Deana d’Kllean, niegdyś Pieśniarka Pamięci i mistrzyni miecza, a dziś rządząca pustynnym księstwem wybranka Boga Ognia, stoi na progu wojny. Powstanie niewolników, które wybuchło u południowych granic państwa, zatacza coraz szersze kręgi. Genno Laskolnyk wraz ze swoim czaardanem wolnych jeźdźców wpada w sam środek wojny. Czego szuka wśród niewolników, którzy postanowili zrzucić jarzmo krwawych panów? Tymczasem tysiące mil na północ Czerwone Szóstki trafiają na tajemnicę, która pochłonęła już niejedną ofiarę. Czy odwaga górali ocali im życie?
Meekhan spływa krwią i wydaje się, że nic już nie powstrzyma płomienia, który ogarnia Imperium.
„Opowieści z meekhańskiego pogranicza” Roberta M. Wegnera to barwny, epicki fresk, w którym splatają się losy pełnokrwistych postaci, a ludzkie dramaty sąsiadują z intrygami bogów i tajemnicami sprzed tysięcy lat. Bestsellerowy cykl docenili czytelnicy nie tylko w Polsce, ale i w Rosji, gdzie „Opowieści…” zdobyły nagrodę najlepszej fantasy roku.
Debiutował w 2002 r. w 19 numerze „Science Fiction” opowiadaniem Ostatni lot Nocnego Kowboja. Następnie było Ponieważ kocham cię nad życie, Honor górala, I będziesz murem, dwa opowiadania tworzące mikropowieść – Sen przedwiecznych i Przebudzenie; Światło na klindze miecza, Gdybym miała brata oraz Wszystkie dzieci Barbie – wszystkie w SFF&H.
Mieszka i pracuje na Śląsku, gdzie, jak mówi, przeprowadził się za panią swojego życia, która też zjechała tu z innych stron – „I tak spotkaliśmy się mniej więcej pośrodku drogi”. Jego debiut książkowy "Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe" zostały ciepło przyjęte zarówno przez czytelników, jak i krytyków. W plebiscycie „Fantastyka 2009″ portalu Katedra książka zdobyła tytuł „Najlepszej książki polskiej”, a opowiadanie Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami otrzymało nagrodę im. Janusza A. Zajdla za rok 2009.
"We read fantasy to find the colors again, I think. To taste strong spices and hear the song the sirens sang. There is something old and true in fantasy that speaks to something deep within us, to the child who dreamt that one day he would hunt the forests of the night, and feast beneath the hollow hills, and find a love to last forever, somewhere south of Oz and north of Shangri-La. They can keep their heaven. When I die, I’d sooner go to Middle Earth."
George R.R. Martin
Іноді, коли я довго (і дарма) не читаю фентезі, то починаю забувати, який це прекрасний спосіб покласти на реальність і все, що у ній відбувається, величезний, залізобетонний болт і, бодай тимчасово, але побути щасливим в світі власної уяви і чужої вигадливої, дивовижної фантазії. А Роберту М. Веґнеру, будьте певні, фантазії не позичати.
І коли я кажу фентезі, то не маю на увазі таке популярне зараз "порнофентезі" (чи "роментезі"), яким тепер завалені книгарні. Секс у фентезі — це чудово, коли він має якесь значення для історії, розповідає нам щось про персонажів: пам'ять підсовує мені такі яскраві епізоди, як ночі Дейнеріс Таргарієн з Кхалом Дроґо та походеньки Тіріона Ланністера у "Грі престолів". А не оце все 🫣
П'ята частина епічного циклу фентезі польського письменника "Оповістки з Меекханського прикордоння. Кожна мертва мрія" (смартфон вперто виправляє на "повістки") написана настільки цікаво, а епічність задуму і розмах подій так захоплюють і вражають, що складно собі уявити чи можливо взагалі написати щось ще цікавіше.
Продуманий, велетенський, складний і дивовижний світ, купа дуже різних персонажів, сюжетних ліній, які переплітаються і впливають одна на одну, боги та монстри, вічні історії про боротьбу за свободу та захист від жахливих загарбників — це той фундамент, на якому в хорошому сенсі божевільна фантазія автора розбудовує оповідь, від якої неможливо і не хочеться відриватися.
Я, звісно, як і чимало інших, хто це вже читав, найбільше люблю ту частину історії, де лейтенант Кеннет-лив-Даравит, та його Шоста рота з Шостого полку Гірської Варти потрапляє в найнеймовірніші пригоди (і халепи), але якщо ви ще навіть не починали знайомитися із тим, що діється на Меекханському прикордонні, то відкладайте все – це буде непересічна, дивовижна подорож.
