny sposób pokazała jak trudne i okrutne bywają dla niektórych święta. Każdy bohater boryka się z jakimś problemem, który uniemożliwia mu cieszenie się ze świąt.
Książka daje do myślenia, więc polecam ją w okresie świąt i noworocznym. Pozwala przewartościować sobie wiele rzeczy i skupić się na tym co najważniejsze. Jeśli szukacie radosnej i wesołej historii to odradzam, ponieważ jest to pozycja przepełniona bólem i cierpieniem, ale jeśli chcecie zobaczyć tę drugą stronę świąt i zrozumieć osoby, dla których nie jest to wesoły okres to polecam! Dzięki niej zrozumiałam, że nie muszę udawać radości w święta, bo tak wypada.
2,75 ⭐ To moja subiektywna opinia, ale ta książka poza czasem trwania akcji nie ma nic wspólnego ze Świętami. Sięgając wiedziałam, że to nie jest ciepła i przyjemna historia, ale nie spodziewałam się, że będzie oparta tylko i wyłącznie na ludzkiej tragedii. Czy pojawia się nadzieja tak typowa dla okresu Świątecznego? Tak, ale niestety wynika ona z tragedii innych ludzi! Zamiast nastroić mnie jakkolwiek pozytywnie czy pokazać, że zawsze jest nadzieja o czym słyszałam w pozytywnych recenzjach ta książka wywołała u mnie złość, frustrację, smutek i jeszcze większy spadek wiary w ludzkość. Ostatnie zaś strony całkowicie mnie rozwaliły. Gdyby nie koniec dałabym 3 może 3,25 gwiazdki, ale niestety to było absolutnie tragiczne. Literacko jak najbardziej wszystko ok. Opisane są historie różnych ludzi, duży wachlarz charakterów, smutków, pragnień i nadziei. Pod tym względem nie mogę się do niczego przyczepić. Problem polega na tym, że gdyby niektóre postaci używały mózgu i potrafiły myśleć logicznie nie doszłoby do tych dramatów, z których przynajmniej jeden był naprawdę nie potrzebny. Nie odradzam i nie polecam, ale zdecydowanie nie jest to książka, która jakkolwiek nadaje się na historię świąteczną.
Za mną pierwsza lektura w Nowym Roku. Życzyłabym sobie, abym trafiała na same tak świetne książki jak "Spełnione życzenia" Karoliny Wilczyńskiej. Opisu fabuły nie będę pisała, bo jest łatwo dostępna w internecie... Napiszę tylko, że już dawno żadna książka nie wywołała u mnie takiej lawiny emocji. Przez 100 ostatnich stron płakałam... Nie pomogło "przestań, to tylko książka", bo niestety zdaję sobie sprawę, że wiele sytuacji dzieje się obok nas... Czasem bliżej niż nam się wydaje. Jeśli miałabym polecić jedną książkę, która obdziera z emocji, to zdecydowanie będzie to ta pozycja. Już teraz mogę stwierdzić, że to będzie jedna z najlepszych książek roku 2022. Oby poziom przeczytanych lektur utrzymywał się na tak rewelacyjnym poziomie. Jeżeli chcecie przeczytać coś REWELACYJNEGO, sięgnijcie śmiało po "Spełnione życzenia".
4,5 ☆ ,,Spełnione życzenia'' to przepiękna i jednocześnie niewyobrażalnie smutna powieść. Zasługuje na uwagę i miłość czytelników, ale czy warto sięgać po nią w okresie świątecznym? Wszystko zależy od gustu, ale z pewnością nie jest to książka, której celem jest wprowadzenie czytelnika w wigilijny nastrój. Powieść raczej przygnębia i skłania do refleksji. Niemniej jest warta uwagi, dlatego z całego serca ją wam polecam.
Cóż to była za historia! Przepiękna, a zarazem smutna książka. Każdy powinien ją przeczytać i zastanowić się nad tym co jest w życiu najważniejsze. Łezka nie raz zakręciła mi się w oku. Polecam bardzo mocno i dziękuje Mai @zaczytana.querida, że dzięki niej sięgnęłam po tę cudowną historię ❤️
Pomysł świetny, coś innego niż typowa książka świąteczna, przepełniona jest różnymi emocjami, w pewnym momencie nawet uroniłam łzę, jednakże zabrakło mi dokończenia niektórych historii, mimo wszystko czytało mi się bardzo szybko, lekko, napewno do niej wrócę
Niech Was nie zwiedzie urocza okładka. To nie jest kolejna z tych cudownych i słodkich historii, przepełnionych magią świąt. Mamy tutaj ból, cierpienie, złość, chociaż małe cuda również się znajdą. Myślę, że takie książki również są nam potrzebne. W całym tym ferworze przygotowań świątecznych zapominamy o tym co naprawdę jest ważne - zdrowie, rodzina, bliscy. Myślimy, że w święta dzieją się same piękne rzeczy, a nie zdajemy sobie sprawy, lub nie chcemy tego robić, że w święta też zdarzają się tragedie. Że ten magiczny czas nie chroni nas przed złym. Warto o tym pamiętać. I wiem, że nie każdemu ta historia się spodoba, bo kto chce czytać o takich rzeczach w świątecznym czasie? Ale uważam, że właśnie warto. Warto sobie uświadomić, jak kruche i ulotne jest życie, nawet mimo tego magicznego czasu, jakim są święta.
"Życie nie każdego doświadcza sprawiedliwie i trzeba się z tym pogodzić. Chociaż często nie jest to łatwe."
Akcja opisana w książce dzieje się na przestrzeni jednego dnia - w Wigilię. Opowiada historię kilkunastu osób mieszkających w tym samym mieście. Jedne się znają, inne nie wiedzą o swoim istnieniu. To co je łączy to problemy i fakt, że nadchodzące święta nie zapowiadają się dla nich ani "radośnie" ani "wesoło". W ogóle odbiegają od stereotypowego postrzegania Bożego Narodzenia.
Książka jest bardzo smutna, momentami wzruszająca, a jej zakończenie nie dla wszystkich szczęśliwe. Świetnie obrazuje to, że nie dla wszystkich Boże Narodzenie jest magicznym czasem pozbawionym trosk. A w społeczeństwie panuje ogromna znieczulica. Równocześnie w "Spełnionych życzeniach" nie brakuje promyka nadziei. Przeświadczenia, że mając marzenia i będąc dobrym człowiekiem - los może się odmienić.
Generalnie, jako książka, jest w porządku. Czytało się całkiem przyjemnie i historia całkiem ciekawa, choć smutna. Jednakże, totalnie nie tego się spodziewałam po książkę w tematyce świątecznej - zamiast wprawić mnie w świąteczny nastrój, co krok ktoś umierał, działo się coś tragicznego, itd. Absolutnie nie tego się spodziewałam 🫣