365 dni i 365 pozytywnych tekstów, które pomogą ci spojrzeć na świat, ludzi i siebie samego w dobry, życzliwy, konstruktywny sposób.
Siła, nadzieja, cierpliwość, wyrozumiałość, wytrwałość, wyznaczanie i osiąganie celów, konsekwencja w działaniu, akceptacja, przyjaźń do samego siebie, poczucie własnej wartości, spokój serca, wewnętrzna równowaga, rozwój duchowy, radość, optymizm, pozytywne nastawienie, wolność – tego nauczysz się z tej książki.
Beata Pawlikowska is an author of several books and an independent traveller, who wends through the jungles of South America, where she lives with the Indians. Her travel experiences include Africa, both Americas, Asia and Europe, from the Himalayas, through wild savannas, jungles and oceans. She is also a photographer and writer for "National Geographic".
Książka którą powinno się czytać po jednej stronie/dniu w każdy dzień roku. Ja może w 100% tego nie wykonałem i tak nadrabiałem raz nawet 20 dni ale często też czytałem codziennie po "stronie". Jak określić te dzieło? Może "ku pokrzepieniu serc".
Chcesz u siebie zmiany, ulepszenia, odpuszczenia, większego uczucia szczęścia, miłości, wyrozumiałości a może przebaczenia? Ta książka Cię poprowadzi poprzez ten rok! Tak więc warto zacząć 1 stycznia albo ogólnie z małym poślizgiem w styczniu i kontynuować przez cały rok. Na pewno mniej da gdy ją przeczytasz na raz np w 3 - 4 dni, treść po prostu się ulotni i jej nie przetrawisz, ani pewnie nie wykonasz ćwiczeń w niej zawartych. A bez tego to zwykła średnia książka do rozwoju.
A wezmę sobie, pomyślałam w drodze na pociąg. Przede mną dzisiaj długa podróż, na pewno będą jakieś przeboje, źle spałam w nocy, to przyda mi się coś lekkiego. I tak samo lekka będzie moja ocena - jedna gwiazdka.
Beata Pawlikowska docierała do mnie kiedyś, kiedy pisała prawdziwe książki podróżnicze, a ja byłam młoda i szczupła. Ale czas mija nieubłaganie i obie zmieniłyśmy się bardzo przez te lata. Pani Beata widać w pewnym momencie musiała zrobić sobie w głowie przemeblowanie i postanowiła zostać kapłanką Paulo Coelho. Niestety, wyszło jej to bardzo źle, a te rzekome dobre myśli, które próbuje nam sprzedać nadają się tylko i wyłącznie do spłukaniu wodą jak... dobrze wiecie co.