Jak będzie wyglądał kosmiczny koniec świata? Czy obce formy życia są takie, jak wyobraża je sobie Hollywood? I czy w ogóle istnieją?
Co wspólnego z astrofizyką ma Złotowłosa z bajki o trzech niedźwiadkach? Woda w kosmosie, chaos w Układzie Słonecznym, niesamowite silniki galaktyk, spektakularna śmierć w czarnej dziurze… Oto próbka Kosmicznych rozterek, z którymi przyjdzie się nam zmierzyć w nowej, przystępnej i napisanej barwnym językiem książce Tysona.
Kosmiczne rozterki to także inspirująca lektura o znaczeniu życia i o wpływie nauki na naszą kulturę (oraz vice versa).
Pełne pasji, porównań, obrazowych zestawień i intrygujących anegdot opowieści o wszechświecie, a także o historii jego odkrywania, rozpalają wyobraźnię. Dzięki nim za każdym razem, gdy spojrzymy w migoczące milionami gwiazd nocne niebo, poczujemy dreszcz emocji oraz zachwyt pięknem i bezmiarem kosmosu.
Neil deGrasse Tyson was born and raised in New York City where he was educated in the public schools clear through his graduation from the Bronx High School of Science. Tyson went on to earn his BA in Physics from Harvard and his PhD in Astrophysics from Columbia.
In 2001, Tyson was appointed by President Bush to serve on a twelve-member commission that studied the Future of the U.S. Aerospace Industry. The final report was published in 2002 and contained recommendations (for Congress and for the major agencies of the government) that would promote a thriving future of transportation, space exploration, and national security.
In 2004, Tyson was once again appointed by President Bush to serve on a nine-member commission on the Implementation of the United States Space Exploration Policy, dubbed the “Moon, Mars, and Beyond” commission. This group navigated a path by which the new space vision can become a successful part of the American agenda. And in 2006, the head of NASA appointed Tyson to serve on its prestigious Advisory Council, which guides NASA through its perennial need to fit ambitious visions into restricted budgets.
In addition to dozens of professional publications, Dr. Tyson has written, and continues to write for the public. From 1995 to 2005, Tyson was a monthly essayist for Natural History magazine under the title Universe. And among Tyson’s fifteen books is his memoir The Sky is Not the Limit: Adventures of an Urban Astrophysicist; and Origins: Fourteen Billion Years of Cosmic Evolution, co-written with Donald Goldsmith. Origins is the companion book to the PBS NOVA four-part mini-series Origins, in which Tyson served as on-camera host. The program premiered in September 2004.
Two of Tyson’s other books are the playful and informative Death By Black Hole and Other Cosmic Quandaries, which was a New York Times bestseller, and The Pluto Files: The Rise and Fall of America’s Favorite Planet, chronicling his experience at the center of the controversy over Pluto’s planetary status. The PBS NOVA documentary The Pluto Files, based on the book, premiered in March 2010.
In February 2012, Tyson released his tenth book, containing every thought he has ever had on the past, present, and future of space exploration: Space Chronicles: Facing the Ultimate Frontier.
For five seasons, beginning in the fall of 2006, Tyson appeared as the on-camera host of PBS NOVA’s spinoff program NOVA ScienceNOW, which is an accessible look at the frontier of all the science that shapes the understanding of our place in the universe.
During the summer of 2009 Tyson identified a cadre of professional standup comedians to assist his effort in bringing science to commercial radio with the NSF-funded pilot program StarTalk. Now also a popular Podcast, for three years it enjoyed a limited-run Television Series on the National Geographic Channel. StarTalk combines celebrity guests with informative yet playful banter. The target audience is all those people who never thought they would, or could, like science. In its first year on television and in three successive seasons, it was nominated for a Best Informational Programming Emmy.
Tyson is the recipient of twenty-one honorary doctorates and the NASA Distinguished Public Service Medal, the highest award given by NASA to a non-government citizen. His contributions to the public appreciation of the cosmos have been recognized by the International Astronomical Union in their official naming of asteroid “13123 Tyson.” And by zoologists, with the naming of Indirani Tysoni, a native species of leaping frog in India. On the lighter side, Tyson was voted “Sexiest Astrophysicist Alive” by People Magazine in 2000.
