Klasyczna powieść jednego z twórców polskiej fantastyki socjologicznej. Autor w formie sensacyjno-rozrywkowej przedstawia problemy zawsze aktualne: niemożność adaptacji ludzkiej psychiki do szybko zmieniającego się świata. Młody naukowiec przedstawia pracę z dziedziny historii cywilizacji ziemskiej. Praca dotyczy tzw. Epoki Rozszczepienia, obejmującej wieki XXII i XXIII - okres regresu cywilizacyjnego, chaosu i anarchii. Opracowanie opiera się na dokumencie zwanym „Notatnikiem Nieśmiertelnego”. „Nieśmiertelny”, postać na poły legendarna, był członkiem załogi jednego z międzygwiezdnych kosmolotów, który opuścił Ziemię w XXI wieku i powrócił po stu kilkudziesięciu latach, a więc w samym środku owej niezbyt dobrze zbadanej Epoki Rozszczepienia. Dziś, w XXIV wieku, zapiski tego człowieka stanowią bezcenny dokument historyczny. Notatnik obejmuje jednakże bardzo długi okres i przedstawia fakty rozrzucone po dwóch wiekach historii. Według hipotez niektórych uczonych „Nieśmiertelny” korzystał z hipotetycznego urządzenia, zwanego cylindrem van Troffa. Dzięki cylindrowi człowiek może trwać poza upływem czasu, a więc tym sposobem „Nieśmiertelny” mógł przenosić się do coraz późniejszych epok. Młody historyk wysuwa hipotezę, według której „Nieśmiertelny” istnieje nadal: albo w stanie czynnym, działając wśród ludzi XXIV wieku, albo trwając w cylindrze van Troffa. Tylko - gdzie jest cylinder? I dlaczego notatnik znalazł się w rękach badaczy, zamiast tkwić w kieszeni właściciela?
Janusz Andrzej Zajdel (August 15, 1938 in Warsaw – July 19, 1985 in Warsaw) was a prominent Polish science fiction author. He died from cancer.
Zajdel is a precursor of social and dystopian fiction. In his works, he envisions totalitarian states and collapsed societies. His heroes are desperately trying to find sense in world around them, sometimes, as in Cylinder van Troffa, they are outsiders from a different time or place, trying to adapt to a new environment. The main recurring theme in his works is a comparison of the readers' gloomy, hopeless situations to what may happen in a space environment if we carry totalitarian ideas and habits into space worlds: Red Space Republics or Space Labour Camps, or both.
Frederik Pohl dedicated book Tales From The Planet Earth to Zajdel and A. Bertram Chandler.[citation needed] This book also contains one of Zajdel's short stories, "Particularly Difficult Territory", translated into English.
Tak się to pospolicie zaczyna, ale wciąga i nie puszcza. Chyba najlepsze polskie s-f jakie czytałem. Ma tak niesamowitą konstrukcję, że ciarki aż przechodzą w ostatnim rozdziale. Po zakończeniu momentalnie zacząłem od nowa wertować ten 'kiepski' początek :)
Oprócz genialnej formy , książka przerobia dziesiątki nadal aktualnych s-f tematów, bohater jest ludzki , fabuła kręta, mniam;)
A tak serio to nie wciągnęła tak jak poprzednie książki które czytałam, ALE tak jak się spodziewałam zakończenie zwaliło z nóg nawet jeśli nie do końca zrozumiałam rozważania poprzedzające finał ✌🏻
Strasznie żałuję, że Zajdla odkrywam na dobre tak późno - dopiero teraz widzę, co mnie omijało. Ta książka ma prawie 45 lat, a dziś czyta się ją tak lekko i naturalnie, jakby była napisana wczoraj. Nie razi słownictwo, brak naiwności i płytkości fabuły właściwej wczesnemu SF, nie ma też większego rozjazdu między wyobrażeniami autora a tym jak faktycznie ewoluował świat - no po prostu "wow, szacun".
Jeśli ktoś nie zna Zajdla, reprezentuje on styl "futurystyki realnej" (fachowo to się pewnie inaczej nazywa ...) - nie ma tu ufoludków, odklejonych wizji, a są próby przewidzenia przyszłości w oparciu o racjonalne hipotezy dot. rozwoju technologicznego. Akcent nie jest położony na akcję albo kreowanie nieszablonowych bohaterów - najważniejszym bohaterem jest świat i przemiany natury społecznej, politycznej, ale też biologicznej i (przede wszystkim) technologicznej.
