What do you think?


Kontener
Być może najpiękniejsza książka Marka Bieńczyka.
Najpierw był pomysł, by napisać książkę o oddechu. O zadyszce od natłoku zdarzeń, o nerwowym, a może smogowym kaszlu. Tez o miarowym oddychaniu. W końcu o sztucznym oddychaniu, wstrzymywaniu oddechu, o ostatnim tchnieniu.
Czy w to miejsce powstała książka o pamięci? O podróży? Uciekaniu od siebie, przez Kanadę i podwarszawski las? O pożegnaniach? Czy może jednak o oddechu? Czyli o tym, jak niewiele oddziela nas od nieistnienia.
W swojej najbardziej osobistej i być może najwspanialszej książce Marek Bieńczyk dochodzi do literackiej perfekcji.
Najpierw był pomysł, by napisać książkę o oddechu. O zadyszce od natłoku zdarzeń, o nerwowym, a może smogowym kaszlu. Tez o miarowym oddychaniu. W końcu o sztucznym oddychaniu, wstrzymywaniu oddechu, o ostatnim tchnieniu.
Czy w to miejsce powstała książka o pamięci? O podróży? Uciekaniu od siebie, przez Kanadę i podwarszawski las? O pożegnaniach? Czy może jednak o oddechu? Czyli o tym, jak niewiele oddziela nas od nieistnienia.
W swojej najbardziej osobistej i być może najwspanialszej książce Marek Bieńczyk dochodzi do literackiej perfekcji.
304 pages, Hardcover
First published October 3, 2018
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 9 of 9 reviews
February 9, 2020
To książka, którą należy dawkować. Subtelna i delikatna. Przepięknie opisana historia przechodzenia przez żałobę. Jakże ludzkie i jakże ciężkie do przekazania - Bieńczykowi udało się to przekazać w cudownym stylu.
March 4, 2023
Ta książka nie była dobra, ale momentami wzbudzała we mnie tak silne emocje, jak jeszcze żadna książka nie była w stanie. Dlatego nie potrafię dać jej niższej oceny.
Read
July 19, 2019Jaka to piękna, czuła książka.
January 8, 2023
Trochę przeintelektualizowane, jak to u Bieńczyka.
September 17, 2024
książka na zmianę odpycha i przyciąga, czasami mam ochotę ją/nią rzucić, ale po chwili wracam i przedzieram się dalej przez poszatkowane refleksje o śmierci bliskiej osoby, gęste jak samo uczucie, z którego autor próbuje wyłuskać literaturę, przemielić ciało zmarłej i rzucić nam, żeby się nie zmarnowało, żeby jakoś przeżyło, zachowało ruch, który pojawia się w niektórych fragmentach pod postacią przymusu oddechu, tańca flamenco, krążenia w koło - tego Bieńczyk robi najwięcej, wydeptuje w ziemi owalny ślad, za każdym okrążeniem trochę inny, krzywy, nie taki, więc wraca, próbuje jeszcze raz, choć orientuje się, a my razem z nim, że nigdy nie chodziło o dotarcie do jakiegokolwiek celu, tylko o rozchodzenie bólu
January 19, 2026
3/5. Bieńczyk jak mantrę powtarza niektóre zwroty, z uporem wraca do ważnych dla siebie pisarzy. Czy to dobrze? Mnie to nużyło, w końcu nawet irytowało. Jednak nie można powiedzieć, że te eseje były złe - podobały mi się niektóre metafory i ujęcie tematu przeżywania żałoby.
December 26, 2018
3.5/5 or 7/10
August 15, 2020
Poezja
March 13, 2025
Pragnę miłości jaką Bieńczyk darzy Durera, Prousta i Barthesa. Nie zaznam spokoju, póki jej nie odnajdę. Amen.
Displaying 1 - 9 of 9 reviews









