Moda to lustro kobiecej historii. Ty też możesz się w nim przejrzeć.
Odważne pomysły, śmiałe kreacje i przełamywanie tabu przez miliony kobiet. Ostatnie sto lat to prawdziwa modowa rewolucja. Nigdy wcześniej damski strój nie zmieniał się tak szybko. I tak efektownie.
Dla słynących z urody Polek XX wiek był czasem walki: o wolną ojczyznę i o własne prawa. Wydawałoby się, że nie było wtedy czasu na zajmowanie się modą. Ale to właśnie ona dodawała im odwagi i pozwalała poczuć się pięknie. Wyczucie stylu i wyobraźnia stały się ich wizytówką.
Dziś mamy coś, czego naszym prababkom często brakowało. Ogromny wybór. To właśnie on czyni współczesną modę tak fascynującą. Obecne trendy to niewiarygodny miks tysięcy elementów kobiecej garderoby wielu epok.
To, co masz na sobie też ma swoją historię. Odkryj ją.
Polska moda w ujęciu Karoliny Żebrowskiej to nie tylko Moda Polska, stroje kąpielowe kociaków z basenów Legii i suknie kobiet z obrazów Mehoffera, ale też chusty przesiedlanych kobiet, konfiskaty (pociętych) futer w gettach i kradzieże modnych ortalionowych płaszczy. Autorka przez modę opowiada o historii polskich kobiet, i robi to możliwie obiektywnie – nie tworząc nostalgicznego obrazu przedwojennej Polski, nie gloryfikując międzywojnia, nie skupiając się na wyższych klasach społecznych, przeciwnie – wyraźnie zaznaczając, że najnowsze trendy były dostępne tylko dla wybranych, czasem wręcz promila społeczeństwa. Podkreślają ten zamysł tytuły rozdziałów: „1900-1909: Chłopki, studentki i kobiety-pawie”; „1945-1956: Kociaki, robotnice i damy z ciuchów”; „1980-1989: Sportsmenki, biznesmenki i opozycjonistki”. Żebrowska nie stara się też przedstawiać Polek jako modniejszych, niż w rzeczywistości, choć podkreśla ich zainteresowanie modą i wyglądem; motywem, który przewija się przez całą książkę jest opóźnienie, z jakim trendy modowe docierały do Polski, bądź też wcale się w niej nie przyjmowały.
Książka jest napisana wszechstronnie i kompetentnie, i nasuwają mi się przynajmniej trzy powody, które sprawiają, że jest dobra. Po pierwsze, wydaje mi się, że kwestia czynników wpływających na modę w Polsce została omówiona (jak na opracowanie tej skali) z wielu stron, w sposób świadczący o dobrej wiedzy ogólnej autorki. Doceniłam to, kiedy mowa była o brakach obuwia w PRL, i autorka wyjaśniła, dlaczego nie miało sensu zamawianie butów u szewca (str. 229). Drugą mocną stroną tej książki jest nie tylko wszechstronność i zdroworozsądkowość, ale także przedstawienie ewolucji mody na tle zjawisk społecznych i wydarzeń historycznych – nie tylko tych wielkich, jak wojny czy totalitaryzmy, ale także upowszechnienie się uprawiania sportu wśród kobiet, czy istotności zjawiska „kociaków z ASP” dla mody lat 50. Po trzecie, autorka traktuje sylwetkę jako całość, i pomaga nam trzymać rękę na pulsie nie tylko jeśli chodzi o długość spódnic, ale też o to, jak zmiany długości i kroju powiązane są ze zmianami w proporcjach stroju, a fryzur – z nakryciami głowy, przez co łatwiej zrozumieć właściwą dla danej epoki linię.
Spore wrażenie zrobił na mnie rozdział poświęcony wojnie. Zdjęcia pań mierzących ciepłe płaszcze w komisach już nigdy nie będą takie same, fascynujące były też fragmenty poświęcone modzie w getcie (w tym „plaży” przy ulicy Chłodnej, gdzie po uiszczeniu opłaty i założeniu obowiązującego opalacza można było poudawać, że życie jest normalne), czy więźniarkach z Pawiaka, zajmujących czas pomiędzy przesłuchaniami wymyślaniem nowych fryzur.
