Tak mnie straszyli, że to książka nie do przebrnięcia, że paskudna, że trudna, a bardzo mi się podobała. Może dlatego, że naprawdę chciałabym stać się lepszym człowiekiem, dobrym harcerzem, przysłuży się drużynie i społeczeństwu, a to był podręcznik do tego stworzony. Kilka rzeczy uważam już za nieaktualne, ale większość jest bez dwóch zdań ponadczasowa. Czułam często wyrzuty sumienia, że zachowuje się w taki sposób a nie inny, ale po to czytałam tą pozycję w każdym możliwym momencie moich wakacji, żeby pracować nad sobą w kolejnych aspektach i pomoc innym pracować nad sobą, bo w młodych jest przyszłość narodu.
A może podobało mi się przez podobieństwo do historii o Panu Samochodziku, na których się wychowałam? Serio, byłyby cztery gwiazdki, ale niektóre ustępy, te nieaktualne, pomijałam bez skrupułów. Czas na nowe, uaktualnione wydanie. Ale warto przeczytać, nie tylko instruktorom, chociaż mam teraz głowę pełną pomysłów na zajecia