More recently, Tyson published Astrophysics for People In A Hurry in 2017, which was a domestic and international bestseller. This adorably readable book is an introduction to all that you’ve read and heard about that’s making news in the universe—consummated, in one plac
tu już nawet praktycznie nie było astronomii i astrofizyki, ewidentnie brakowało uzupełnień o najnowszą wiedzę, a wytykanie naprawdę najmniej znaczących "błędów" (ciężko mi uznać nieodwzorowanie nocnego nieba w filmie niezwiązanym z kosmosem za błąd) w filmach miało poziom dzieci, które kłócą się w przedszkolu, która gwiazda jest największa. a dzień niepodległości to najgorszy film na świecie, bo światowej klasy popularyzator nauki nie umie obsłużyć unixa u siebie w robocie. litości.
jodie foster, skoro nie wiesz ile gwiazd jest w naszej galaktyce, to oddawaj ten dyplom z literatury, boś najwyraźniej najgłupsza w całej ameryce.
"Nadliczbowa cząstka, podobnie jak wszystkie inne, miała mnóstwo okazji, aby znaleźć partnera do anihilacji." kurde, a ja nadal szukam
Była to zdecydowanie najsłabsza część z książek o astrofizyce od Pana deGrasse Tyson'a. Tematy w niej zostały podzielone na 4 działy, z czego pierwsze 2 (Sens życia, Gdy wszechświat staje się zły) były jeszcze całkiem ciekawe, ale w następnych dwóch (Nauka i kultura, Nauka i Bóg) miałam wrażenie, że autor mocno popłynął. W jednym z rozdziałów wspomniał o tym, że w każdej dziedzinie nauki eksperci doszukują się sedna problemu w swojej specjalizacji, nawet jeśli mija się to z rzeczywistością, to skłania ich do tego zboczenie zawodowe i zafiksowanie na temacie. Następnie w kolejnych rozdziałach tłumaczy czynności, które ogół ludzkości wykonuje przez lenistwo, przyzwyczajenie albo brak zaznajomienia z tematem jako "strach przed liczbami" lub wrogość do astrofizyki. Każdy kolejny przykład wydawał się bardziej absurdalny od poprzedniego i ciągle łapałam się na zastanawianiu, co te przemyślenia właściwie robią w tej książce. Czasami miałam wrażenie, że autor postanowił poświęcić pół książki na to, żeby wypisać swoje opinie, których nie chce się słuchać już jego rodzinie przy stole i które, gdy poruszone, sprawiają, że znajomi postanawiają odsunąć mu kieliszek. Padły tu takie hity jak: - twierdzenie, że w radiu podaje się prawdopodobieństwo typu "siedem do dwóch" zamiast "trzy i pół do jednego" ponieważ wywołuje to "intelektualny stupor u kibiców z upośledzeniem dziesiętnym" - oskarżanie Cameron'a o to, że potrafił odwzorować w Titanicu wzory na porcelanie i srebrnej zastawie, ale w scenie tonięcia bohaterów nie chciało mu się już sprawdzić jakie konstelacje były widoczne na nocnym niebie tamtego dnia, godzinie i porze roku, tylko wkleił jakiekolwiek nocne niebo - oskarżanie artystów za to, że malują cienie niezgodnie z stanem faktycznym i według miejsca, z którego pada światło i to, że takie obrazy wiszą w muzeach (przy czym autor wspomina, że może tu chodzić o przekazanie jakiegoś uczucia albo treści, ale nazywa to "ignorancją artystyczną").
Moim ulubionym fragmentem było jednak, kiedy autor opowiedział jak "odczuwał perwersyjną uciechę", gdy na pytanie o wiek jego córeczki odpowiadał "jeden przecinek dwadzieścia pięć setnych roku" zamiast piętnaście miesięcy, po czym jego rozmówcy rzucali mu "zdumione spojrzenia, przechylając głowę podobnie jak pies, który słyszy wysoki dźwięk". Te wydarzenie zostało przytoczone jako przykład ludzkiego strachu przed liczbami, autorowi nie przyszło do głowy, że może ludzie posługują się miesiącami, a nie ułamkami w opisywaniu wieku dziecka dlatego, że tak opisuje się to w książkach dla przyszłych matek, na ubrankach i produktach dla dzieci.
Książka niesamowicie interesująca i wciągająca natomiast autor często porusza tematy i zagadnienia które dla początkującego pasjonata kosmosu będą skomplikowane i niezrozumiałe. Aczkolwiek gorąco polecam!
Myślę, że to na razie najlepsza książka Neila de Grasse Tysona wydana w Polsce przez wydawnictwo Insygnis (pomijając "Astrofizykę dla młodych zabieganych", której nie czytałam). Podobały mi się zwłaszcza rozdziały o Hollywood i bogu. Mogłabym przeczytać cały tom poświęcony tylko błędom w filmach, bo jest to naprawdę ciekawe.
