Rzecz dzieje się w Stanach w kręgach kompleksu wojskowo-przemysłowego. Trzonem armii są wojska ekonomiczne, chroniące gospodarkę przed wrogimi wpływami. Establishment oddzielił się biologicznie i społecznie od nieprzekształconego genetycznie plebsu. Większość funkcji państwa podległa prywatyzacji. Świat Czarnych oceanów jest światem, w którym nikt z nas nie chciałby się chyba znaleźć, ale jednocześnie do niego szybko zdążamy. W tym świecie jak ryba w wodzie czuje się Nicholas Hunt, polityk i lobbysta. Jacek Dukaj pokazuje - z sukcesem - świat nieliniowy, świat, gdzie ważna nie jest zmiana, ale matematyczna pochodna przyspieszenie zmian. Świat w którym wpływają na siebie częstości pojawiania się morderczych millenarystycznych sekt i przemiany technologiczne w telekomunikacji.
Jacek Dukaj is one of Poland’s most interesting contemporary prose writers, whose books are always eagerly anticipated events. Dukaj studied philosophy at the Jagiellonian University. He successfully debuted at the age of 16 with a short story Złota Galera (Golden Galley). He is known for the complexity of his books, and it is often said that a single short story of Dukaj contains more ideas than many other writers put into their books in their lifetime. Popular themes in his works include the technological singularity, nanotechnology and virtual reality, and because of this his books often can be classified as hard science fiction.
Dukaj ma to do siebie, że wrzuca czytelnika za fraki na głęboką wodę swojego uniwersum, ale przegiął pałę w drugiej połowie tej książki. Były to wtedy jakby... Mętne oceany, gdzie gubią się pobudki postaci, akcja wydaje się poszarpana, coś zawsze jest srogo niedopowiedziane, a więc chaos nawarstwia się i nawarstwia. Zdaje mi się, że autor musiał usłuchać instrukcji z góry, aby tekst pociąć, skrócić do rozmiarów 'akceptowalnych' przez wydawcę. Mimo to, ode mnie moc czołobitnych pokłonów za osadzenie fabuły na TAKIM pomyśle. Chociażby dla liźnięcia dukajowej wizji naczyń połączonych warto poboksować się z książką. Uśmiechnąć się pod wąsem, gdy się odkrywa, że w sumie coś w podobie tliło się nam w głowie, że chyba czerpiemy jednak z jednego źródła... ;-)
Ojej. Nie wiem co napisać. Głowa troszkę spuchła. :) Ogólnie mi się podobało, chociaż nie cały czas. Niektóre pomysły są świetne, chociaż główny motyw jakoś do mnie nie przemawia. Dość trudno się to czyta i - muszę się przyznać - części nie zrozumiałem, gdzieś uciekły mi szczegóły, autor wyciągnął jakieś nazwiska niczym króliki z kapelusza, a że czytałem długo, z małymi przerwami i w papierze (w związku z czym nie da się nic w książce wyszukać), to się koniec końców pogubiłem. Nie pomógł też styl w jakim "Czarne oceany" napisano. Przeszkadzały mi zwłaszcza bardzo długie akademickie wywody - mam wrażenie, że w tej powieści każdy, ale to absolutnie każdy, ma tytuł profesora i 20 lat doświadczenia akademickiego - nieważne czy żołnierz, czy naukowiec, czy haker - jak walnie wykład, to można się nakryć butami. Gorzej niż na niejednych studiach. ;) Początkowo mnie to zaintrygowało, ale potem miałem dość. Ludzie tak nie mówią! Widzę, że Dukaj ma potencjał (to jest dopiero pierwsza i jedyna książka jego autorstwa, jaką czytałem) i bardzo ciekawe pomysły, ale nie wiem dla kogo pisze książki, nie każdy ma tytuły naukowe... Część sf, poza motywami z myślnią, jest naprawdę ciekawa i myślę, że tak właśnie mogłaby wyglądać nasza rzeczywistość w przyszłości. Na pewno sięgnę jeszcze po kolejną książkę tego autora, żeby sobie wyrobić jakieś zdanie.
