Krzysztof Skiba w swojej autobiografii rozśmiesza, edukuje i puszcza oko do czytelnika, a przede wszystkim zabiera nas w niezwykłą podróż na backstage swojego życia. Opowiada o udanym dzieciństwie, działalności konspiracyjnej, więzieniu, do którego trafił w latach 80., kulisach działalności Big Cyca i polskiego show-biznesu czy powstawaniu legendarnego Lalamido. Jest rozrywkowo i politycznie. Latają kamienie i ulotki. Unosi się gaz nad niespokojnymi ulicami i na scenie podczas koncertu. Tysiące ludzi skanduje hasła na demonstracji przeciwko władzy, ale też świetnie bawią się, śpiewając przeboje Big Cyca Autobiografię łobuza czytajcie, jak chcecie, od początku, od środka lub wspak, bo kolejne rozdziały są jak puzzle, które ktoś porozrzucał na nie zawsze miękkim dywanie rock and rolla.
Zbiór wspomnień Skiby. Kim jest Skiba, chyba każdy wie. Jeśli nie wiesz, to polecam przeczytać książkę, jeśli wiesz to tym bardziej. Całość napisana w bardzo wartki sposób okraszone absurdalnym lub mniej absurdalnym humorem, podlane alkoholem i przeplatane słowami piosenek. Dużo o czasach PRLu, ale też o bardziej współczesnych, całość nieuporządkowana chronologicznie, ale nie przeszkadza w odbiorze.
Świetnie się ubawiłam czytając tę książkę. Zawiera dużo ciekawostek z życia Skiby jak i zespołu Big Cyc, przedstawionych w typowy dla muzyka, mało poważny sposób ;) Bardzo lekki język i świetny styl co sprawia, że czyta się szybko i przyjemnie.