„Polskie piękno” jest wydane bardzo estetycznie. Wiele osób sięgnie po nie ze względu na piękną okładkę; zdjęcia autorki na okładce i w strojach z różnych dekad we wnętrzu książki są bombowe; dawno też nie czytałam książki, która tak pięknie pachniałaby drukiem i kredowym papierem. Mam jednak kilka drobnych zastrzeżeń: * jakość ilustracji w rozdziałach poświęconym latom 80. i 90. pozostawia wiele do życzenia – wygląda na to, że nie dało się wyszukać nic innego niż zeskanowane zdjęcia z gazet z przebijającym drukiem; * książka nie ma żadnej formy skorowidzu; * układ tekstu mógłby być bardziej czytelny; tekst główny jest pocięty biogramami i boksami poświęconymi trendom, częściom garderoby, albo modzie ślubnej.
Swoją drogą, biogramy polskich ikon stylu w „Polskim pięknie” wydają się być zapożyczeniem z „celebryckich” książek wydanych w ostatnich latach przez Znak – „Face Paint. Historia makijażu” Lisy Eldridge i „Bądź piękna. Sztuka ekscentrycznego glamour” Dity Von Teese). Niestety, o ile biogramy w książce Elridge są związane z tematem książki, o tyle biogramy w „Polskim pięknie” są w w niewielkim stopniu skupione na specyfice stylu danej osoby.
Poľsky viem len toľko čo si domyslím zo slovenčiny takže myslím že hovorí samo za seba že som bola ochotná si úplne celú knižku prečítať, áno so slovníkom a googlom a veľmi pomaly. Vynikajúco zrešeršovaná téma vo veľmi dobrom podaní a nepostrádateľný zdroj informácií o móde minulého storočia mimo tradične britsko-francúzsky záber.
Modą interesuję się marginalnie, szczególnie tą na przestrzeni ostatnich stu lat, a po książkę sięgnęłam raczej z ciekawości i w ramach poszerzania horyzontów, jako subskrybentka kanału autorki na YT, ponadto wyznając zasadę, że młodych polskich twórców należy wspierać. Moja ocena wynika więc w 100% z braku znajomości jakiejkolwiek literatury w tej dziedzinie. I jako taka, jestem zachwycona zarówno treścią, jak i formą.
Piękna sesja zdjęciowa, na otwarcie każdego rozdziału. Tego akurat się spodziewałam, czekając na swój egzemplarz książki. Nie wszystko udało się pokazać na zdjęciach, ale poza tymi nielicznymi wyjątkami, każdy z omawianych elementów wyglądu można było podziwiać "w praktyce" - na ilustracji.
Mocno zaznaczony rys historyczny. Historia mody jest nierozerwalnie osadzona w realiach społecznych, czego z uwagi na ówczesne polskie warunki, uważam, nie da się zrobić inaczej, by nie dało się odczuć ich istotnego braku.
Styl jest bardzo przystępny. Bogaty we wtrącenia i anegdotki w postaci doświadczeń własnych lub najbliższej rodziny dodaje wiarygodności, pozwala na chwilę oddechu przed kolejną porcją nowej wiedzy i pokazuje dystans, jaki ma autorka do tego, o czym pisze.
Czy coś pominęła? Czy coś przekłamała? Nie wiem, nie znam się. Ale nie sądzę. Przynajmniej nic istotnego. Dla znawców pewnie będą to w większej mierze same oczywistości. Na pewno dla amatorów zaczynających przygodę z modą i tych, którzy - jak ja - chcą, tylko z ciekawości, dowiedzieć się czegoś nowego, zdecydowanie jest to pozycja wartościowa, bo wyczerpująca i kompletna w okresie, o którym traktuje.
Jestem bardzo dumna z Karoliny (mimo że jej nie znam osobiście lol), świetnie jej wyszła ta książka. Ciekawie napisana, liczne ilustracje, z czego część w kolorze. Nie spotkałam się wcześniej z książką o modzie polskiej XX wieku, więc jest to dobre rozważenie tematu. Polecam!