(…) Któż więc odpokutuje za jego przewinienia? Syr 28,5
Trzeci tom bestsellerowej trylogii o komisarzu Eryku Deryle.
Brutalny seryjny morderca Cztery Iks w końcu wpada w ręce policji. To jednak nie koniec koszmaru, wkrótce bowiem odnalezione zostają zmasakrowane zwłoki. Mimo iż schwytany psychopata nie mógł popełnić tej zbrodni, zna jej szczegóły. Co więcej, istnieje podejrzenie, iż niektóre z uprowadzonych przez Cztery Iksa kobiet wciąż żyją.
Komisarz Eryk Deryło musi podjąć grę z mordercą, której stawką będzie nie tylko życie wielu niewinnych osób, ale także dusza śledczego. Demony z przeszłości policjanta nie pozwalają o sobie zapomnieć, a odżywające okrutne wydarzenia sprzed lat zaczynają przyprawiać go o szaleństwo.
Odpuszczenie Grzechu wymagało Ofiary. Teraz przyszedł czas na Pokutę.
Adwokat, praktykował prawo w Polsce i we Włoszech. Niczym w dowcipie lubi stare wino, spleśniałe sery i samochody bez dachu. W prozie - seryjny morderca. „Grzech” to jego pierwsza zbrodnia.
"Przez lata pisałem opowiadania, ale na studiach zarzuciłem je i moje natręctwo porządkowania myśli skupiło się na artykułach naukowych, a później siłą rzeczy także na pismach procesowych. Jednak chęć opowiadania historii przez cały ten czas narastała. Jednocześnie wciąż podsycała ją wyobraźnia. Gdy miałem stabilną sytuację zawodową wyobraźnia ciągle upominała się o przelanie na papier. Zamknąłem wszystkie inne sprawy i uznałem, że ten jeden, przy tym ostatni raz, spróbuję zmierzyć się z długą formą. Nie miałem opracowanego planu, rozpisanych wydarzeń ani drabinki bohaterów. Pisałem scena po scenie, bo tak wydarzenia podrzucał mi umysł. Właściwie musiałem jedynie spisać film, który oglądałem oczyma wyobraźni. W ten sposób powstał „Grzech”, a wkrótce okazało się, że to dopiero początek." trescjestnajwazniejsza.pl
Tak naprawdę mój problem z tą książką polega głównie na tym, że: a) zdążyłam zapomnieć, co dokładnie działo się w dwóch pierwszych tomach. b) nie obchodzi mnie już sprawa duchownego, czy kimże on tam był, za długo się to ciągnie. c) w ogóle nie ma tego napięcia, które towarzyszyło mi w dwóch poprzednich tomach i było mi obojętne, co się tu wydarzy.
Zola, Balzac i turpiści mogliby się wiele nauczyć. Nie wiesz kiedy przerwać czytanie, aby odetchnąć, bo Max Czornyj Ci przeora mózg. Czekamy na czwórkę, by zobaczyć co się stało z citroenem
I thought the two previous books were twisted but it seems I was wrong. Each one is a whole new level. This book is probably the most interesting out of the former two. Of course, the policeman going after a criminal without backup is a standard cliche. Again, it is a typical American psychokiller story, I really haven't heard of such cases in Poland, which is good, obviously. However, I feel this case three-book-long has been used up and I hope there will be something else in the next part.
O ile tom pierwszy był bardzo dobry i sprawił, że z prędkością światła chwyciłam za drugi, o ile drugi był ciut (ale tylko ciut) gorszy, jak to często w seriach bywa, tak tom trzeci wtargnął do mojej wyobraźni jak antyterrorysta wywarzający drzwi.
Polała się krew, rozległy się wrzaski, ktoś kimś potrząsnął, ktoś inny się szamotał, a to wszystko okraszone niecierpliwym wypatrywaniem, kto, tak naprawdę stoi za wszystkimi okropnościami, jakie wydarzyły się do tej pory w serii o komisarzu Deryle.
Możecie nazwać mnie wróżką, bo stało się coś, do czego miałam już przeczucie w trakcie tomu drugiego. Pewna postać, która do tej pory była mało istotna i nie wprowadzała niczego istotnego, a nawet mnie trochę drażniła tym razem dostała okazję do małego – wielkiego popisu. Czy to dobrze? Z pewnością zaskakująco i nieszablonowo.
