"Pozbyłem się problemu i znowu przejrzałem na oczy, bo przecież ludzkie życie, to nie tylko pasmo oszałamiających zwycięstw i sukcesów, to również popełnianie fatalnych błędów i bolesne dźwiganie się z kolan. (....) Powiem wam jak jest, otóż starość znienacka popycha człowieka w ramiona samotności. Możesz mieć swoje lata, możesz być siwy i pomarszczony jak łupina orzecha, ale dopóki masz rodzinę i przyjaciół, to wszystko jest do zniesienia. Dramat zaczyna się wtedy, kiedy opuszczają cię ludzie bliscy twojemu sercu i nagle zostajesz sam. (...) Wiem, że moje słowa brzmią okrutnie, ale taka jest prawda. Być może niektórzy z was dożyją moich lat i obyście dotrwali ich w zdrowiu, jednak bądźcie przygotowani na to, że będzie wam wtedy doskwierać brak towarzystwa."
Akcja VII tomu powieści "Skazaniec" nadal rozgrywa się w ponurych murach wronieckiego więzienia. Z jednej strony Krzysztof Spadło w bardzo obrazowy sposób przedstawia transformację polskiego systemu penitencjarnego, a z drugiej zabiera nas w podróż, wiodącą przez zawiłe meandry ludzkiej natury. Miejscami opowieść, aż kipi od porywających wątków sensacyjnych. Kulisy działań służb wywiadowczych czy sposób funkcjonowania w środowisku więziennym organizacji przestępczej o strukturze mafijnej, na pewno usatysfakcjonują czytelników, którzy sięgną po lekturę. "Jutro jest czyste" to nie tylko podtytuł VII tomu, te trzy krótkie słowa stanowią przesłanie, nad którym warto się zastanowić...
Wiadomości do wronieckiego więzienia dochodzą przefiltrowane, ale dochodzą. A jest to czas dla kraju przełomowy. Wybór polskiego papieża, powstanie Solidarności, strajki, stan wojenny i wreszcie rok 1989... Następują zmiany w strukturze więziennictwa, polityczni wychodzą na wolność, więźniowie i funkcjonariusze już nie są obywatelami i towarzyszami lecz panami, i nagle pewnego dnia....
Więzienna saga Stanisława Żabikowskiego alias Ropucha powoli dobiega końca. Spędził we Wronkach większość ze swojego już niemal dziewięćdziesięcioletniego życia, skazany w młodości na dożywocie. W siódmym, przedostatnim tomie cyklu, jako wroniecki weteran cieszy się poważaniem u funkcjonariuszy i wsród wszystkich grup osadzonych. Nie doświadcza więc nieprzyjemnych represji, które często były jego udziałem w przeszłości. Ale też jakby mniej przywiązuje się do ludzi, nieskory do zawierania przyjaźni czy opowiadania współtowarzyszom o sobie. Jeśli już, to dla młodych występuje w roli mentora, a z rządzącą więzienną społecznością elitą wchodzi co najwyżej w doraźne układy, aby wymienić sobie współlokatora w celi czy załapać się na nową robotę. Jest to zatem w miarę spokojna opowieść, która - nie ma co ukrywać - nie posiada już takiego waloru świeżości jak pierwsze tomy serialu, ani nie zawiera niepodziewanych zwrotów akcji skutecznie budujących napięcie, jak to było w tomach relacjonujących okres okupacji czy czasy stalinowskie. Tym bardziej, że jako narrator Ropuch wybiega w przyszłość, a więc koleje jego losu są z grubsza znane. Jest jednak nadal bacznym i wnikliwym obserwatorem ludzkich losów i charakterów.
Skazaniec Krzysztofa Spadły jest przedsięwzięciem ze wszech miar godnym uwagi na współczesnym polskim rynku literackim, a wyśmienita interpretacja audiobooków, w wykonaniu Leszka Wojtaszaka, plasuje je bardzo wysoko w mojej osobistej audiotece. Mimo wyciszenia emocji, jakie towarzyszyło mi przy słuchaniu tego tomu, z niecierpliwością czekam na ostatnią część sagi. Czy uda się autorowi w niebanalny sposób zamknąć istotne wątki, na czele z okolicznościami skazania młodego Żabikowskiego i roli przynajmniej niektórych ludzi, którzy zaważyli na jego losach? Nie chciałabym, przyznaję, aby na ostatnich stronach swego pamiętnika Ropuch ograniczył się jedynie do opisu trudów adaptacji do nowego życia.
Bardzo się ucieszyłem jak zobaczyłem, że pojawiła się kolejna część "Skazańca". Rzutem na taśmę - krótko po publikacji postanowiłem - kupić tego audiobooka i przy pierwszej okazji przesłuchać go. Stanisław Żabikowski, "Ropuch" odsiaduje już piątą dekadę swojej dożywotniej kary we wronieckim więzieniu. Początek tego tomu trochę się dłużył i już się obawiałem, że poziom siódmego tomu mocno podupadł względem wcześniejszych części, jednak było to tylko chwilowe rozczarowanie. Od mniej więcej jednej trzeciej słuchałem książkę z wielkim zainteresowaniem. Mniej więcej od właśnie jednej trzeciej zaczyna przewijać się przez książkę motto „jutro jest czyste”. W bardzo dobry sposób autor wplata w wątek książki przesłanie psychologiczne dotyczące tego, iż każdy nowy dzień który pojawia się w naszym życiu jest dobrą motywacją do tego aby dokonać pewnych zmian życiowych. Niebezpieczne jest ciągłe oglądanie się w przeszłość. Kierowanie swoim życiem w optymistyczny sposób zorientowany na przyszłość to ważna rzecz, która nawet w trudnej sytuacji życiowej potrafi sprawić, iż człowiek może sensownie, spokojnie i pożytecznie z satysfakcją cieszyć się życiem. Tak było z naszym bohaterem „Ropuchem” w tej części jego biografii, a w zasadzie autobiografii. O treści nie będę więcej pisał gdyż mógłbym zespojlować. Ten tom to zapewne nie koniec. Całość kończy się tak jakby miałby być jeszcze ciąg dalszy. Z niecierpliwością czekam na ósmy tom.
Dodam że autor podobnie jak w poprzednich tomach nawiązuje do wydarzeń historycznych co niewątpliwie jest kolejną mocną stroną książki.