Wstrząsająca historia Polki, która miała urodzić terrorystę samobójcę.
Opowieść o kobiecie, która została rozkochana i uwiedziona, aby urodzić terrorystę samobójcę. Przemilczana prawda o rodzinach zaangażowanych w terroryzm. Laila Shukri wysłuchała historii jednej z Polek, aby opowiedzieć ją światu.
Po rozstaniu z partnerem Klaudia zostaje niespodziewanie wyrzucona z pracy. Podróż do Maroka ma pomóc jej odzyskać utraconą równowagę duchową. Poznany w egzotycznym kraju Raszid szybko zdobywa jej serce. Kiedy mężczyzna proponuje jej przyjazd do niego do Londynu, Klaudia ma nadzieję na znalezienie u jego boku szczęścia. Nie zdaje sobie sprawy, że znajdzie się w mackach niebezpiecznej siatki terrorystycznej, której głównym celem jest szkolenie dzieci na terrorystów-samobójców.
Jak w XXI wieku wygląda terroryzm? Jak terroryści wykorzystują dzieci? Brutalna rzeczywistość tysięcy kobiet wykorzystywanych przez terrorystów, o której świat woli głośno nie mówić.
Laila Shukri - ukrywająca się pod pseudonimem pisarka jest znawczynią Bliskiego Wschodu, Polką mieszkającą w krajach arabskich i podróżującą po całym świecie. Obecnie przebywa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ale już planuje kolejną podróż. Niezależnie od tego, czy zatrzyma się na dłużej w pustynnej oazie czy w ociekającym luksusem hotelu, udaje jej się dotrzeć do najgłębszych sekretów świata arabskiego. Po całym dniu uwielbia zasiąść na tarasie i napić się campari. Debiutowała w 2014 roku, od tego czasu każda z jej książek podbija listy bestsellerów.
Główna bohaterka, Klaudia, rozstaje się z partnerem z powodu jej pracy, a wkrótce potem traci tę pracę. Wpada na pomysł, że musi jakoś przejść przez kryzys, więc poleci do Maroka, żeby się psychicznie zregenerować. Tam poznaje mężczyznę, który ją uwodzi, potem para decyduje się zamieszkać razem, a potem Klaudia odkrywa, że jest w ciąży. Dziecko jeszcze nie wydało pierwszego okrzyku, a jego los już jest przesądzony.
Uważam, że problem poruszany w tej książce jest przerażający. Od samego początku dzieci mają wkładane do głowy, że ich życiową drogą jest zabijanie niewiernych. W tym celu są szkolone od strony religijnej jak i od strony czysto praktycznej czyli posługiwanie się bronią czy tworzenie jej samodzielnie, tak, by siła rażenia była jak największa.
Jednak został mi ten temat podany w trochę kiepskiej jakości otoczce. Początek książki zaczyna się rutynowo - jest ona, w kryzysie i jest on czyli książę na kucyku, który jej zapewni upojne chwile oraz przekona do bycia razem. Klaudia nie żyje w norze, doskonale wie co się dzieje na świecie oraz co inni mówią. Mimo wszystko, ona naiwnie myśli, że z nią będzie inaczej, on jest wyjątkowy, wspaniały i ogólnie jednorożce brykają. Potem jest oczywiście spore zdziwko, że jednak inni mieli rację. Autorka strasznie dużo stron poświęca tej ich "miłości", a przy okazji, w ramach wydłużenia rozdziałów, podsuwa całą gamę historycznych ciekawostek dotyczących zabytków.
Całość wyszła bardzo przewidywalnie, a jak już ma się kilka książek za sobą to i powtarzalnie, bo schemat powieści tej autorki jest bardzo podobny. Książka była w porządku, ale nic poza tym. Myślę, że jak ktoś dopiero zaczyna czytać tego typu książki to faktycznie stwierdzi, że to wszystko jest przytłaczające oraz robi spore wrażenie. Jednak jeśli to już jest któraś pozycja z kolei to widzi stale wykorzystywany schemat.
Ok. Do fabuły (podobno na faktach) nic nie mam. Polka zakochuje się w Marokańczyku, który okazuje się być terrorystą. Ale to jest taki językowy, składniowy, literacki koszmarek, że aż głowa boli. Trzymajcie się z daleka. W tym temacie NA PEWNO można znaleźć coś lepszego.
