Koniec szkoły, sesji i upragniony urlop w pracy - jednym słowem zaczyna się lato. Czas zabawy, odpoczynku i mnóstwa godzin na książki! Niestety, mnie jeszcze nie jest dane tego wszystkiego doświadczyć, jednak od czego są powieści. Jak wiemy, one potrafią przenieść w czasie i przestrzeni.. Z tego względu Lato Eden Liz Flanagan miało sprawić, że mimo brzydkiej pogody poczuję upragniony wakacyjny klimat. Jasna, wesoła okładka i opis zapowiadały lekką książkę młodzieżową - jednak pozory mylą!
Mimo swojego wieku uwielbiam książki młodzieżowe. Może to pewien sposób odmładzania się, może to przez fakt, że w większości ich przeczytanie zajmuje jeden wieczór. Są ciekawe, lekkie i nie wymagają większego skupienia. Czasami jednak trafia się ksiażka, która z definicja powinna być ambitniejsza. Porusza trudny temat, stara się go ukazać w sposób, który trafi do młodszych czytelników. Jak najbardziej to aprobuję, jednak na podstawie kilku przykładów uważam, że autorzy nie do końca potrafią to zrobić. Może to kwestia tego, że mając 30+ lat, nie do końca rozumie się już sposobu myślenia nastolatka, może po prostu ja tego nie rozumiem. Jednak jak dla mnie tematyka śmierci, chorób czy patologii w połączeniu z “typowymi młodzieżowymi problemami” po prostu nie współgra. Jest tego za dużo i zamiast edukacyjnie wychodzi komicznie.
Lato Eden opowiada o dwóch przyjaciółkach - Jess i tytułowej Eden. Pierwsza wyróżnia się trochę odbiegającym od normy wyglądem. Lubi tatuaże, czarne ciuchy, piercing i włosy w szalonych kolorach. Druga jest typową idealną córką, przyjaciółką i uczennicą. Mimo dzielących je różnic przyjaźnią się od wielu lat. Są dla siebie jak siostry, wspierają się w ciężkich chwilach, a w ostatnim roku takich momentów było wiele. Jednak czy narastające problemy zniszczą ich przyjaźń? Czy zdołają się nawzajem uratować od rozpaczy i przeszłości?
Narratorem książki jest Jess, którą poznajemy w momencie, w którym dowiaduje się o zaginięciu przyjaciółki. Wraz z nią w ciągu dnia przeżywamy lato, które sprawiło, że najlepsze przyjaciółki przestały czuć się dobrze w swoim towarzystwie. Tajemnice, kłótnie i problemy sprawiły, że Jess już nie jest pewna czy zna Eden tak dobrze jak myślała. Czy przepaść, która pojawiła się przez te wakacje powstała z jej winy? Czy uda jej się odnaleźć przyjaciółkę? I co wspólnego z jej zaginięciem ma Liam?
Książka z opisu brzmi naprawdę ciekawe. Nawet to, co o niej napisałam brzmi wciągająco. Jednak niestety ma kilka wad, które psują cały jej odbiór i nie potrafię ich zlekceważyć. Przede wszystkim połączenie trudnego tematu w książce z głupimi miłostkami było strasznie naciągane. Czułam się tak jakby autorka pomimo tematyki chciała sprawić, że książka nie będzie taka poważna i trudna w odbiorze. Przez to wyszło, że problem Eden, który doprowadził do całej sytuacji, był na równi z typowymi dziecięcymi problemami z chłopakiem. Uważam, że książka starająca się przekazać jakąś lekcję dla czytelnika, otworzyć mu oczy na rasizm i brak tolerancji, nie powinna z drugiej strony pokazywać mu destrukcyjnego czy nieodpowiedniego zachowania, które jest aprobowane. Rozumiem, że wypadało całą historię czymś umilić, przecież to jednak gatunek skierowany do młodych czytelników. Jednak powinna w tym istnieć jakaś równowaga, by nie wyszło zbyt nierealistycznie.
A jak już mówimy o nierealistycznych sytuacjach, to czas porozmawiać o języku autorki/tłumacza. Ta książka nie była pisana z perspektywy szesnastolatków. Nie wiem ile w tym wina tłumaczenia, a ile autorki, ale wiele zdań w książce brzmiało sztucznie i nienaturalnie. Trochę tak jakby pięćdziesięcioletni wujek Sławek próbował udawać uczniów liceum. Przeważnie w takich sytuacjach osoba, której rówieśników próbuje udawać, jest zażenowana i zniesmaczona. Ja się tak czułam przy niektórych dialogach.
Jednak mimo tych wad sama historia jest ciekawa. Ukazano ją z perspektywy Jess, która w obecnej chwili szuka przyjaciółki, oraz wydarzeniami z przeszłości, które mogły doprowadzić do jej zaginięcia. Bohaterka stara się nam wytłumaczyć co wydarzyło się przez ten rok oraz jak to wpłynęło na nią i jej bliskich. Z każdym rozdziałem widzimy coraz więcej cierpienia, które było ukryte przez bohaterów.
Myślę, że książka spodoba się osobom w wieku przedstawionych w niej postaci. Nie jest to raczej pozycja dla starszych czytelników tego gatunku. To książka na jeden wieczór, która porusza temat ciężki, ale jednak jest przyjemna w odbiorze. Spędziłam przy niej ciekawie czas, jednak w żaden specjalny sposób mnie nie zachwyciła. Jest to książka z gatunku tych, o których już się nie pamięta kolejnego dnia.