"Czarne oceany" to książka tak bardzo w stylu Dukaja, jak tylko książka Dukaja być może. Oznacza to li i jedynie, że przez pierwsze 20% nie rozumiemy tak naprawdę prawie nic, następnie wszystko nabiera sensu i zastanawiamy się o czym on będzie pisać przez resztę, krótki fragment z akcją, odkrycie drugiego dna, trzeciego dna i końcówka która wbija nas w fotel.
"Czarne oceany" traktują o wielu problemach społeczeństwa przyszłości i, poza głównym wątkiem, który można zaliczyć do czystej fantastyki, umożliwiają czytelnikowi wyobrażenie sobie jak to wszystko co nas otacza ewoluuje i będzie wyglądać ze prawie 100 lat.
Po przeczytaniu nie mogę powiedzieć, że jakikolwiek wątek przywołany w książce został potraktowany po macoszemu. Całość została dogłębnie przemyślana, co czasami aż przeraża.
Nie daję pięciu gwiazdek, bo "Czarne oceany" to książka, która swoją budową nadto przypomina resztę twórczości Dukaja i ile można czytać to samo.
Paradoksalnie, "przegadana" pierwsza połowa książki podobała mi się znacznie bardziej niż skupiona na akcji druga. Abstrahując od motywacji Hunta, która w połowie książki rozpada się dosłownie w pył, męczyły mnie niezrozumiałe, chaotyczne opisy scen akcji, w których punkt widzenia postaci jest co chwila zmieniany, a do tego dochodzą różne "wynalazki" Dukaja które JESZCZE bardziej utrudniają odczytanie intencji danego opisu.
Miałem też wrażenie, że w pewnej chwili korekta sobie odpuściła - ni z tego, ni z owego zaczyna pojawiać się dziwna składnia w zdaniach, słowa nieco archaiczne (lub przynajmniej pasujące do powieści z XIX wieku, nie zaś futurystycznej opowieści wypełnionej masą lingwistycznych tworów wymyślonych tylko na jej potrzeby). Nie było to uciążliwe, ale nieco nie pasowało do stylu z początku książki.
Wcześniej czytałem tylko "Extensę" i z tego co pamiętam byłem wyjątkowo zagubiony. Tutaj, przez dłuższą chwilę, byłem w stanie zrozumieć przynajmniej sens, jeśli nie szczegóły, omawianych tematów. Natomiast od momentu kiedy Hunt zaczyna swoją wędrówkę, co i rusz gubiłem wątek. Opowiadanie z ciekawego, można powiedzieć, political fiction, zamieniło się w typowe SF akcji z dodanymi bardzo skomplikowanymi pomysłami które, opisane w "Dukajowski" sposób, były naprawdę wyjątkowo mętne.
"Dukajowski" sposób chwaliłem na początku książki - opisy które wrzucają czytelnika na głęboką wodę, tłumacząc mu pewne pomysły i ich działanie w sposób organiczny zamiast skupiać się na nich "tam i teraz" były świetnie poprowadzone. Niestety, jak wspomniałem wyżej, potem robi się z tego kompletny mętlik i chaos. Może takie było założenie, ale jednak lubię czytać coś, co jestem w stanie śledzić... a może po prostu jestem za głupi na Dukaja. Ale ilu jego fanów, tak z ręką na sercu, może powiedzieć, że rozumie wszystkie teorie, pomysły i tezy które stawia autor w swoich dziełach?
Porażająca wizja przyszłości, do tego imho świetna ekstrapolacja obecnych technologii. Masa świetnych pomysłów, trochę upiorne jest to jak bardzo są przekonujące.
Pewne ogarnięcie w zakresie nanotechnologii i ogólniej, obecnych kierunków rozwoju nauki i techniki wskazane. Inaczej można się pogubić, ale tak to już bywa z Dukajem.
„Czarne Oceany” – książka, która nie daje odpocząć ani umysłowi, ani duszy
Jeśli kiedykolwiek miałeś nadzieję, że znajdziesz książkę, która wciągnie cię w świat bez wysiłku, to nie jest to książka dla ciebie. „Czarne Oceany” to nic innego jak intelektualny survival, w którym Dukaj wrzuca cię na głęboką wodę, oczekując, że nie tylko nauczysz się pływać, ale także zaprojektujesz nową teorię ewolucji.