Ciekawa książka napisana przez anonimową żonę arabskiego szejka. Styl i język nie był wybitny, ale i tak podobała mi się książka. Tylko zakończenie trochę zbyt nagle
Nie wiem co myślałam zaczynając tą książkę, ale na pewno nie to co mam w głowie po przeczytaniu. Może zacznę od samej historii, bohaterką jest Klaudia, przeciętna pracownica korporacji jak z Mordoru, którą najpierw porzuca narzeczony, a potem porzuca ją korpo-praca. W kiepskim nastroju i humorze, nie mając nic wyjeżdża na wakacje do Maroka. Taka trochę bajka, ale tak właśnie bajkowo zaczyna się ta historia. Na miejscu jej przewodnikiem po kraju zostaje Rashid, przystojny, fascynujący i bardzo romantyczny Marokańczyk. Chodzący ideał. Ciężko powiedzieć czemu miała służyć ta początkowa bajka, być może by pokazać kontrast pomiędzy wyobrażeniem, a rzeczywistością. Bowiem bajka trwa, nawet gdy sceneria się zmienia i nasza piękna para zamieszkuje razem w Londynie, wśród przyjaciół Rashida i blisko przyjaciółki Klaudii. Żyją razem w tej cudownej bajce, poznając wiarę swoich partnerów – islam, do czasu gdy w obliczu ciąży konieczny staje się ślub.
Ale jak wyjść za mąż za muzułmanina, nie przechodząc na islam? Jak się okazuje dla chcącego nic trudnego i nawet to jest możliwe. I tutaj następuje zmiana, zmiana zachowania, podejścia, choć jeszcze nie wszystko jest tak oczywiste to widać już po sposobie pisania autorki, że gdzieś od połowy książki następuje transformacja. Klaudia nie jest naszą jedyną bohaterką, którą śledzimy. Do tego w treść powieści wplecione zostały fragmenty mówiące o tym jak wygląda terroryzm Państwa Islamskiego. Najbardziej przerażające w tej historii terroru jest nacisk na naukę terroryzmu już od najmłodszych lat – filmy z kilkuletnimi dziećmi posługującymi się karabinami, aplikacje do nauki terroryzmu. W którymś momencie autorka w myślach Klaudii przywołuje porównanie do hitlerowskiego Hitlerjungen. Nie czytałam zbyt dużo o Hitlerjungen, ale kilkuletnie dzieci uczące się zabijania niewiernych są o wiele bardziej przerażające niż hitlerowska młodzieżówka, która wcale miła i przyjemna nie była. To po prostu nowy poziom terroryzmu, wychowanie „w duchu terroryzmu”… przerażające do czego doszło i w jakich czasach przyszło nam żyć.
Warto przeczytać, choć mi nie do końca odpowiadała forma. Pierwsza część napisana jak w romansie, druga przeplatana co i rusz punktem widzenia innej postaci czy faktami. Coś mi w tym zgrzyta, choć nie ujmuję realizmu i tragiczności tej historii.
To pierwsza książka pani Shukri, którą przeczytałam. Zaintrygowała mnie chwytliwym tytułem, a że swego czasu studiowałam język arabski, to muszę zauważyć, że jest osadzona w świecie, który mnie interesuje. Historia naszej głównej bohaterki Klaudii jest wciągająca i poruszająca, natomiast mam wrażenie, ze książka jest źle napisana pod względem ilości tekstu przeznaczanej na konkretne wątki. Mamy odpowiednio przedstawione życie Klaudii, zanim zdecydowała się na podróż do Maroka, która miała odmienić jej życie. No i potem coś się psuje. Sam wyjazd jest przedstawiony szeroko i barwnie, a sprawy sercowe rozwijają się szybko - raczej jest to tempo poznawania się ludzi po trzydziestce (taki żarcik). Po wielkim i bolesnym powrocie do kraju, bardzo szybko pada decyzja o tym, żeby przeprowadzić się do nowo poznanego mężczyzny do Londynu - nie ma problemu, że znają się z dwa tygodnie XD. Żyją sobie szczęśliwie przez chwilę, Klaudia nie zauważa red flagów, bo w końcu jest cały czas na takim etapie zauroczenia, że choćby jej ukochany w domu pokazał kolekcję karabinów, to znalazłaby wymówkę, żeby go sobie usprawiedliwić. Postanawia zajść w ciążę, chociaż zna chłopa od miesiąca. Potem nagle szybki zwrot akcji, trudno mi powiedzieć o co dokładnie chodziło w sytuacji, która jest bardzo kluczowa dla samej fabuły, nauka życia w zupełnie nowych warunkach. A potem rozwiązanie ogromnego problemu i happy end opisany na dosłownie dwóch stronach. Coś zdecydowanie mi tu nie zagrało, uważam, że autorka powinna trochę bardziej rozwinąć zakończenie. Oprócz kwestii budowy wątków, ogólnie pozytywnie mogę ocenić tę książkę. Dużo historii związanych z państwem islamskim, które budzą grozę, szczególnie kiedy ma się świadomość, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Pewnie sięgnę po jeszcze jakąś książkę pani Shukri.