"Cylinder ..." to genialna w swojej prostocie historia, eksplorująca kilka zaledwie pomysłów - ale robi to na tyle dobrze, że choć te same (albo podobne) pomysły były kanwą wielu innych opowieści (filmowych i książkowych - powstały po napisaniu "Cylindra ...", ale zanim ja go przeczytałem), to nie ma tu efektu "odgrzewanego kotleta" a ilość rozkminek to własnej oceny (i własnego pospekulowania) jest naprawdę imponująca. Chciałbym dać przykłady, ale aż głupio psuć Wam zabawę. Może wspomnę więc tylko, że dotyczą one np.: bezpieczeństwa interwencjonizmu, moralnego prawa do dokonywania wyborów dotyczących innej grupy (ale nie jej samej, tylko jej przyszłości - potomków), zmian w społeczeństwie wynikających z rozwarstwienia potencjałów, role grup mniejszościowych, które mają coś na czym zależy wszystkim innym, ... - długo bym tak mógł ciągnąć :)
Warto "Cylinder ..." przeczytać. Nie zajmie to wiele czasu, a przyjemność jest duża. Na deser dostajecie całą otoczkę (związaną z "zielonym zeszytem") - ostatni rozdział to wręcz mini-arcydzieło, które wręcz zmusza do zastanowienia się: "no dobra, a co ja bym zrobił(a) na miejscu ...".
Mocne 5 gwiazdek. Cholera, szkoda, że Zajdel odszedł przedwcześnie - szkoda utraty tego, co mógł jeszcze napisać.
Zajdel shows amazing play with time. You can wait forever, you can travel in tim, but you can't extend your life, you can only postpone it. While you're waiting for better tomorrow, it may never come and you have wasted your life waiting.
Pesymistycznie i przewrotnie. Zdecydowanie podobał mi się zabieg z zachęceniem czytelnika do ponownej lektury. Sama wizja przyszłości - niestety - wiarygodna i przekonująca. Łączy się tu wiele elementów typowych dla wizji postapokaliptycznych (choć sama apokalipsa nadeszła tu zdecydowanie nienagle). Na plus wypada też zdecydowanie kreacja głównego bohatera i jego motywacje. Czytajcie, bo warto.
*niech ktoś poważniejszy niż wydawnictwo spoilerujące treści książki w opisach wznowi nam Zajdla, najlepiej Limes+Paradyzja+Cylinder w jednym tomie* (zdmuchnięcie świeczki wyobrażonego tortu)
W tej książce autor porusza typowy dla siebie temat ograniczenia wolności jednostki - tutaj pod względem przestrzennym, ale także biologicznym. Tytułowy cylinder jest jednocześnie: bodźcem dla podjęcia pewnych decyzji, poniekąd wątkiem pobocznym, ale także zwrotem fabularnym.
Wydaje mi się, że pod względem miejsca i czasu akcji ta książka - z jak dotąd przeczytanych przeze mnie utworów tego autora - jest najbardziej rozbudowana. Może dlatego, że to właśnie „Cylinder…” zapoczątkował u Zajdla tematykę kontynuowaną później w „Limes inferior” czy w „Paradyzji”.
Wydaje mi się, że na tym etapie Zajdel miał bardzo dużo do przekazania i chciał tę mnogość pomysłów zawrzeć w jednej książce, przez co połączenie wszystkich wątków udało mi się zrozumieć dopiero pod koniec książki.
W wykonaniu tego autora wolę świat ograniczony do mniejszych przestrzeni i nie tak wielu postaci, wtedy zajdlowska myśl bardziej wybrzmiewa. „Cylinder van Troffa” nie będzie moim ulubionym tytułem z literackiego dorobku Zajdla, ale i tak znów jestem pełna podziwu dla wizji tego autora.
Bo to przecież Zajdel, on mnie chyba nigdy nie zawiedzie.
Takiej książki pana Zajdla jeszcze nie czytałem and I like it!
Zastanawiałem się, co tak naprawdę mogę napisać o tej książce, aby recenzja nie była spoilerem dla kogoś, kto jeszcze jej nie czytał, dlatego postaram się bardzo ogólnikowo opisać swoje wrażenia.
