Aaron wreszcie zaskoczył? Tak, udało się 1choć nie obyło się przy tym bez paru zgrzytów. Przede wszystkim były momenty nieco przeciągnięte, a i średnio logiczne. Bo jak wytłumaczyć fakt, iż u innych czynnik gojący może się łatwo przeciążyć i umierają, a Wolverine wychodzi praktycznie bez szwanku w momencie gdy skóra odeszła mu od kości...
Do Logana zgłasza się Maverick, który informuje starego kumpla o tym, iż ktoś posiada wyniki programu broni X, a co więcej podzielił się tymi zapiskami z firmą czerpiąca szemrane zyski. Mamy w tle Roxxon, Blackguards albo i szpony, które świecą na zielono. I ten ferelny czynnik gojący, który autor szafuje jak chce. Torturowany w jaskini najemnik przeżywa całą serię tortur, ale już podczas walki inny ginie od ran, które były błahostką w porównaniu z tym co pokazali wcześniej.
Podobała mi się sama akcja. Jak na Wolverine'a przystało dzieje się dużo, szybko i soczyście. Rosomak też wydaje się tu nieco inteligentniejszy niż zwykle. Potrafi się wycofać, przygotować zasadzki. Czyli wreszcie znalazł się ktoś, kto potrafi wykorzystać tego bohatera w inny sposób. Z drugiej zaś strony pojawia się kilka innych charakterów, jak dziennikarka, która węszy we wszystkim niezły temat i pakuję się swoim artykułem w nieźle kłopoty.
Jest jeszcze najemniczka z armii Osborna, była Mavericka, która próbuje być w porządku, choć to czasami wiąże się z niedogodnościami. Ładnie widać, jak Aaron z każdym zeszytem się rozkręca, a wiem że się rozkręci. W końcu miałem przyjemność czytać serię Thor czy Wolverine and the X-men spod jego pióra. A czekają jeszcze chociażby Star Wars... Rysunki? Te są naprawdę niezłe. Sam Logan wygląda świetnie, zresztą inne postacie też. Dlatego też eksperyment z bronią X uznaje za udany. Mocne 4/5. To akcyjniak z dużą dozą szaleńczej walki i jako taki się sprawdza.