Procedury przygotowane przez amatorów zza biurek i żółtodzioby na misji. Brak helikopterów, tłumaczy języka, toalety z których nie da się korzystać. Nieznajomość realiów Afganistanu – ludzi, zwyczajów, warunków terenowych. Mit o opanowanym kraju i rebeliantach kryjących się po górach. Niszczenie WSI oraz partactwo i nielojalność Amerykanów.
Jak w takich warunkach zadbać o bezpieczeństwo bazy położonej w samym centrum rozpętanego przez talibów piekła? Jak zdobyć informatorów wśród sterroryzowanej ludności miejscowej i uratować życie kolegów? Polski wywiad, jak zawsze, poradzi sobie w każdej sytuacji.
Wstrząsająca książka, napisana brutalnym, męskim językiem. Nieocenzurowane świadectwo wojny, którą politycy chcieli przedstawić nam jako wielki sukces. Jesteś gotowy na brudną prawdę o polskiej interwencji w Afganistanie? Prawda może być naprawdę bolesna…
Ta książka powstała na podstawie moich wspomnień z Afganistanu.Mogę tylko dodać, że polski żołnierz, mimo rażących braków w nowoczesnym uzbrojeniu, stanął na wysokości zadania i wypełnił je z należytą starannością, płacąc za to najwyższą cenę. - Od autora
„Kontakt” w odróżnieniu od „Hajlajfu’, którego Kafir jest współautorem, nie jest historią fabularyzowaną, nie zawiera elementów fikcji literackiej. Jest to dokument, wspomnienia oficera polskich służb specjalnych z jego misji w Afganistanie.
Mało satysfakcjonującymi rezultatami afgańskiej odsłony „wojny z terrorem”, żeby nie powiedzieć jej fiaskiem po blisko dwóch dekadach obecności tam NATO-wskich kontyngentów, zajmuje się wielu analityków, ekspertów z dziedziny wojskowości, badaczy różnic kulturowych i religioznawców, o politykach odpowiedzialnych za ten bałagan nawet nie wspominając. Ale najciekawsze są zawsze świadectwa uczestników, szczególnie jeśli potrafią ocenić sens powierzanych im zadań, ich szanse na sukces, jakie tam, w Afganistanie, niepokojąco często okazywały się znikome. Kafir pisze więc nie tylko o akcjach, w których przyszło mu brać udział, lecz rownież analizuje okoliczności i przyczyny niepowodzeń, zarówno tych wynikających z niedopracowanej doktryny NATO-wskiej, jak i ze specyficznych warunków działania polskiego kontyngentu, jego niewystarczającego wyposażenia sprzętowego i niejasnej odpowiedzialności dowódczej wobec kierujących operacjami Amerykanów.
Dla misji w rejonie, gdzie służył, zwodniczo określanej jako stabilizacyjna, kluczowe było zbieranie informacji poprzez werbunek agentów i współpracę z lokalną policją. W konfrontacji z agresywnymi grupami talibów aktywnymi w terenie i regularnie atakującymi polską bazę, których szeregi wzmacniane są cały czas przybyszami z Pakistanu i innych państw islamskich, na przykład zadanie dotarcia do ich watażki nie było łatwe. A to przede wszystkim z powodu wewnątrzplemiennych lojalności, międzyplemiennych animozji oraz biedy i poczucia zagrożenia ludności cywilnej.
Każda operacja, którą Kafir opisuje jest ciekawa, bez względu na jej efekty. Okazuje się bowiem, źe jeśli chodzi o styl narracji, a także dobór i charakterystykę aktorów poszczególnych epizodów radzi sobie autor doskonale, bez wspomagania dziennikarza jak to jest w „Hajlajfie”, czego, przyznam, trochę się obawiałam. Natomiast nie ma co ukrywać, że wybiórcze wspomnienia i analizy, łącznie z tymi o generalnym charakterze w Epilogach, nie trzymają w napięciu, jak to jest w tamtej powieści. Trudno jednak nie docenić wartości dokumentalnej tej książki. O jej rzetelności - można by z przekąsem zauważyć - świadczy ściganie autora za ujawnienie niejawnych informacji. Tych, którzy podjęli taką decyzję historia, oby nieodległa, z pewnością ośmieszy.
Słuchałam audiobooka w dobrej interpretacji Piotra Makarskiego. Ale był to błąd ze względu na olbrzymią liczbę skrótowców w tekście. Kafir dekoduje je opisując na początku strukturę i zależności specsłużb od innych instytucji i nazw np. rodzajów broni czy transportu oraz zamieszcza na końcu ich Słowniczek. Jednak nawigacja w trakcie słuchania jest znacznie trudniejsza niż mając tekst przed oczami, a dla laika jest to niestety konieczne.
Książka pozwala spojrzeć na kwestie zaangażowania polskich przedstawicieli Sił Zbrojnych i Służb Specjalnych podczas misji zagranicznej z perspektywy jej bezpośredniego uczestnika. Mowiac krotko - otwiera oczy na brutalną rzeczywistość wojny. Czytelnik może poczuć atmosferę panującą wśród uczestników misji, ale również z szerszej perspektywy spojrzeć na systemowe rozwiązania i dostrzec problemy, z którymi przyszło się zmierzyć. Wnioski zamykające książkę zostawiają czytelnika z otwartymi pytaniami. Zasadność zaangażowania w zagraniczne misje bojowe polskich przedstawicieli jest tematem do długiej dyskusji - ta książka pomaga zająć własne stanowisko w tej sprawie poprzez analizę konkretnych przykładów i doświadczeń.
