"(...) Po roku 1930 w pisarstwie Lagerkvista następuje przełom, czego wyrazem jest jego twórczość zaangażowana. Nurtujący go problem wiecznego zła podejmuje w powieściach "Kat" (1933) i "Karzeł" (1944), które są protestem przeciwko hitleryzmowi, a także w powieści "Mariamne" (1967)." Wszystkie trzy powieści składają się na książkę "Zło".
Lagerkvist was born in 1891 in southern Sweden. In 1910 he went to Uppsala as a student and in 1913 he left for Paris, where he was exposed to the work of Pablo Picasso. He studied Middle Age Art, as well as Indian and Chinese literature, to prepare himself for becoming a poet. His first collection of poetry was published in 1916. In 1940 Lagerkvist was chosen as one of the "aderton" (the eighteen) of the Swedish Academy.
Lagerkvist wrote poetry, novels, plays, short stories and essays. He was awarded the Nobel Prize in Literature in 1951 "for the artistic vigour and true independence of mind with which he endeavours in his poetry to find answers to the eternal questions confronting mankind."
3* aż i tylko. Opowiadania czyta się bardzo nierówno. „Kata” i „Mariamne” pochłonęłam błyskawicznie - wciągnęły mnie, były w niezwykle angażujące.
„Karzeł” - najdłuższa z opowieści - to było męczące wyzwanie. Nie mogłam wczuć się w świat włoskiego księstwa i jego intryg. Relacja narratora ze światem - pełna wstrętu i obrzydzenia - wybitnie mnie drażniła. Przede wszystkim z tego powodu daję tak niską ocenę całości.
Gdybym miała oceniać tylko „Kata”, to by skali brakło. Mózg na ścianie, naprawdę. Warto sięgnąć po „Zło” jedynie dla „Kata”. Dostajemy w nim przedziwne studium ludzkiej natury w krzywym zwierciadle. Sceną - karczma, w tle muzyka grana przez jazzowych, czarnoskórych muzyków a gdzieś jeszcze pobrzmiewają wątki komunistyczne i głosy podważające religię chrześcijańską. Ale nie istnienie Boga. Jego tam też znajdziecie, tylko że obojętnego i cichego.
A „Mariamne” to tragiczna opowieść zainspirowana życiorysem króla Heroda. Czy miłość może pokonać zło? Autor stawia tezę, że niekoniecznie, a wręcz może być przyczyną jeszcze większego chaosu i zniszczenia. Też warta uwagi.
boże nareszcie ją skończyłam 🥹🥹 pewnie obiektywnie nie była jakaś tragiczna, ale strasznie się męczyłam. mimo niewielkiej ilości stron czułam się, jakbym czytała ją cała wieczność. mam nadzieję że ukończenie tej książki w pozytywny sposób wpłynie na mój delikatny zastój czytelniczy, jest za ładna pogoda, żeby nie czytać
mariamne podobała mi się bardziej niż reszta, ale być może to dlatego, że to było opowiadanie kończące i czułam już powiew wolności 🫶🏻