Gdybym miał w jakiś sposób przypisać „Cylinder” do konkretnego gatunku, powiedziałbym, że jest to bardziej science fiction niż powieść skupiająca się na aspektach socjologicznych, jak bywało w poprzednich książkach autora, które czytałem. Samo zagadnienie tego, czym jest tytułowy cylinder, jak działa oraz jakie konsekwencje niesie jego użycie, zostało świetnie przedstawione i mam wrażenie, że jeszcze przez jakiś czas po lekturze będę się nad tym zastanawiał. Autor porusza również temat problemów, z jakimi borykają się mieszkańcy Ziemi - ten wątek jest poprowadzony całkiem dobrze, choć mam wobec niego drobne zastrzeżenia.
Po tej krótkiej recenzji można raczej wywnioskować, że książka mi się podobała. Czy jest to jednak najlepsza powieść Zajdla, jaką czytałem? Niestety nie - „Paradyzja” nadal dumnie zajmuje pierwsze miejsce i chyba już tak pozostanie.
Бях чел тази книга много отдавна, но не помнех практически нищо от нея, така че успя да ме изненада приятно. Представлява още една вариация на тема "завръщане от звездите" и макар че си личи влиянието на Лем, Зайдел успява да запази собствен глас. Не може да се каже, че идеите му блестят с кой знае каква оригиналност, но са много добре разработени, в лек и увлекателен стил. Темпото е добро, а постапокалиптичните елементи като цяло ме израдваха. Подразни ме, че краят е не просто отворен, ами направо липсващ. Имам чувството, че след като е изложил всичките си идеи, авторът просто не е знаел какво повече да пише и се е измъкнал със стария номер "недовършен ръкопис". Това замалко не ме накара да си сваля оценката на 3 звезди, обаче в крайна сметка отношението ми към цялата книга си остава предимно положително, затова нека са 4.
Nie od dziś wiadomo, że nie jestem fanką sci-fi, ale co jakiś czas próbuję przełamać moją wewnętrzną niechęć. Po raz kolejny sięgnęłam po (moim zdaniem) bezpieczną pozycję, bo książki autora dobrze mi się kojarzą. "Cylinder" słuchałam sobie w formie superprodukcji i zawsze, ale to zawsze uważam, że to jest strzał w dziesiątkę. Autor stworzył bardzo ciekawą wizję, gdzie na Ziemi doszło do kompletnej przyrodniczej destrukcji, a społeczeństwo zostało podzielone na agresywnych gnypli, zgredów oraz docentów. Jednak to nie jest tak, że doszło do jakiegoś wydarzenia, które grubą kreską oddzieliło to co było od tego co jest teraz (jak upadek wielkiego meteorytu albo coś w ten deseń). Zostaje nam ukazany długi proces, gdzie ludzie sami sobie na własne życzenie zrobili krzywdę, której nie da się już naprawić. Myśląc, że mogą bawić się w cudotwórców zaczęli ingerować w pewne naturalne procesy, a to na dłuższą metę odbiło się czkawką. Nie zabrakło również pewnych osobistych problemów naszego głównego bohatera, które są powiązane z tytułowym cylindrem, ale książka jest na tyle krótka, że co będę tyle pisać - po prostu czytajcie. To co wiem na pewno to fakt, że jeszcze sięgnę po kolejną książkę autora.
Nie skomentuję tego w żaden inny sposób niż powiedzienie, że jest to G E N I A L N E. Ma frapujące koncepty, wartką historię i ciekawy świat przedstawiony. Szczególnie zakończenie jest ogromnie satysfakcjonujące i piękną klamrą domyka całą historię. Jedne z najlepszych sci-fi, które czytałem w ostatnim czasie.