Niestety, książka momentami (zwłaszcza w pierwszej połowie) przynudzała za dużą ilością szczegółów i niestety nie rozumiałam jej za bardzo. Pewnie dlatego, że nie jestem astrofizyczką i raczej nigdy nie będę. Mimo wszystko była bardziej zwięzła i zrozumiała niż "Astrofizyka dla zabieganych".
Podsumowując - polecam, chociaż nie bez zarzutów. Trzeba się interesować tematem, żeby z tej książki coś wyciągnąć, lecz jeżeli już interesuje nas kosmos, to jest to tom, który wydaje mi się najbardziej godny polecenia.
- o czym jest książka- Król popularnonaukowej astronomii powraca! „Kosmiczne rozterki” to druga część po „Kosmicznych zachwytach” (w oryginale ukazały się obie łącznie - jako jedna pozycja), która ukazuje Wszechświat jako szarą eminencję.
- co w niej znajdziecie- -> kontynuację astronomicznych zjawisk i wydarzeń -> astronomia połączona z filozofią -> humor -> przystępny język -> duża porcja wiedzy, którą łatwo przyswoić UWAGA – lektura „kosmicznych zachwytów” nie jest konieczna, ale zalecana (poczujecie się pewniej we Wszechświecie, jeśli zaczniecie od tego co dobre, zamiast czytać wyłącznie o tym, co złowieszcze).
-ogólna ocena- „Kosmiczne rozterki” to kolejna książka Neila deGrassa Tysona, którą będę polecać bez żadnych ograniczeń. Jak zwykle czytałam z zaciekawieniem i ani na chwilę się nie zawiodłam.
Przyjmować w dowolnych dawkach, delektować się wiedzą i humorem, szykować rakietę do lotu <3
„Kosmiczne rozterki” to kolejny zbiór esejów o wymiarze niemal egzystencjalnym. Nie brak tu pytań o sens życia, spierania się ideologii, historycznego ujęcia tematu i odniesień do kultury. Filozoficznym i naukowym wywodom Tysona towarzyszy niesamowita ekscytacja i emocje, w których jest niezwykle autentyczny. Przy tym jest zabawny i błyskotliwy – czaruje czytelnika ogromną wiedzą i sposobem w jakim ją przekazuje. Kiedyś już chyba o tym wspominałam, Tyson jest mistrzem trafnych oraz nieoczywistych porównań i obrazowania naukowych zawiłości w zaskakujący aczkolwiek prosty i zrozumiały sposób.
Tyson nie jest zwykłym popularyzatorem nauki. On zmusza do przemyśleń, do spojrzenia na świat z innej strony, prowokuje do odkrywania drugiej strony medalu. Jego eseje to świetny powód do pracy nad światopoglądem i poszerzania horyzontów. Jak wiecie z fizyką nieszczególnie jest mi po drodze, a Tyson sprawia, że prócz wykluwających się w mojej głowie pytań zaczynam rozumieć wiele rzeczy. Przyznaję, że z „Kosmicznymi rozterkami” najbardziej mi po drodze. Ten zbiór esejów trafił w moje ręce w odpowiednim momencie, odpowiedział na wiele pytań ale i zmusił do zadawania kolejnych. Choć książka została wydana po raz pierwszy w 2007 roku to ani trochę nie traci na aktualności.
PODSUMOWANIE Jeśli ktoś zetknął się już z publikacjami Tysona, to myślę, że nie trzeba specjalnie go namawiać do lektury „Kosmicznych rozterek”, które tak jak poprzednie książki są prawdziwą ucztą pełną zmuszających do przemyśleń rozterek i dylematów naukowych czy moralnych. Pisze o odwiecznych ideologicznych wojnach i jak to się ma do odkrywania kolejnych tajemnic wszechświata. Niesamowicie obrazuje problemy z jakimi zmaga się nauka i człowiek oraz porywa czytelnika błyskotliwą narracją. Książki Tysona to zawsze inspirujące i niesamowicie ciekawe lektury, podobnie jest i w tym przypadku.
"Być może nigdy nie poznamy schematu elektrochemicznych połączeń w ludzkim mózgu, lecz jedna rzecz jest pewna - nie został zaprojektowany do logicznego myślenia. [...] Można oczywiście wytrenować większość ludzi tak, by od czasu do czasu pomyśleć logicznie [...] ale prawie nikt nie potrzebuje treningu, aby myśleć i zachowywać się emocjonalnie. Płaczemy, gdy się rodzimy i śmiejemy się przez całe życie" (221-222).