Za to Deryło, jak za każdym razem do tej pory spełnił moje oczekiwania przy okazji uchylając nieco więcej zza zasłony zatytułowanej „przeszłość”. Razem ze swoją ekipą dali mi solidną dawkę rozrywki i tylko wątek Brzeskiego mnie troszkę drażnił, ale nie zwinny autora. Zwyczajnie zbyt często ostatnio na niego natrafiam w czytanych powieściach.
W „Pokucie” zachwycają zwroty akcji; rosnące napięcie; ciekawość, co zastaniemy na kolejnej stronie oraz misternie zbudowana intryga. Pewnie, gdyby zawartość tych trzech tomów byłaby upchnięta w jednym, to stwierdziłabym, że jest zbyt dużo wątków oraz kombinatoryki. Jednak fakt rozbicia poszukiwań Cztery Iksa na trzy tomy sprawił, że autor mógł sobie pofolgować i zaatakować czytelnika z wielu różnych kierunków. Przyznam, że z moimi zainteresowaniami czytanie książek Czornyja było wielką przyjemnością i z radością przyjmuję fakt, że na naszym podwórku mamy taki talent.
Bo trzeba się takim popisać, aby stworzyć tego typu czarny charakter. Co prawda nie dołączy on do grona moich fikcyjnych mężów, jednak jest na tyle fascynujący, że potrafi spowodować, iż na policzkach wykwitną rumieńce.
Z rzeczy, które mogłabym wytknąć, jako niedoskonałości musze wymienić nie tyle skakanie z jednej perspektywy w inną, ale dorzucenie do całości retrospekcję. Oczywiście miała ona swoje uzasadnienie, jednak było to już ocieranie się o granicę przedobrzenia. Na szczęście autor w porę wyhamował.
Oczywiście jest jeszcze tempo akcji, które gna tu jak oszalałe. Jako, że miałam solidną dwutomową rozgrzewkę, to nie stanowiło to dla mnie problemu, jednak czuję się w obowiązku ostrzec, że jeżeli czytacie te powieści w dość długich odstępach, to możecie dostać zadyszki.
Komisarz Deryło powrócił. I to powrócił w wielkim stylu. Niestety pogoń za Cztery Iksem dobiegła końca*. Niestety dla nas fanów komisarza, bo była to pogoń pełna zwrotów akcji, doskonale zawiązanej intrygi, barwnych i dość realistycznych opisów scen zbrodni oraz emocji - szczególnie tych wywoływanych u czytelnika. Brawo panie Czornyj za stworzenie seryjnego mordercy z takim rozmachem! Majstersztyk na poziomie „Milczenia owiec”. Nietuzinkowa, wielowarstwowa postać, która nie raz mocno zaskakuje. Powtórzę: BRAWO! „Pokuta” udowodniła moją tezę, że jak Czornyj napisze książkę, to nie ma wiadomo czego we wsi. Tom trzeci serii po prostu wymiata.
Jeśli ktoś lubi film 'Split' to będzie w domu! Nie potrafiłam się oderwać od historii, a zakończenie rodem z latynoamerykańskiej telenoweli tylko sprawia by sięgnąć po kolejną część 🙌🏻 I od pierwszej części czułam, że z panem profilerem to będzie zabawa.
"Grzech" pachniał debiutem, "Ofiara" była obiecująca, choć miejscami głupia, oba tytułu łączyło zaś coś, czego "Pokuta" nie ma za krztynę. Napięcie i klimat. Sprawia to, że finał trylogii z cztery iksem jest zwyczajnie wyzuty z należytych emocji, a to nie wróży dobrze tytułowi, który powalał na wejściu duszną atmosferą.
Deryło wyszedł z siedziby 4X-a zwycięsko. Morderca został pochwycony i może zostać osądzony. Szkopuł w tym, że gdy świr jest w areszcie, to ktoś dokonuje kolejnego porwania, kończącego się makabryczną śmiercią kolejnej kobiety, a morderca zna najdrobniejsze szczegóły morderstwa. Dodatkowo policja odnajduje kolejne zwłoki. Pada więc pytanie: czy sprawca działał sam, a jeżeli nie - to kto u licha kontynuuje jego pracę?
"Pokuta" inaczej rozkłada akcenty, będąc zwieńczeniem trylogii. Niestety jest też najsłabsza z całej trójcy. Na łamach tej opowieści trudno szukać klimatu poprzedniczek, a autor tak jakby ograniczył nam sadyzm przestępcy, który pojawia się tylko w dwóch scenach. Są to co prawda mocne sprawy, ale nie umywają się do tego co było chociażby w "Ofierze". Jest mroczno, ale bez napięcia, co widać zwłaszcza w finałowej sekwencji.
