Jump to ratings and reviews
Rate this book

Kontener

Rate this book
Być może najpiękniejsza książka Marka Bieńczyka.

Najpierw był pomysł, by napisać książkę o oddechu. O zadyszce od natłoku zdarzeń, o nerwowym, a może smogowym kaszlu. Tez o miarowym oddychaniu. W końcu o sztucznym oddychaniu, wstrzymywaniu oddechu, o ostatnim tchnieniu.

Czy w to miejsce powstała książka o pamięci? O podróży? Uciekaniu od siebie, przez Kanadę i podwarszawski las? O pożegnaniach? Czy może jednak o oddechu? Czyli o tym, jak niewiele oddziela nas od nieistnienia.

W swojej najbardziej osobistej i być może najwspanialszej książce Marek Bieńczyk dochodzi do literackiej perfekcji.

304 pages, Hardcover

First published October 3, 2018

3 people are currently reading
102 people want to read

About the author

Marek Bieńczyk

48 books26 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
9 (13%)
4 stars
21 (31%)
3 stars
26 (39%)
2 stars
8 (12%)
1 star
2 (3%)
Displaying 1 - 8 of 8 reviews
Profile Image for Urszula.
350 reviews6 followers
February 9, 2020
To książka, którą należy dawkować. Subtelna i delikatna. Przepięknie opisana historia przechodzenia przez żałobę. Jakże ludzkie i jakże ciężkie do przekazania - Bieńczykowi udało się to przekazać w cudownym stylu.
Profile Image for d3wializm_.
171 reviews
March 4, 2023
Ta książka nie była dobra, ale momentami wzbudzała we mnie tak silne emocje, jak jeszcze żadna książka nie była w stanie. Dlatego nie potrafię dać jej niższej oceny.
Profile Image for echo.
247 reviews14 followers
September 17, 2024
książka na zmianę odpycha i przyciąga, czasami mam ochotę ją/nią rzucić, ale po chwili wracam i przedzieram się dalej przez poszatkowane refleksje o śmierci bliskiej osoby, gęste jak samo uczucie, z którego autor próbuje wyłuskać literaturę, przemielić ciało zmarłej i rzucić nam, żeby się nie zmarnowało, żeby jakoś przeżyło, zachowało ruch, który pojawia się w niektórych fragmentach pod postacią przymusu oddechu, tańca flamenco, krążenia w koło - tego Bieńczyk robi najwięcej, wydeptuje w ziemi owalny ślad, za każdym okrążeniem trochę inny, krzywy, nie taki, więc wraca, próbuje jeszcze raz, choć orientuje się, a my razem z nim, że nigdy nie chodziło o dotarcie do jakiegokolwiek celu, tylko o rozchodzenie bólu
Profile Image for Klaudia.
128 reviews21 followers
March 13, 2025
Pragnę miłości jaką Bieńczyk darzy Durera, Prousta i Barthesa. Nie zaznam spokoju, póki jej nie odnajdę. Amen.
Displaying 1 - 8 of 8 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.