Samotna matka z bliznami na ciele i duszy, głodna zemsty.
Jednooki drwal udręczony osobliwą pamiątką po dziadku.
Kochanka króla wprawiona w sporządzaniu trucizn.
Niebieskoskóra gwiazda estrady o syrenim ogonie i wstrętnych zwyczajach.
W smogu między czarnymi wieżowcami i w lasach wśród strzelistych szczytów – plątanina mostów utrudnia każdej z postaci drogę do domu. Odnaleźć swoje miejsce pomagają szepty Wszechrzeczy, które prowadzą bohaterów ku nieuchronnemu końcowi znanego im świata.
Cynobrowe pola to wielowątkowa powieść z pogranicza fantastyki i science fiction. Alchemiczne sekrety, dworskie intrygi, dzika natura i miejski brud – wszystko to składa się na przygodę, która porywa i wciąga bez reszty.
[PL] Disclaimer: znam i lubię autorkę, więc nie potrafię być wobec tej książki obiektywna, ale - dawno nie czytałam polskiej powieści fantastycznej, która tak bardzo skłoniłaby mnie do refleksji. Ponadto piękna proza i wyraziste głosy postaci.
Jedna z ciekawiej napisanych polskich książek fantastycznych ostatnich lat. Niebanalny język i oryginalna kreacja świata, choć z czytelnymi nawiązaniami do współczesnego świata - a zwłaszcza Europy ze zjawiskami takimi jak masowe migracje z uboższych, niestabilnych krajów, schyłkowy ultrakapitalizm połączony z populizmem... Czy może raczej świat "Cynobrowych pól" pokazuje trochę, jak wyglądałby świat po takim okresie ultrakapitalizmu w połączeniu z populizmem, zniszczeniem przyrody i... inwazją obcych, sprytnie rozgrywających miejscowe konflikty. Brzmi prosto, ale to wszystko zaczyna się ogarniać dopiero pod koniec lektury, bo powieść daje tylko małe skrawki całego obrazu świata, który czytelnik powoli układa w całość. Plus barwne postacie, z pozoru stereotypowe, które też sklejamy w całość z fragmentarycznych informacji - nic tu nie jest dane czarno na białym, autorka zdecydowanie jest wyznawczynią zasady "showing, not telling". Nie do końca wszystko mi się składało w tej książce, ale jest powiewem świeżości w dominującej u nas fantastycznej prozie o przezroczystym, prostym języku i linearnej fabule i spodziewam się po autorce ciekawych rzeczy w przyszłości. Moja nominacja do Nagrody Zajdla.
Sięgając po "Cynobrowe pola" miałam już za sobą jedno opowiadanie z tego świata, dzięki antologii wydawnictwa SQN "Fantastycznie nieobliczalni". Można więc by podejrzewać, że choć trochę wiedziałam, co na mnie czeka. A jednak nie! Aleksandra Radlak zaskakuje niesamowicie bogatym, interesującym światotwórstwem i maluje przed oczami czytelnika obraz zagłady i zniszczenia, komentując obecną sytuację geopolityczną. Łączy gatunki, miesza style, wprowadzą całą paletę unikatowych i interesujących bohaterów.
Fabułę, którą można by było rozciągnąć na kilka tomów, polska debiutantka przedstawia na przestrzeni jednej książki. Miejscami historia ma problemy z tempem akcji, wydaje mi się również, że gdyby czytelnik dostał lepszą szansę, aby poznać głównych bohaterów i zaczął interesować się ich losem, lektura całości poszłaby płynniej.
Mimo kilku mankamentów wciąż jest to jeden z ciekawszych polskich debiutów tego roku, którego lekturę gorąco Wam polecam. :) Tymczasem jestem też bardzo ciekawa tego, co Aleksandra Radlak może zaproponować swoim czytelnikom w przyszłości.