Dwa pokolenia. Pięć kobiet. Jedna noc, która może odmienić ich życie.
Magdalena nienawidzi świąt i ucieka w pracę przed bolesnymi wspomnieniami. Teresa marzy, by na chwilę przestać się martwić wszystkimi dookoła i móc zająć się sobą. Kamila musi poradzić sobie z nową rolą – partnerki i przyszłej matki. Kinga prowadzi życie, które idealne okazuje się tylko na Instagramie. Maria pragnie jednego – zgromadzić znów całą rodzinę przy wigilijnym stole.
Jest grudzień. Magdalena i Daniel wciąż próbują pogodzić się ze stratą. Kamila i Adam czekają na coś bardzo ważnego. Kinga i Tomasz wydają się prowadzić idealne życie. Teresa i Jacek marzą o wigilii tylko we dwoje. Maria i Cezary chcą na nowo zjednoczyć rodzinę w tej wyjątkowy dzień.
I na nich wszystkich czeka świąteczny cud. Nie zawsze taki, jakiego się spodziewali... To nie jest zwyczajna lekka powieść bożonarodzeniowa. To taka powieść z przesłaniem, że warto otworzyć się na świat i ludzi, nawet jeśli jest to bardzo trudne.
Niestety minus musi być - autorka myliła Kingę z Kamilą. Zauważyłam, że błędy najcześciej spotykam właśnie w świątecznych książkach. Przypadek? Nie zmienia to jednak faktu, że książkę połknęłam w dwa dni i że bardzo przypadła mi do gustu.
"Cud grudniowej nocy" to historia pięciu spokrewnionych kobiet, które na co dzień borykają się z własnymi słabościami i problemami. Jedna pragnie wreszcie zająć się sobą, a nie myśleć tylko o rodzinie, druga - ma życie tylko na pokaz, przez co zapomina o tym co najważniejsze, trzecia - poprzez rodzinną tragedię zamyka się w sobie i nie dopuszcza myśli, że życie ma coś jeszcze do zaoferowania, czwarta - rozpoczyna nowy etap, choć w nieco wymuszony sposób, a piąta - chce wreszcie spędzić święta w gronie najbliższych. To kolejna pozycja tej autorki, którą przeczytałam. Książka jest dobra, pani Magdalena w trafny sposób przedstawiła co tak naprawdę jest w życiu ważne, że warto zatrzymać się na chwilę niż żyć w ciągłym pędzie, pomyśleć o najbliższej rodzinie, jak również zauważyć drugiego człowieka. Czego mi zabrakło? Zdecydowanie rozwinięcia poszczególnych wątków, które były czasami niedopracowane - aż się prosiło o więcej. Dodatkowo moim zdaniem zakończenie też powinno być dłuższe. Nie jest źle, ale ocena byłaby wyższa, gdyby autorka bardziej zgłębiła temat.
Książkę wypożyczyłam z biblioteki i powiem szczerze ,że jest to książka dająca nadzieję na poukładanie sobie życia i pokonaniu przeciwności losu idealne na grudniowy czas, jednak przy moim zabieganym i problematycznym grudniu nie wczułam się w tę książkę jakbym chciała , gdyż od świątecznym pozycji oczekuję otulenia kocykiem , a tutaj tego mi zabrakło .
Mimo wszystko jest to dobra pozycja ,ale w momencie gdy nie macie żadnych swoich osobistych problemów na głowie i chcecie poczytać o problemach innych w grudniowym klimacie.
Co za masakra, jak chcę czytać książkę o świętach to chcę, żeby była pozytywna. Tutaj przez 3/4 książki mamy same złe historie paru kobiet, a na koniec w ciągu 50 stron wszystko magicznie się układa. Nie, nie uwierzyłam, że nagle ludzie się kochają, kiedy przez 300 stron słyszę, że tego nie robią.