Już od pierwszych stron książka rzuca cię w wir wydarzeń i nie czeka na to, żebyś się z nimi oswoił. Ktoś mógłby powiedzieć, że to zaleta – że to świetnie, kiedy autor nie trzyma cię za rękę. Zgadzam się, ale tylko wtedy, gdy masz czas na wielokrotne przemyślenie każdego zdania, bo jeśli nie, to możesz łatwo zgubić wątek. W tej książce „luz” jest nieobecny – wszystko wymaga pełnej koncentracji, nic nie jest wprost wyjaśnione. To jak gra w szachy z Dukajem, gdzie każda jego figura to zawiły koncept wymagający pełnej uwagi.
A potem są świeże idee, które potrafią cię zafascynować i przerażać równocześnie. Dukaj w „Czarnych Oceanach” łączy przyszłość technologii z filozofią, cybernetyką i polityką, tworząc obraz świata, który nie tyle przeraża, co zmusza do zadawania pytań o to, w jaką stronę zmierzamy. OVR (Augmented Reality, Metaverse) i skurczenie prywatności to tylko wierzchołek góry lodowej w tym, co autor przygotował dla swoich czytelników. W tym świecie to nie politycy decydują o przyszłości, a „myślnia” – organizm cyfrowy, który podpowiada nam, co mamy myśleć i jakie są trendy. Czy to brzmi znajomo? Tak, to właściwie opisuje wiele zjawisk, które zaczynają nas otaczać dzisiaj, ale Dukaj już 20 lat temu wyprzedzał swój czas.
W „Czarnych Oceanach” masz wszystko – od mrocznej wizji przyszłości, przez analizę mechanizmów społeczno-ekonomicznych, aż po zagadki teoretyczne, które będą wymagały od ciebie nie tylko przeczytania, ale zrozumienia, jak teoretyczne konstrukcje łączą się z rzeczywistością. A wszystko to podlane jest filozofią miłości, która w tym świecie napędza działania bohaterów. To dziwne, ale też głęboko ludzkie – kiedy już wydaje ci się, że zrozumiałeś, o co chodzi, Dukaj rzuca ci jeszcze jeden zagadkowy element, byś nie poczuł się zbyt pewnie.
To powieść, która wymaga od ciebie pełnego zaangażowania, bo Dukaj nie bawi się w tłumaczenia, tylko zostawia cię z wrażeniem, że możesz być za głupi na to, by wszystko zrozumieć. I to może być frustrujące – choć z drugiej strony, kto nie lubi odrobiny wyzwania?
Bohaterowie? Raczej nikogo tu nie pokochasz. Hunt to lobbysta, który potrafi być zarazem cyniczny, jak i autorefleksyjny zreszta inne postacie to też ziemne suki xD. Ale nie oczekuj, że ich zrozumiesz w tradycyjny sposób. To postacie, które wymykają się standardowym kategoriom. I choć Dukaj nie stroni od trudnych pytań o społeczeństwo, ekonomię i politykę, to jednak czujesz, że to nie o bohaterów tu chodzi, a o ideę.
„Czarne Oceany” to książka, która nie jest ani dla każdego, ani dla tych, którzy szukają prostych odpowiedzi. To książka, która rzuca wyzwanie, zmusza do myślenia i czasem daje ci wrażenie, że nie tylko nie wiesz, co się dzieje, ale także nie rozumiesz, czemu chcesz to rozumieć. To jak przejażdżka po torze przeszkód, gdzie każda przeszkoda to kolejny koncept, który zmusza cię do zatrzymania się i zastanowienia, czy na pewno dobrze interpretujesz to, co się wydarzyło.
Dukaj jak zwykle całkowicie bez żadnego wprowadzenia rzuca czytelnika w zupełnie obcy świat. Pierwsze rozdziały to nie tyle podążanie za fabułą, a próba zorientowania się w realiach i zasadach rządzących wykreowanym światem. Nie jest to aż tak trudne jak w przypadku np. "Lodu" czy "Perfekcyjnej niedoskonałości", ale trzeba trochę wysiłku zanim można zacząć się cieszyć historią.
