Proszę Państwa, oto Puzyńska po raz dziesiąty! Jubileuszowy tom, krótszy lekko od pozostałych, ale jak zwykle trup ściele się gesto, a krew i posoka leją się strumieniami.
Nie ma co, Lipowo i jego okolice to jak nic najgorsze miejsce do życia w literackiej Polsce. Tajemnice, skandale i morderstwa zdają się tu być na porządku dziennym, a rok przerwy w zabijaniu powinien u mieszkańców budzić już jakiś niepokój. Niesamowite, że liczba mieszkańców nie ubywa, skoro ciągle kogoś tam mordują. Ale do rzeczy.
W tym tomie zagadka kryminalna zawiedzie Daniela Podgórskiego i jego ekipę do wsi Rodzanice. A może nie tyle wsi, co osady, bowiem znajdują się tam tylko trzy domu, a liczba mieszkańców wynosi całe pięć. Oto zostaje zamordowa młoda dziewczyna. Nie byle jaka, bowiem przez połowę swego życia przetrzymywana w piwnicy sąsiada i tam notorycznie molestowana i gwałcona. Nastolatka zostaje znaleziona na zamarzniętej taflii jeziora z dziurą w brzuchu, przykryta kocem, który zabrała ze swojego wieloletniego więzienia. Podejrzanym wydaje się być każdy.
Jakby tego było mało, ginie też podstarzała dziennikarka, która zostaje znaleziona w lesie, a ta, która ją odnalazła - Klementyna Kopp, aktualnie babcia na emeryturze - znika w tajemniczych okolicznościach. Mało? To dla smaku dodam, że to nie wszystkie zagadki, które przyjdzie rozwiązać policjantom z Lipowa i Brodnicy.
Akcja powieści dzieje się na początku 2018 roku, a zatem ponad rok po wydarzeniach z poprzedniego tomu. Weronika i Daniel są małżeństwem, Emilia ma nowego partnera, a pozostała dobrze nam znana lipowska ekipa również nie próżnowała i w międzyczasie we wsi zdążyło się wydarzyć naprawdę wiele.
Jeżeli chodzi o stonę kryminalną książki to jestem nawet zadowolona. Mówię "nawet", bo faktycznie ciężko domyśleć się, co też wydarzyło się w Rodzanicach. Cała reszta to już jednak telenowela. I tu płynnie przechodzimy do obyczajowych perypetii bohaterów. "Klan", czy "Na Wspólnej" to przy tym nic. Dramaty rodzinne, zdrady, romanse, miłostki... W pierwszych tomach dało się jeszcze kibicować niektórym parom, niektórym bohaterom. Już jednak od dawna zalatuje tandetą, jeżeli o relacje międzyludzkie chodzi. A pewnie będą jeszcze większe kwasy, biorąc pod uwagę, kto też pojawia się w Lipowie na sam koniec książki.
Oczywiście, że przeczytam kolejny tom. A to ze względu na Klementynę. Bo ostatnie strony książki kompletnie rozłożyły mnie na łopatki. Oj, chyba poznamy kolejne sekrety z przeszłości Klementyny. Przeczytam tom jedenasty właśnie dla niej.