Samo zakończenie okazuje się tylko niezłe, pozostawiając po sobie spory niedosyt. Idealne przykład dla powiedzenia: "z dużej chmury mały deszcz". Miałem wrażenie, że autor za dużo naoglądał się "Splita" i serwuje nam coś w tym klimacie. Dlatego też gdy przeciwnik ujawnia się, to mimo zaskoczenia (miałem inny typ - mile się pomyliłem), odczuwałem małe rozczarowanie.
Mamy tu też szereg retrospekcji, które mają nam podbudować motywację lub nakreślić co stoi za sadystą, ale... "Pokuta" nie jest za obszerna, a mimo to parę rzeczy można tu wyciąć, bo nieszczęśliwie psują tempo opowieści. Są też pomysły mało realistyczne.
Nie samym komisarzem tu jednak będziemy żyli, choć szczęśliwie to on jest wiodącym bohaterem tej historii. Wraca pewien aspirant czy rodzina Deryły, która zostanie tu znacznie rozbudowana. Wraca też Tracz, który jest wiodącą postacią z tyłu okładki, a w powieści miał mało miejsca dla siebie. Tutaj będzie miał szansę się wykazać.
To nadal fajnie nakreślona opowieść, napisana z lekkim piórem, co przekłada się, że kolejny tytuł z serii się de facto łyka, tyle że nie dała mi satysfakcji z pewnych rozwiązań. Niemniej końcowe zdania to wolta, która popycha do sięgnięcia po następny tytuł z serii i pewnie za jakiś czas to uczynię.
I oto trzeci - może ostatni, tego nie wiem - cykl opowiadający o komisarzu Deryle i jego pogoni za zabójcą, mrocznym Cztery Iksem.
Zdaje się, że zagadka rozwiązana. Zabójca jest zamknięty w szpitalu psychiatrycznym, zdałoby się, że po ciężkich tygodniach Eryk Deryło może odpocząć w otoczeniu dziewczyny i nareszcie trochę nacieszyć się świętami. Tylko skoro Lublinowi już nic nie grozi, to czemu ponownie zaczynają znikać ludzie, a policja natrafia na przerażające odkrycie w porzconym w lesie poniemieckim bunkrze?
Jakby tego było mało Deryłę zdają się nawiedzać demony przeszłości. Oto bowiem dzwoni do niego matka i przekazuje mu wieści, które sprawiają, że myśli policjanta - już dostatecznie zawładnięte przez śledztwo - zaczynają taplać się dodatkowo w toksycznych wspomnieniach.
Ku mojemu wielkiemi zdziwieniu intryga zakończyła się tak, jak spodziewałam się tego...dwa tomy dalej. Trzeba jednak oddać autorowi, że tak dawkował informacje, że w pewnym momencie mój trop wydał mi się zwyczajnie głupiutki. A tu proszę, na ostatnich stronach okazało się jednak, że dobrze wytypowałam winnego!
Książka trzymała poziom pozostałych, nie była ani zdecydowanie lepsza, ani też gorsza. Choć z bólem serduszka powiedzieć muszę, że ostatni rozdział - a konkretnie ostatnie dwa zdania - były dla mnie rozczarowujące. Wydaje się, że do fabuły i tak nic one nie będą wnosić (o ile jakiś tom jeszcze powstanie), a jedynie zostawiają czytelnika z takim bólem w serduszko w stosunku do komisarza.
No, ale! Czytało się jak zwykle super szybko i jak zwykle po lekturze książki pana Maxa musiałam co chwila sprawdzać, czy aby na pewno zamknęłam drzwi do mieszkania i okno balkonowe, żeby mi żaden gość w masce nie wlazł do domu!