Historia jest dość prosta jak na Dukaja, ale i tak oznacza to mieszaninę wątków parapsychologicznych (telepaci), cybernetycznych (świadome sztuczne inteligencje buntujące się swoim stwórcom), politycznych (skomplikowana struktura waszyngtońskiej biurokracji i stosunki międzynarodowe polegające na walce wielkich imperiów na zupełnie nowych frontach), społecznych (podział społeczeństwa na zupełnie nowe klasy/warstwy) oraz socjologicznych (jak prawie zawsze u Dukaja pojawia się transhumanizm w postaci genetycznie modyfikowanych ludzi - rzeźbionych (swoją drogą to chyba najtrafniejsze i najbardziej dosadne określenie na takich ludzi z jakim jak dotąd spotkałem się w polskiej literaturze, mam cichą nadzieję, że przyjmie się zarówno w pisarstwie jak i bardziej powszechnym użyciu)).
Akcja rozwija się bardzo powoli i trochę jakby od niechcenia. Punktem zwrotnym jest porwanie głównego bohatera, od tego momentu na kolejnych kilkudziesięciu stronach dzieje się dużo i szybko, aż czasami ciężko nadążyć i zorientować się co się właśnie stało, nie mówiąc już dlaczego. Całe szczęście finał, mimo swojego słodko-gorzkiego charakteru, jest bardzo satysfakcjonujący i wszystkie wątki są rozwiązane w zadowalający sposób.
Ogółem powieść stoi na wysokim poziomie, który zazwyczaj reprezentuje Jacek Dukaj. Jedynymi minusami jakie mogę wymienić jest dość wolno tocząca się akcja w początkowych rozdziałach oraz to, że chciałoby się, żeby poszczególne wymieszane wątki zostały bardziej rozwinięte (choćby rozwój inteligentnych wirusów jako broń masowego rażenia, samoświadome AI czy nawet telepatia). Pomysłów i idei, o które zahacza Dukaj jest tak dużo, że odpowiednio rozwinięte spokojnie wypełniłyby książkę dwa czy trzy razy bardziej obszerną niż "Czarne oceany".
Aleee książka! Głowa puchnie od kminienia. Lubię u Dukaja to, że nie pisze on nachalnie, nie tłumaczy wszystkiego do końca - mnóstwa rzeczy trzeba się domyśleć.
Tę książkę warto przeczytać choćby dla jednego z trzech wątków:
- społeczno-obyczajowego - wizja świata w którym każda interakcja międzyludzka jest ściśle skodyfikowana i pod stałym nadzorem prawników
- polityczno-ekonomicznego - jak za 50 lat uprawiana będzie polityka i kto będzie sprawował władzę
- fizyczno-technicznego - jak ogląda świat człowiek z wszczepką wewnątrzmózgową :)
Nie tak sprawnie napisana jak niektóre późniejsze książki, potrafiła też zwolnić nieco za bardzo na początku, ale gdzieś od połowy wchodzi na wysokie obroty i nie odpuszcza. No i ciągle jest tu niesamowite dukajowe światotwórstwo i bizantyjskie konstrukcje logiczne. Swoją drogą, mam wrażenie, że dla nieuważnego czytelnika zakończenie może być niemałym szokiem, a ja mogę z satysfakcją zakrzyknąć: "wiedziałem, wiedziałem!". :)
Chciałbym podbić ocenę, bo zachwyca mnie poziom erudycji młodego (24-26 lat w czasie pisania) J. Dukaja. Jestem pod ogromnym wrażeniem pokładów wiedzy i imaginacji autora. Pomysły dosłownie wylewają się z Oceanów i są błyskotliwe, przerażające, intrygujące, świetne! Fabuła jest nieprzewidywalna, choć momentami na mój gust nieco przesadzona.