І тим, хто вирушає у неї вперше, я навіть трішечки заздрю.
Pozwalając sobie na pewne uproszczenie, Każde martwe marzenie to przeciętna odsłona jednego z najlepszych polskich cykli fantastycznych, czyli... i tak bardzo dobra książka. Proza Roberta M. Wegnera nie straciła swych zalet (bogate, postępujące światotwórstwo, szeroka grupa dobrze napisanych postaci czy też odpowiednia dawka akcji), a rozczarowanie fabułą dreptającą w skali makro z kluczowym skokiem w finale złożyć można na karb osobistych preferencji. Co nie zmienia faktu, że kolejna runda czekania na wielkie zawiązanie będzie irytująca.
Światotwórstwo Wegnera jak zawsze na najwyższym poziomie. Splecione losy bohaterów z każdego zakątka świata prowadzą do szalonego zakończenia, w którym ludzie będą musieli stanąć do walki z czymś więcej od przeciwnika z mieczem naprzeciwko.
Tak jak poprzednio - łączą się ze sobą poszczególne części świata. Z jednej strony mamy Deanę, zmagającą się z buntem niewolników (który ostatecznie przeradza się w krwawą rzeźnię) i Laskolnyka. Tak jak historii Deany odczuwałem lekki przesyt, nie była one zbyt ciekawa, tak Laskolnyk i jego czaardan wypadli jeszcze gorzej. Po prostu byli, nic konkretnego nie zrobili, wywołali swoimi decyzjami zamęt w Meekhanie - tyle.
Z Drugiej strony mamy Altsina, całkowicie pogodzonego z losem i przyzwyczającego się do nowych umiejętności (po częsci też akceptującego to, co ma w środku) i Kennetha wraz z podlegającymi mu "zbójami" z górskiej straży. Tutaj było o wiele lepiej i ciekawiej, zwłaszcza od momentu pojawienia się monstrualnego i tajemniczego statku, będącego punktem łączącym bohaterów.
Jeżeli chodzi o osobne historie, to pojawia się również Key'la, dziewczyna z obozu Wozaków, która ostatecznie okazuje się osobą na tyle ważną na świecie, że poszukują ją dosłownie wszyscy.
Klasycznie - świetna zabawa! Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to nierównomierne poświęcanie czasu poszczególnym postaciom, ale to bardzo indywidualne odczucie. Polecam!
მემგონი მივხვდი რა აღმაფრთოვანებს ვეგნერში და რა მიცრუებს იმედებს
აღფრთოვანება:
ა) საბრძოლო სცენები, რომელთაც სასწაულად აღწერს, არსად და არავისთან მხატვრულ ლიტერატურაში, მსგავსი დეტალიზაციის, სიზუსტის და მსგავსად საოცრად აღწერილი საბრძოლო სცენები არ წამიკითხავს. მაგ: ნებისმიერი შუა საუკუნეების მხედართმთავარი მოაწერდა ხელს იმას, რაც სისხლიანმა კახელემ პომვესთან ბრძოლაში გააკეთა.
ბ) ვეგნერის მთელი 'იზიუმინკა' არის მცირერიცხოვანი ტომების/ხალხების/არსებების თხრობაში შემოყვანა და შემდეგ მათი წეს-ჩვეულებების და ტრადიციების გაშლა და გმირების ამ ტრადიციებთან დაპირისპირება/შეგუება. ვაიხირებით და მათი ისტორიით fatality გამიკეთა კითხვისას. ვღანაოდი მთელი ხმით.
გ) იმპერატორი. ყველაზე badass, ყველაზე გიჟი და ყვერებიანი კაცი მთელს მეეკხანში და არამარტო.
დ) 'უკვდავი ფლოტი'-ს ისტორია. საოცრად ამაღელვებელი, საინტერესო და უცნაური გადაწყვეტა ამბის მოყოლის.