Historia Klaudii, która bez pamięci zakochuje się w czarującym Marokańczyku Rashidzie. Najpierw żyją szczęśliwie, a potem on okazuje się terrorystą, ona jest więziona, potem musi uciekać, a jeszcze później dostaje ratunek od kogoś przypadkowego... Z pewnością nie przeczytałabym tego, gdyby ktoś kiedyś nie wynalazł audiobooków. Naprawdę szkoda byłoby mi czasu i wzroku na czytanie. Historia ciekawa, bo ponoć prawdziwa, ale wszystko pozostałe do bani. Koszmarny styl, toporna narracja, powtórzenia słów, dialogi żywcem wyjęte z przewodnika dla turystów, z magazynów modowych i z Wikipedii. Świat przedstawiony w powieści jest czarno-biały, postaci albo dobre i niewinne albo okrutne, fałszywe i do gruntu złe. Żadnej żywej i naturalnej relacji między postaciami. Czy naprawdę dwoje zakochanych w sobie ludzi rozmawia o wymiarach wieży meczetu albo o tym od ilu lat istnieje targowisko? Ogromna masa danych statystycznych, detali dotyczących ślubu królewskiego, kroju sukienek w luksusowym sklepie, ich cen i innych bzdur, zupełnie niepotrzebnych czytelnikowi, który chce dostać dramatyczną i kipiącą emocjami historię z miłością, nienawiścią i fanatyzmem religijnym w tle. Główne bohaterki są chyba zupełnie pozbawione umiejętności myślenia. Niby mają ogromną wiedzę na temat terroryzmu, kojarzą artykuły i wiadomości na ten temat, łącznie z datą i źródłem ich publikacji, ale na to, co dzieje się pod ich własnymi nosami pozostają zupełnie ślepe. No dobra, na tym poprzestanę...
Raczej słaba książka. Szybko mi się ją czytało, ale przesycone, niewiele wnoszące opisy Maroka na początku i bardzo nienaturalne dialogi powodowały, że momentami trudno było to czytać.
Końcówka książki chyba najbardziej zdeterminowała moją opinię - postać Isabelle i cała akcja z odbijaniem Klaudii opisana bardzo lakonicznie, przeplatana ciągłymi wstawkami z czytania przez bohaterkę reportaży o ISIS. Dialogi w tej części były nie dość, że nienaturalne, to jeszcze bardzo skondendowane, czasem wręcz poucinane. Wstawki o wzywaniu służącej i piciu herbatki były bardziej rozwinięte niż niektóre rozmowy szejki z Klaudią. Książka skończona jakby w pośpiechu, niewiele z tego zakończenia wyniknęło. Plus moje najważniejsze pytanie - jakim cudem nikt nie nabrał podejrzeń kiedy Klaudia, po spędzeniu w sumie nawet nie wiadomo jak długiego czasu w kryjówce terrorystów i kilku dni wśród bezdomnych, wsiadła jak gdyby nigdy nic do limuzyny szejki? Bardzo się zawiodłam, zwłaszcza że poprzednia czytana przeze mnie książka autorki („Byłam służącą w arabskich pałacach”) bardzo mi się podobała.
This entire review has been hidden because of spoilers.
this starts off like any love story. girl meets boy, falls in love, follows him to be with him.... until he gets his way and she has no way out. it's an intense read - there are a lot of graphic descriptions of the dżihad children and how they're trained to be terrorists in order to get into heaven. I believe that love can be blind but also deceptive which is how this girl ended up with her husband. I'd like to think that Isabelle truly helped her in real life, but I do have to comment that if Isabelle wasn't in the position she was in, Klaudia would most likely be homeless, murdered by her husband or in jail for complicity. so yeah ending slightly far fetched but glad she was able to get out.