On ma 30 lat. Życie mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczucie, że zawiódł wszystkich.
Ona ma 30 lat. Jest samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest sama. Urodzili się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie poznali.
W czasach, gdy seks dostajesz szybciej niż hamburgera w fast foodzie. Gdy sukienki są krótsze niż wyrzuty sumienia Gdzie nie ma niczego na stałe, Gdzie nikt nie mówi: kocham cię na zawsze
To opowieść o miłości w czasach Tindera, Instagrama i Facebooka. Tragikomedia o szukaniu spełnienia w sieci, na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych relacji. Dotknij. Przeczytaj. Oceń.
Z pozoru "#to o nas" nie różni się niczym od "Pokolenia Ikea". Z pozoru.
Tak naprawdę mniej tu wulgaryzmów, mniej pustego tekstu, a więcej samotności, niedojrzałości, rozpaczliwej potrzeby miłości. Nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę to o jakiejkolwiek książce Piotra C., ale kilka razy zrobiło się naprawdę refleksyjnie.
Przykry jest ten obraz nas jako współczesnych trzydziestolatków. Pogubionych, niepewnych, niezdolnych do podjęcia ważnych decyzji. Chcemy, żeby ktoś nas pokochał, ale sami chowamy się pod grubą maską ironii i obojętności, byleby tego uczucia komuś nie dać.
Autor mnie zaskoczył, ale nadal nie jest to typ literatury, który mogłabym polecić.
W warstwie historii to jest powieść o ruchaniu i chlaniu, z dużą ilością przekleństw i kilkoma śmiesznymi powiedzonkami, które można użyć na piwie z kumplami. Trochę głębiej to jest bardzo smutny obraz pokolenia obecnych 30latków, którzy mają wszystko z wyjątkiem poczucia sensu. Obraz w którym odnajdujemy dość łatwo nasze otoczenie i siebie samych (mniej chętnie). Obraz z którego wyłania się samotność i pustka.
Kolejne zderzenie z Piotrem C. i nadal jest tak samo źle. Coraz bardziej sądzę, że rozpisywanie się w przypadku tego autora nie ma sensu, bo będę powtarzać się jak katarynka. Ciągle mam wrażenie, że dostaję to samo co w poprzednich książkach. Koncepcja jest prosta jak budowa cepa - mamy Krzyśka i Agatę, trzydziestolatków, każde wiedzie swój żywot i każde jest w jakiś sposób kopane przez to życie w cztery litery. I w sumie tylko o tym czytamy.. a - i po raz kolejny zderzamy się z koncepcją, że trzydziestolatkowie to dzieciuchy. Nuda.
Humor wtórny, teksty wtórne, a nawet charaktery głównych bohaterów wtórne. Ledwo zaczęłam się wczytywać w książkę i już trafiłam na oklepańca inspirowanego z gry Wiedźmin 3 - fraszka i cytując oryginał z gry "Lambert, Lambert, ty ch..". I dostajemy w sumie prawie to samo w tej książce. Naprawdę? To już nawet dialogi z gier trzeba przerabiać?
Jestem znudzona oraz zmęczona czytaniem tych ponad 400 stron. W kolejce czeka jeszcze Gwiazdor, ale muszę sobie od tego autora przerwę zrobić. Inaczej się nie da.
Fantastycznie sarkastyczna tragikomedia prowadzona dwutorową narracją z punktu widzenia Krzyśka i Agatki nie oceniona postać Kilińskiego wygrywa u mnie 10 punktów za pomysły na siebie . Nowa książka Piotra C # to o nas nie zawiodła przyprawiła mnie o śmiech ze łzami ile jest w nas tych samych dylematów ile mamy wspólnych cech czy aż tak bardzo się różnimy od siebie. Przeczytane od dechy do dechy
Z literaturą Piotra C. jest trochę jak z filmami Patryka Vegi. Niby zawsze sobie obiecuję, że więcej tego nie zrobię, a potem jednak próbuję. Ostatecznie nie jest najgorzej, ale niesmak i wstyd pozostaje. Po raz kolejny mamy do czynienia z przerysowanym życiem warszawskich kidultsów, których życie sprowadza się do korpo, imprez i seksu, seksu, seksu i jeszcze raz seksu, który to dzieje się w korpo i na imprezach. Co się niewątpliwie udaje, to stworzyć nihilistyczny obraz zepsutych japisów, nawet miejscami taki jak robi to np. Żulczyk. Natomiast gdy Autor stara się zaprezentować jakąś mądrość, wychodzi to sztucznie, plastikowo - wydmuszka. Zresztą, cała książka jest właśnie taka jak życie ludzi, których opisuje - pusta i na koniec niewiele z tego wynika. Problemem nie jest tutaj sama tematyka, ale także jednostronna narracja, luki i niedomknięte pętle. Daję jej natomiast plusa za to, że mimo wszystko doczytuje/dosłuchuje się do końca, nawet wkręca i miejscami pozwala na coś w rodzaju refleksji. Zasadniczo, dobry temat, ale spłaszczony do poziomu 365 dni.
Co do Piotra C. mam mieszane uczucia, "Pokolenie Ikea" w moim odczuciu było beznadziejną książką, którą można by krótko opisać: "wulgaryzm na wulgaryzmie".