იმედგაცრუება:
როგორც კი ავტორი ცდება 'მიწიერ' სცენებს და გადადის 'ღვთაებრივზე' მანდ ყველაფერი იხლართება და თხრობაც გაურკვეველი და უინტერესო ხდება. ანუ ალსტინის თავები, ბოლო რამოდენიმეს გარდა. აშკარაა რო კონკრეტულ პერსონაჟებთან და კონკრეტულ მიწიერ სიტუაციებთან მუშაობა ბევრად უკეთესად გამოსდის. გასაგებია რომ ისტორიას და ბექგრაუნდს სჭირდება ეს ღმერთები, იმისთვის რო მოგვიყვეს რატო ხდება ეს ყველაფერი, მაგრამ ხანდხან ძალიან დამღლელი ხდება 24 საათიან გაუგებრობაში ყოფნა. საბედნიეროდ მეოთხე წიგნისგან განსხვავებით, ამ წიგნში რაღაცეები ირკვევა და სრულ გაუგებრობაში აღარ ხარ.
მოკლედ საბოლოო შეფასება: მესამე წიგნს ვერ ჯობს. მესამეს საერთოდ ვერაფერი ვერ სჯობს ჩემი აზრით რაც წამიკითხავს ცხოვრებაში :D. სამაგიეროდ ამაყად უმშვენებს გვერდს პირველ წიგნს სიძლიერით, ემოციურობით და სილამაზით
Drogi pamiętniczku! Trafiłem w tym roku na Wagnera i pochłonąłem ciurkiem 5 tomów, a teraz z wypiekami czekam na 5 grudnia, gdy ukaże się szósty. Z jednej strony szkoda, że nie odkryłem go za 5 lat, jak tych tomów będzie więcej, z drugiej: biorę co jest z otwartymi ramionami!
Jednak zaskoczenie, bo w odróżnieniu od dwóch poprzednich, które czytałam, ten tom naprawdę mnie wciągnął i nawet sceny batalistyczne mnie nie znużyły. Wprawdzie nie jest to typ książki, do której mogę wracać po raz drugi i trzeci, ale doceniam warsztat - naprawdę na poziomie - i na pewno będę chciała przeczytać kolejny tom.
For me this is a must read if you like fantasy. Plot is complex and polyphonic. This one was a little irregular - some parts are super exciting and interesting, while others a little slow and boring. This doesn't change the fact that this a top notch book and I cannot wait for the next one.
აგერ უკვე მეხუთე წიგნია, ტემპი არ დაუგდია ავტორს. საინტერესო სიუჟეტი, ძალიან საკაიფო ტვისტები, ტრადიციულად, ბოლოსწინა თავში რაღაც ძალიან დიდი, ემოციური მომენტი და ა.შ. მთავარი კითხვაა, მეექვსე წიგნამდე რა ვქნა ახლა? -_-
Świat Wegnera po prostu powala na kolana, a "KMM" to nokaut. Napięcie budowane jest wybornie od samego początku, a na końcu nie rozwiązuje się, tylko robi fikołka w tył i pokazuje nam język. Czysty Wegner. Najlepsza w serii (jak dotąd!).
Czytanie na czytniku w zaciszu domowym nie wychodzi mi najlepiej. Jednak gdy tylko internety obiegła wiadomość, że to właśnie w tym roku ma ukazać się szósty tom Opowieści z meekhańskiego pogranicza Roberta M. Wegnera, to od razu „zdmuchnęłam kurz” z mojego kindelka i wróciłam do Meekhanu sięgając po piątą odsłonę cyklu pod tytułem Każde martwe marzenie.
Deana d’Kllean, Genno Laskolnyk i Czerwone Szóstki. Na południu wybuchło powstanie niewolników. Genno Laskolnyk wraz ze swoim czaardanem wolnych jeźdźców postanawia przyjrzeć się powstaniu na miejscu, a przy okazji rozmówić się z nową wybranką Boga Ognia – Deana d’Kllean, która zarządza obecnie Białym Królestwem.
W tym samym czasie daleko na północy Czerwone Szóstki pod dowództwem Kennetha-lyw-Darawyta zostają wplątane w kolejną „śmierdzącą bogami” tajemnicę, którą „umila” im spotkanie włóczącego się po świecie Altstina.
Natomiast młodziutka Key’la, którą już spotkały wszystkie tragedie świata, nie poddaje się i wraz z niezwykłym, bardzo groźnym chłopcem oraz grupą vaihirów przemierza Mrok.
Słoń, powstanie niewolników i boska ingerencja. Wraz z powrotem Laskolnyka i Szóstek ponownie poczułam ten rytm, którego brakowało mi w czwartej odsłonie serii. Zarówno Genno jak i Kenneth są dla mnie takimi pozytywnymi motorami napędowymi akcji, a ich charyzma nadaje każdemu ich działaniu mocy sprawczej przez co, dalsze rozwijanie świata i wprowadzanie kolejnych miejsc, bohaterów oraz tajemnic „na salony”, nie wydaje mi się takie przytłaczające.