Będąc bardzo pozytywnie nastrojonym dwoma poprzednimi tomami bez chwili zastanowienia sięgnąłem po kolejny zwłaszcza, że zakończenie poprzedniego pozostawiło czytelnika z wieloma pytaniami. Konstrukcja książki podobnie jak poprzednie tomy ma krótkie rozdziały, które znacznie przyspieszają tempo akcji zważywszy, że zakończenie każdego ma znamiona wydarzenia przełomowego dla fabuły. Pomimo tego, że od początku dużo się dzieje to w tej części miałem jakiś problem żeby się „wgryźć” w fabułę bo niby akcji dużo, tylko treści w tym trochę mało. Miałem też wrażenie, że autor celowo zostawił dla czytelnika „tropy” odnośnie „Cztery Iksa” co dla mnie trochę zepsuło zabawę bo celnie wytypowałem sprawcę i każdy kolejny rozdział tylko mnie w moim typie utwierdzał. Trochę też na minus zaliczam kilka wątków, które były jakimś tłem dla mnie niezrozumiałym o ile jeszcze wątek brata Deryły mogę zrozumieć o tyle dywagacje nad imieniem dziecka Brzeskiego, które nie jest jeszcze w drodze to dla mnie totalnie niezrozumiały wątek. Zdecydowanie raziły mnie zbyt długie analizy psychologiczne jak najbardziej ich obecność była fabularnie uzasadniona, ale czy w takiej ilości to przekonany nie jestem. Mimo wszystko czasu spędzonego z książką nie uważam za stracony tom trzeci po prostu jest inny niż dwa poprzednie co nie znaczy, że jest zły. Miałem nieco inne oczekiwania, bo do czegoś innego autor mnie przyzwyczaił jednak pomimo pomimo tego Max Czornyj uzyskał u mnie na tyle duży kredyt zaufania, że kolejne tomy cyklu już na mnie oczekują.
Ostatnio pochłaniam tę serię w zastraszającym tempie. Przywiązałam się bardzo do bohaterów, uzależniłam od nieustających dreszczy i poczucia niepokoju towarzyszącego przy lekturze. Czornyj wskakuje na półkę moich ulubionych polskich pisarzy. Ciężko przypomnieć mi sobie jakąkolwiek serię kryminalną, która pochłonęłaby mnie w takim samym stopniu jak seria o Deryle. Na równi mogę postawić serię o Szackim (Miloszewski), Millenium i serię o Harrym Hole. Jestem ogromną fanką kryminałów ze Skandynawii jednak przekonuję się, że polscy autorzy nie odbiegają ani trochę od tych słynnych norweskich czy szwedzkich. Czornyj z każdą kolejną powieścią szokuje coraz bardziej, zamiast odpowiedzi na pytania dostajemy jedynie jeszcze więcej pytań, na rozwianie jakichkolwiek wątpliwości trzeba długo czekać. Podoba mi się to gdyż mimo tych wszystkich niewyjaśnionych sytuacji, powieść zaciska ręce na gardle czytelnika i nie chce puścić aż do ostatniej strony - na której nawet nie puszcza do końca tylko lekko luzuje ucisk zostawiając czytelnika z ogromnym niedosytem i zmusza do sięgnięcia po kolejną część sagi. Jestem jak najbardziej na tak - dla miłośników krwawych kryminałów/thrillerów/dreszczowców Czornyj jest pisarzem, po powieści którego sięgnięcie jest obowiązkowe.
17/52 Trwa kolejny #weekendzmaxemczornyjem w trakcie, którego czytamy cykl z komisarzem Erykiem Deryło. Teraz kolej na tom 3 „Pokuta”. Poprzedni tom skończył się poważnymi tarapatami komisarza i wydawało by się sukcesem. Ksiądz został aresztowany, ale Deryło nie jest w pełni usastyfkacjonowany. I tu jego policyjna intuicja go nie myli. Bo to co mogło by się wydawać końcem, tak naprawdę jest tylko dalszym ciągiem. W ”Pokucie” z każdym akapitem zanurzamy się głębiej w psychikę człowieka z osobowością wieloraką. Dla mnie nie pojęte jest z jaką łatwością można żonglować ukrytymi istotami. Szczególnie, że potrafią one być bardzo różne. I to też chyba stanowi największy problem w toczącym się śledztwie. Zakończenie jest zaskakujące i rozbudzające dalszą ciekawość. Mnie dodatkowo ucieszyło, że przeczucia które miałam od tomu pierwszego, okazały się prawdą. Autor w mistrzowski sposób przez trzy książki kiwał mi palcem i pokazywał, że jednak sie myliłam. A tu na koniec... bam, miałam rację. A że rzadko mi się to zdarza, to mam dodatkową frajdę :) No i teraz zostaje pytanie, czy rzeczywiście to koniec 4xa? Czy może to kolejna zmyłka? Czy Deryło rozpocznie nowe śledztwo? Tego ja i wszyscy uczestnicy weekendowej akcji #czytammaxaczornyja dowiemy się już za dwa tygodnie.