Zawsze z zaciekawieniem zerkam na pozycje autorstwa byłych funkcjonariuszy służb specjalnych RP, jednak tutaj szczególną rekomendację zapewnił nalot na dom rodzinny oraz blokada publikacji, jaką zapewniło Autorowi SKW wraz z Prokuraturą ;)
Książka opisuje urywki aktywności komórki kontrwywiadu podległej pod Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie, rozpoczynając od budowania sieci agentury lokalnej, werbunek źródeł, pozyskiwanie informacji, na realizacjach kończąc.
Czytelnik nie zazna w tej pozycji bogoojczyźnianego patosu znanego z większości publikacji prasowych dotyczących Afganistanu, a część publicznie powszechnych obrazków PKW straci swój blask. Nie przez działania żołnierzy, ale przez bezsensowne decyzje najwyższego dowództwa oraz wynikające z Likwidacji WSI, ciągnące się za służbą, problemy kadrowo-organizacyjne. Autor często nie gryzie się w Język, przedstawiając realia zgodnie ze stanem faktycznym, bez ukrywania patologii czy nieporozumień wewnątrz pododdziałów, czy niezrozumienia przez centralę w Warszawie realiów panujących w Afganistanie.
Jeśli zaś chodzi o strukturę oraz układ książkę czyta się sprawnie, jest napisana językiem, który nie powinien sprawić trudności amatorom tematyki okołowojskowej, jeśli ktoś ma wolny czas, całość powinien pochłonąć w dzień/dwa spokojnego czytania. Zdecydowanie polecam.
Książka „Kontakt. Polskie specsłużby w Afganistanie” miała być moim drugim podejściem pod twórczość współczesnego rodzimego autora ukrywającego się pod pseudonimem Kafir. Pierwsze nie było specjalnie udane, gdyż „Hajlajf. Czysta prawda o brudnej służbie” nie do końca mnie zachwyciła. Ta ostatnia była opowieścią fabularną stworzoną w spółce autorskiej z Łukaszem Maziewskim, a teraz dla odmiany miałem spróbować samodzielnej(?) pracy pisarza i już nie czysto fabularnej, ale opartej na wspomnieniach.
Wybrałem wydanie w formie audio z głosem Piotra Makarskiego.
Na początek słuchacz otrzymuje wstęp historyczny jak z googla, nie dość, że za długi (w końcu nie za to odbiorca płaci), to w dodatku nie do końca wiarygodny – skąd na przykład autor wziął, że w Afganistanie byliśmy lat 14, a nie 15 lub 20?
Natomiast wadą krytyczną wydania jest to, że audiobook jest kompletnie niestrawny dla kogoś, kto już wcześniej nie poznał polskiego slangu „misjonarzy” afgańskich (żołnierzy z misji w Afganistanie). W tekście roi się od tego grypsu, a żadne terminy nie zostały objaśnione podczas pierwszego ich użycia.
Jakby tego było mało, beznadziejny styl kompletnie nie pasuje do wojskowego, co w dziwnym świetle stawia całą książkę. Na przykład, gdy mowa o bazie Bagram, pada stwierdzenie, że było w niej około 25 tysięcy wojskowych wraz z personelem. To nie jest jednoznaczny język służb, chyba, że służb z kraju Zulu-Gula.
Najgorsze, że na ogólnym wrażeniu się nie kończy. Momentami Kafir wznosi się na szczyty niekompetencji, żenującej nawet dla cywila, na przykład gdy pisze, że „Chinook" (śmigłowiec Boeing CH-47) „wyposażony jest w systemy awioniczne, w tym GPS”. To tak, jakby marynarz napisał, że fregata jest wyposażona w ożaglowanie i olinowanie, w tym sztaksel, albo bardziej zrozumiale, żeby kucharz napisał, iż kuchnia była wyposażona w różne rzeczy, w tym widelce. No comment…
Dalej nie dałem rady. DNF i chyba raz na zawsze koniec z Kafirem. Nie wiem co robił w Afganistanie, ale jego książki wyglądają na pisane przez kogoś, kto był tam gaciowym, albo siedział w biurze, a wiadomości do książek zdobywał przy piwie od ludzi wracających z patrolu. No more...
Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ odczuwałam braki w wiedzy na temat konfliktu zbrojnego prowadzonego w Afganistanie. Chciałam się zapoznać z genezą rozpoczęcia tych działań i całego tła politycznego. To dostałam w zasadzie we wstępie oraz w epilogu - i tu się nie zawiodłam. Rzetelna literatura. Środek książki nie był aż tak "porywający" i osobiście mogłabym go pominąć. Nie można jednak odmówić tego, że autor się nie cacka z czytelnikiem i pokazuję wojnę taką jaka jest w rzeczywistości. Nie było tu tendencji widocznej w amerykańskich książkach tego typu - pokazywania brawury, inteligencji i nieśmiertelności autora.
Książka "Kontakt. Polskie specsłużby w Afganistanie" jest bardzo ciekawy spojrzeniem na konflikt w Afganistanie, jego tło historyczne i realia XXI wieku, codzienną służbę żołnierzy w realiach (misji stabilizacyjnej) wojennych i współpracę z lokalnymi władzami. Opowieść Kafira jest pełna akcji, z pracy operacyjnej oficera wywiadu odkrywa dokładnie tyle, żeby zainteresować czytelnika, ale nie zanudzić.
Książka nie uświadczyła redagowania. Chaotyczna narracja oraz brak ciągłości.
Powtórzenie treści niemal całego akapitu po akapicie lub przepisany w treści książki komunikat MON, który jest w przypisach na tej samej stronie.
Autor wyjaśnia kilka razy te same pojęcia, niektórych nie wyjaśnia w ogóle. Trepowski język połączony z często niepotrzebnymi wrzutkami z angielskiego. Całość podlana cytatami ze Sun Tzu.