Oczywiście te nowe wstawki doskonale komponują się z już prowadzonymi wątkami i pozwalają na jeszcze lepsze poznanie świata i prawideł nim rządzących. Dzięki czemu możemy na własne oczy zobaczyć, jak ten jest skonstruowany, jak działa magia, sprawdzić kto teraz pociąga za sznurki i poczuć tę unoszącą się w powietrzu grozę, która odmieni na zawsze oblicze „tej ziemi”.
Jeżeli chodzi o bohaterów, to (poza wiadomą dwójką) przekonałam się do Deany. Jej mdła postawa odeszła w zapomnienie i w końcu objawiła się prawdziwa mistrzyni miecza, która ma swoje zdanie, przekonania i kodeks moralny. Fajnie też wypadła postać młodziutkiej Key’li, która wyrasta na niezłomną i bardzo inteligentną bohaterkę. No i jeszcze Cesarz, który pokazał, jak „grać, żeby wszystkich rozegrać”. ;)
Podsumowując. Każde martwe marzenie Roberta M. Wegnera pokazało, że do Meekhanu wróciła moc i myślę, że te słowa to wystarczająca rekomendacja tego „odcinka”.
Penktoji Meekhano ciklo knyga. Ir kartais jau pradeda atrodyti, kad viso to ciklo per daug. Ir tuo pat metu laukiu kitos dalies. Gerai, kad Wegneris rašo greičiau už Martiną. Blogai, kad ciklas, bijau, bus didesnis. Garbės žodis, pas Martiną veikėjus susekt ir prisimint kas yra kas buvo lengviau. Kaip ir logiška būtų imt ir pasikartot ciklą be tokių pertraukų tarp knygų, bet tos didžiulės plytos... Penktoji knyga bene mažiausiai dinamiška ir keletas siužetinių linijų tarsi visiškai nepriklausomai po truputį slenka link finalo. Pabaigoje, žinia, įsibėgėja. Ir pagaliau, pagaliau – šiek tiek paaiškinama, kas iš viso vyksta. Darosi truputį suprantamiau. Nors tas išaiškinimas tiek sudėtingas, kad susidaro įspūdis, jog dabar supranti dar mažiau. Vis dar manau, kad Wegneris – puikus rašytojas. Bet jau pradedu manyti, kad geriau būtų keli mažesni, kad ir susiję tarpusavy ciklai. Bet kuriuo atveju – tvirti keturi iš penkių.
Та ситація коли недарма читав нудні перші 4 книжки в очікуванні що "ось почнеться епічність", в яких окрім сюжетної лінії північної гірської Варти нічого цікавого для мене не було. Тут же "епічність" набирає обертів, мінімум жування соплей. Інтригуюче закінчення, що з пацанами буде дальше.
Cóż za epicka książka, każdy wątek, każdy rozdział to była czysta przyjemność. Jestem zachwycony że Polski autor napisał tak wielką spójną i zapierającą dech w piersiach historię. Nie mogę się doczekać kolejnej części.
Piękny splot historii z poprzednich tomów i w końcu zakończenie z prawdziwym przytupem. Przyjemnie się sączyło książkę w pierwszych rozdziałach, wnikało z powrotem w klimat Meekhanu (a może raczej krain ościennych). Podobało mi się całkiem wyraźne spojrzenie na Cesarza, którego z poprzednich części nie kojarzę, a teraz można było poczuć władzę, którą roztacza. Do tego akcje Szóstej Kompanii, Czaardanu Laskolnyka i dalsze losy Key'li odpowiednio podgrzewały atmosferę. Za to samo zakończenie, splot wszystkich zdarzeń i nowe spojrzenie na to co się dzieje, uderza tak ja trzeba. Aż się nie mogę doczekać kolejnych tomów.
Роман получился более цельным, чем предыдущий, про который я написал, что автору больше удаются короткие повести с законченным сюжетом. Из которых он возводит, как из хорошо пригнанных кирпичиков, роскошное здание своего монументального и продуманного до мелочей мира. Но в данной части Меекханского пограничья намного меньше воды, герои Севера и Юга, Востока и Запада сплетаются в такой клубок, что в азарте предвкушения, как же он будет распутан, не замечаешь, как проглотил весь текст как теже повести. Вобщем, понравилось больше и сюжет становится ярче и разнообразнее. Хотя казалось бы, куда уж ещё.
