Czym są Wyspy Owcze? I czemu w ogóle nazywają się Owcze, skoro właściwsze byłoby nazwanie ich Ptasimi?
Wedle jednej z legend, wulkaniczny archipelag osiemnastu skał porzuconych na Atlantyku, potocznie zwany Farojami, powstał z brudu zza paznokci Boga, zebranego w trakcie tworzenia świata. Wedle innej, uformował się z ostatniego zęba, który wyleciał z paszczy pokonanego Stoorworma, potężnego morskiego węża.
To miejsce pełne paradoksów, do dziś pomijane przez niektórych kartografów i serwisy meteorologiczne. Tu kiedyś żyły białe kruki, szczęście przynosiły rybie skrzela, a noga od stołu odegrała ważną rolę w historii farerskiej poczty.
Jeśli koniec świata ma swój własny koniec, to znajduje się on właśnie tutaj.
Autorem książki oraz bloga o tym samym tytule jest Maciej Brencz – poznaniak z dziada pradziada i pasjonat wszystkiego, co farerskie. Gdy odwiedza Wyspy, zawsze wraca z nadbagażem owczej literatury i gigabajtami cyfrowych wspomnień.
Fajna książka o niebanalnym kawałku świata. Masa ciekawych historii i informacji. Czasami jednak widać „blogowatość” książki, gdy autor przeskakuje z tematu na temat bez ciągłości narracji. Ale jeżeli po lekturze mam ochotę tam poleciec, to chyba najlepsza recenzja 😁
Odniosłam wrażenie, że Maciej Brencz ma całkiem wszechstronną wiedzę na temat Wysp Owczych. Problem w tym, że przez to ta książka była dla mnie zbyt chaotyczna.
Autor zaprezentował mnóstwo tematów, np. politykę, religię, ekologię, itd. w sposób wyrywkowy. Z jednego tematu przeskakiwaliśmy do następnego, aby znów za kilka stron do niego powrócić przy okazji innej wyspy lub innego problemu. Sporo znalazłam w tym reportażu powtórzeń, tak jakby Brencz sugerował, że da się go czytać w dowolnej kolejności.
Cieszę się, że autor nie pokazał samych plusów wyspiarskiego życia, ale też sporo minusów z tym związanych. Niektóre ważne tematy zostały co prawda dość słabo rozwinięte, ale chyba taki urok takiej formy książki.
Zdjęcia były ciekawych dopełnieniem lektury. Super, że były podpisane.
Chyba oczekiwałam więcej od tej pozycji. Sposób prezentacji treści niestety mnie rozczarował.
To moja czwarta książka o Wyspach Owczych, więc zawarte w niej wiadomości nie były dla mnie nowe. Brencz opisuje archipelag z perspektywy osoby w nim zakochanej, miłośnika języka i specyfiki wysp. To opowieść o wszelakich aspektach tego regionu, poczynając od języka, poprzez kulturę, zwyczaje, legendy, krajobrazy, pogodę, specyfikę życia, rozwój czy turystykę.
Jeśli lubicie porządne podróżnicze reportaże lub po prostu interesują Was Wyspy Owcze Farerskie kadry z pewnością przypadną Wam do gustu. Jeżeli macie już za sobą wspomniane wcześniej 81:1 tym bardziej polecam książkę Macieja Brencza – obydwie pozycje bardzo dobrze się uzupełniają.
Szału nie ma. Opowieść mam wrażenie trochę chaotyczna i powtarzająca co chwilę ciekawostki (TAK, WIEM, CZYM JEST HUSAGONGD, BYŁO JUŻ O TYM ROZDZIAŁ TEMU. I cztery rozdziały temu też). Ładne zdjęcia, ale też dopasowane jakoś na chybił -trafił. Zdecydowanie bardziej polecam 81:1.
Wyspy Owcze ciekawią mnie od dłuższego czasu, ta majestatyczność i surowość. Ta przyroda nie skażona nowoczesnością. Wszystko to sprawia że pragnę tam pojechać, liczę na to że marzenie to się spełni.
Cieszy mnie, że autor w swojej książce utrzymał balans. Nie jest to przesłodzona książka, opisująca Wyspy Owcze i Farerów w samych superlatywach, ale nie jest też przesiąknięta krytykanctwem (co często przeszkadzało mi w innych książkach z tej serii Wydawnictwa Poznańskiego). Widać, że autor darzy mieszkańców Farojów sympatią, a zgłębianie wiedzy na temat historii i kultury Wysp stało się dla niego pasją. Imponująca wiedza. Maciej Brencz nie unika w swojej książce podejmowania trudnych/kontrowersyjnych tematów, jak choćby polowania na wieloryby, pedofilia na Wyspach. Stara się jednak być obiektywnym komentatorem, zwłaszcza w kwestiach politycznych wpływających na życie Farerów. Urzekły mnie opisy usposobienia Farerów, ich podejścia do życia. Książka zachęca do dalszego odkrywania kultury Wysp Owczych i wpisania tego przepięknego regionu na osobistą listę miejsc do odwiedzenia.
"Wyspy Owcze nie są rajem na Ziemi czy miejscem magicznym. Jest w nich jednak z pewnością coś ujmująco pozytywnego i intrygującego. Coś, co ciężko nazwać. Coś, co każe do nich wracać. Coś, czego część warto zabrać ze sobą, wracając do domu."
Trudno mi ocenić tę książkę. Z jednej strony całkiem fajnie nakreśla, kim są Farerzy i czego się spodziewać jadąc w tamte rejony, z drugiej ciężko mi się było w nią wdrożyć i przeczytać więcej niż 1-2 rozdziały dziennie. Podejrzewam, że to kwestia stylu - narrator raczej nie jest z natury gawędziarzem, przez co momentami wyszło dość nierówno i chaotycznie. Część rozdziałów zawiera w zasadzie jedynie suche fakty lub statystyki (po kilku stronach zaczyna to nieco nużyć), w kilku innych nie znajdziemy natomiast wiele więcej niż nostalgiczne porównania i własne przemyślenia. Ogólnie jest ok, ale liczyłam, że bardziej się wciągnę.
To 3,5, ale jednak bliżej 3. Myślę, że gdyby w książce pominąć rwana historię i politykę, a skupić się na ludziach mogłoby być trochę ciekawiej. Kilka powtórzeń też lekko zazgrzytało. Niemniej ostatnie 100 stron było dokładnie tym, czego się spodziewałam. Myślę, że warto przeczytać, zwłaszcza jeśli ma się wyższą tolerancję na historię i politykę 😅
Trochę czasami chaotyczne, różne wątki, przeplatane ciekawostkami z miliona różnych dziedzin. Trochę mnie irytowały zdjęcia czasem - brakowało mi tych które by się odnosiły do opowiadanych miejsc. Np jeżeli było o jakimś zespołe, to spoko by było widzieć ich zdjęcie w tym konkretnym rozdziale itp
Zbiór tesktów według mnie dość nierównych (kombinacja ciekawszych i mniej ciekawych). Aczkolwiek autor porusza różne tematy, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie.
Ciekawa książka na temat Wysp Owczych. Dobre źródło wiedzy dla kogoś, kto słyszał o Wyspach, ale nic o niej nie wie. Książka podzielona jest na kilka tematycznych rozdziałów. Ładnie wydana, a w środku znajdują się zdjęcia wykonane przez autora. Nie jestem aż tak zafascynowany Wyspami Owczymi, jak autor, ale to już moja druga książka na ten temat.