Pracowałam w sklepie, który w zasadzie (i z zasady) uznawał prawie każdą reklamację, pracowałam na infolinii, gdzie moim zadaniem było pomóc dzwoniącemu, ale tak naprawdę - prawnie - miałam dość ograniczone możliwości = reakcje były różne, więc coś tam wiem o konsumentach, sama też nim jestem, korzystam z przysługujących mi praw, i... To nie jest źle napisane. Tylko jak przeglądałam tę książkę w bibliotece, to wydawała mi się arcyzabawna. Po pracy w sklepie wiem, że - cytując kolegę - "ludzie to gnoje" i na to właśnie liczyłam. Bydło (Bydło the movie - jest taki fanpage, miał powstać taki film), gnój, pośmiejmy się. A tu autor (wydawca?) wykazał się dojrzałością, inteligencją, podszedł do tematu na poważnie, co zasadniczo godne podziwu, tylko że zespuł zabawę.