„Dla rozumnej istoty możliwa jest realizacja wszystkiego, co istnieje jako idea wśród nieskończoności wariantów i możliwości Wszechświata…”
Bardzo dobre science-fiction z lat osiemdziesiątych poprzedniego wieku. Cały czas aktualne mimo upływu czasu. I do tego polskie. Statek kosmiczny „Helios” powraca po dwustu latach na orbitę okołoziemską. Członkowie załogi nie zostają powitani jak bohaterowie. Właściwie nikt nie interesuje się ich odkryciami. Zostają zamknięci w jednym z osiedli na księżycu… Główny bohater, jeden z kosmonautów, za wszelką cenę chce dostać się Ziemię. Pragnie odzyskać coś, co pozostawił tam 200 lat wcześniej… Autor przedstawia nam nieciekawą wizję następnych kilku wieków. Stopniowo odkrywamy, co działo się na planecie od końca dwudziestego wieku. Nie nastraja to optymizmem. Bardzo dobry pomysł autora na tytułowy Cylinder. Bardzo dobry obraz degradacji ludzkości. Bardzo dobre wspomnienia z wyprawy na inne planety. Bardzo dobrze przedstawione rozterki wewnętrzne głównego bohatera. Fantastyczne zakończenie. Jak to często bywa u pana Zajdla, książka ma drugie dno. A może nawet trzecie i czwarte. Nie jest długa. Czyta się bardzo dobrze. Fabuła często zaskakuje.
Książka jest dziennikiem człowieka, który cytuje dziennik swojego przyjaciela, który z kolei interpretuje dziennik kosmonauty znaleziony na opuszczonej Ziemi. Fantastycznie pomyślane…
9/10
„Dla przeciętnego człowieka jednakże nie jest ważny bezwzględny standard życia, lecz porównanie swoich warunków z warunkami życia innych ludzi.”
„Śmierć jest sprawą powszednią, naturalnym prawem i obowiązkiem człowieka.”
„Kolejna wersja była prawie idealna, lecz… nie dawała się zrealizować, co jest zresztą immanentną cechą idealnych rozwiązań”
Książka, którą trudno mi ocenić. Z jednej strony powiew sentymentu do czasów starego dobrego socialistycznego science fiction. Z drugiej historia, która według dzisiejszych standardów jest nieco nijaka. Bohater, którego główne pragnienie jest zasygnalizowane dopiero w 1/3 książki. Punkt widzenia i narracji skaczący w niektórych scenach od głowy do głowy, tak jak autorowi było to wygodne. No i historia, która właściwie nie jest historią, tylko pretekstem do przedstawienia intrygującej historii świata.
Lubię wycieczki do krain tego co mogłoby być. Wychowałem się na nich. Ale po latach czytania wszystkiego co mi wpadało w ręce, powrót do tego jak sci-fi wyglądało dawniej, okazał się nieco uciążliwy. Dzisiaj odległe światy odwiedzamy razem z bohaterami powieści, a nie tylko słyszymy o nich w trakcie długich akademickich wywodów napotkanych przypadkiem postaci.
Kolejna genialna opowieść Zajdla. Co najmniej trzy pomysły zawarte w tej książce mogłyby posłużyć do zbudowania osobnej powieści Sci-fi. To właśnie wyróżnia literaturę Zajdla od innych. Wszystkie jego powieści są po prostu przepełnione treścią, wizjonerskimi pomysłami, niezwykle dojrzałym i trafnym spojrzeniem na możliwą przyszłość naszego świata. Nie zdradzając za wiele szczegółów z fabuły mogę jedynie dodać: szkoda, że Zajdel nie napisał osobnej części, w której obserwowalibyśmy losy głównego bohatera i jego przygody z Cylindrem van Troffa.
This is another brilliantly written Zajdel’s story. At least three ideas from this book could be used to create a separate Sci-Fi novel. This is one of these things which distinguish Zajdel’s works from other stories. All his books are full of content, brand new ideas and very mature well-thought perspective on the possible future of our world. Without any spoilers about the plot I can only add that this is a shame that Zajdel didn't write another story about the main protagonist and his adventures with the Cylinder of van Troff.
Z każdą książką Zajdla zaskakuje mnie fakt, jak napisane 20-30 lat temu powieści mogą być ciągle aktualne - a wręcz z czasem nabierają coraz większej wartości. W Cylindrze, Zajdel porusza jakże ważki problem naszych czasów - problemy z przeludnieniem planety. Narracja jest prowadzona w cokolwiek zaskakujący sposób, ale to dodaje tylko książce swoistego uroku. Fabułą porusza nie tylko problemy socjologiczne, ale w ciekawy sposób obrazuje upadki wszelakich utopii, poprawiania dobrego na lepsze i jak wielkie problemu mogą nieść nawet drobne próby modyfikacji tego, co prze miliony lat działało świetnie. Ciekawe są także rozterki głównego bohatera, który jest chyba jednym z najbardziej ludzkich postaci w literaturze science-fiction.