Tymczasem "To o nas", to książka opowiadająca o 30-latkach. Dokładniej, o dwojgu ludzi w dwóch, kompletnie różnych miejscach w swoim życiu. Łączy ich jedna z najsmutniejszych rzeczy w życiu człowieka: samotność.
W zależności od tego, w jakim wieku jesteście, możecie odebrać te książkę na różne sposoby. Dla mnie ta książka była prezentem urodzinowym (ciekawe na które urodziny, prawda? ;)) i mimo tego, że wulgaryzmy nadal rażą i denerwują, miałam okazję powrócić do czasów, kiedy samotny świat był zimny i pusty, kiedy poszukiwania drugiej osoby zazwyczaj kończyły się fiaskiem, a brak pomysłu na życie zasnuwał niebo czarnymi chmurami.
To nie jest wcale zła lektura, jednak warto brać na nią poprawkę i nie podchodzić aż nadto na serio.
Po książkę sięgnęłam przypadkiem. Słyszałam o "Pokoleniu IKEA" więc postanowiłam dać "#To o Nas" szansę. I nie żałuję. Pamiętam, że od razu uderzyła mnie ilość przekleństw i wulgaryzmów [może miejscami faktycznie jest ich ciut za wiele] ale szybko się do tego przyzwyczaiłam. Może dlatego, że wiedziałam, że pokolenie 30sto latków właśnie tak często mówi, tak wygląda ich życie. Piotr C. opisuje wszystko bez ogródek, bez cenzury - i to właśnie jest siłą tej książki. Nie ma "ą ę przez bibułkę". Czytając opinie widzę, że wielu właśnie ten język skutecznie odstraszył. Ja jednak czuję, po przeczytaniu całej książki, że autor pod przykrywką wulgaryzmów, przekazał dużo - o samotności, o tym pokoleniu... Dajcie tej książce szansę, bo uważam, że warto.
Dawno nie śmiałam się na głos czytając książkę, albo usiłowałam nie wybuchnąć śmiechem, jadąc właśnie tramwajem do pracy. Albo przejechałam przystanek, na którym miałam wysiąść, bo nie mogłam się oderwać.
Wczoraj skończyłam czytać. I czuje niedosyt. Chce jeszcze! Dlatego kupiłam wszystkie pozostałe książki Piotra C. Zobaczymy ;)
Zadziwiające jest jak ta sama książka może wywoływać tak skrajne odczucia jak czytam w komentarzach. Jedni dają 5/5 gdy inni dają 1/5 a dotyczy to każdego bez względu na płeć. Owszem jest ta książka mocno wulgarna, seksistowska, ale czytając którąś z kolei tego autora, można się spodziewać i przyzwyczaić. Jest to proza dosadnie mówiąca o życiu, związkach i całej reszcie a sprzeczne odczucia jakie w ludziach wywołuje to świadczy tylko dobrze o autorze, który nikogo nie pozostawia obojętnym. Mnie się podoba, tak jak i poprzednie.
Nieocenzurowany (ani w języku, ani w scenach), zimny, samotny obraz życia ludzi szukających miłości, zrozumienia i, chyba przede wszystkim, siebie samych. Czyli... to chyba o nas? Mimo wulgarnego, surowego stylu, rezonuje i zdecydowanie opisuje życie takim, jakie jest. Bez owijania w słodki, różowy papierek, bez happy endów. Do których jesteśmy tak przyzwyczajeni. Może dlatego razi? Nie do końca to, czego szukam w książkach, z wieloma rzeczami się nie zgadzam (seksizm, uprzedmiotowianie) i nie planuję sięgać do kolejnych pozycji Piotra C. Ale pozycja skłania do myślenia. I to plus.
4.5⭐ Dawno się tak nie bawiłam jak przy tej książce. Główni bohaterowie są tak bardzo realistyczni i w niektórych sytuacjach utożsamiałam się z nimi. Ogromna ilość wulgaryzmów zamiast mnie zniechęcić, to sprawiła, że historia nabrała jeszcze lepszego charakteru. Jedyny minus to zakończenie, które mogło być utrzymane w tym klimacie co reszta.
Prosta książka, dokładnie w tym samym klimacie co poprzednie twórczości autora. Lekko tylko skupiona na myśleniu, ale pod pewnymi kątami w punkt. Raczej mało powiązana z rzeczywistością normalnego człowieka (no chyba, że z Wawy :P )
Lubię Piotra C., bo nie zawodzi, jak mam ochotę na książkowe odmóżdżenie. Ta historia jest ok, ale mam wrażenie, ze wszystkie książki są o tym samym - niby inni bohaterowie, ale wszędzie to „ten sam typ”. Czekam na coś nowego.
Dawno nie czytałam takiego chłamu! I jeszcze propagowanie męskiego szowinistycznego przekonania, że kobiety tylko czekają na samca, który je weźmie siłą... Żenada! Szkoda czasu
Gdyby nie to, że autor napisał opowieść również od strony płci przeciwnej, to książka byłaby do zniesienia. Mimo wszystko czekałam na jakkolwiek dobre zakończenie… i się nie doczekałam.
That was my first book with this author. I really enjoyed it. Like reallyyyy. It was funny, nice written with fine ending. Got to go with four 🌟 with this one even tho everyone else probably think this book ain't that good