Niestety, ocenić, w miarę obiektywnie, muszę tutaj całość, a Czarne Oceany są nierówne niczym fale wzburzonego morza. W dowolnym momencie wpadamy na kilkustronicowe opisy zjawisk, technologii itd., co kompletnie wybija z rytmu. Na każdy opis i rozważanie jest miejsce w tekście, lecz ich umiejscowienie mogłoby być subtelniejsze.
Szybko wkręciłem się w zagmatwany, przemyślany świat. Wizja jest futurystyczna, a momentami przyjemnie retrofuturystyczna, zważywszy na niemal 25 lat od wydania książki i postęp technologiczny (zrobiłem nawet pewien eksperyment z AI idąc śladami bohatera - efekt był bardzo ciekawy). Lektura jest bardzo wymagająca, ale potrafi pochłonąć i intryguje. Wywody natury naukowej i filozoficznej nie kończą się wraz z kolejnymi rozdziałami, ale nie może tak być, że bohater dostaje się gdzieś i zaraz przed przeprowadzeniem dialogu, na który czekamy, autor serwuje nam gigantyczny, skomplikowany opis struktury np. światowej giełdy w czasach superkomputerów.
Tak więc 6/10 dla młodego wizjonera Dukaja. To mój pierwszy kontakt z jego literaturą i bardzo ciekawi mnie, czy jego styl ewoluował.
The keynote of this novel is, as always by this writer, interesting and complex. The book is hard to understand and read, you have to always pay attention to what is happening. Everything the characters do or think is important as the idea of the book is to were there are no physical boundaries any more - you are what you want to be, others are able to see right into your thoughts and feelings. The scary thing about it is that there is no 100% sure method to guard yourself agains it. To minimise the risk people are meeting each other in virtual reality were everything is, well, a lie. You cannot be sure that the person you're seeing actually has the expresion he's showing you - it's just what he wants you to see... Anyway, the characters can appear as happy while they're actually sad or angry. The interactions between people is either all acting or painfully honest, there's nothing between. I found the book very interesting and equally hard to read. I'm not sure when I will be able to read it again, but I'm sure I'll do it sometime 'couse the worlds created by Jacek Dukaj are abounding in details, characters, marginal plots. You just cannot grasp all of that by reading it just once. In short what can I say about this book. If you consider yourself intelligent and sensible, you like since-fiction (or fantasy, sometimes it's hard to divide) you should at least try to read this or any other novel of this author.
I do remember trying to read that book few years back - and failing, early into the book. I've got through this time, but it was a bit of a challenge. Dukaj loves creating complex worlds, but he never really bothers to present those to the readers in a simple and transparent way. This exercises reader's attention and memory, but also creates a enormous tree of possible interpretations. Which, I guess, isn't that bad - who said that things should always wear a simple and single description?
I loved the world painted in the book. I enjoyed the twists and turns of the plot. I found the general concept of psychomemetic field a wee bit naive, but once you accept its existence in the story, all other pieces of puzzles match perfectly. The fact that the narration slips into more action-paced tempo in second half of the story is a bit regrettable, but the book stays interesting. I'm probably more interested in the details of the world itself :D
If I were to compare the complexity level of this book, I'd put it slightly above Anathem. Oh, and it's excellent hard science fiction!
Głęboko przesiąknięta charakterem Dukaja - lektura jego książek nie przychodzi lekko - mi też nie każda przychodzi łatwo - natomiast nigdy nie żałowałem, że po niego sięgnąłem - i tak jest i tym razem. Człowiek się trochę gubi w ilości postaci i ich ujawnianiem się ni stąd, ni zowąd. Imponuje przygotowanie autora, drobiazgowo rozpisane funkcjonowanie nowego - ale czy lepszego świata?. Doskonała lektura.
I liked the first part that is filled with ideas and disliked the second part - action. it felt like filler. the epilogue was kinda cool, tho :-) so overall a fun book.
4.5 wiele ciekawych konceptów, ale za to dość mało fabuły.