Ludzkie ciało składa się z około 10^(28) atomów.
"Jak mówi powiedzenie, jeśli trzymasz w ręku młotek, wszystkie twoje problemy wyglądają jak gwoździe" (192).
"W rzeczywistości ludzkość nie jest w stanie zabić Ziemi. Nasza planeta pozostanie na orbicie wokół Słońca [...] jeszcze długo po tym, Jak Homo sapiens stanie się [...] gatunkiem wymarłym" (157).
Podeszłam bez oczekiwań i miło się zaskoczyłam. Przez wzgląd na moje zainteresowania, ciężko mi znaleźć książki w tematyce kosmicznej, które faktycznie przekazują mi większą ilość nowej wiedzy i świeżego spojrzenia. Byłyby mocne 4 gwiazdki, ale trochę denerwował mnie styl pisania autora, może błędnie, ale wyczuwałam od niego momentami nutę arogancji i trochę zamkniętego spojrzenia tylko z perspektywy astrofizyka, traktującego troszkę z góry inne branże. Poza tym - świetna i bardzo szybka lektura.
Zaczęło się fantastycznie! Ogromna ilość wiedzy przekazana w sposób przyjemny i niezwykle interesujący. Niestety mam wrażenie, że pod koniec czytałam opinie i przemyślenia autora, a nie ciekawie przedstawione fakty o świecie. Wolałabym, aby o fuzji jądrowej, kwazarach i początkach wszechświata opowiadała cała książka, niż jedynie jej część. Poglądy autora na temat m.in. relacji nauki i religii były moim zdaniem zupełnie zbędne.
Kolejna porcja lekkich w przyswojeniu ciekawostek z kosmosu, a zwłaszcza jego najciekawszego dla nas regionu: naszej planety. Tyson zakłada na nos czytelnika soczewki naukowego patrzenia na świat i analizy otaczającej nas rzeczywistości. Tłumaczy, że nie do końca perfekcyjna metoda naukowa jest nadal najlepszym narzędziem do poznawania siebie i świata jakie mamy.
Tyson już tak dużo kosmosu się natłumaczył, że przyszła pora na jego luźne przemyślenia o wszechświecie. A może bardziej o naturze ludzkiej, ignorancji, popkulturze, religii. Lubię w jego książkach język prosty, ale niebanalny, dzięki czemu o kwarkach czy łączeniu pierwiastków czyta się z zapartym tchem. To dopiero jest beletrystyka 21. wieku!
Po ponad trzech latach udało mi się skończyć tę książkę!
Bardzo lubię czytać takie popularnonaukowe teksty, ale z racji tego, że każdy rozdział to prawie inna tematyka - ciężko mi było załatwić to za jednym czy drugim razem. Dla mnie to idealna pozycja do poczytania od czasu do czasu. Zwłaszcza, ze można do niej wracać, jeśli chce się przypomnieć jakieś zagadnienie.
3,5⭐️/5 To miała być książka popularnonaukowa, a wyszła naukowa. Czasami trudne nazwy, gdyby nie to ze uwielbiam kosmos i fizykę to oceniałbym niżej, bo prawie nic bym nie zrozumiała. Ciekawa książka i polecam, ale jednak czasami jest trudno. Napisana także z dobrym humorem.
Świetna pozycja dla umysłów rządnych wiedzy. Mimo popularnonaukowej zawartości czytało mi się ją z przyjemnością. Codziennie żałowałem, że nie mam więcej czasu na pochłonięcie kolejnego rozdziału i na zdobycie nowej dawki wiedzy. Polecam początkującym miłośnikom kosmosu.
Dobrze się ją czytało, książka poszerzyła moją wiedzę z zakresu kosmosu, dużo ciekawych informacji przedstawionych w sposób zrozumiały dla osoby nie związanej z tematem. Po przeczytaniu zaczęłam częściej patrzeć w niebo.
3.5 Przyjemnie się czytało. Jedynie niektóre kwestie mogły być lepiej i dokładniej wyjaśnione, ponieważ czasami brakowało mi jeszcze kilku słów dodatkowego wytłumaczenia. Na plus styl pisania, chociaż niektóre wstawki pachniały nieco arogancją i bucowatością.
Książka bardzo ciekawa, ale i jednocześnie dość trudna. Odświeżenie wiedzy z zakresu astrofizyki, chociaż o część faktów musiałam dopytać narzeczonego. Trzeba mieć drobną wiedzę z zakresu fizyki, ale i tak polecam!