Był "Grzech", "Ofiara" i nadszedł czas na "Pokutę". Jeśli ktoś ma nadzieję, na triumf sprawiedliwości, zamykanie wszystkich wątków, nagrody dla odważnych lubelskich policjantów to jest w błędzie. "Cztery Iks" szykuje wielki finał, do którego miały doprowadzić wszystkie minione wydarzenia, ale jak to zrobić, gdy leży przykuty do wózka inwalidzkiego w izolatce szpitala psychiatrycznego? Media, społeczność, a przede wszystkim policjanci, myślą, że najgorsze już minęło, mają przed sobą osobę odpowiedzialną za bestialskie morderstwa, a policyjny profiler Miłosz Tracz, ma szansę dowiedzieć się jakie motywy kierowały "Cztery Iksem". Dlaczego w takim razie, giną kolejne kobiety, w tym lekarka szpitala psychiatrycznego Daria Lipner? Max Czornyj w "Pokucie" daje po raz kolejny, popis swego kunsztu, wciąż bawi się z czytelnikiem w "kotka i myszkę" nie zostawiając czasu, na "zaczerpnięcie tchu". Pomimo otwartego zakończenia z niedopowiedzeniem, myślę, że już nic o przygodach komisarza Eryka Deryły i jego współpracowników napisać się nie da. Chętnie sięgnę po inne książki tego autora, a "Pokutę" bardzo polecam.
„Pokuta” to trzeci tom serii i mam wrażenie, że z każdą kolejną częścią wciąga mnie coraz bardziej. Tutaj akcja rusza szybko i praktycznie od pierwszych stron nie zwalnia tempa. Kilka razy musiałam się pilnować, żeby nie czytać „jeszcze jednego rozdziału”, bo wiadomo, jak to się kończy.
Bardzo zwróciłam uwagę na realistyczne przedstawienie pracy śledczych, chociaż oczywiście się na tym nie znam, ale brzmiało dobrze. Opisy czynności policyjnych, w tym sekcji zwłok, są szczegółowe i momentami naprawdę mocne. Dla mnie to duży plus, bo dodaje historii autentyczności i jeszcze bardziej wciąga w fabułę.
Rozdziały są krótkie i często kończą się w taki sposób, że trudno odłożyć książkę. Napięcie budowane jest konsekwentnie, a mroczny klimat towarzyszy historii do samego końca.
Z każdym tomem komisarz Deryło coraz bardziej zyskuje w moich oczach, a sama seria powoli staje się jedną z moich ulubionych kryminalnych historii.
Polecam fanom mrocznych, intensywnych kryminałów, ale warto pamiętać, że kolejność tomów ma znaczenie.
Chciałam już porzucić Deryłę, bo rozwiązanie zagadki budowanej przez 3 części było, jakby to ująć łagodnie, śmiechowe. Tyle napięcia, zwrotów akcji, zawisów nad przepaścią, a tu taki... pierd. Aż się zaśmiałam w głos na cały tramwaj, jak usłyszałam finał.
Jednak lubię Eryka, a Czornyj w ostatnich 10 sekundach ZNOWU zrobił cliffhanger dnia. Miałam ochotę napisać do niego, że to chamskie i tanie zagranie, a ja i tak się na nie łapię.
No i nic tak łatwo nie wchodzi w uszy podczas sprzątania jak przygody dzielnego Eryka.
Cały cykl Z komisarzem Deryłą uznaję za udany, chociaż już od pierwszego tomu domyślałem się, kto może być naszym tajemniczym XXXX-em i jak się okazało po finale, miałem rację. Mimo to lekturę uznaję za udaną. Podoba mi się styl pisania autora zbliżony do Pattersona, czyli króciutkie rozdziały zakończone mini twistem. Czyta się szybko i przyjemnie. Akcja prze mocno do przodu aż do finału, który nie był może jakiś mocno spektakularny, ale satysfakcjonujący na pewno.
Średnio. To niby koniec tej sprawy, ale czuje niedosytu. Nie takiej końcówki się spodziewałam. Brak zbierania szczęk z podłogi. Trochę naciągana? Komisarz jak zwykle miał NIEzwykle szczęście. Jednakże poziom z poprzedniej części zachowany. Jutro od razu biorę się za 4 tom, bo ostanie zdania bardzo mnie zaintrygowały. Trzymam kciuki żeby był lepszy, bo wiem że autora stać na więcej. Wiem że jest w stanie mnie zaskoczyć.