Pierwszą część głównie zajmują różne konferencje naukowe i rozmowy. Druga to opis krwawej masakry i poszatkowana, chaotyczna akcja. Opisanie jej w ten sposób jest celowym zabiegiem ze strony Dukaja, bo dotyczy ona załamania i wpływu myślni na ludzi. To sprawia, że wydarzenia następują nagle, a chwila nieuwagi może łatwo wypaczyć czytaną treść. Stąd moje problemy z połapaniem się o co właściwie chodzi. Oprócz tego do ostatniej strony niektóre nanotechnologie pozostawały dla mnie częściowo nie zrozumiałe, przez małą ekspozycję świata. Nie zmienia to jednak faktu że całość została poprowadzona ciekawie i na długo ten świat zostanie w mojej głowie. Z innych problemów jakie zauważyłam to Dukaj często wplatał jakąś myśl, koncepcje, która nie była częścią większej całości. Nie wpływała w żaden sposób na główną fabułę, została jakby dorzucona, bo autor nagle uznał to za ciekawe. Krytyka poprawności politycznej również do mnie nie trafiła, bo tak zinterpretowałam występująca w książce nową etykietę determinującą zachowania w relacjach bohaterów. Trochę dramatyzowanie nie powiem że nie.
Pomimo problemów, dalej pozostaje to dla mnie bardzo dobrą książką, dlatego jeśli opis was zachęca to szczerze polecam lekturę, bo koncept i jego pogłębienie zostało przeprowadzone bezbłędnie.
Sporo naprawdę rewelacyjnych pomysłów, ale nie podobał mi się sposób prowadzenia akcji. Wszystkiego o świecie przedstawionym dowiadujemy się tak naprawdę z przydługich dialogów, praktycznie wykładów. Już pominę to, że ludzie tak ze sobą nie rozmawiają - przecież to się po prostu ciężko czyta. Takie wykłady mieszane z szybką akcją sprawiają, że książka jest bardzo nierówna. Na pewno przeczytam coś jeszcze Dukaja, bo naprawdę momentami widać, że za tym stoi geniusz.
Trochę się spodziewałem jaka to będzie przeprawa, ale nadal byłem zaskoczony pięknem i monumentalnością tego co czytam. A słyszałem że to wcale nie jest najlepsza książka Dukaja.
Рождая орган для шестого чувства Массовое производство портативных солнечных батарей и солярных нанотканей обрушит нефть Рынок всегда об этом знал. Оd czasu potanienia nanotkanin solarnych oraz przenośnych megabaterii; kiedy te ostatnie wejdą do masowej produkcji, ropa ostatecznie spadnie na łeb. Giełda wiedziała o tym o dawna. В этой части пан Яцек тоже не вполне угадал, нефть и сама по себе имеет тенденцию падать, без участия нанотехнологий. Почему "тоже"? Потому что в здешнем варианте апокалиптики человечество становится жертвой беды, принципиально отличной от тех, с какими сталкивалось прежде - вируса, поражающего не физическое тело, но психику. Хотя, написанный девятнадцать лет назад, "Черный Океан" Czarne oceany, удивляет точными прозрениями подробностей се��одняшних реалий. С требованием самоизоляции в квартирах, но и необходимостью втискиваться в переполненный общественный транспорт, где о социальной дистанции думать смешно.
Однако к роману. Дукая ценим за сочетание интеллектоемкости с потрясающей изобразительной силой. Думаю, не ошибусь, если скажу, что концепция четвертого измерения, к которой с разных сторон и с разной степенью успешности подходит современная литература, именно в его исполнении обретает весомую грубую зримость. Такую, что можно, кажется, потрогать. Хотя прикасаться, и вообще приближаться, ощутимо не хочется. Слишком чуждые человеку свойства обретает в контакте с ним материя и мало кто может рассказать об этом, как Дукай.
Недалекое будущее, около две тыщи шестидесятого года. Нанотехнологии уверенно вошли в быт: легкие сверхпрочные материалы простимулировали взлетное стремление крупных городов вверх. Теперь можно бесконечно наращивать этажность уже существующих зданий, что до проблемы парковок - они тоже решаются посредством подвесных платформ, дирижаблей с нанонапылением, одновременно играющих роль эффективных солнечных батарей. Первоначальная рекламная роль, когда выяснилось, с какой легкостью и степенью надежности эти платформы удерживают груз, сменилась многими утилитарными функциями. Теперь там не только многоярусные парковки, но и жилые ярусы. На земле, правда, круглые сутки искусственное освещение, но чем-то всегда приходится жертвовать.