Фигуры расставлены, колеса смазаны, веревки затянуты, оружие наточено. Теперь только от героев Севера, Юга, Запада и Востока зависит - сможет ли человечество выжить и сохранить последний шанс на существование.
Наверно лучшая книга Вегнера со времен “Север-Юг”. Это не значит, что остальные книги серии чем-то плохи или слабы, но именно тут автор с первых страниц кидает дрова в печь поезда повествования и не останавливается до самого конца. Жаль вот только теперь надо сидеть и ждать следующие книги, ибо история далека от завершения.
Начиная с третьей книги, Вегнер свои произведения делил на две части. Все главные сюжетные повороты, откровения, сражения - проще весь смак - в основном происходил во второй части. Первые половины книг не были скучны (уже с “Север-Юг”, можно было удостовериться, что даже простенькие истории Вегнер может закрутить так, что ажжжж дух захватывает) - они просто иногда напоминала разгонную полосу для эпичного финала. А вот в “Каждая мертвая мечта” Вегнер решил сразу скинуть на нас несколько крутых бомб. “Помните те истории об огромных кораблях богов?” Бум, вот вам один такой, покрытый тайнами. “Как там Альстин став полу-богом?” Превосходно. И теперь у него есть цель, узнать, что за чертовщина происходит в мире “Восстание рабов на юге?” Мы сразу попадаем в его эпицентр. “Вы хотите посетить центр Меекханксой Империи?” Так заглянем же на прием к императору, и увидим, что он из себя представляет.
А потом начинается вторая часть книги, и нас просто уносит в разнос. Познакомив с обеими сторонами конфликта в восстание рабов, Вегнер вынудил меня переживать как за рабов, так и за Деану. В итоге все же больше сопереживал я именно повстанцам, как иначе, когда нам рассказывают какая судьба ждет детей в шахтах, но симпатия была и к Деане, ибо путь её был не прост, и быть свидетелем её падения я не очень хотел. А сайд-квест шестой роты горной стражи, внезапна превращается в источник таких открытий об устройстве мира, что мама не горюй. Настолько сильно поражен сюжетными поворотами последний раз я был, когда читал произведения Сандерсона.
Вегнеру удается создать как увлекательное приключение, так и живых персонажей, и достойную развязку. Конечно, можно упрекнуть, что персонажи для темного фэнтези у Вегнера получаются уже слишком положительными, и даже вор, что большую часть жизни провел преступником, обладает уж слишком добром сердцем. Но мне все равно. Сейчас доминирует тренд на выявленных антигероев, и отправиться в приключение с протагонистами, что не являются сволочами - довольно приятно.
Финальная оценка 5 из 5. Прекрасная книга, и прекрасная серия. Если среди моих любимых книжных серии присутствуют такие как “Владыка Ледяного сада”, что я точно не посоветовал бы каждому любителю фэнтези, то вот “Сказания Меекханского Пограничья” я могу посоветовать всем и каждому.
Ciężko mi ocenić tę książkę. Z jednej strony całkiem dobrze napisana, czyta się przyjemnie i wciąga. Wątki postaci mniej więcej poprowadzone dobrze i ciekawie, ale... no właśnie. Do pewnego momentu. Mam wrażenie, że sporo pisarzy obecnie "popełnia" podobne zakończenia. Fabuła, intrygi oraz mnogość bohaterów tak się rozrastają, że pod koniec cyklu dochodzi do wielkiego wybuchu, po którym nie ma co zbierać lub też coś zostaje, ale wiele wątków jest nie zamkniętych. Pamiętając jeszcze poprzednie tomy, opowieści o Czerwonych Szóstkach czy Deanie czytało się świetnie. Ale nie do końca spodobały mi się próby eskalacji tego wszystkiego na bogów, avatary i inne rzeczywistości. Jak dla mnie trochę za dużo, zbyt rozrośnięte, jakby autor nie do końca wiedział, jak to wszystko zamknąć z sensem. No i wiele "gałęzi opowieści" urwanych lub niedopowiedzianych - jak czaardan Laskolnyka, jak intrygi cesarza (nadal nie wiem, po co były te wszystkie opisy o jego naradach), jak wątek Kanayoness, itd. Mam nadzieję, że to nie koniec sagi i zostanie to jakoś domknięte, chociaż nie oczekuję już za dużo. Przynajmniej Szóstki przetrwały w jakimś stanie, co mnie najbardziej cieszy. Mimo wszystko czytało się przyjemnie i jednak książka trzyma poziom poprzednich części.
This entire review has been hidden because of spoilers.