Ale się zaśmiałam na końcówce XD Ta książka najbardziej się różni od poprzednich autorstwa Zajdla, które czytałam. Jest naprawdę ciekawa i pomysłowa, szczególnie, że autor wcześniej nie poruszał tematu (nie wiem na ile to spojler, więc uwaga!) „podróży” w czasie. Zawsze doceniam snute przez niego wizje przyszłości, ma mnóstwo trafnych spostrzeżeń. Naprawdę dobre socjologiczne sci fi dla początkujących, bo ilość technicznych i naukowych kwestii nie przytłacza czytelnika. Niesamowicie podobał mi się język, a może raczej slang, który stworzył Zajdel w ramach nowej rzeczywistości Ziemian. Ogólnie jego książki nie zawodzą, bawiłam się dobrze, przesłanie jasne, podobało mi się, że coś więcej było o kobietach (chociaż nadal ich rola fabularna zatrzymuje się na wątku romantycznym). Myślę, że to jest taka czwóreczka.
Fascynowałem się ostatnio utworami o eugenice, a nie wiedziałem, że taka perełka powstała pod nosem. Aż dziwię się, że tej książki nie czytałem w roku powstania. Piękne zapętlenie czasoprzestrzeni. 😉
Zakończenie jest tak pomysłowe i zaskakujące, że nadaje całej historii całkowicie inny odbiór. Dodatkowo, słuchanie audiobooka w superprodukcji jeszcze bardziej poprawiło odbiór całej książki.
(I will keep this review in Polish, as this book is available in Polish)
"Cylinder ..." to akurat moja trzecia książka tego autora - i towarzyszy mi przy niej dziwne uczucie: radość, że odnalazłem prozę Pana Zajdla i smutek - że dopiero tak późno.
Zdecydowanie polecam tą pozycję - to dobrze skonstruowana historia, która pod płaszczykiem historii sci-fi eksploruje dogłębnie kilka wątków (mniej znaczy więcej, szczególnie w tym przypadku) i zostawia nas z kilkoma pytaniami.
Ciekawe jest to, że to już kolejny przykład fascynacji autora czasem i jego rolą w fizyce oraz naszym życiu, oraz kontrolą i systemami władzy. A to wszystko ubrane w zgrabną historię z bardzo inteligentnym "twistem" na koniec.
Okay - to było niesamowite. Refleksje do jakich sprowadza ta książka, ciekawa narracja, klamra kompozycyjna, no i końcówka, o której nie napisze zbyt wiele, by nie spoilerować... Wow.
To trzecia książka Janusza Andrzeja Zajdla, którą przeczytałem. Tak się złożyło, że czytałem ją na raty, bo rozpocząłem ją przed wyjazdem na urlop a zakończyłem trzy tygodnie później (w międzyczasie połykając chyba z 6 książek na Kindlu). Przerwa spowodowała, że musiała minąć chwila zanim przypomniałem sobie fabułę.
Przeczytana po zapoznaniu się z najpopularniejszą chyba „Limes inferior” oraz „Paradyzją”. Muszę stwierdzić, że zaczyna się niezbyt porywająco. Powracający z wyprawy kosmonauci lądują na Księżycu gdzie żyje kolonia ludzi. Dowiadują się, że na Ziemi nie ma warunków do życia - dlaczego? Nikt nie wie lub też nie chce powiedzieć. Ta część jakoś bardzo mocno kojarzyła mi się ze wspomnianą „Paradyzją“. Druga część była już dużo ciekawsza. W końcu poznajemy okoliczności, które zmusiły ludzi do zamieszkania na Księżycu, pojawia się też sporo innych motywów, tytułowy cylinder (wcześniej tylko domyślamy się jego roli), motyw romantyczny jest bardzo ciekawy i oryginalny jak na s–f.
W miarę czytania coraz bardziej pochłaniałem historię, bo robiło się naprawdę ciekawie. Wszystko zaczęło układać się w logiczną całość, wyjaśniają się kolejne zagadki i w końcu docieramy do pokręconej końcówki :-) Jest to bardzo interesująca i wciągająca książka, gdybym miał jednak polecać osobie chcącej rozpocząć przygodę z autorem to zdecydowanie wybieram „Limes inferior”, ciągle jestem pod jej wrażeniem.