Информационные технологии тоже не стояли на месте. Дежурным способом оплаты стал чип, имплантированный во внешнюю сторону ладони, при помощи имплантов же выход в виртуальную реальность полного погружения. Одиноким не будешь, индивидуальный цифровой помощник, созданный если и не образу и подобию, то по тому индивидуальному проекту, какой сочтешь для себя наиболее приемлемым, всегда с тобой. Такое себе физически осязаемое альтер-эго с возможностью доступа к твоим собственным подсознательным импульсам и коллективному бессознательному, в придачу к инфобазе сети.
Генная инженерия? Не без того, теперь исходный геном можно корректировать почти до неузнаваемости - были бы средства и желание. Состоятельные люди уже давно моделируют здоровье, внешность и интеллект потомков, меняя начальный показатель почти до неузнаваемости. Забавно, что героине, профессору Марине Вассоне, ко времени событий книги около сорока, то есть, практика генных модификаций должна стать частью жизни примерно в наши дни. И снова он не совсем угадал. Но идея блестящая, потому что Марина не только невероятно умна и выглядит на двадцать с небольшим хвостиком, она еще и являет образец безупречной красоты (нынешние двадцатилетние не такие, к их идеальной внешности добавляют дизайнерски смоделированные недостатки).
Вообще, не совсем понятно, каким образом такого рода вмешательство отразится на генотипе человечества. Мы ведь теперь имеем дело не столько с естественной эволюцией, но и с последствиями неминуемого смешения геномов. А впрочем, поживем-увидим. Пока жизнь полна отменных возможностей для принадлежащих к сотне золотых миллионов (все-таки не к миллиарду, социально-имущественное расслоение в новом мире более ощутимо). Ах да, чтобы не забыть, в новом мире абсолютное большинство граждан добровольно подключает государственный контроль своей жизни 24/7. Ну, потому что так спокойнее (да-да, я тоже вспомнила "Гномон" Харкуэя)
Функционер Николас Хант, довольно циничный (частый у Дукая тип героя) карьерист, разочарован результатами тщательно подготовленной многоходовки. Назначение курировать малоперспективный исследовательский сектор, мало отвечает его амбициям. Впрочем, работать предстоит в непосредственном и тесном сотрудничестве с профессором Вассоне, прекрасной, как Елена Троянская. И вот тут Хант невольно предвосхищает события, Марина послужит катализатором последней войны в истории человечества, как вида.
Они там занимаются психомеметикой. Сейчас объясню, мемы, это такие мусорные слова, выражения, образы, которые, раз увиденными-услышанными-прочитанными намертво влипают в память. На поверхностный взгляд, наибольший интерес могут представлять для рекламы и политтехнологий, на деле область применения много более универсальна. Дело в том, что мемы отличает от обычных слов и выражений высокая степень психоэмоциональной заряженности, именно за счет нее они так легко и беспрепятственно внедряются в сознание. А где взять и как усилить. Ну, есть способы.
Марина, которая спровоцирует своими действиями (да, неприемлемыми с точки зрения морали и попросту преступными), первой испытает на себе влияние нового психовируса, мема-монады, подселяющегося к основной личности, забивая ее, внушая вымышленные воспоминания. Когда элегантная красавица в ресторане дорогого отеля вдруг начинает биться в истерике, раздирая лицо в кровь наманикюренными ногтями и крича, что она не может больше жить - она убила своих детей, поначалу никто ничего не поймет. Тем более, что сын у Вассоне один, уже взрослый и живехонек.
После, когда выяснится, чьими воспоминаниями спровоцирован этот припадок, придет время задуматься о целях, средствах и степени этической оправданности фаустианского стремления к чистому знанию. Это не единственная в романе коннотация к "Фаусту", виртуальный менеджер Ханта Дьявол (помните, говорила о цифровых помощниках?). Так-то да, Принятие эстетики зла первый шаг на пути к принятию зла, как такового. Acceptance of an aesthetic of the evil is the first step to accepting the evil itself. Хочу еще только добавить, что идея монад восходит к "Солдатам Вавилона" Лазарчука, там такого рода вирусные психомемы, вытесняющие основную личность, называются кодонами. К вопросу преемственности.
