CO TO BYŁ ZA THRILLER!!!
Dawno żadna książka nie trzymała mnie tak w napięciu jak "Mauzoleum" Thomasa Arnolda.
Wprawdzie początek wydawał mi się nieco chaotyczny, bo autor przedstawiał nam parę różnych historii i sytuacji, których nijak nie byłam w stanie ze sobą połączyć, na szczęście to było tylko parę pierwszych rozdziałów, a potem zaczęła się przegenialna, trzymająca w napięciu historia.
Nie mamy w tej książce zbyt wielu bohaterów, a akcja właściwie przez większość czasu dzieje się tylko w jednym miejscu, ale absolutnie nie jest to problemem.
Klimat jaki autorowi udało sie stworzyć w tej książce - chapeau bas!
Naprawdę nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam thriller przy którym odczuwałam ciągłe napięcie i aż mi się pociły dłonie w trakcie czytania 😂.
Jestem pod ogromnym wrażeniem warsztatu autora i tego w jaki sposób buduje klimat.
Książkę podzieliłabym na 3 części – przegenialne, pełne dreszczyku rozpoczęcie, środek w którym akcja zwolniła, co pozwoliło czytelnikowi na lekkie rozluźnienie i zaczerpnięcie tchu i końcówka z niezłą bombą, której się nie spodziewałam, ale takie zwroty akcji to ja bardzo lubię i szanuję
"Mauzoleum" to istny rollercoaster, książkę przeczytałam praktycznie na jednym wdechu, a w trakcie odczuwałam ciągły niepokój, więc jeśli lubicie nieprzewidywalne i zaskakujące thrillery z dynamiczną, wartką akcją i plot twistem to jest to zdecydowanie pozycja dla was