(...) Któz wiec odpokutuje za jego przewinienia? Syr 28,5 Trzeci tom bestsellerowej trylogii o komisarzu Eryku Deryle. Brutalny seryjny morderca Cztery Iks w koncu wpada w rece policji. To jednak nie koniec koszmaru, wkrótce bowiem odnalezione zostaja zmasakrowane zwloki. Mimo iz schwytany psychopata nie mógl popelnic tej zbrodni, zna jej szczególy. Co wiecej, istnieje podejrzenie, iz niektóre z uprowadzonych przez Cztery Iksa kobiet wciaz zyja. Komisarz Eryk Derylo musi podjac gre z morderca, której stawka bedzie nie tylko zycie wielu niewinnych osób, ale takze dusza sledczego. Demony z przeszlosci policjanta nie pozwalaja o sobie zapomniec, a odzywajace okrutne wydarzenia sprzed lat zaczynaja przyprawiac go o szalenstwo. Odpuszczenie Grzechu wymagalo Ofiary. Teraz przyszedl czas na Pokute. **
nie wiem czy to był dla mnie aż taki szok, czy jestem zbyt mało inteligentna, jeśli chodzi o to, że prawdziwym sprawcą okazał się być dobrze znany pan profiler. myślę, że to połączenie obydwu. przez większość książki miałam wrażenie, że nic się tak naprawdę ważnego nie dzieje i do niczego to nie prowadzi, ale pod koniec się nieźle zaskoczyłam i chyba to uratowało nieco moją ocenę, bo już miałam dać 3 gwiazdki. kocham tę serię<3
This entire review has been hidden because of spoilers.
Komisarza Deryło nie da się nie kochać. A zakończenia książek z tej serii nie pozwalają na przeplatankę z innymi książkami. Muszę sięgnąć po następną.Po prostu gdy już myślę, że wszystko wiem, okazuje się, jak to w życiu, że nie wiem nic. Pan Czornyj nie daje czytelnikowi poczuć się zbyt pewnie. Za to go kocham!
Sprawa z Iksem ciągnęła się przez 3 części i w końcu dobiegła końca. Oczywiście nie trafiłam kto był Iksem, choć miałam podejrzenie, ale stwierdziłam, że to mylny trop, a tu proszę jednak nie. Opisy Czornyja jak zawsze na bardzo dobrym poziomie. Polubiłam pana komisarza, ogólnie bohaterowie są do polubienia. Choć czasem akcja stanęła lekko w miejscu to po paru stronach zaczynało ruszać do przodu.
Nie jestem do końca przekonana, czy to wszystko poszło w dobrą stronę. Czytało się szybko, ale jakoś nie mogłam się wgryźć. Zakończenie mnie zaskoczyło, chociaż pamiętam, że podejrzewałam te osobę po jednej sytuacji z wcześniejszych części. Mam nadzieję, że końcówka to wstęp do nowej historii a nie nadal kontynuowanie tego co było. Mimo wszystko bardzo polecam całą serię, świetny kryminał.
Co tu się wydarzyło? Tę jedną postać to podejrzewałam, ale cała reszta? Tego nie dało się przewidzieć. To było skomplikowane, złożone i pełne akcji. Tego oczekiwałam. Zakończenie też mi się podobało, z czego się cieszę, bo trzy tomy na nie czekałam. Teraz jestem ciekawa, co nowego wymyślił autor dalej.
Ależ to były emocje. Komisarz Deryło w akcji. Jak od poczatku serii i tym razem emocji nie brakowało. Ba! Było ich tyle, że chwilami przechodziły mnie dreszcze. Świetny zwrot akcji, którego się nie domyślałam a zakończenie sprawia że chce się natychmiast sięgnać po kolejna część. Polecam.
książka dobra, musiałam się przespać z tym co przeczytałam po skończeniu jej, czasami durna, pod koniec lekko ciągnie się, niespodziewany płot twist, którego fanką nie byłam i nie jestem, można było zakończenie ugryść troszkę inaczej, fajne postacie, deryło daddy
Ciężko, bardzo ciężko się to czytało, rozdziały się mieszają, jak już coś ciekawego ma się dziać to przechodzimy do innego rozdziału z innej perspektywy, czaję zamysł, ale mnie to zmęczyło. Sama fabuła spoko, ale w sumie nie. Ta książka wprowadziła mnie w totalny reading slump…