Роман роскошный, очень непростой, объемный и удивительно актуальный. Мое рабочее место там, где мои мозги. Gdzie mózg mój, tam biuro moje.
Czarne Oceany przytłaczają. I to nie tylko wizją, bo ta, jak zwykle jest genialna, ale fabułą, w której się zgubiłem. I w zasadzie pod koniec książki nie do końca już ogarniałem co i dlaczego się dzieje.
Zakochałem się w tym niesamowitym ogarnięciu telepatii. Podziwiam, jak autor przewidzeniu co i jak może działać po dodaniu do naszej rzeczywistości faktu, że ktoś umie czytać myśli. Boję się wizji wojen ekonomicznych, bo ich zaczątki w postaci pierwszych giełdowych algorytmów, są już teraz. Świat wykreowany przez Dukaja pochłonął mnie do reszty.
Ale zawiodłem się nieco na fabule. Czyta się ciężko, a przez to długo. Dla mnie było to aż 80 dni. Wiem, można w tym czasie objechać świat dookoła, mi udało się tylko trochę go liznąć. I, jak pisałem wcześniej, pod koniec straciłem rachubę kto, kogo, po co i za co. Rozumiałem poszczególne sceny, ale przestały mi się one składać w całość.
Więc przeczytać warto dla rozkmin wszelakich, ale to raczej książka na wyjazd, gdy ma się dużo czasu, a nie na codzienną prozę życia.
Not exactly sure what to write here... The books seems to have everything that is needed for a great read - nice suspsence, great ideas, interesing characters and a complex vision of the future. But, for no apparent reason, it just did not captivate me. The elements did not 'click', so to say. I did not fully 'believe' in the vision - something was lacking. The economic wars future seems very plausible, the technological development too. But still - something was missing. I do not know what the crucial element was - maybe some passion? It's a long shot. The book is good, I recommend it but I have no strong feelings for it.
Jeżeli ktoś chce się dowiedzieć, jak nie komponować powieści, po lekturze "Czarnych Oceanów" nie będzie już musiał dalej szukać.
Pierwsza połowa książki bezsensownie i nudno przegadana, w drugiej połowie równie bezsensownie, co chaotycznie wrzucone do wora: augmented reality, kontakty z obcymi, szalejąca sztuczna inteligencja, eugenika, nanoboty, szalone prognozy ekonomiczne, rekombinacja DNA, armia zombie i wielkie cepeliny. Wszystko to, panie i panowie, przetykane co i rusz strzelaniną.
Drugą gwiazdkę daję za mega pomysły i patenty SF, bo jednak łeb Dukaj ma.
Znakomita - ale nie dla każdego. Fan sci-fi szczegółów i szczególików, szeroko zarysowanego tła, fabuły wewnątrz fabuły i zwolennika dopowiadania sobie wielu ledwie zarysowanych elementów - będzie zachwycony. Dukaj jest specyficzny - i nie spotkałam się z kimś, kto by powiedział - taa jest niezły. Nie - jego się albo uwielbia, albo nienawidzi - ja oczywiście jestem w grupie pierwszej. Doskonała wizja świata, zakręcona na maksa fabuła nad którą trzeba się skupić, żeby się nie zgubić ( mi to pomaga wczuć się w świat przedstawiony - to na pewno nie pasuje każdemu ). Niemal doskonała.
Mnóstwo ciekawych pomysłów, ale napisane to jest tak, że się nie da czytać :) Może zaszkodziłem sobie tym, że zacząłem poznawać Dukaja od późniejszych jego książęk. Przesiadka na 'Czarne Oceany' była rozczarowaniem.
Nie wiem, co to miało być - ale to już druga książka Jacka Dukaja, które mnie dokładnie zraziła. Próba krzyżowania science - fiction ze starożytną Grecją.