Maria marzy o własnej restauracji. O jej prowadzeniu, tak jak o gotowaniu, nie ma pojęcia, ale od czego jest kucharz i menedżer? Piotr, jej brat, zarządza centrum urody, choć nie odróżnia jogi od feng shui. Pomocy, zwłaszcza finansowej, w spełnieniu tych marzeń rodzeństwu udziela ojciec, bogaty przedsiębiorca.
Maria i Piotr nie mają złudzeń. Za darmo umarło. Ta propozycja musi mieć drugie dno. Co tak naprawdę planuje ich ojciec? Za wszelką cenę postanawiają się tego dowiedzieć. Szpiegostwo, szantaż, przekupstwo, nie cofną się przed niczym, by dociec prawdy i ubiec knowania ojca. Wszystkie chwyty są dozwolone!
Absolwentka Pedagogiki Specjalnej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, autorka powieści kryminalnych: Martwe Jezioro, Czy ten rudy kot to pies?, Zacisze 13 i Zacisze 13. Powrót. Pracuje jako asystentka osób niepełnosprawnych w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej w Śremie. Kocha jazdę konną i rytmy latynoamerykańskie, zwłaszcza salsę. Namiętnie czyta Joannę Chmielewską, Stephena Kinga, Joe Hilla, Tess Gerritsen i Jeffery'ego Deavera.
Jeśli szukacie jakiejś formy pokuty za popełnione grzechy, a nie wchodzi w grę biczowanie lub klęczenie na stosie to dobrą formą zadośćuczynienia za wszelkie błędy będzie lektura „Byle do przodu” Olgi Rudnickiej. Przyznam, że dawno żadna książka mnie tak nie wymęczyła jak właśnie ta i chociaż nie mam problemu z czytaniem, a książki się raczej same wchłaniają niczym krem przez skórę, ta była niestrawna, nudna, a przede wszystkim o niczym. Moje zdziwienie jest tym większe, że generalnie autorkę znam i lubię jej wcześniejsze kryminalne opowieści, ta jednak – mam nadzieję, że była tylko wypadkiem przy pracy, o którym im wcześniej się zapomni tym lepiej. Ku memu największemu zaskoczeniu miała to być podobnież komedia kryminalna, trochę taka komedia pomyłek, o czym świadczyć miał chociażby zapis na okładce: „że był trup, ale sobie poszedł”. Cóż może to nie moje poczucie humoru, ale żarty, na których oparta była akcja książki mnie kompletnie nie śmieszyły. Tak na dobrą sprawę nawet nie wiem na czym miała opierać się kryminalna intryga w tej powieści, bo jeśli na tym, że dorosłe dzieci dostają od ojca swoje wymarzone biznesy życia i dopatrują się w tym podarku niecnych intencji nie tak bardzo jeszcze leciwego „staruszka”, to nie dziwię się, że pomysł nie mógł się sprawdzić. Jak dla mnie umarł w butach zanim jeszcze się narodził. O zgrozo to co najbardziej mnie jednak przeraziło, że „Byle do przodu” zapowiadać miało nowy cykl z detektyw Matyldą Dominiczak w roli głównej. Cóż mogę na to rzec, ja nie zamierzam zgłębiać dalej tej przygody. I niestety tym razem zupełnie nie polecam. Było nudno, chaotycznie i przewidywalnie. Jak dla mnie niestety strata czasu.
„Ostatnim razem, gdy ojciec zabrał się za spełnianie marzeń swoich dzieci i zawiózł je do Disneylandu, chciał im osłodzić wielką nowinę o rozwodzie. Do tej pory na widok Myszki Miki łzy napływały Marii do oczu, a Kaczor Donald sprawiał, że świat ponownie walił jej się na głowę”. Czy za sfinansowaniem przez Stanisława Kopickiego rozruchu biznesów dwojga jego dzieci, Marii i Piotra, też kryje się podobna niespodzianka?
W takim oto swoim najlepszym stylu rozpoczyna Olga Rudnicka nową powieść, pierwszą w cyklu, którego główną bohaterką ma być pani detektyw Matylda Dominiczak. Niespodzianka jest, i to nie jedna. Zazębiają się ze sobą, powodując u bohaterów, na czele z młodymi Kopickimi, okresowe palpitacje serca, a czytelników doprowadzając często do niekontrolowanych wybuchów śmiechu. Miła bezstresowa lektura!
Słabiutko - zacznijmy od niewiarygodnej historii. Dorzućmy do tego paczkę niewiarygodnych postaci, z których każda zachowuje się jakby była niezrównoważona. Ani się nie uśmiałam, ani w tym napięcia nie było.
mój pierwszy dnf, dawno nie czytałam nic tak słabego. Dosłownie największym humorem tej książki jest to że ktoś jest gejem, so bitch please take it away from me (dobrze że to nie moja książka, bo wstyd byłoby mi to komukolwiek sprzedać)
To bylo bardzo zaskakujace doswiadczenie. Komedia pomylek, komedia slowna, zbiegi okolicznosci nie do uwierzenia. A jednak podzialalo, bylam rozbawiona, zaciekawiona i kibicowalam wszystkim bohaterom. Moze to byl dobry moment na ta pozycje? Nie wiem, ale polecam.