Renia jest bardzo szczęśliwa, gdy jamniczka jej ciotki rodzi szczenięta. Rodzice mają dla dziewczynki wspaniałą niespodziankę: będzie mogła zatrzymać jednego z nich dla siebie! Renia od razu wie, którego malca wybrać – decyduje się na ślicznego szczeniaka, którego nazwała Fred. Renia uwielbia zabawy z Fredem i nie może się doczekać pierwszych długich spacerów. Jednak podczas wycieczki do lasu ciekawska natura Freda bierze górę i piesek ucieka w poszukiwaniu przygód. Niestety gubi się w lesie, jest przerażony i zdany tylko na siebie. Czy jeszcze kiedyś wróci do swojej ukochanej Reni?
Holly Webb is one of Britain's best-loved children's writers. She has written over a hundred books for children, and her work has been translated into over thirty languages. Holly lives in Tilehurst, just outside of Reading, Berkshire, with her husband, three children and several cats.
A sweet little kids book that my seven year old adored. Little Rina the dog goes looking for her young owner Emi - this book reminded my sever year old of her own dog how much she loves him and made her think of the mischief he would get upto if he ever got off his lead.
Podobało mi się to we Fredzie że jagby ta książka była bardzo fajnie opisana noi że on ten Fred sie zgubił ale wtedy ktoś go znalazł ale to niebyła jego właścicielka i ten Fred bardzo się trząsł w rękach tego pana Jacka i wtedy ten pan dał Freda do schroniska i jak ten Fred był w tym schronisku to on się bał psa i ten Fred wtedy uciekł ze schroniska i się zgubił w lesie i ta jego właścicielka go znalazła Oceniam 5/5
Ruby is so happy when her parents let her adopt a little dachshund puppy who she names Toby. Toby is small, but it’s clear he wants to be in charge of every single dog he sees when walking. Because of this Ruby’s family decides to walk in the woods. There are less dogs there. But when Ruby’s little sister, Anya slips and scrapes her face, Toby runs off! Will Ruby ever see him again? I loved this cute story. It has a very happy ending and is to read out loud. I love any book from Holly Webb.
Każdy od czegoś zaczynał swoją przygodę ze światem książek. Moja bardziej poważna relacja z fikcyjnymi bohaterami rozpoczęła się co prawda od Wattpada, którego kiedyś poleciła mi kuzynka. Zaczęłam coraz częściej zaglądać do tej aplikacji, ale do dziś pamiętam, jakby to było wczoraj, jak bardzo byłam szczęśliwa, gdy w szkolnej szatni powiedziałam mamie, że mam nową książkę na wieczór.
Mama rzadko czytała mi książki na dobranoc, ponieważ tego nie potrzebowałam i też nie oczekiwałam tego codziennie. Jednak, kiedy już to robiła, słuchałam jej głosu jak zaczarowana i nigdy nie lubiłam momentu, w którym nadchodziła pora spania. Te chwile miały w sobie coś wyjątkowego, poczucie bezpieczeństwa i bliskości, które dziś wspominam z ogromnym sentymentem.
Wypożyczyłam wtedy książkę „Wróć, Alfiku!”. Jest to historia o pewnej parze, ich psie oraz dziecku, które ma się wkrótce pojawić na świecie. Gdy maleństwo przychodzi na świat, Alfik nie otrzymuje już tyle uwagi co wcześniej, przez co zaczyna rozrabiać. Właściciele nie potrafią sobie z nim poradzić i podejmują decyzję o oddaniu psa. Piszę tę recenzję jeszcze przed ponownym sięgnięciem po tę historię, ale doskonale pamiętam emocje, które mi wtedy towarzyszyły, ja, cała czerwona, z potokiem łez na twarzy, przeżywająca smutne losy Alfika, i mama, której oczy, ku mojemu zdziwieniu, nawet nie zaszkliły się od łez.
Dla mnie, osoby niemal pełnoletniej, nie jest to już najlepsza forma rozrywki. Zaczynam dostrzegać powtarzalność schematów i podobieństwa między jedną historią a drugą. Jednak dla tej małej mnie, która dopiero odkrywała świat książek, była to opowieść pełna emocji, ucząca empatii i wrażliwości.
Nieważne, ile będę miała lat i nieważne, co będą mówić inni, raz na jakiś czas wciąż będę sięgać po takie książki. Robię to nie tylko z sentymentu, ale też dla tej młodszej wersji siebie, która zakochała się w czytaniu i która wciąż na to zasługuje.
My daughter brought this home from the school library and couldn't put it down. She read it until she finished it, so I thought I'd read it too. I found it to be a cute but quick enjoyable story about a lost dog learning some lessons and then being reunited with his owner. When my daughter enjoys a book that much, it's a definite must read for me and a recommend read as well.
Książeczka o szczeniaku o imię Fred, który się zgubił. Tytuł jest właściwy!
Była moja czwarta książka, którę przeczytałem po polsku. Na początku urocze słowa były trudne do zrozumienia - i były wiele z nim nawet w pierwszym rozdziału - ale stawało się łatwiejszo. W książce też było trochę słów o psach, na przykład 'merdać ogoniem', ale większość słów była prosta.
Historia sama była urocza i przepominała mi o moim dziecieństwu, bo wtedy lubiłem książki Holly Webb'a. Części o Fredzie kiedy był sam były smutne. Zawsze czuję się dużo emocjach, kiedy czytam o złych doświadczeniach zwierzętach.
Jedno złe: książka przysparzała mnie chcieć szczeniaka, ale już mam kotki!
As those of us who are dog lovers know, taking care of a new puppy is a lot of responsibility. When Christy's aunt gives her one of her dachshund's babies, she is thrilled because it's the very one she's had her eye on. It's love at first sight, of course, and Christy and Lucky enjoy going on walks and getting used to new routines. When Lucky disappears while in the back yard, Christy finds her in a most unlikely place, but that disappearance foreshadows a even more frightening one. When Christy's younger sister Anna trips and hurts herself while the family is walking in a woodsy area a good distance from home, Lucky's leash and collar become loose, and the puppy ends up lost in the woods. By the time the family realizes she's missing, she is nowhere to be found. Lucky lives up to his name, though, as a kind-hearted jogger finds her. Late elementary and early intermediate readers will enjoy the story, partly because of its animal focus and happy ending and partly because of how seriously Christy takes her responsibilities as Lucky's human companion and caregiver.