W tę grudniową noc magia świątecznej atmosfery rozgrzeje serca wszystkich!
W małym bieszczadzkim miasteczku mieszkańcy śnią o Świętach jak z bajki. Wśród wzgórz otulonych śniegiem, w małych domkach, w których pachnie cynamonowymi wypiekami, to marzenie może się spełnić… Czy pierwsza gwiazdka przyniesie ukojenie? Michalina już niedługo zostanie mamą. Radość oczekiwania na maleństwo zakłóca jej jednak obawa, że będzie musiała wychowywać je sama. Czy Przemek wybaczy jej dawne błędy i stworzą kochającą się rodzinę?
Przed Świętami babcia Zosia niemal nie wychodzi ze swojej cukierni „Cynamonowe serca”, bo zamówień na przepyszne pierniczki, makowce i serniki spłynęło jeszcze więcej niż w ubiegłym roku. Niefortunny wypadek sprawi, że nie będzie mogła sama dokończyć wypieków. Na szczęście ktoś chętnie jej pomoże…
W te Święta każdy odkryje coś wyjątkowego. Bo przecież najpiękniejsze podarunki od losu dostajemy, kiedy najmniej się tego spodziewamy.
Niepoprawna optymistka, marzycielka i czarodziejka kobiecych uczuć. Mama, żona, przyjaciółka, kobieta z krwi i kości. Z wykształcenia jest ekonomistką o specjalności bankowej. Z zamiłowania - bibliofilką: miłośniczką literatury w ogóle, a także niepoprawną optymistką. Za życiowe motto obrała sobie słowa Phila Bosmans Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem.
Bestsellerowa autorka powieści obyczajowych. Inicjatorka antologii opowiadań Każdego dnia. Zysk z jej sprzedaży został przekazany Fundacji Marka Kamińskiego, która wspiera dzieci i młodzież dotknięte ciężkimi i nieuleczalnymi chorobami. Jest indywidualistką chadzającą własnymi ścieżkami. Lubi pierogi i czarną kawę, bez i piwonie, a wschody słońca bardziej niż zachody. Pisanie historii, które wzruszają i bawią, to jest to, co kocha.
Tytuł tej powieści jest naprawdę trafny. Magiczny, zimowy klimat rodem z "Wieczoru takiego jak ten" gdzieś się ulotnił i wraca dopiero na sam koniec historii, w Wigilię. Tymczasem wydarzenia prowadzące do tego wieczoru nijak nie trafiają w moje serducho. To chyba najmniej "życiowa" część cyklu, za to najbardziej "serialowa". Aby nie być gołosłowną - bohaterka po obustronnej mastektomii odwiedza obcego mężczyznę, który od lat nie może przejść procesu żałoby po swoich bliskich. Kobieta opowiada mu o swojej chorobie nowotworowej i nagle - podczas tego jednego spotkania - jej rozmówca doznaje olśnienia. Okazuje się, że nie tylko on miał w swoim życiu problemy i że inni ludzie też przeżywają swoje tragedie. Wcześniej ewidentnie nie miał pojęcia o ciężkich chorobach, ubóstwie, głodzie, życiu w kraju trawionym wojną... Iskra poszła, lód skruszony, pan wraca do ludzi.
Nie zrozumcie mnie źle. Książka jest naprawdę przyjemną, zimową lekturą, ale pierwsza część cyklu miała w sobie całe pokłady ciepła, miłości, zrozumienia i ludzkiej życzliwości. Tu mamy kontynuację, ale nieco bardziej widowiskową, bardziej oderwaną od rzeczywistości. Czytało mi się gorzej niż "jedynkę", ale i tak "Magia grudniowej nocy" jest lepsza od części drugiej, czyli od "Lata utkanego z marzeń". Powiedziałabym, że czytelnik, który poprzestanie na części pierwszej, nic nie straci. Byłoby to jednak kłamstwo, bo bardzo ładnie rozwinął się wątek Miśki. Moim ulubionym duetem zostali natomiast Mary Ann i Bartek. Fajne, równe dzieciaki. Dojrzałe jak na swój wiek. :)
W ubiegłym roku pierwszy tom nie zachwycił mnie jakoś bardzo. Tym bardziej zaskoczona byłam trzecim tomem tej serii. Bardzo przyjemna, ciepła, świąteczna powieść. I taka z morałem. I piękne życzenia dla czytelników na końcu - niby niewiele, a tak bardzo miłe.
Już po północy, a ja siedzę sobie z lampką wina i kończę trzeci tom grzejących serce historii mieszkańców Złotkowa w oprawie świątecznej.
Ta książka ma bardzo wiele wątków i postaci. W dalszym ciągu mamy do czynienia z Michaliną, prowadzącą mały pensjonat i jej babcią, spełniającą się w kawiarni „Cynamonowe Serca”. Poruszony jest problem rozliczenia się z przeszłością, trudnej miłości, zaakceptowania siebie ze wszystkimi niedoskonałościami i wiele, wiele innych.
„Miłość (…) objawia się w tym prostym geście, w tym kakałku gotowanym w grudniowe poranki, w tych słowach ‘czasami cię lubię’. W spojrzeniu. W dotyku. W uśmiechu. W zapatrzeniu. W trosce.”
Niektóre wątki moim zdaniem ucierpiały na fakcie, że ilość wprowadzonych postaci była zatrważająco duża. Wprawdzie historia kobiety pracującej przed laty w malowniczym dworku, zajęła lwią część druku, jednak pozostałe wątki dostały niewielki, nierówny procent fabuły. Rozwinięcie opowieści o ciężarnej dziewczynie, która pragnie miłości, radząc sobie z uśmiechem ze wszystkimi przeciwnościami, miała moim zdaniem spory potencjał, który jednak nie został odpowiednio wykorzystany. W porównaniu z dwiema poprzednimi książkami, ta wydaje się plasować pośrednio, jednak podtrzymuję zeszłoroczny werdykt, bo „Wieczór taki jak ten”, będący pierwszym tomem, był wzruszającą historią, pięknie domkniętą wieczorem wigilijnym i warto się z nią zapoznać, niekoniecznie serwując sobie komplikacje z dwóch kolejnych części.
Przepiękna opowieść ze świąteczno-zimową aurą ❄️🎄 Ciepła, mądra, wartościowa i bardzo klimatyczna. Zżyłam się z bohaterami (szczególnie z główną bohaterką), przeżywałam ich historie, śmiałam się, wzruszałam i momentami płakałam. Kompletnie nie spodziewałam się, że ta powieść aż tak bardzo skradnie moje serce i trafi do ulubieńców życiowych 🙊 Bardzo polecam! 💙
Przyjemna do czytania przy blasku świątecznych światełek, niemniej - nie wniosła niczego do mojego życia. Problemy bohaterów niczym z najlepszej telenoweli, wydumane dialogi i sztuczność.
Mam wrażenie, jakbym oglądała serial i śledziła wycinki z życia różnych bohaterów. Wszystko jest pełne miłości, uroku, ale też problemów. Mogłabym śledzić losy tych postaci jeszcze długo, bo się z nimi zżyłam i bardzo ich polubiłam. Co prawda w życiu nie zawsze wszystko się układa tak dobrze, jak w powieści, ale o tę magię i nadzieję właśnie chodzi przy czytaniu.