Z ulgą stwierdzam, że ,,Nowy dom na Wyrębach II" okazał się lepszy od swoich poprzedników. Co nie znaczy, że była to dobra lektura.
Po tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce pod koniec września, Hubert Kosmala stara ułożyć sobie życie na nowo, pomimo bezpośrednio zagrażającego mu niebezpieczeństwa. Ewa Firlej przeżywa kryzysy, a Wyręby nawiedza seria niepokojących epizodów.
Podtrzymuję swój pierwotny zarzut - w dalszym ciągu pojawiają się błędy logiczne, nieścisłości, urwane wątki, denne dialogi, ale w mniejszym natężeniu. Oczywiście największymi problemami w książkach Dardy są papierowe postacie oraz niewykorzystany potencjał fabularny. Za tym idzie nieudolna próba zbudowania klimatu grozy, brak napięcia czy też zaskoczenia czytelnika.
No dobrze, to skoro powiedzieliśmy sobie o tych OCZYWISTYCH minusach, to teraz czas na plusy.
- wątek Mikołaja, czyli postaci, która pojawiła się dość nieoczekiwanie, w III części rozwija się przyzwoicie,
- akcja nabrała tempa, bohaterowie poruszają się, spotykają i remontują swoje chałupki 2x szybciej.A tak na poważnie, to autor wreszcie zdecydował się na minimalne skrócenie opisów codzienności,
- Ewa Firlej wku*wia jakby mniej,
- Darda sięga znów do słowiańskiego folkloru, ALE prócz strzygi dorzuca jeszcze płanetników,
- można dopatrzyć się (maksymalnie trzech) zwrotów akcji.
Cykl o Wyrębach możecie przeczytać, jeśli:
- sięganie po złe książki sprawia Wam przyjemność,
- pisanie recenzji lub hejtowanie złych książek sprawia Wam przyjemność,
- nie macie pod ręką nic innego do przeczytania,
- chcecie się dowiedzieć kim są płanetnicy (można czytać tylko ostatnią część albo odpuścić i poszukać na Wiki/w Guglu),
- szukacie poradnika jak zdobyć dom, wyremontować go i zabić strzygę (Geralt, lektura dla Ciebie!),